23/04/2026
Szaweł z Tarsu – młody faryzeusz, przepełniony młodzieńczym zapałem i wiarą, a przy tym przeświadczony wewnętrznie o tym, że „robi dobrze”, zbliżał się powoli do celu swej podróży. Zmierzał on do Damaszku, gdzie, tak jak w innych miejscach, miał ogniem i mieczem walczyć z – jak był przekonany – bluźniercami, zwanymi chrześcijanami⬇️
W swoim dyszącym krwią zapale w prześladowaniu uczniów Chrystusa prześcigał innych, a jego inicjatywa sięgnęła nawet majestatu ówczesnego Najwyższego Kapłana, którego prosi o listy mające mu pomóc w jeszcze gorliwszym prześladowaniu uczniów Chrystusa.
Tymczasem niemal u kresu jego podróży – praktycznie przed bramami miasta – nagle oślepia go światłość z nieba, zrzuca z konia i powala na ziemię.
Tą światłością był Chrystus, pytający ze smutkiem Szawła: „Dlaczego Mnie prześladujesz?”, pragnący przez to wydarzenie niejako wstrząsnąć tym faryzeuszem‼️
Jezus powala i oślepia Szawła, ale jednak nie po to, aby go zniszczyć, ale po to, aby ten wstał i przejrzał. Czasem w naszym życiu Bóg także musi nami „wstrząsnąć”, aby pokazać nam, że źle robimy, że podążamy niewłaściwą drogą. Pozwala nam wtedy niejako poczuć skutek naszych wyborów i grzechów. Nie po to, aby nas zniszczyć czy ukarać, ale po to, abyśmy finalnie powstali z naszego upadku – z naszych błędnych wyobrażeń i, tak jak Szaweł, potrafili przejrzeć, by następnie podążyć za światłością, którą jest Chrystus👣