09/14/2026
Ks. Daniel J. Mikołajewski
24. Niedziela Zwykła, 13 września 2026 r.
Czytania na tę niedzielę poruszają temat gniewu oraz niesprawiedliwego pragnienia zemsty. Choć – jak wiemy – gniew jest jednym z siedmiu grzechów głównych, sama emocja gniewu jest czymś naturalnym i może przybierać dwie formy. Jedną z nich jest gniew słuszny – oburzenie będące reakcją na doświadczenie jakiejś niesprawiedliwości. W Biblii możemy dostrzec samego Boga wyrażającego taki gniew, gdy Jego wybrany lud odwraca się od Niego. Być może pamiętacie scenę z filmu *Pulp Fiction*, w której Jules Winnfield recytuje następujące słowa: „I spadnie na was wielka zemsta i gwałtowny gniew, gdy będę karał tych, którzy próbują zatruć i zniszczyć moich braci. I poznacie, że imię moje to Pan, gdy wymierzę wam zemstę!” (parafraza Ez 25:17). Bóg nie wpada w gniew bez powodu, lecz jedynie wtedy, gdy popełniono grzech – gdy człowiek buntuje się przeciwko swemu Panu. Święty Paweł mówi, że „gniew Boży ujawnia się z nieba na wszelką bezbożność i nieprawość tych ludzi, którzy przez nieprawość nakładają więzy na prawdę” (Rz 1:18).
W Nowym Testamencie widzimy sytuacje, w których sam Pan Jezus okazuje gniew – na przykład gdy faryzeusze sprzeciwiali się temu, by uzdrawiał w szabat (Mk 3:5), oraz gdy wypędzał ze świątyni handlarzy i zmieniających pieniądze (J 2:15–17). Jezus powiedział: „Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia, lecz grozi mu gniew Boży.” (J 3:36). Możemy jednak odnieść wrażenie, że istnieje tu pewna sprzeczność. Jak Jezus – Ten, który naucza, że „każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi” (Mt 5:22) – może sam wpadać w gniew w innych okolicznościach? Jeśli nasuwają się nam takie pytania, musimy pamiętać, że Chrystus nie był zwykłym człowiekiem. Przede wszystkim był On doskonale sprawiedliwy i wolny zarówno od grzechu, jak i od błędnego osądu. Po drugie, Jezus jest również Bogiem i Sędzią świata; w przeciwieństwie do nas, zawsze przysługuje Mu absolutne prawo do wydawania wyroków. Jezus okazuje gniew jedynie wtedy, gdy jest to uzasadnione. Możemy zatem czuć się bezpieczni, wiedząc, że „nie przeznaczył nas Bóg, abyśmy zasłużyli na gniew, ale na osiągnięcie zbawienia przez Pana naszego Jezusa Chrystusa” (1 Tes 5:9), gdyż „Pan jest miłosierny i łaskawy, nieskory do gniewu i bardzo cierpliwy. Nie będzie wiecznie wytykał błędów ani gniewał się na zawsze. Nie postępuje z nami według naszych grzechów ani nie odpłaca nam według naszych przewinień” (Ps 103:8–10).
A co z gniewem nas, zwykłych ludzi? Czy zawsze jest on słuszny? Czasami tak bywa. Na przykład Mojżesz, schodząc z góry Synaj z kamiennymi tablicami Prawa w dłoniach, ujrzał, że podczas jego nieobecności Izraelici zaczęli oddawać cześć złotemu cielcowi. Rozgniewany tak rażącym grzechem swojego ludu, rozbił tablice i surowo ich ukarał (Wj 32:19–20). Jednak w przypadku gniewu – emocji niezwykle gwałtownej – powinniśmy zawsze zachowywać wielką ostrożność. Jest to bowiem namiętność skażona grzechem, którą szatan może łatwo wykorzystać nie po to, by doprowadzić do sprawiedliwości, lecz by sprowadzić nas na zgubę. Dlatego też apostoł Paweł pisze: „Gniewajcie się, a nie grzeszcie” (Ef 4:26). Samo uczucie gniewu nie jest grzeszne i – podobnie jak w przypadku wszelkich innych pokus – nikt nie jest w stanie całkowicie go uniknąć w ciągu swojego życia. Ewangelia poucza nas jednak, byśmy panowali nad gniewem i powstrzymywali się od niego, kiedy tylko jest to możliwe. Dobry chrześcijanin powinien być „nieskory do gniewu, bo gniew człowieka nie wykonuje sprawiedliwości Bożej” (Jk 1:19–20). Człowiek nie czyni sprawiedliwości poprzez wyładowywanie swojego gniewu, lecz przez okazywanie miłosierdzia i miłości, która „nie unosi się gniewem” (1 Kor 13:5). Jeśli zaś ktoś ulegnie pokusie gniewu, nie powinien się dziwić, że pochłonie go on do tego stopnia, iż straci z oczu miłość i miłosierdzie – nieodłączne elementy sprawiedliwości.
Człowiek opanowany przez gniew będzie dążył do przesadnej zemsty, nawet jeśli jego sprawa jest słuszna. W skrajnych przypadkach taka osoba może szukać odwetu w sposób wręcz demoniczny, posuwając się nawet do atakowania niewinnych. Pomyślmy tylko, ile ofiar gniewu widział świat w dziejach ludzkości! Ile krwi przelano w imię nienawiści i zemsty! Wystarczy wspomnieć dwa wielkie systemy totalitarne XX wieku – nazizm i komunizm – które w gniewie dokonały eksterminacji milionów Żydów, Słowian i wszystkich tych, których uznawały za „wrogów państwa”. Jednak takie tragedie, u których podstaw również leży diabelski gniew, zdarzają się często także w naszych własnych miejscowościach: w domach alkoholików, u rodziców znęcających się nad dziećmi, czy w relacjach sąsiadów i małżonków prowadzących ze sobą małe wojny. Docierają do nas na przykład wstrząsające wieści o nastolatkach, którzy w przypływie furii mordują swoje matki za to, że te wyłączyły im ulubioną grę wideo... Wszystko to stanowi dla nas głośne wezwanie do otrzeźwienia, uświadamiające nam naszą ludzką słabość oraz diabelskie podstępy związane z uczuciem gniewu. Zatem, jeśli czujesz, że ogarnia cię wzburzenie z powodu kłamiących polityków w telewizji czy sąsiada z góry, który znów wierci dziury w ścianie, być może nie popełniasz ciężkiego grzechu, ale mimo to powinieneś starać się nie podsycać tego uczucia nadmiernie i nie pozwolić mu przerodzić się w nienawiść (gdyż nienawiść do drugiego człowieka jest zawsze grzechem). Pismo Święte daje nam mądrą radę: „Niech słońce nie zachodzi nad gniewem waszym” (Ef 4:26) oraz: „Gdy idziesz ze swym przeciwnikiem do urzędnika, staraj się w drodze dojść z nim do zgody, by cię nie zaciągnął przed sędziego, a sędzia nie wydał cię strażnikowi, a strażnik nie wtrącił cię do więzienia” (Łk 12:58).
Ewangelia ostrzega nas przed szukaniem zemsty. Biblijnym przykładem człowieka nadmiernie żądnego odwetu jest Lamek z Księgi Rodzaju, który powiedział: „Zabiłem człowieka za to, że mnie zranił, i młodzieńca za to, że mnie uderzył. Skoro Kain ma być pomszczony siedmiokrotnie, zaprawdę Lamek siedemdziesiąt siedem razy”. My jednak, jako chrześcijanie, jesteśmy powołani do przebaczania. Gdy Piotr pyta Jezusa: „Panie, jeśli mój brat zgrzeszy przeciwko mnie, ile razy mam mu przebaczyć? Czy aż siedem razy?”, Jezus odpowiada: „Mówię ci: nie siedem razy, lecz siedemdziesiąt siedem razy”. Przebaczyć nie oznacza jednak zapomnieć. Nie ignorujemy zła, które zostało wyrządzone, tak jakby nic się nie stało. Nie mamy też pozwalać, by inni traktowali nas jak wycieraczkę. Jesteśmy jednak wezwani do tego, by porzucić nieuporządkowany gniew i pragnienie zemsty, a zamiast tego modlić się za tych, którzy nas prześladują, i powierzyć wymierzenie sprawiedliwości Bogu. Jak pisze św. Paweł do Rzymian: „Umiłowani, nie wymierzajcie sami sprawiedliwości, lecz pozostawcie to gniewowi Bożemu; napisano bowiem: «Do Mnie należy pomsta, Ja wymierzę zapłatę» – mówi Pan”.
Musimy pamiętać, że to nam najpierw przebaczono. Jeśli szukasz wyjaśnienia przypowieści z dzisiejszej Ewangelii, jest ono proste: to my jesteśmy dłużnikami, którzy winni byli królowi ogromną sumę. Dług ten został za nas spłacony krwią Chrystusa. Jeśli rzucamy się do gardeł tym, którzy są nam coś winni, postępujemy niesprawiedliwie i bezlitośnie, zapominając o tym, co nam wcześniej przebaczono. Każdego dnia modlimy się słowami: „odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. Jeśli w naszym życiu jest choć jedna osoba, której nie przebaczyliśmy, lepiej przestańmy tak się modlić. Bo jeśli oczekujemy przebaczenia dla siebie, musimy najpierw przebaczyć innym. „Takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą”.
„Wtedy pan jego, uniesiony gniewem, kazał wydać go katom, dopóki nie odda całego długu. Tak samo uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy swemu bratu z serca”. Amen.