25/05/2026
Każdego wieczoru, kiedy dzieci już śpią, siadamy na ławce przed naszym budynkiem.
I rozmawiamy o dniu. Zwykle rozglądam się wokół, szukając tych drugich spojrzeń, które ludzie rzucają na jego kipę.
Ale kiedy mnie przy tym widzi, opowiada.
Mężczyzna, który zatrzymał go na ulicy, żeby powiedzieć, że cieszy się, widząc Żyda spacerującego swobodnie po Monachium.
Nieznajomy, który zapytał, czy bezpiecznie jest tu nosić kipę — a potem wyjął ją z kieszeni i założył zamiast czapki.
Mężczyzna, który powiedział: Też jestem Żydem. Nigdy bym nie odważył się robić tego, co ty.
Są też inne momenty. Ludzie, którzy krzyczą coś z drugiej strony ulicy, robią pewne gesty. Nie wiem, co chcą przez to osiągnąć.
Trafili nie na tego.
Nie wiem, czy sama nosiłabym kipę na jego miejscu. Ale cieszę się, że taka rzeczywistość też istnieje.
Szczerze?
Trochę zazdrosna. Przede wszystkim dum