12/05/2026
Po potopie Bóg mówi dosyć trudne zdanie: „Nie będę już więcej złorzeczył ziemi ze względu na ludzi, bo usposobienie człowieka jest złe już od młodości”. Czytając historię o potopie, na pierwszy rzut oka może się w człowieku rodzić pewien niepokój, bo zobaczmy, jaki mamy obraz Boga - Bóg niszczy świat potopem, a potem mówi: Już nigdy więcej. Czyli gdybyśmy dosłownie interpretowali ten tekst, moglibyśmy powiedzieć, że Pan Bóg zrobił coś strasznego, a teraz obiecuje, że to się już nigdy więcej nie powtórzy. I jak się to ma do obrazu Pana Boga, który jest miłością?
Musimy wiedzieć, że Biblia nie jest historią powszechną. To jest historia zbawienia człowieka. W tej historii mamy wiele obrazów i symboliki, bo w Biblii mamy różne gatunki literackie. I trzeba wiedzieć, jak te teksty należy odczytywać.
Opowieść o potopie to opowieść o człowieku, który zerwał więź z Bogiem i jak straszne mogą być skutki odejścia od Boga, wręcz katastrofalne… W Biblii woda bardzo często oznacza chaos, powrót do stanu sprzed stworzenia. Pamiętacie początek Księgi Rodzaju? „Ciemność była nad otchłanią, a Duch Boży unosił się nad wodami”. Woda to jest świat bez ładu, bez sensu. I takie właśnie jest życie człowieka, który mówi Bogu „nie”. Wtedy człowiek nie wie, po co żyje, dokąd zmierza, a przede wszystkim nie ma wzorca w postaci Boga, który jest miłością. A w życiu duchowym nie ma ziemi niczyjej. Albo wierzymy w Boga, który jest miłością i wzrastamy w miłości, albo prowadzi nas zły duch, który zawsze chce zniszczyć to, co jest piękne. Dlatego potop nie jest momentem, w którym Bóg niszczy świat. Nie tutaj jest akcent. Potop jest momentem, w którym świat rozpada się bez Boga, bo człowiek Pana Boga nie słucha.
Woda opada, arka osiada na lądzie i tutaj zaczyna najtrudniejszy moment, bo trzeba wrócić do normalności. Noe wychodzi z arki i widzi wszystko nowe. I to jest zdumiewające, że on nie zaczyna od tego, że organizuje ten świat, buduje dom, planuje przyszłość. Od czego Noe zaczyna? Od tego, że składa Bogu ofiarę. Noe dobrze wie, że życie po katastrofie można odbudować tylko wtedy, gdy najpierw odda się je Bogu. I dopiero wtedy pojawia się tęcza, a właściwie słowo Boże mówi – „łuk”. Tutaj dotykamy czegoś szczególnego, bo gdy Bóg zawiera z ludźmi przymierze, pokazuje kim On tak naprawdę jest - jest Bogiem miłości. Gdy Bóg kładzie na niebie łuk, to tak jakby mówił do człowieka, ja jestem z wami i zawsze będę z wami. Oczywiście człowiek może upadać w grzech i odchodzić od Boga, ale póki człowiek żyje Bóg będzie go ściągał ze swoją łaską.
A upadek dotknął samego Noego, o którym Biblia mówi, że był człowiekiem sprawiedliwym. Pismo Święte mówi, że Noe założył winnicę i pewnego dnia tak upił się winem, że leżał nietrzeźwy i nagi w swoim namiocie. Zobaczyli go jego synowie. Co nam ta historia pokazuje? Że potop wcale nie wyeliminował ludzkiej słabości. I dlatego ta historia jest taka prawdziwa. Bóg nie uzależnia swojej miłości od naszej poprawy. Bóg nie mówi: „Będę z wami dopiero wtedy, gdy się ogarniecie”. Bóg mówi: „Będę z wami nawet wtedy, gdy będziecie upadać. I to już jest zapowiedź krzyża. Pewnego dnia człowiek tak nisko upadnie, że targnie się na życie samego Boga. I dlatego łuk jest znakiem uporu Boga w kochaniu człowieka.
To jest znowu opowieść o nas, o naszych potopach, o chaosach, które tworzymy przez nasze grzechy, To jest też opowieść o Bogu, który za każdym razem mówi, że jest z nami. Pytanie tylko, czy my po naszych upadkach będziemy chcieli powracać do Boga.
Ks. Karol Szlezinger SCJ..........................................
🤝Wesprzyj nas w ewangelizacji:
👉 Link w komentarzu