30/01/2020
https://www.facebook.com/1621489208134047/posts/2516828891933403
o. MICHAŁ TOMASZEK, fragment pierwszego listu z Pariacoto z 20. 08. 1989 r.:
"Tutaj w górach w Pariacoto jest całkiem inny klimat niż w Limie, cały dzień świeci słońce i jest tak upalnie, jak w Polsce podczas upalnego lata. /.../ Z czterech stron otaczają mnie góry, trzy szczyty sięgają ponad chmury, a w ogóle Pariacoto leży na około 1500 m n.p.m. /.../.
Pariacoto jest bardzo ładne, porównując do Polski, jest bardzo brzydkie miasteczko, ale w Peru jest piękną osadą. Muszę Wam powiedzieć, że mi się tu bardzo podoba, czuję się jak w domu, widok tych gór jest jakby od urodzenia dla mnie przeznaczony, wcale nie czuje się tej odległości jaka nas dzieli, a kiedy się modlę, to czuję Was tak blisko, nawet bliżej niż w Pieńsku. Musiałem zmienić imię, bo Michał jest trudne do wypowiedzenia dla Indian, wszyscy mówią mi Migiel (czyt. Migel), tzn. Michał, tylko po hiszpańsku. Ludzie są tutaj raczej niskiego wzrostu, a ponieważ, że na mnie Pan Bóg miarę stracił, to niektórzy w żartach mówią mi Miguelon (Michalisko – wielki) /.../.
Ludzie są bardzo dobrzy, dzieci krzyczą za nami pozdrawiając nas, nawet gdy nas kilka razy w ciągu dnia zobaczą. /.../ Msza św. jest codziennie o godz. 20.00, bo w ciągu dnia prawie cała osada „wymiera”, tzn. pracują na roli, w polu.
Światła nie mamy, wieczorem siedzimy przy lampie naftowej, tak samo przy niej odprawiamy Mszę św. Wodę do mycia, kąpania się, czy prania grzejemy na słońcu, którego nie brakuje – kapitalna sprawa wykąpać się w takiej wodzie, naprawdę. Mamy kuchenkę gazową, na której gotujemy wodę na kawę, którą pijemy ok. 10.00, ale w Polsce jest wtedy 17.00, ale czuję się jakbyście też tam – tzn. w Łękawicy, jak Gienek wraca z pracy – pili. Wody czasem też brakuje, ale rano i wieczorem przeważnie jest, ale od czego są wiadra… "
Na zdjęciu Pariacoto. Peru. Obraz Matki Bożej Częstochowskiej i grób o. Michała Tomaszka i o. Zbigniewa Strzałkowskiego. fot. Jacek Tacik