14/05/2026
Funkcjonując w sztucznym świecie, odcięci od bezustannej więzi ze światem przyrody i jego rytmem możemy nie dostrzegać pewnej cykliczności jaka mogła być oczywistością dla człowieka, który jeszcze sto lat temu uprawiał rolę i życie jego w dużej mierze zależne było od rytmu natury. Dla współczesnego rodzimowiercy z miasta oczywistą może jawić się tedy cykliczność głównych świąt z koła roku, które oscylują wokół ekwinokcjów i solstycjów jednak niekoniecznie może rozumieć cel stojący za pozostałymi obrzędami. Pomijając oczywiście pewien regionalizm charakteryzujący środowisko rodzimowiercze, który sprawia iż niejednokrotnie podobne święta mogą w różnych gromadach odbywać się w innym przedziale czasowym, a inne z kolei nawet wcale nie występować poza danymi gromadami jakie je obchodzą są też święta mocno zakorzenione w kulturze ludowej. Doskonałym przykładem takich świąt są szeroko rozumiane święta i tradycje majowe, które aktualnie były, są lub będą obchodzone przez praktycznie cały przekrój środowiska rodzimowierczego w Polsce i nie tylko. Pozostaje jednak zadać pytanie jak wiele osób rozumie sens obchodzonych świąt i ich głębokie znaczenie zarówno w kontekście życia nas samych jak i życia ludzi sprzed dajmy na to stu, dwustu lat. Tak jak przywołane na wstępie większość głównych świąt łatwo skojarzyć z oczywistymi momentami przejścia, które stanowią nie tylko fizyczne granice w świecie przyrody, ale z perspektywy obrzędowo magicznej moment zbliżenia się lub nieraz zatarcia granicy pomiędzy światami ludzi, duchów i Bogów. Myślę, że każdy świadomie praktykujący rodzimowierca ma to na uwadze rozumiejąc też znaczenie pomniejszych momentów przejścia takich jak świt, zmierzch, północ, południe, pełnia, nów etc. Dla osób zupełnie nieobeznanych z tematem lub dopiero poczynających pierwsze kroki na ścieżce rodzimowierczej dość wystarczy by napisać, że każdy moment przejścia ale też określone miejsca będące zwyczajowymi granicami takie jak rozstaje dróg, czy skraje lasu i wiele innych gdyby się głębiej zastanowić mają swoje rytualne znaczenie o czym wspomniałem wyżej. Dokładną analizę tego tematu dla zainteresowanych trzeba by podjąć jednak w osobnej rozprawie ze względu na rozległość potencjalnej treści. Analizując obrzędowość i święta majowe można przyjąć pewien pozorny podział na obrzędy agrarne i wegetacyjne mające w uproszczeniu przynieść płodność zarówno Ziemi jak i ludziom czy zwierzętom jednocześnie cechujące się dużym znaczeniem inicjacyjno płodnościowym z perspektywy wspólnoty, a także podtrzymujące istnienie rzeczywistości i świata choćby poprzez odtworzenie mitu z hierogamią na czele. Mamy też z drugiej strony obrzędy zaduszne i ancestralne, a także rytuały apotropaiczne. Gdy przyjrzeć się tradycjom majowym obchodzone są przecież zarówno Dziady Wiosenne, które tradycyjnie są najczęściej świętowane na początku maja i mają zdecydowanie ancestralny charakter ponieważ obrzędowość skupiona wokół duchów założnych przypada raczej na okres jesienny. Mamy też Rusalia, które z perspektywy rodzimowierczej są kompilacją obrzędowości skupionej na duchach chtoniczno- akwatycznych mającej jednocześnie zapewnić ich przychylność mającą ważne znaczenie w momencie wzrostu roślin z naciskiem na zboża, ale też szeregiem działań apotropaicznych mających ochronić ludzi przed negatywnym wpływem tych duchów. Patrząc dalej obchodzi się Maiki, podczas których dokonują się obrzędy wzmagające płodność i wegetację. Są gromady, które w okresie maja praktykują też Majenie Krów co jest oczywistym połączeniem działań zarówno wzmagających płodność i siły zwierząt jak chroniącym je przed negatywnym wpływem. W tradycji ludowej pojawia się motyw święcenie ziół i majenia nimi domów co znowu jest działaniem apotropaicznym. Za kwintesencję wielorakości obrzędów majowych można spokojne też uznać Święto Stado, które jest kompilacja większości wspomnianych wcześniej obrzędów i czynności rytualnych z ogromnych naciskiem na aspekt inicjacyjno płodnościowy w społeczności i hierogamię- zaślubiny Boskiej Pary gwarantujące powodzenie wszystkich tych podejmowanych działań i trwanie świata jaki znamy ze względu na odtworzenie mitu. Przykład wspomnianego Święta Stado pokazuje, że pozornie rozbieżne działania rytualne dopełniają się i tworzą jedną spójną całość. Jaka jest ich jedna i wspólna cecha? Początek moich rozważań może sugerować już, że chodzi o moment przejścia. Może być to trudne do dostrzeżenia jak już zauważyłem z perspektywy człowieka żyjącego w mieście i poniekąd odciętego nieco od natury, a już na pewno nie uzależnionego od jej rytmu oznaczającego dla społeczności wiejskich zarówno być jak i nie być, dostatek i niedostatek, dobrobyt jak i głód. Maj jawi się więc jako moment przejścia, po pierwsze po ostatnim ekwinokcjum zdecydowanie przybyło nam dni i widzimy wiosnę w pełni. Gdyby przyjrzeć się polom widzimy zielone już i wzrastające kłosy zbóż, a na łąkach i w lasach rozkwit ziół i kwiatów. Świat wibruje wręcz energią życia i płodności, która przenika nawet ludzkie umysły. Jednocześnie woda, która była podczas pory ciemnej w pewnym sensie zamknięta może teraz to całe wzrastające nowe życie odżywić i tutaj przychodzą w sukurs wszystkie duchy o charakterze chtoniczno akwatycznym, które w normalnych warunkach są raczej niepożądane pośród społeczności ludzkich lecz teraz dzięki swej wzmożonej aktywności mogą przyczynić się do nawodnienia łąk i pól. Woda w sensie rytualnym staje się z tego powodu z resztą niedostępna lub wręcz niebezpieczna dla człowieka. Od wiosny do pełni lata chociaż ciepłe dni mogłyby do tego skłonić istnieje zwyczajowe tabu dotyczące kąpieli w rzekach czy jeziorach. To jest ten moment gdy duchy działają aktywnie, a zboża rosną dzięki odżywczej wilgoci i ofiarom oraz towarzyszącym im prośbom jak te o nie szkodzenie i nie niszczenie kłosów. Potem gdy już nadmiar wilgoci mógłby znowu zaszkodzić i przynieść efekt przeciwny nastąpi rytualne oczyszczenie wody i zapłoną ognie kupalne, które odpędzą wszystkie duchy chtoniczno akwatyczne z powrotem do głębin, a rolnik wyjdzie w pole by żąć. Świat w maju zdaje się więc stawać trochę na głowie od bezmiaru tej energii, granica pomiędzy światami znów staje się bardzo płynna dzięki czemu można podejmować działania o charakterze mediacyjnym jednocześnie zapewniając sobie ochronę przed negatywnym wpływem świata duchów. Korowody ruszą, zabawa i pieśni wprowadzą pewien chaos, który przecież jest rytualnym stanem symbolizującym to co było przed stworzeniem i bezmiar prawody- wody z z której wszystko pochodzi i wody, która jest niezbędna by życie mogło trwać i wzrastać. Jednocześnie podejmowane działania o charakterze agrarnym i płodnościowym sprawią, że obecność duchów związanych z wodą będzie miała swój cel służąc zarówno naturze jak i człowiekowi. Przejdźmy przez ten maj ze świadomością, że oto misterium życia uświęcone obecnością duchów przyniesie nam nie tylko płodność i rozwój na polach, łąkach czy sadach, a przecież chociaż większość z nas nie jest rolnikami to płody rolne lub produkty powstałe dzięki rolnikom spożywa. Niech płodne będą nasze umysły i wzmogą się w nas siły zachęcając zarówno do wzmożonej pracy i osiągania wyznaczonych celów w życiu osobistym jak i zawodowym. Niech płodni będziemy my by cud życia pozwolił trwać i rozwijać się rodom naszym. Niech płodne będzie rodzimowierstwo rozwijając się i przyciągając coraz więcej ludzi. Niech płodna będzie Ziemia, a jej wilgotne łono wsparte obecnością duchów chtoniczno akwatycznych niech nam umai cały świat. Wilgoć i woda niech obecne będą natomiast wszędzie tam gdzie coraz częściej jej ich brakuje by klęska suszy nie była naszym udziałem. Nawet jeśli nie uprawiamy roli to spójrzmy na sens obrzędów majowych chociażby z takiej perspektywy świętując na pożytek rodzaju ludzkiego, dla wsparcia duchów i utrzymania z nimi więzi, oraz ku chwale Bogów.
Łukasz Słońcesław Uroda
Grafika: "Gniazdo bogienki" – grafika, Maria Apoleika. Licencja CC BY SA 4.0 https://creativecommons. org/licenses/by-sa/4.0