Franciszkanie Wyszogród

Franciszkanie Wyszogród Pokój i dobro! Jesteśmy Braćmi Mniejszymi z Wyszogrodu. Dzielimy się wiarą, prostotą i radością codzienności. Znajdziesz tu słowa św.

Franciszka, zapowiedzi wydarzeń i franciszkańskie ciepło. Zapraszamy — bądź z nami bliżej Franciszkanie z Wyszogrodu

Dla tych którzy nie mogli z oczywistych powodów być ani dzisiaj ani wymienioną niedzielę w klasztorku Nie zapomniałem o ...
01/09/2026

Dla tych którzy nie mogli z oczywistych powodów być ani dzisiaj ani wymienioną niedzielę w klasztorku Nie zapomniałem o was i nie zapomnę o. Marek
Dzisiaj coś bardzo trudnego... nie tylko do przeczytania....
Nawiązując do niedzielnej Ewangelii (Mt 16, 21–27), w której Jezus odsłonił przed nami podstępną przyczynę zła, warto przyjrzeć się Jego gwałtownej reakcji na słowa Piotra: „Zejdź Mi z oczu, szatanie! (…) nie myślisz po bożemu, ale po ludzku”.
Pokazuje ona, że zły duch najczęściej nie zaczyna od spektakularnych ataków. Działa w ukryciu, żerując na naturalnym ludzkim lęku przed cierpieniem i pragnieniu wygody.
Podsuwa subtelną pokusę odrzucenia krzyża pod płaszczykiem „dobrej rady” i ludzkiej troski, próbując zastąpić logikę Bożą logiką czysto ludzką. To właśnie w tym przestawieniu akcentów kryje się duchowy korzeń wszelkiego zła: w przedłożeniu własnej woli, majątku i spokojnego życia ponad wolę Boga.
To duchowe prawo ilustruje cała historia Kościoła – widział je i odpierał już święty Antoni z Padwy.
Na początku jego drogi zakonnej szatan nie straszył go, ale sączył w jego myśl niepokój i fałszywy rozsądek: „Po co ci ten rygor, po co te posty? Zostaw tę trudną drogę, pomyśl o swoim zdrowiu, oszczędzaj się!”. Zły duch próbował uśpić go troską o własny komfort i ludzką logiką, odciągając go od całkowitego oddania się Bogu i pójścia drogą krzyża.

Z kolei dzisiejsza Ewangelia (Łk 4, 31–37) przedstawia moment, w którym maska zostaje zrzucona i następuje otwarta manifestacja zła.
Gdy Jezus naucza w synagodze w Kafarnaum z prawdziwą mocą i autorytetem, obecny tam duch nieczysty nie jest w stanie znieść obecności Prawdy. Wybucha agresją i krzykiem: „Och, cóż my z Tobą mamy, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić?”. Wydarzenie z synagogi pokazuje, że światło Bożej nauki zmusza zło do wyjścia z ukrycia. To, co zaczęło się od cichej pokusy i „ludzkiego myślenia”, w konfrontacji ze Świętością ujawnia swoją prawdziwą, niszczycielską i pełną lęku naturę.

Święty Antoni doświadczył tego na własnej skórze. Gdy zaczął głosić Słowo Boże z potężną łaską nawracania grzeszników, zły duch zrzucił maskę. W klasztornej celi szatan zaatakował go fizycznie, rzucając się na niego i próbując go udusić. Święty ocalał tylko dlatego, że zaczął kreślić na piersi znak krzyża i wzywać Maryję hymnem O Gloriosa Domina. Innym razem, gdy Antoni głosił płomienne kazanie we francuskim Limoges, zły duch, nie mogąc znieść nawracających się tłumów, wywołał gwałtowny chaos i zniszczył dach świątyni. Gdy Boże światło uderza w królestwo ciemności, zło zrywa maskę „życzliwego doradcy” i wybucha furią.
Egzorcyzm św. Antoniego
OTO KRZYŻ PAŃSKI! USTĄPCIE, WROGOWIE JEGO! LEW Z POKOLENIA JUDY, POTOMEK DAWIDA ZWYCIĘŻYŁ! ALLELUJA!

Ta sama duchowa walka – od subtelnej pokusy ucieczki aż po otwartą manifestację zła – rozegrała się niemal na naszych oczach w XXI wieku. W sierpniu 2014 roku wojska tak zwanego Państwa Islamskiego zajęły Karakosz na Równinie Niniwy – największe historycznie chrześcijańskie miasto w Iraku. Terroryści postawili mieszkańcom bezwzględne ultimatum: przejście na islam, płacenie upokarzającego podatku albo śmierć. Dziesiątki tysięcy ludzi musiało w ciągu jednej nocy opuścić dorobek całego życia.
W sercach tych ludzi najpierw odezwał się głos niedzielnej pokusy: „Przecież zrób cokolwiek, podpisz papier, wyprzyj się zrezygnuj na chwilę Jezusa..., uratuj dom, uratuj życie! Pomyśl po ludzku!”.
Zły duch żerował na naturalnym lęku przed cierpieniem. A zaraz potem nastąpiła dzisiejsza manifestacja zła – niszczycielska siła, która zrzucała z wież kościelnych krzyże, niszczyła ołtarze i paliła święte księgi, nie mogąc znieść obecności Chrystusa.
I w tym momencie piekielnego chaosu wydarzyło się coś, co zapisało się w pamięci świadków na zawsze. Gdy napastnicy niszczyli miasto, jedna ze starszych kobiet odmówiła zdjęcia z szyi prostego, drewnianego krzyżyka. Gdy terrorysta zerwał go siłą i rzucił w błoto, ona nie zadrżała. Podniosła go, ucałowała i powiedziała oprawcy prosto w oczy: „Możecie odebrać mi dom, majątek i życie, ale nie wydrzecie mi z serca Chrystusa”.
Ta prosta kobieta dała dokładnie taką odpowiedź, jakiej uczy nas dzisiaj Ewangelia i postawa Chrystusa. Nie weszła w dyskusję ze złem. Nie dała się zastraszyć jego krzykliwej, agresywnej manifestacji. Przytuliła krzyż – ten sam krzyż, od którego Piotr chciał uciec, a który dla niej stał się jedyną wartością, jakiej nie da się zniszczyć.
Zauważmy ten sam mechanizm, który działa i dzisiaj: pokusa odrzucenia trudu, ucieczka od odpowiedzialności, negacja Krzyża. Świat oferuje nam drogę taniej ucieczki – obietnicę życiowego „Eldorado”, złudzenie, że da się przeżyć życie lekko, łatwo i przyjemnie. Ta droga zawsze jednak kończy się rozczarowaniem i wewnętrzną pustką. Droga Boża bywa trudna i wymagająca, ale to jedyna droga, która prowadzi do życia pełnego nadziei, sensu i nieprzemijającego piękna.
Niezwykłym świadectwem tej prawdy jest historia sławnego francuskiego malarza Auguste’a Renoira. W ostatnich latach życia artysta zmagał się ze straszliwym, paraliżującym artretyzmem. Każde pociągnięcie pędzlem sprawiało mu niewyobrażalny ból. Jego dłonie były tak zniekształcone, że asystenci musieli wsuwać mu pędzel między sztywne palce. Mimo że inny wielki malarz, Henri Matisse, był 28 lat młodszy od Renoira, obaj artyści głęboko się przyjaźnili. Kiedy stary mistrz nie opuszczał już pracowni, Matisse odwiedzał go codziennie. Pewnego razu, patrząc na fizyczną mękę przyjaciela, Matisse nie wytrzymał i wykrzyknął: „Auguste, dlaczego nadal malujesz, skoro dręczy cię tak okropny ból?”. Renoir odpowiedział z prostotą, która przeszła do historii: „Ból przemija, a piękno pozostaje”. I tak, niemal do dnia swojej śmierci, nakładał farbę na płótno. Jeden ze swoich najsłynniejszych obrazów – „Kąpiące się” – ukończył tuż przed odejściem z tego świata, po kilkunastu latach heroicznej walki z chorobą.
Oba te fragmenty Ewangelii – poparte życiem św. Antoniego, krwią współczesnych męczenników z Iraku oraz świadectwem wybitnych artystów – tworzą nierozerwalną całość duchowej diagnozy.
Zły duch działa dwutorowo: najpierw próbuje nas uśpić, podpowiadając łatwe życie i oszczędzanie siebie bez Boga, a gdy napotyka opór i moc Ewangelii, przechodzi do otwartego ataku, próbując zasiać chaos oraz strach.
W obu sytuacjach jedyną odpowiednią reakcją pozostaje postawa Chrystusa.
On w niedzielę stanowczo przywołuje Piotra do porządku, a dzisiaj rozkazuje demonowi krótko: „Milcz i wyjdź z niego!”.
Pokazuje to jasno, że niezależnie od tego, czy zło działa w naszym codziennym życiu pod postacią subtelnej pokusy wygody i kompromisu z grzechem, czy pod postacią otwartego ataku i cierpienia – jedynym ocaleniem dla człowieka jest przylgnięcie do autorytetu Jezusa i odwaga pójścia drogą Jego Krzyża.
Jeśli zrobisz to z prawdziwą miłością, nie ma siły, która mogłaby cię zatrzymać. Cierpienie i trud przeminą, ale piękno i dobro, które przez nie zrodzisz, pozostaną na zawsze.
Pamiętajmy, że to, co najważniejsze, nie leży na powierzchni… Dlaczego zamykamy oczy, gdy się modlimy, gdy płaczemy, całujemy czy śnimy? Ponieważ najpiękniejsze rzeczy w życiu nie mogą być widziane oczami ciała, ale oczami serca. Zobacz dzisiejszego wieczoru Jezusa właśnie w ten sposób – czystym sercem, a wszystko zrozumiesz.

XXII Niedziela Zwykła | 30 sierpniaPublikujemy ogłoszenia klasztorne na nadchodzący tydzień.„Każdy bowiem, kto się wywyż...
29/08/2026

XXII Niedziela Zwykła | 30 sierpnia

Publikujemy ogłoszenia klasztorne na nadchodzący tydzień.

„Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony”.

Niech słowa dzisiejszej Ewangelii prowadzą nas przez kolejny tydzień i przypominają o prostocie, pokorze i dostrzeganiu tych, którzy są obok nas.

Zapraszamy do wspólnej modlitwy w naszym klasztorze w Wyszogrodzie.
Msze Święte w niedzielę: 7.30 i 11.00.

XXII Niedziela Zwykła | 30 sierpniaPublikujemy intencje Mszy Świętych na nadchodzący tydzień.Dzisiejsza Ewangelia przypo...
29/08/2026

XXII Niedziela Zwykła | 30 sierpnia

Publikujemy intencje Mszy Świętych na nadchodzący tydzień.

Dzisiejsza Ewangelia przypomina nam o pokorze i bezinteresowności – o tym, by nie szukać pierwszych miejsc, ale uczyć się patrzeć na siebie i innych oczami Boga.

Zachęcamy do powierzania swoich spraw, bliskich, wdzięczności i próśb w intencjach Mszy Świętych sprawowanych w naszym klasztorze.

Zapraszamy na niedzielną Eucharystię o godz. 7.30 i 11.00.

Nie chcę karmić Was płytką radością ani oczekiwać lajków tylko za to, że JESTEM... Dlatego piszę do Was te słowa, któryc...
28/08/2026

Nie chcę karmić Was płytką radością ani oczekiwać lajków tylko za to, że JESTEM... Dlatego piszę do Was te słowa, których będziecie mogli wysłuchać w niedzielę. Zapraszam na spotkanie – nie ze mną, nie z tym czy innym nowym księdzem... ale z Jezusem w Eucharystii...

„Ból przemija, piękno zostaje na zawsze” – August Renoir
„Możesz odebrać mi dom, majątek i życie, ale nie odejmiecie mi Chrystusa”. Wyobraź sobie starszą kobietę w Iraku w 2014 roku, która podnosi z ziemi zerwany przez terrorystę krzyżyk, całuje go i mówi te słowa oprawcy prosto w oczy.
W poniedziałek, ale tak naprawdę tę niedzielę… kończą się wakacje. Wasze dzieci i wnuki powrócą do szkół a wy do pracy, codziennych obowiązków. I właśnie teraz Jezus rzuca nam wyzwanie: „Weź swój krzyż i pójdź za Mną”.
Czy krzyż na naszych szyjach nie stał się tylko... ładną biżuterią?
Pomyśl o A. Renoir... Pod koniec życia choroba tak zniekształciła mu palce, że przywiązywał pędzel bandażem do dłoni, by móc malować. Cierpiał katusze. Dlaczego to robił? „Ból przemija, piękno zostaje na zawsze” – odpowiadał.
Twoje życie bywa jak poplątane nici. Cierpienie je rozdziera. Ale jeśli połączysz te rozdarcia miłością i Bożą łaską, powstanie szew w kształcie Krzyża. To właśnie ten znak trzyma nasze życie w całości.
Nie uciekaj przed swoim codziennym trudem. Wejdź w ten nowy miesiąc i z odwagą. W cieniu Krzyża ukryte jest prawdziwe, sensowne i naprawdę piękne życie. Dobrej niedzieli! Więcej usłyszysz w niedzielnym kazaniu – zapraszam na 7.30 i 11.00 O. Marek

„Boże, mój Dobry Ojcze… Z całego serca dziękuję Ci za najpiękniejszy dar, jaki od Ciebie otrzymałem — za dar mojego Chrz...
26/08/2026

„Boże, mój Dobry Ojcze… Z całego serca dziękuję Ci za najpiękniejszy dar, jaki od Ciebie otrzymałem — za dar mojego Chrztu Świętego.
Dziękuję Ci za 16 sierpnia, kiedy przez moich kochanych Rodziców dałeś mi ziemskie życie. Ale jeszcze mocniej dziękuję Ci za 26 sierpnia — dzień moich Nowych Narodzin. To wtedy, przy chrzcielnicy, zanurzyłeś mnie w swojej miłości, przytuliłeś do serca jak własne dziecko i otworzyłeś mi drogę do Nieba.
Niezwykle porusza mnie to, jak delikatnie to wszystko zaplanowałeś — że dzień mojego chrztu w Turku złączyłeś z świętem Matki Bożej Częstochowskiej. Maryjo, Moja Jasnogórska Mamo, dziękuję Ci za Twoją cichą obecność i za to, że od małego prowadzisz mnie za rękę prosto do Jezusa.
Dziękuję Ci też, Panie, za to jedno wyjątkowe wspomnienie z moich zakonnych i kapłańskich lat… Kiedy odnalazłem w starych księgach parafialnych nazwisko księdza, który mnie chrzcił, i zadzwoniłem do niego do domu emeryta. Nigdy nie zapomnę jego zdziwienia, wzruszenia i dziecięcej wręcz radości, gdy usłyszał w słuchawce chłopca, któremu kiedyś polał głowę wodą, a który dzisiaj sam jest franciszkaninem i kapłanem.
Stając dziś przed Tobą, z prostotą odnowiłem moje obietnice z dnia chrztu. Proszę Cię tylko o jedno: daj mi łaskę, abym codziennie — po prostu jako człowiek, franciszkanin i ksiądz — żył zafascynowany tą miłością, którą od Ciebie otrzymałem, zawsze blisko Twojego Syna naszego Pana Jezusa Chrystusa i pod Twoim, Maryjo, matczynym spojrzeniem. – Twój Marek

Ten wtorkowy wieczór był wyjątkowy... mam nadzieję że również i dla Was. Cisza przyszywała serce do samego dna...DLA TYC...
25/08/2026

Ten wtorkowy wieczór był wyjątkowy... mam nadzieję że również i dla Was. Cisza przyszywała serce do samego dna...
DLA TYCH którzy byli i dla TYCH którzy nie mogli być.... o. Marek

Czy dzisiejsza Ewangelia jest dla mnie, czy też nie? Czy jesteśmy usatysfakcjonowani po usłyszeniu tych słów, czy może czujemy się oburzeni?
Ewangelia to lustro, w którym każdy z nas ma się przejrzeć. Czy lustro może być dobre lub złe? Ono tylko odbija obraz. Pokazuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Dzisiejsze słowa Chrystusa (Mt 23, 23-26) są trudne do zaakceptowania. Kiedy ich słuchamy, stajemy twarzą w twarz z prawdą o sobie. Stawanie przed tekstem Ewangelii zawsze wymaga odwagi – od każdego człowieka, a w sposób szczególny od kogoś, kto od lat posługuje ludziom, stara się nieść ich ciężary i sam przeszedł w życiu niejedno.
Te słowa uderzają bez znieczulenia. Nie ma w nich miękkich metafor. Jest proste, surowe wyzwanie, by stanąć przed Chrystusem i spojrzeć w to wyjątkowe lustro. Ono nie ocenia, nie potępia i nie próbuje się przypodobać. Odbija obraz bez makijażu, bez ozdobników i bez chroniącego przed światem habitu czy życiowych masek.
Jako człowiek i zakonnik, stając dzisiaj przed Bogiem, muszę w tym lustrze zobaczyć całą moją drogę. Bóg zna przecież moje kroki – te stawiane na cichych korytarzach wyszogrodzkiego klasztoru które zawsze kończą się kaplicy…, Klasztoru, który w ostatnich latach stał się miejscem, gdzie trafiają współbracia potrzebujący naprawy i odbudowania.
Zna ślady, które zostawiam podczas niedzielnych spacerów nad Wisłą czy na uliczkach Wyszogrodu, gdy modlę się za ludzi, których mijam, a którym często w żaden ludzki sposób nie mogę pomóc.
Bóg zna moją historię: wspomnienia rodzinnego Turku, pamięć o Mamie i Tacie, ale i czas spędzony w pomocy w terapii i resocjalizacji w MONARZE. To tam na co dzień oglądałem bolesną ludzką prawdę, odsłoniętą do samego rdzenia, bez możliwości ukrycia się za jakimkolwiek pozorem. On zna wreszcie te chwile, kiedy z zachwytem patrzę na prosty cud – jak wtedy, gdy po długim wyczekiwaniu zakwitają w nocy moje kaktusy, przypominając mi, że to, co najpiękniejsze i najbardziej prawdziwe, dojrzewa w ukryciu przed wzrokiem świata. ( o tym tak nieudolnie pisałem na Facebooku)
Chrystus wytyka faryzeuszom skrupulatność w drobiazgach przy jednoczesnym gubieniu tego, co najważniejsze: miłosierdzia i wiary.
To pokusa, która dotyka każdego z nas. Jak łatwo ulec iluzji idealnej fasady i budować wizerunek kogoś innego, niż się jest w rzeczywistości.
Iluż takich ludzi spotykamy w życiu…
Ilu z moich współbraci jeszcze trafi do klasztor nad Wisłą… aby pozdejmować ponakładane przez życie i siebie maski….
Literatura zna ten dramat od wieków. Z jednej strony Molière w Świętoszku pokazał cyniczne wykorzystanie religijnej formy do ukrycia egoizmu i pychy.
Z drugiej strony mistycy i pisarze, tacy jak Dostojewski w postaci starca Zosimy z Braci Karamazow, przypominają, że prawdziwa świętość nie boi się prawdy o ludzkiej słabości i nie potrzebuje taniego poklasku.
Zamiast poetyckiej pozy Ewangelia wzywa nas do prostej, wręcz surowej postawy, jaką nosił w sobie św. Antoni z Padwy. Genialny teolog i mówca nie szukał miejsca na podium, lecz z prostotą szorował garnki w klasztornej kuchni. Dla niego liczyło się czyste serce i dobre intencje, a nie to, co powiedzą o nim inni….
Dzisiejszego słowa Ewangelii nie należy odczytywać jako oskarżenia, lecz jako zaproszenie do jeszcze większej świętości. Przyglądając się sobie w tym ewangelicznym lustrze, warto powrócić do trzech fundamentów:
• Do wierności w wypełnianiu codziennych obowiązków oraz do bycia w prawdzie wobec samego siebie.
• Do dawania drugiemu człowiekowi przestrzeni i zrozumienia, bez oceniania i bez stawiania się wyżej.
• Do szukania akceptacji wyłącznie w oczach Boga, który zna nasze serca i nie potrzebuje teatru.
Prawdziwa wartość człowieka nie objawiają się w tym, jak spektakularnie wypada przed ludźmi, ale w tym, kim jest, gdy zostaje sam ze swoim Bogiem.
Niech ta przestrzeń świątyni i klasztoru stanie się dla wszystkich miejscem najważniejszego spotkania. Prawdziwa wielkość nie potrzebuje oklasków. Bóg nie szuka hałaśliwych deklaracji, ale serca, które potrafi kochać bez widza. Gdy milknie potrzeba podziwu ze strony ludzi, zaczyna przemawiać Jezus, który widzi każdego z nas – i to Jego spojrzenie w zupełności powinno nam wystarczyć, by odnaleźć najgłębszy pokój. Po to jest to miejsce i po to ja i wy tutaj jesteśmy.

Z kilkudniowym opóźnieniem, za które serdecznie przepraszamy, publikujemy ogłoszenia klasztorne na trwający tydzień.„Ty ...
25/08/2026

Z kilkudniowym opóźnieniem, za które serdecznie przepraszamy, publikujemy ogłoszenia klasztorne na trwający tydzień.

„Ty jesteś Piotr, czyli Opoka…” – niech słowa niedzielnej Ewangelii przypominają nam, na Kim warto budować swoje życie.

Zapraszamy do zapoznania się z ogłoszeniami i do wspólnej modlitwy w naszym klasztorze. 🤍

Z opóźnieniem, za które przepraszamy, publikujemy intencje Mszy Świętych na trwający tydzień. 🤍„Ty jesteś Piotr, czyli O...
25/08/2026

Z opóźnieniem, za które przepraszamy, publikujemy intencje Mszy Świętych na trwający tydzień. 🤍

„Ty jesteś Piotr, czyli Opoka, i na tej opoce zbuduję Kościół mój” (Mt 16,18).

Niech ta Ewangelia przypomina nam, że również naszą wiarę warto każdego dnia budować na Chrystusie – skale, która się nie chwieje.

Z dzisiejszej niedzieli dla tych którzy nie mogli być ze mną w naszym kościele o. MarekZdarzyło Wam się kiedyś układać p...
23/08/2026

Z dzisiejszej niedzieli dla tych którzy nie mogli być ze mną w naszym kościele o. Marek

Zdarzyło Wam się kiedyś układać puzzle? Tysiąc drobnych, rozsypanych elementów, z których na początku nic nie wynika. Ale kiedy cierpliwie zaczniesz dopasowywać brzegi, z chaosu nagle wyłania się jasny, spójny obraz.
Wyobraźmy sobie klucz. Sam w sobie jest tylko kawałkiem metalu, ale nosi w sobie ogromną władzę.
Otwiera to, co zamknięte i daje dostęp do tego, co najcenniejsze.
Boże Słowo działa dziś dokładnie tak samo.
Czytania z Księgi Izajasza, Listu do Rzymian i Ewangelii nakładają się na siebie idealnie. Wyłania się z nich poruszająca historia o naszym ego, bolesnym upadku, ale też o pokorze, która potrafi ocalić życie. Zaufanie to słowo klucz które jest symbolem odpowiedzialności… jest fundamentem, na którym powinniśmy budować nasze życie.

W pierwszym czytaniu poznajemy Szebnę – szefa kancelarii króla Ezechiasza. Miał wszystko: władzę, pieniądze i szacunek. Wpadł jednak w pułapkę dobrze znaną i nam – uwierzył w swoją samowystarczalność. Zamiast służyć, zaczął stawiać pomnik własnej pychy: wykuł sobie okazały grobowiec w skale. Bóg odpowiada mu krótko przez proroka: „Strącę cię z urzędu, a klucze powierzę innemu”. Szebna przegrał, bo budował wyłącznie na sobie.
Z tą historią w tle Jezus prowadzi uczniów na północ, pod stopy góry Hermon – do Cezarei Filipowej. Dlaczego właśnie tam pada kluczowe pytanie o Jego tożsamość?

Cezarea była tętniącym życiem centrum władzy, pieniądza i pogańskiego kultu bożka Pana. To tam, przy mrocznej grocie nazywanej „bramami piekielnymi”, składano krwawe ofiary, a rządzący bezkarnie opływali w dostatki. Cezarea była symbolem politycznego cynizmu i ludzkiej krzywdy.
Gdybyśmy szukali jej współczesnego odpowiednika, gdzie byśmy trafili? Do szklanych wieżowców korporacji? Na korytarze parlamentów? Czy może do naszych codziennych wyborów, gdzie liczy się tylko wynik i stan konta?
To właśnie tam Jezus zatrzymuje uczniów i pyta: „Za kogo uważają ludzie Syna Człowieczego?”.
Świat od wieków przekazuje nam tę samą narrację: „bądź samowystarczalny”, „licz tylko na siebie”, Bóg jest ci do niczego potrzebny... twoje szczęście jest najważniejsze…
Marek Piekarczyk i Radosław Pazura to postacie, których życie w bardzo dynamiczny i dramatyczny sposób zweryfikowało pojęcie sukcesu i szczęścia. W obu przypadkach moment krytyczny stał się punktem zwrotnym – przewartościowaniem dotychczasowych priorytetów i rezygnacją z iluzji pełnej kontroli nad własnym losem i szczęściem tworzonych przez nich samych.
Marek Piekarczyk: Legenda zespołu TSA, człowiek utożsamiany z charyzmą i niezależnością, przeszedł przez doświadczenia, które całkowicie zburzyły jego poczucie bezpieczeństwa.
• Najtrudniejszym momentem w jego życiu była śmierć nowo narodzonego syna, Michała. Mimo popularności i wsparcia środowiska, wobec śmierci dziecka artysta stanął w obliczu całkowitej bezradności. To doświadczenie obnażyło absolutną bezsilność wobec wyroków losu. W pewnym okresie życia, po powrocie do Polski z zagranicy, Piekarczyk znalazł się w drastycznej sytuacji bytowej. Brak stałych dochodów i środków do życia doprowadził go na skrajnego ubóstwa. Przeżył czas, gdy musiał nocować w miejscach przypadkowych, pozbawiony płynności finansowej i poczucia stabilności.
• Z tych doświadczeń wyciągnął lekcję, że status artysty czy chwilowy dostatek nie stanowią żadnej tarczy ochronnej. Zrozumienie własną ograniczoność. To pozwoliło mu odrzucić pychę i przyjąć postawę akceptacji wobec wydarzeń, na które nie ma wpływu.
I drugie świadectwo… Wieloletnia kariera aktorska i sukces zawodowy Radosława Pazury zostały nagle zatrzymane przez wydarzenie z 2003 roku.
• W ciężkim wypadku drogowym zginął jego przyjaciel, aktor Waldemar Goszcz, a sam Pazura w stanie krytycznym trafił do szpitala. Lekarze walczyli o jego życie, a proces dochodzenia do sprawności wymagał dłuższego czasu i wyłączenia z dotychczasowej aktywności. Wypadek pokazał, jak nietrwałe są plany, popularność i fizyczna sprawność. Życie budowane na sukcesie zawodowym i codziennej rutynie rozsypało się w jednej chwili.
• Czas spędzony w szpitalu oraz trudna rehabilitacja stały się dla niego przestrzenią głębokiej refleksji duchowej. Pazura otwarcie przyznaje, że to właśnie wtedy przewartościował swoje życie, a wiarę i duchowość katolicką uznał za jedyny trwały fundament, którego żaden wypadek ani kryzys nie jest w stanie zniszczyć.
Oba świadectwa pokazują powtarzalny schemat: moment graniczny obnaża kruchość zewnętrznych atrybutów sukcesu (pieniądze, sława, zdrowie) i zmusza do poszukiwania głębszego, wewnętrznego oparcia.

Powróćmy teraz ponownie do zapisu Ewangelii… w samym centrum tej pogańskiej Cezarei Jezus skraca dystans i uderza prosto w serce: „A wy za kogo Mnie uważacie?”.

Szymon odpowiada bez wahania: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”. Wtedy Jezus wypowiada słowa: „Tobie dam klucze Królestwa Niebieskiego. Na tej opoce zbuduję mój Kościół”.
Te słowa padają dziś w naszej osobistej „Cezarei” – pośród naszych pokus, krzyży i trudnych wyborów.

Dlaczego Jezus powierza klucze akurat Szymonowi? Przecież dobrze znamy jego porywczość i wiemy, że za chwilę wyprze się Jezusa przy ognisku.
Piotr dostaje te klucze nie za wyjątkowość i wybitność, ale za pokorę. Potrafił zrzucić maskę twardziela i uznać swoją całkowitą zależność od Boga.
Kiedy polegał na sobie – tonął. Kiedy ufał Bogu – stawał się skałą.
Bóg nie szuka idealnych intelektualnych i duchowych robotów. Szuka serca, które potrafi Mu zaufać.

Przypomina o tym anegdota o Feliksie Mendelssohnie – tym Mendelssohnie – wybitnym niemieckim kompozytorze, dyrygencie i pianistą okresu wczesnego romantyzmu, Tego od Marszu weselnego z Snu nocy letniej.
Gdy kompozytor zwiedzał jedną z katedr, poprosił miejscowego organistę, by pozwolił mu zagrać. Ten, nie znając obcego, opryskliwie odmówił. Gdy po długich prośbach muzyk w końcu zasiadł do instrumentu, kościół wypełnił się dźwiękami o niewyobrażalnym pięknie. Wzruszony organista spytał: „Kim jesteś?”. Słysząc odpowiedź, z łzami w oczach zawołał: „I pomyśleć, że taki stary głupiec jak ja nie chciał dopuścić Mendelssohna do swoich organów…”.
Ile razy zachowujemy się tak samo? Zazdrośnie strzeżemy kontroli nad swoim życiem, nie ufając Jezusowi i bojąc się oddać Mu stery swoje życia.
Co to Słowo znaczy dla nas na dziś?
• Uważaj na pychę Szebny. Budowanie codzienności wyłącznie na sobie szybko kończy się bolesnym zderzeniem z rzeczywistością… kończy się katastrofą
• Ucz się pokory Piotra. W codzienności nie bój się stanąć w prawdzie o własnych słabościach. Kiedy czujesz, że przytłacza Cię ciężar i nie dajesz rady, powiedz po prostu: „Jezu, sam nie dam rady. Prowadź mnie, Ty się tym zajmij… Ufam Tobie”.
• Zaufaj Jego łasce. Nie broń Bogu dostępu do swojego serca. Pozwól Mu w nim zamieszkać, a sam napisze i wygra najpiękniejszą melodię Twojego życia. Po prostu Mu zaufaj…
Jezus pyta dziś nie kogoś innego, ale właśnie Ciebie:
„Za kogo Mnie uważasz?”. Jeśli uznasz w Nim swojego Pana, Twoje życie zyska fundament, którego nie zburzy żaden życiowy sztorm.
Niech naszą odpowiedzią będą dziś proste słowa: Tobie chwała na wieki! Jezu ufam Tobie… Amen.

Dzisiejszego wieczoru miałem już milczeć… wyłączyć komputer, zagasić słowa. A jednak piszę, bo choć nie widzę Waszych tw...
21/08/2026

Dzisiejszego wieczoru miałem już milczeć… wyłączyć komputer, zagasić słowa. A jednak piszę, bo choć nie widzę Waszych twarzy, czuję Waszą obecność. Wiem, że tam jesteście... Czekacie. I wiem, że gdy mówię do Was, tak naprawdę zwracam się do jednej, konkretnej osoby. Dzisiaj mówię prosto do Ciebie… wiem, że wiesz…
Nie tak dawno, w „moim” kościółku, (nie boję się tego zwrotu użyć…, bo on jest mój przez łzy, pot, modlitwę… jak Porcjunkula dla św. Franciszka, którą ukochał…, też była Jego) modliłem się tymi słowami. Dziś czuję w sercu, że te same słowa są rozpaczliwie potrzebne Tobie…. i…
Wiem, że jesteś, Boże.
Choć wokół mrok i puste ściany.
Nie mam już siły wołać,
a jednak ciągle próbuję.
Bez pięknych słów.
Gdy ściska w gardle i brak mi tchu,
po prostu mówię: pomóż.
Przecież masz w dłoniach cały mój świat.
Nie musisz nic mówić.
Po prostu bądź.

Zatrzymuję Was dziś przy tym, co każdy z nas nosi na samym dnie serca — w miejscach tak głębokich, że aż bolą… gdzie ludzkie słowa po prostu się kończą. Gdy nie zostaje już nic oprócz bezsłownego krzyku, przejmującej ciszy i obecności… Tylko tyle i aż tyle chciałem Wam wczoraj powiedzieć na Facebooku. ON JEST… ON naprawdę jest.
Zmieńmy na chwilę perspektywę i poczujmy to głęboko: to nie tylko Ty musisz zaufać. JEZUS UFA TOBIE. Agnieszko, Marku, Wiolu, Aniu… On powierza Wam ten trud, to cierpienie…, bo w Was wierzy. On nam ufa — damy radę. Pozwólmy Mu działać. On naprawi wszystko, co pęknięte i troskliwie połata powstrzymywane w bólu dziury naszych serc.
Mówię o tym, bo zrobił to z moim własnym, poobijanym sercem — i gorąco wierzę, że zrobi to także z Twoim. O to się codziennie modlę. Z całą miłością i nadzieją oddaję Was w opiekuńcze dłonie Maryi.
– o. Marek

Adres

Ulica Klasztorna 18
Wyszogród
09-450

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Franciszkanie Wyszogród umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij

Kategoria