29/07/2026
29 lipca 1941 roku, w niemieckim obozie koncentracyjnym KL Auschwitz, rozegrała się jedna z najbardziej poruszających scen II wojny światowej.
Podczas apelu, który odbywał się w wyniku ucieczki jednego z więźniów, Niemcy skazali dziesięciu losowo wybranych mężczyzn na śmierć głodową — jako brutalną formę odwetu i przestrogi dla pozostałych.
Wśród skazanych znalazł się Franciszek Gajowniczek – polski żołnierz, mąż i ojciec. Gdy został wywołany, rozpaczliwie zawołał o swoje życie, wspominając rodzinę. Wtedy z szeregu więźniów bez słowa wyszedł franciszkanin – ojciec Maksymilian Maria Kolbe. Wbrew wszelkim zasadom obozowej hierarchii i w obliczu pewnej śmierci, poprosił komendanta, by pozwolił mu zająć miejsce Gajowniczka.
„Jestem księdzem katolickim. Chcę umrzeć za tego człowieka. On ma żonę i dzieci.” – powiedział cicho i stanowczo.
Gest ten zaskoczył nawet niemieckich oprawców. Kolbe został przyjęty do grupy skazańców i wraz z pozostałymi trafił do celi głodowej w Bloku 11. Przez dwa tygodnie trwał w modlitwie, wspierając współwięźniów duchowo, aż do dnia, gdy został dobity zastrzykiem fenolu – jako ostatni żyjący.
Ojciec Maksymilian Kolbe stał się symbolem najwyższego poświęcenia, miłości bliźniego i duchowego zwycięstwa nad nienawiścią.
W 1982 roku został kanonizowany przez papieża Jana Pawła II jako męczennik miłości.