22/02/2026
Bóg, który uzdrawia - świadectwo Elżbiety:
Świadectwo Elżbiety
Od zawsze cierpię na insulinooporność, co wiąże się u mnie z zaburzeniami hormonalnymi. Insulinooporność może zniszczyć zdrowie, jeśli nie stosuje się odpowiedniej diety oraz nie prowadzi się higienicznego trybu życia. Niestety zabrakło u mnie tych koniecznych elementów. Bardzo przytyłam i organizm w końcu odmówił współpracy. Pod koniec czerwca 2024 r., po zakończeniu roku szkolnego, kiedy emocje już opadły, postanowiłam rozpocząć dietę. Po raz kolejny. Poszłam w nocy do kuchni, żeby zrobić sobie ostatnią kanapkę z kremem migdałowym. Po godzinie 24.00 obudziło mnie gwałtowne bicie serca. Instynktownie zaczęłam chodzić po domu, żeby nie stracić przytomności. Trwało to kilka godzin. W końcu zasnęłam zmęczona nad ranem. Mierzyłam w międzyczasie ciśnienie krwi i brałam tabletki na obniżenie ciśnienia. Przed zażyciem leków ciśnienie skurczowe wynosiło 200. To jest wskazanie do pójścia na SOR, a tego chciałam uniknąć za wszelką cenę – mam córkę w spektrum autyzmu i niewidomego męża. Nie miałby kto zająć się nimi. Zaczęłam też rozpaczliwie wołać do Boga o pomoc. Ale miałam w sercu przeświadczenie, że jedynym ratunkiem dla mnie jest dieta i zmiana trybu życia. Nie było z tym problemu, bo oprócz wysokiego ciśnienia zaczęłam odczuwać boleści żołądka, które uniemożliwiały mi przyjmowanie pokarmu. Piłam herbatki, wodę i jadłam zupki krem. Jadłam też w oknie żywieniowym, co robię do dziś – rano śniadanie ok 8.00, ostatni posiłek ok 15:00. Walka była bardzo trudna, ale wiedziałam, że nie mogę iść do szpitala. Poza tym leki na nadciśnienie przestały działać, a bóle żołądka nie pozwalały na przyjmowanie dużej ilości tabletek. Był jednak jeden plus tych dolegliwości – waga spadała szybko w dół. Drakońska dieta i rezygnacja ze słodyczy dały rezultaty – mój stan zdrowia zaczął się polepszać. Miałam jednak cały czas zawroty głowy. Nie ustawałam w stosowaniu diety. Odkryłam medycynę św. Hildegardy i polecany przez nią orkisz oraz zioła. Nie jemy w domu mąki pszennej i mój organizm bardzo to odczuł. Na wiosnę 2025 r. poprosiłam o modlitwę wstawienniczą członków wspólnoty Hallelu Jah, działającej na terenie parafii Matki Boskiej Różańcowej na Złotnikach we Wrocławiu. Otrzymałam od pana Jezusa zapewnienie, że dojdę do zdrowia tylko mam wierzyć i nie lękać się. Pomimo niesprzyjających okoliczności nie tracić wiary i trzymać się obietnicy otrzymanej od Pana. Mój stan zdrowia znacznie się polepszył. Przede wszystkim spadło ciśnienie tętnicze, nie mam problemu z chodzeniem. Wchodzę też w ubrania, które przeleżały w szafie 19 lat. Moja walka trwa jednak nadal. Nie jestem całkowicie wyleczona, ale gdzieś wyczytałam, że uzdrowienie to nie tylko nagła spektakularna interwencja Pana Boga. Uzdrowienie czasem jest procesem. Poza tym zaczęłam korzystać z narzędzi, które dał mi Bóg – dieta, medycyna św. Hildegardy. To wszystko też są Boże dary. W moim życiu zaszły spektakularne zmiany i teraz czeka mnie ciężka praca, aby je utrzymać. Ale jak napisał św. Paweł w Liście do Filipian 4,13 : „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia.”
Chwała Panu!