12/08/2026
Zanim ziemia zazieleniła się od traw, kwiatów i drzew, była krainą cichą i jałową.
Swaróg przemierzał wtedy jej rozległe przestrzenie. Widział wysokie góry, kamieniste doliny i wysuszone równiny. Świat był piękny, lecz pozbawiony życia. Nie słychać było szumu rzek ani śpiewu wiatru. Wody dawno już spłynęły do mórz, a ziemia czekała na coś, co mogłoby wyrwać ją z bezruchu.
Swaróg wiedział, że potrafi tworzyć. W swojej kuźni mógł przemieniać jedno tworzywo w drugie, nadawać materii nowy kształt i urzeczywistniać własne zamysły. Wiedział jednak, że do stworzenia czegoś wielkiego potrzebne jest tworzywo równie wielkie. Zwrócił więc myśl ku samemu sobie i zrozumiał, że najcenniejsze, co może ofiarować światu, znajduje się właśnie w nim.
Swaróg opuścił swoje ciało i w świetlistej postaci wzbił się wysoko ku niebu, gdzie pozostał już na zawsze. Jego ziemska powłoka została jednak na dole. To, co wcześniej było jego ciałem, zaczęło przemieniać się w świat. Z ostatnim oddechem Boga narodził się wiatr. Z jego myśli powstały chmury, a z nich spadł długo wyczekiwany deszcz. Kości Swaroga stały się skałami, a krew, która wypłynęła z jego żył, popłynęła przez ziemię jako rzeki i strumienie. Nagle świat, który przez tak długi czas pozostawał nieruchomy, ożył. Wiatr poruszył zastygłym krajobrazem, deszcz spłynął na spragnioną ziemię, a woda zaczęła żłobić swoje drogi.
Największa przemiana dokonała się jednak w samej ziemi. Tam, gdzie wcześniej nie rosło nic, zaczęły wyrastać trawy, kwiaty i rośliny. Ziemia napiła się wody i krwi, a z jej wnętrza wytrysnęło życie. Świat zazielenił się, a ziemia odtąd już nigdy nie przestała rodzić. Bo taka jest natura życia. Jedno musi przeminąć, aby mogło narodzić się drugie. To, co umiera, wraca do ziemi, a ziemia przemienia to w początek kolejnego istnienia. Tak zatacza się odwieczny krąg.I właśnie wtedy, gdy z ciała Swaroga rodził się nowy porządek świata, narodziły się także nowe bóstwa.
Z jego ostatniego oddechu powstał Strzybóg, pan wichrów. Z deszczu narodziła się Perperuna, władająca wodami spadającymi z nieba. Dana objęła panowanie nad rzekami i strumieniami. A z ziemi napojonej krwią Swaroga narodziła się Ona. Mokosz. Wilgotna Matka Ziemia. Ta, która daje życie i przyjmuje z powrotem to, co zakończyło swój czas. Pani krainy pomiędzy niebem a światem podziemnym. Rodzicielka wszystkiego, co wyrasta z gleby.
Mówiono, że tam, gdzie stawia swoje kroki, ziemia staje się czarna i żyzna, a przyroda budzi się do życia. Tam, gdzie pojawia się rosa ogrzana pierwszymi promieniami słońca, tam można dostrzec jej obecność. Dawni ludzie patrzyli na falujące zboże i mówili, że to sama Matka Ziemia przechodzi przez pola.
Mokosz stała się opiekunką kobiet i matek, strażniczką ich potomstwa oraz patronką kobiecego rzemiosła. Przędzenia, tkania i pracy z wełną. Nic więc dziwnego, że jednym z jej symbolicznych zwierząt stał się pająk, cierpliwie przędący swoją nić. Jej drzewem została lipa. Tak jak Mokosz rodzi życie, tak lipa potrafi wypuszczać nowe pędy ze swojego pnia, nieustannie pomnażając samą siebie.
Mokosz jest więc nie tylko ziemią, po której stąpamy. Jest jej życiem. Jest wilgocią, która budzi ziarno. Jest ciemną, żyzną glebą, która przyjmuje nasiona. Jest plonem, który dojrzewa pod słońcem. Jest matką, która daje życie, ale również przyjmuje swoje dzieci z powrotem, gdy kończy się ich droga.
Bo wszystko, co żyje, kiedyś wraca do ziemi. A z ziemi ponownie rodzi się życie.
Zbliżające się Święto Mokoszy będzie dla nas czasem, aby zatrzymać się nad tą odwieczną tajemnicą. Nad ziemią, która nas żywi. Nad życiem, które nieustannie przemija i odradza się na nowo. Nad Matką, z której wszystko wyrasta i do której wszystko powraca.
Sława Mokoszy! 🌱
Zapraszamy do wspólnego świętowania: https://www.facebook.com/events/1193957417140302/permalink/1193957443806966
Źródło. "Prawieści. Mity Słowian" Bartłomiej Dejnega
Zdjęcie: internet