Chram Kruki i Wilk ZWRP Ród

Chram Kruki i Wilk ZWRP Ród Wierzymy w Bogów Słowiańskich i oddajemy Im cześć. Wierzymy w istnienie Dusz i Ich wędrówkę.

8 sierpnia w naszym Chramie po raz kolejny obchodziłyśmy Mokoszowe 🌿Tegoroczne święto miało kameralny charakter. Spotkał...
11/08/2026

8 sierpnia w naszym Chramie po raz kolejny obchodziłyśmy Mokoszowe 🌿

Tegoroczne święto miało kameralny charakter. Spotkałyśmy się w gronie naszych gromadniczek, a dzięki gościnie naszej Jany mogłyśmy spędzić ten czas z dala od codziennego zgiełku, nad jeziorem.

Naszą wspólną drogę rozpoczęłyśmy od słodkiego powitania, by później oddać dłonie pracy i tworzeniu. Z płatów pszczelego wosku powstawały nasze świece intencyjne. Użyłyśmy ziół i suszonych kwiatów, skrapiałyśmy olejkami, a wraz z nimi zamykałyśmy w wosku własne myśli i intencje, by móc zamówić je później nas Świętym Ogniem.

Następnie przyszedł czas na tworzenie vision boardów. Zatrzymałyśmy się przy tym, co już zostało utkane w naszym życiu, ale również przy tym, co dopiero czeka na swoje narodziny. Czego pragniemy? Co chcemy pielęgnować? Czemu chcemy pozwolić wzrastać?
W tej części naszego spotkania szczególnie bliski stał się nam jeden z aspektów Mokoszy- Rodzicielki. Tej, która daje możliwość wzrostu i wydania owocu.

A Boska Prządka przędła dalej...

Nić prowadziła przez nasze rozmowy, splatając historie, doświadczenia i myśli. Jedno słowo rodziło kolejne, jedna opowieść otwierała następną. Poznawałyśmy siebie nawzajem, ale także same siebie.

Wraz z zapadającym zmierzchem nadszedł czas obrzędu głównego. Po godzinach wspólnego tworzenia i rozmów weszłyśmy do kręgu skupione i uważne. To, co wcześniej wydarzało się pomiędzy nami, znalazło w nim swoje dopełnienie. Nasze energie przenikały się, tworząc silne, siostrzane pole, a Święty Ogień ogrzewał nasze twarze i serca.

Po obrzędzie zasiadłyśmy do biesiady, która była również częścią naszego świętowania. Na wspólnym obrusie spoczęły dary ziemi. Jadłyśmy rękami, dzieliłyśmy się, próbowałyśmy nowych połączeń smaków. Bez pośpiechu.

Jednak nić tego Mokoszowego prowadziła nas jeszcze dalej...

Po północy wyruszyłyśmy nad jezioro. Pod nocnym niebem, w świetle gwiazd i przy ubywającym Miesiączejku, przyszedł czas nie na tworzenie, lecz na puszczanie.
Spaliłyśmy wcześniej przygotowane mniejsze świece, powierzając ogniowi to, co już nam nie służy. To, co przeżyte lub co stało się ciężarem. To, czemu chciałybyśmy pozwolić odejść, aby zrobić miejsce dla nowego.

I w ten sposób zamknęło się koło naszej drogi.
Od tworzenia- do puszczania. Od narodzin- do przemijania. Od pojedynczych nici- do wspólnego splotu.

To Mokoszowe przyniosło wiele refleksji. Zrodziło nowe myśli i spostrzeżenia. Dotknęło różnych części naszego ego, czasem tych wygodnych, a czasem tych, którym warto było przyjrzeć się uważniej. Każda z nas przyjechała ze swoją nicią. Wyjechałyśmy bogatsze o kawałek wspólnego splotu.

Z wdzięcznością wspominamy ten czas, gdy obecność Boskiej Pani była pośród nas.

Sława Mokoszy- Wielkiej Prządce, Rodzicielce i Matce Wilgotnej Ziemi!

Za nami Kupała, którą w tym roku znów mogliśmy spędzić we wspólnym gronie wraz z Chram Raróg - ZWRP Ród.Kupała jest dla ...
24/06/2026

Za nami Kupała, którą w tym roku znów mogliśmy spędzić we wspólnym gronie wraz z Chram Raróg - ZWRP Ród.

Kupała jest dla nas wyjątkowym świętem ponieważ trwa tak naprawdę od świtu najdłuższego dnia w roku poprzez najkrótszą z kolei noc aż do świtu dnia kolejnego. Chociaż część z nas przyjechała już dzień wcześniej by przygotować miejsce i złożyć należne ofiary miejscowym duchom- duchom i opiekunom lasu, oraz Władcy Lasu. Zwyczajowa nazwa “Noc Kupały” nijak się ma więc do rozmiaru i rzeczywistego obrazu święta.
W tym roku pomimo skrajnych warunków- ulew przeplatanych bezlitosnym upałem przygotowania rozpoczęliśmy wczesnym rankiem. Kiedy część z nas wznosiła Trzebiszcze pozostali byli zajęci zapewnieniem nam sytego posiłku, zbieraniem ziół, czy przygotowaniem wizerunku Jaryły i Słonecznego Koła. Pierwsze obrzędy rozpoczęły się nad brzegiem jeziora gdzie odprowadziliśmy w zaświaty Jaryłę dziękując mu za płodność i wzrost wszystkiego co nas otacza. Wszak wszystko musi kiedyś dojrzeć i rola Młodego Boga oto zakończyła się w naszym świecie- może już odejść w zaświaty tam gdzie zasiada jego Boska Małżonka jednak odchodząc udziela nam ostatnich błogosławieństw, o które z ufnością go prosiliśmy. Może też zabrać ze sobą to co odejść również musi by dojrzało nowe.

Jedna z naszych gromadniczek wystąpiła tedy w tej uroczystej chwili by zmyć z siebie chrześcijański chrzest i tym samym rozpocząć nowy etap na swej rodzimowierczej drodze. Kiedy ogień pochłaniał powoli i z godnością ciało Jaryły przygotowywaliśmy się do Głównego Obrzędu, który rozpoczął się z chwilą gdy nastał zmierzch. Zakrzesaliśmy wtedy Święty Ogień świdrem i wstąpiliśmy z nim do Trzebiszcza by złożyć naszym Bogom i Przodkom należną trzebę. Były to chwile zarówno podniosłe jak i wesołe, przepełnione zadumą jak i radością korowodów oraz ofiar składanych tym, którzy prowadzą nas przez życie. Nasza kruczyca, która zmyła z siebie chrzest wywołana do Świętego Ognia przyjęła nowe imię i tak oto spośród niebytu bezimienna chroniona do tej pory naszymi gusłami wstąpiła na nową drogę jako Welja biorąc wszystkich uczestników na świadków. Sława niech będzie jej! 🌞
Gdy Żercy skończyli składać obiaty każdy i każda z przybyłych jeśli wyrazili taką wolę złożyli ofiary we własnych intencjach co jest już tradycją naszego Chramu. Obrzęd zakończył się składaniem próśb i dziękczynienia na chleb, który przyjęło święte ciało Swarożyca oraz sypaniem się nawzajem ziarnem na szczęście. Dosłownie chwilę później udaliśmy się nad brzegi jeziora niosąc ze sobą Święty Ogień. Na chwilę zatrzymaliśmy się jeszcze by złożyć ofiary dla duchów wody- podziękować im za wilgoć jaką przyniosły naszemu światu i prosić o przychylność.
Wszyscy chyba jednak czekali na moment, w którym Solarne Koło pałając ognistym żarem stoczy się wzdłuż plaży by oczyścić nasze wody. Patrzyliśmy na ten moment pamiętając, że oto nasze Słonejko odchodzi powoli w zaświaty i dni zaczyna nam ubywać ale Dadźbóg wstępując w Wielką Wodę uświęca ją i oddala od nas niebezpieczeństwo narażenia się na gniew duchów chtoniczno- akwatycznych, które do tej pory wykazywały wzmożoną aktywność. Pierwsi śmiałkowie skoczyli do wody już po chwili gdy tylko ich wybranki rzuciły do wody swoje wianki z nadzieją, że luby wyłowi. Gdy tylko ta celebracja miłości dobiegła końca ruszyliśmy w wodę wszyscy razem by ta obmyła nas i oczyściła byśmy byli jak nowo narodzone dzieci. Wszak wszystko z wody pochodzi i wszystko do wody powraca. Zjednanie się żywiołów dopełniło się w momencie gdy uczestnicy skakali przez uświęcający płomień naszego Bożego Skarbiczka, a po powrocie do naszego obozu ci z nas co nie byli jeszcze wyczerpani oddali się ostatniej części kupalnej igry, a więc wesołej biesiadzie.
Kiedy natomiast pierwsze promienie Dadźboga wzeszły ponad las zakończyliśmy naszą Kupałę obrzędem Powitania Słońca. Serdecznie dziękujemy wszystkim przybyłym- zarówno tym z bliska jak i z daleka; wszystkim gościom i uczestnikom. Bez was nie byłoby tego święta.

Niech Bogowie błogosławią nam wszystkim i darzą nas zgodnie ze swoją świętą wolą wszystkim tym czego potrzebujemy. Sława! 🌿

Dołączamy do apelu :)Jeśli chcesz obrzędować z nami, a masz kłopot z dojazdem. Daj znać pod postem!Do zobaczenia już za ...
15/06/2026

Dołączamy do apelu :)
Jeśli chcesz obrzędować z nami, a masz kłopot z dojazdem. Daj znać pod postem!
Do zobaczenia już za chwilę! 🔥💧

Przy okazji obrzędu Nocy Kupały, na który serdecznie zapraszamy a który odbędzie się w miejscowości Wilcze, niedaleko Wolsztyna.

Postanowiliśmy powrócić do tkz. "samopomocy dojazdowych".

Jeśli chcesz obrzędować z nami w sobotę, jednak masz problem z dojazdem na miejsce obrzędowe- koniecznie daj znać w komentarzu pod postem lub w wiadomości prywatnej.

Analogicznie jeśli jesteś kierowcą i masz wolne miejsca w samochodzie- daj znać w komentarzu.
Dzięki temu potrzebująca osoba będzie mogła się z tobą skontaktować.

W ten sposób wspólnie pomożemy sobie w dotarciu na miejsce świętowania, tej najkrótszej nocy w roku.

Do zobaczenia na Kupale!

Autor obrazu: Marek Szal
Tytuł: "Wóz z sianem"

W majowy nów udaliśmy się nad jedną z zielonogórskich rzek żeby przywitać, nakarmić i prosić rusałki oraz inne wodne duc...
17/05/2026

W majowy nów udaliśmy się nad jedną z zielonogórskich rzek żeby przywitać, nakarmić i prosić rusałki oraz inne wodne duchy o ich przychylność. Nie mogło zabraknąć tradycyjnych elementów obrzędów majowych takich jak korowody, słup majowy czy wybór majowej królewny. Obchody miały charakter uroczysty i po złożeniu darów na ołtarz rusalny oraz postawienia słupa majowego złożyliśmy Bogom należną trzebę. Następnie rozpoczęliśmy biesiadę którą zakończyliśmy w momencie gdy Strzybóg dał nam znać swoją obecnością, że teraz nastał czas na ofiary dla niego. Po ofierze dla Strzyboga odprowadziliśmy i pożegnaliśmy rusałki.

To było pierwsze duże święto naszej gromady jako Chramu oraz pierwsze takie święto majowe, które organizowaliśmy na naszym terenie.

Obchodom Rusaliów i Święta Strzyboga towarzyszyło przyjęcie w poczet członków Chramu naszej gromadniczki Karoliny, której właśnie mija rok wspólnego obrzędowania z nami. Zgodnie z tradycją została oprowadzona wokół Świętego Ognia trzykrotnie i otrzymała Chramowy wisior.

Sława Bogom!

17/05/2026

Przedstawiamy relację z części obchodów Rusaliów, podczas której nie mogło zabraknąć korowodów i stawiania słupa majowego 🌿 Śpiew: Oliwia Łucja Owczarek. 🌞

Funkcjonując w sztucznym świecie, odcięci od bezustannej więzi ze światem przyrody i jego rytmem możemy nie dostrzegać p...
14/05/2026

Funkcjonując w sztucznym świecie, odcięci od bezustannej więzi ze światem przyrody i jego rytmem możemy nie dostrzegać pewnej cykliczności jaka mogła być oczywistością dla człowieka, który jeszcze sto lat temu uprawiał rolę i życie jego w dużej mierze zależne było od rytmu natury. Dla współczesnego rodzimowiercy z miasta oczywistą może jawić się tedy cykliczność głównych świąt z koła roku, które oscylują wokół ekwinokcjów i solstycjów jednak niekoniecznie może rozumieć cel stojący za pozostałymi obrzędami. Pomijając oczywiście pewien regionalizm charakteryzujący środowisko rodzimowiercze, który sprawia iż niejednokrotnie podobne święta mogą w różnych gromadach odbywać się w innym przedziale czasowym, a inne z kolei nawet wcale nie występować poza danymi gromadami jakie je obchodzą są też święta mocno zakorzenione w kulturze ludowej. Doskonałym przykładem takich świąt są szeroko rozumiane święta i tradycje majowe, które aktualnie były, są lub będą obchodzone przez praktycznie cały przekrój środowiska rodzimowierczego w Polsce i nie tylko. Pozostaje jednak zadać pytanie jak wiele osób rozumie sens obchodzonych świąt i ich głębokie znaczenie zarówno w kontekście życia nas samych jak i życia ludzi sprzed dajmy na to stu, dwustu lat. Tak jak przywołane na wstępie większość głównych świąt łatwo skojarzyć z oczywistymi momentami przejścia, które stanowią nie tylko fizyczne granice w świecie przyrody, ale z perspektywy obrzędowo magicznej moment zbliżenia się lub nieraz zatarcia granicy pomiędzy światami ludzi, duchów i Bogów. Myślę, że każdy świadomie praktykujący rodzimowierca ma to na uwadze rozumiejąc też znaczenie pomniejszych momentów przejścia takich jak świt, zmierzch, północ, południe, pełnia, nów etc. Dla osób zupełnie nieobeznanych z tematem lub dopiero poczynających pierwsze kroki na ścieżce rodzimowierczej dość wystarczy by napisać, że każdy moment przejścia ale też określone miejsca będące zwyczajowymi granicami takie jak rozstaje dróg, czy skraje lasu i wiele innych gdyby się głębiej zastanowić mają swoje rytualne znaczenie o czym wspomniałem wyżej. Dokładną analizę tego tematu dla zainteresowanych trzeba by podjąć jednak w osobnej rozprawie ze względu na rozległość potencjalnej treści. Analizując obrzędowość i święta majowe można przyjąć pewien pozorny podział na obrzędy agrarne i wegetacyjne mające w uproszczeniu przynieść płodność zarówno Ziemi jak i ludziom czy zwierzętom jednocześnie cechujące się dużym znaczeniem inicjacyjno płodnościowym z perspektywy wspólnoty, a także podtrzymujące istnienie rzeczywistości i świata choćby poprzez odtworzenie mitu z hierogamią na czele. Mamy też z drugiej strony obrzędy zaduszne i ancestralne, a także rytuały apotropaiczne. Gdy przyjrzeć się tradycjom majowym obchodzone są przecież zarówno Dziady Wiosenne, które tradycyjnie są najczęściej świętowane na początku maja i mają zdecydowanie ancestralny charakter ponieważ obrzędowość skupiona wokół duchów założnych przypada raczej na okres jesienny. Mamy też Rusalia, które z perspektywy rodzimowierczej są kompilacją obrzędowości skupionej na duchach chtoniczno- akwatycznych mającej jednocześnie zapewnić ich przychylność mającą ważne znaczenie w momencie wzrostu roślin z naciskiem na zboża, ale też szeregiem działań apotropaicznych mających ochronić ludzi przed negatywnym wpływem tych duchów. Patrząc dalej obchodzi się Maiki, podczas których dokonują się obrzędy wzmagające płodność i wegetację. Są gromady, które w okresie maja praktykują też Majenie Krów co jest oczywistym połączeniem działań zarówno wzmagających płodność i siły zwierząt jak chroniącym je przed negatywnym wpływem. W tradycji ludowej pojawia się motyw święcenie ziół i majenia nimi domów co znowu jest działaniem apotropaicznym. Za kwintesencję wielorakości obrzędów majowych można spokojne też uznać Święto Stado, które jest kompilacja większości wspomnianych wcześniej obrzędów i czynności rytualnych z ogromnych naciskiem na aspekt inicjacyjno płodnościowy w społeczności i hierogamię- zaślubiny Boskiej Pary gwarantujące powodzenie wszystkich tych podejmowanych działań i trwanie świata jaki znamy ze względu na odtworzenie mitu. Przykład wspomnianego Święta Stado pokazuje, że pozornie rozbieżne działania rytualne dopełniają się i tworzą jedną spójną całość. Jaka jest ich jedna i wspólna cecha? Początek moich rozważań może sugerować już, że chodzi o moment przejścia. Może być to trudne do dostrzeżenia jak już zauważyłem z perspektywy człowieka żyjącego w mieście i poniekąd odciętego nieco od natury, a już na pewno nie uzależnionego od jej rytmu oznaczającego dla społeczności wiejskich zarówno być jak i nie być, dostatek i niedostatek, dobrobyt jak i głód. Maj jawi się więc jako moment przejścia, po pierwsze po ostatnim ekwinokcjum zdecydowanie przybyło nam dni i widzimy wiosnę w pełni. Gdyby przyjrzeć się polom widzimy zielone już i wzrastające kłosy zbóż, a na łąkach i w lasach rozkwit ziół i kwiatów. Świat wibruje wręcz energią życia i płodności, która przenika nawet ludzkie umysły. Jednocześnie woda, która była podczas pory ciemnej w pewnym sensie zamknięta może teraz to całe wzrastające nowe życie odżywić i tutaj przychodzą w sukurs wszystkie duchy o charakterze chtoniczno akwatycznym, które w normalnych warunkach są raczej niepożądane pośród społeczności ludzkich lecz teraz dzięki swej wzmożonej aktywności mogą przyczynić się do nawodnienia łąk i pól. Woda w sensie rytualnym staje się z tego powodu z resztą niedostępna lub wręcz niebezpieczna dla człowieka. Od wiosny do pełni lata chociaż ciepłe dni mogłyby do tego skłonić istnieje zwyczajowe tabu dotyczące kąpieli w rzekach czy jeziorach. To jest ten moment gdy duchy działają aktywnie, a zboża rosną dzięki odżywczej wilgoci i ofiarom oraz towarzyszącym im prośbom jak te o nie szkodzenie i nie niszczenie kłosów. Potem gdy już nadmiar wilgoci mógłby znowu zaszkodzić i przynieść efekt przeciwny nastąpi rytualne oczyszczenie wody i zapłoną ognie kupalne, które odpędzą wszystkie duchy chtoniczno akwatyczne z powrotem do głębin, a rolnik wyjdzie w pole by żąć. Świat w maju zdaje się więc stawać trochę na głowie od bezmiaru tej energii, granica pomiędzy światami znów staje się bardzo płynna dzięki czemu można podejmować działania o charakterze mediacyjnym jednocześnie zapewniając sobie ochronę przed negatywnym wpływem świata duchów. Korowody ruszą, zabawa i pieśni wprowadzą pewien chaos, który przecież jest rytualnym stanem symbolizującym to co było przed stworzeniem i bezmiar prawody- wody z z której wszystko pochodzi i wody, która jest niezbędna by życie mogło trwać i wzrastać. Jednocześnie podejmowane działania o charakterze agrarnym i płodnościowym sprawią, że obecność duchów związanych z wodą będzie miała swój cel służąc zarówno naturze jak i człowiekowi. Przejdźmy przez ten maj ze świadomością, że oto misterium życia uświęcone obecnością duchów przyniesie nam nie tylko płodność i rozwój na polach, łąkach czy sadach, a przecież chociaż większość z nas nie jest rolnikami to płody rolne lub produkty powstałe dzięki rolnikom spożywa. Niech płodne będą nasze umysły i wzmogą się w nas siły zachęcając zarówno do wzmożonej pracy i osiągania wyznaczonych celów w życiu osobistym jak i zawodowym. Niech płodni będziemy my by cud życia pozwolił trwać i rozwijać się rodom naszym. Niech płodne będzie rodzimowierstwo rozwijając się i przyciągając coraz więcej ludzi. Niech płodna będzie Ziemia, a jej wilgotne łono wsparte obecnością duchów chtoniczno akwatycznych niech nam umai cały świat. Wilgoć i woda niech obecne będą natomiast wszędzie tam gdzie coraz częściej jej ich brakuje by klęska suszy nie była naszym udziałem. Nawet jeśli nie uprawiamy roli to spójrzmy na sens obrzędów majowych chociażby z takiej perspektywy świętując na pożytek rodzaju ludzkiego, dla wsparcia duchów i utrzymania z nimi więzi, oraz ku chwale Bogów.

Łukasz Słońcesław Uroda

Grafika: "Gniazdo bogienki" – grafika, Maria Apoleika. Licencja CC BY SA 4.0 https://creativecommons. org/licenses/by-sa/4.0

W zeszłą sobotę minęło 40 dni od momentu pożegnania z Żercą Siemowitem. Wspominki zorganizowaliśmy w Gorzycy, w której S...
14/05/2026

W zeszłą sobotę minęło 40 dni od momentu pożegnania z Żercą Siemowitem. Wspominki zorganizowaliśmy w Gorzycy, w której Siemko obrzędował i bawił się razem z nami. Charakter dziadowski obrzędu, oraz rytualnej biesiady był okazją do wspominania i przytaczania wielu anegdot z Siemkiem w roli głównej. W ten sposób zakończyliśmy tradycyjny okres żałoby i korzystając jednocześnie z okoliczności przypadających na czas Dziadów Wiosennych mogliśmy przywołać Siemowita by raz jeszcze zasiadł z nami do biesiady i mógł spożywać jadło i napitki w blasku Świętego Ognia, który przenieśliśmy z trzebiszcza. Dziękujemy wszystkim przybyłym, a w szczególności wszystkim gościom z daleka. Dziękujemy też w tym miejscu wszystkim ludziom, którzy przez ten cały czas od śmierci Żercy Siemowita pisali do nas, składali kondolencje i uczestniczyli w całym procesie związanym z pożegnaniem, tryzną i wspominaniem Siemka. Siemowicie, Twój duch zazna spokoju i wywczasu na zielonych łąkach Nawii, a dusza mamy nadzieję iż jak najprędzej odrodzi się byśmy znów w tym lub kolejnym życiu mogli stanąć razem przed Świętym Ogniem. Sława Żercy Siemowitowi! Sława Bogom! 🔥

Adres

Zielona Góra
66-004

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Chram Kruki i Wilk ZWRP Ród umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij