Parafia Ewangelicko-Reformowana w Warszawie

Parafia Ewangelicko-Reformowana w Warszawie Oficjalny Fanpage Parafii Ewangelicko-Reformowanej w Warszawie Kościół Ewangelicko-Reformowany swymi korzeniami sięga XVI wieku.

Parafia Ewangelicko-Reformowana w Warszawie przynależy do Kościoła Ewangelicko-Reformowanego w RP. Wywodzi się z reformacji szwajcarskiej reprezentowanej m.in. przez Jana Kalwina i Ulryka Zwingliego. Duże zasługi dla Kościoła reformowanego w Polsce położył Jan Łaski Młodszy.

***

The Evangelical-Reformed Church in Poland is a Protestant church dating back to the 16th century, still in existence t

oday with ca. 1500 members. The Church is a member of an international organisation, representing about 80 million Reformed Christians, called the World Communion of Reformed Churches.

„ ... jesteśmy pod wpływem tego właśnie Ducha, tym pryzmatem jest Jezus – nie pojedyncze wyrwane z kontekstu wersety Bib...
25/05/2026

„ ... jesteśmy pod wpływem tego właśnie Ducha, tym pryzmatem jest Jezus – nie pojedyncze wyrwane z kontekstu wersety Biblii, nie strach, nie władza, ale Jezus. Ten, który nieustannie zbliżał się do ludzi, których religia odrzucała, ten, który mówił, że miłość bliźniego jest ważniejsza niż praktyki religijne, ten, który rzucał wyzwanie systemom krzywdzącym ludzi."

Zachęcamy do lektury kazania, które wczorajszej niedzieli wygłosił dla warszawskiego Zboru pastor Michał Jabłoński

„[Po tym, jak uczniowie przyjęli Ducha Świętego], stanął Piotr razem z Jedenastoma i przemówił do zgromadzonych ludzi donośnym głosem: Mężowie Judejczycy i wszyscy mieszkańcy Jerozolimy, przyjmijcie do wiadomości i posłuchajcie uważnie mych słów! Ci ludzie nie są pijani, jak przypuszczacie, bo jest dopiero trzecia godzina dnia, ale spełnia się przepowiednia proroka Joela: W ostatnich dniach - mówi Bóg - wyleję Ducha mojego na wszelkie ciało, i będą prorokowali synowie wasi i córki wasze, młodzieńcy wasi widzenia mieć będą, a starcy - sny. Nawet na niewolników i niewolnice moje wyleję w owych dniach Ducha mego, i będą prorokowali. I sprawię dziwy na górze - na niebie, i znaki na dole - na ziemi. Krew i ogień, i kłęby dymu, słońce zamieni się w ciemności, a księżyc w krew, zanim nadejdzie dzień Pański, wielki i wspaniały. Każdy, kto wzywać będzie imienia Pańskiego, będzie zbawiony.” (Dz 2, 14-21)
Przeczytaliśmy początkowe słowa kazania Piotra wygłoszonego tuż po tym, gdy wszyscy uczniowie Jezusa zostali napełnieni Duchem Świętym. Czy to oznacza, że do tej pory nie było w nich Ducha Bożego, byli jak pusty i wyschnięty bukłak czekający na napełnienie? Z pewnością nie, każde stworzenie jest wypełnione siłą życiową, tchnieniem życia, Duchem Stwórcy. Jestem przekonany, że chodzi o to, iż z tą chwilą uświadomili sobie moc Ducha Bożego, tkwiącą w nich, potencjał tkwiący w najgłębszym zakątku duszy i serca i czekający na wzbudzenie.
Mogę być tylko pewien tego, że w ten dzień, nie wiadomo, czy dokładnie wtedy, czy kiedy indziej, uczniowie Jezusa musieli czegoś doświadczyć, coś przeżyć, coś im się stało. Pamiętajmy, że byli to ci sami ludzie, którzy, gdy Jezus był krzyżowany jako zagrożenie dla władz imperium i rodzimej religii, rozbiegli się w popłochu, przerażeniu i wstydzie i ukryli po kątach bojąc się o swoje życie. A potem, w całkiem krótkim czasie, w Biblii napisane, że pięćdziesiąt dni po zmartwychwstaniu Jezusa, przeszli z lęku i niepewności do otwartego głoszenia Zmartwychwstałego i ewangelizowania ludzi spotykanych na drodze. Wygląda, jakby coś ich przemieniło, coś spowodowało ich transformację, przemienienie z ludzi, którymi byli wcześniej w tych, którymi się stali teraz. Przeszli z lęku o swoje życie w stan ryzykowania swoim życiem w bardzo krótkim czasie po śmierci Jezusa. Stało się coś zmieniającego, przemieniającego.
I w tym miejscu chciałbym zadać pytanie: jakiego Boga prorokowali ci, których sięgnął Duch Pana, o jakim Boga składali świadectwo, jakie życie prowadzili po tym, gdy uświadomili sobie tę moc tkwiącą w sobie? Okazuje się, że ta moc objawiała się zarówno w wielkości, odwadze i miłości bliźniego uczniów, jak i w arogancji religijnej, poczuciu wyższości i chęci dominacji kolejnych pokoleń chrześcijan.
Bo przecież jeszcze nie tak dawno ruch naśladowców Jezusa opierał się na zachwycie doświadczeniem spotkania z Chrystusem, z jego Duchem, szukał słów, aby przekazać moc tego doświadczenia innym a ewentualne nieporozumienia polegały na tym, że każdy próbował wyjaśniać jak najlepiej, co tak naprawdę dla każdego z nich oznaczało to doświadczenie spotkania z Chrystusem. Jednak już kilkadziesiąt lat później system religijny, w który nieuchronnie zamieniał się ruch naśladowców Drogi, stawał się stopniowo systemem zamkniętym, segregującym i wykluczającym a przez to dający poczucie bezpieczeństwa. Nic więc dziwnego, że coraz więcej negatywnych i niebezpiecznych cech pojawiało się w łonie samego chrześcijaństwa.
Coraz częściej przywódcy gmin religijnych byli zainteresowani jedynie porządkiem, „zdrową nauką”, posłuszeństwem i walką z błędnym i fałszywym nauczaniem. Coraz częściej można było spotkać się z twierdzeniem, tak ważnym i tak tragicznym dla świata w skutkach: „My posiadamy prawdę! Jeśli się z nami nie zgadzasz, to nie ma w tobie prawdy. To obowiązek dany nam przez Boga, przez Jego Ducha, aby określić, co jest prawdą a co nie, bronić jej i narzucać ją innym dla ich dobra, dla ich zbawienia!” Coraz częściej przeciwnikami „zdrowej nauki” nie byli poganie, ludzie obcych kultur i religii, ale swoi, chrześcijanie, którzy trochę inaczej rozumieli elementy liturgii i codziennego życia w społeczności zboru. Pojawia się coraz więcej agresji słownej w postaci takich określeń, jak „głupi”, „niedorzeczny”, „przewrotni” (2 Tym 2, 2) Przeciwnicy zdrowej nauki nazywani są „rozpustnikami, sodomitami, handlarzami ludźmi, kłamcami i krzywoprzysięzcami”, zaś w 2 Liście do Tymoteusza 2, 16 napisane jest, że powodują oni gangrenę swoją nauką.
Tak więc, samo dostrzeżenie i uświadomienie w sobie obecności Ducha, jego źródła pochodzenia i mocy nie jest gwarancją „bycia dobrym chrześcijaninem”. Wielokrotnie nadużywano pojęcia „wypełnienia Duchem Bożym” w celu umniejszania bliźnich, poniżania i władania nimi. Tak działo się wtedy, tak się dzieje dzisiaj i tak będzie w przyszłości. Wtedy to „Zginanie kolan przez imieniem Pana” powodowane było lękiem o życie swoje i bliskich albo chłodną kalkulacją zysków i strat.
Pytanie: Jakiego Jezusa trzeba mieć w sercu, jaki obraz Boga ma być wyryty w sumieniu, który Duch prowadzi po ścieżkach tego świata, aby móc ostać się w przyzwoitości i godności w morzu inwektyw i nienawiści, walki o prymat i jedynozbawczość czy licytowania się, kto ma większą wiarę? Jakiego Boga można wyznawać, pokazywać światu, gdy jest się pod wpływem Ducha?
Czy polega to po prostu na tym, że kształtujemy Boga w swym opowiadaniu o Nim tak, jak nam się podoba? Czy do tego upoważnia nas wolność w Duchu Bożym?
Z historii chrześcijaństwa można wyraźnie zobaczyć, że każdy czas interpretuje Biblię i poprzez jej interpretację przedstawia Boga poprzez pryzmat swoich cech, warunków, otoczenia czy wreszcie przekonań. Tak było i będzie. Co więcej, większość z nas uważa, że czyni to właśnie z pomocą Ducha, którego istnienie sobie w pewnym momencie uświadomiliśmy. Nie chodzi o to, czy przedstawiamy, interpretujemy Boga filtrując Go przez naszą osobowość, lęki, marzenia, pragnienia czy doświadczenia traumatyczne. Chodzi o to, jakiego Boga tworzymy i pokazujemy światu poprzez naszą interpretację.
Ponieważ ludzie wykorzystywali Boga do usprawiedliwiania niewolnictwa, segregacji rasowej, mizoginii, kolonializmu i przemocy wobec innych ludzi – mam na myśli to, że nie była to tylko lektura Biblii, ale także jej interpretacja, jak twierdzono, pod wpływem Ducha. Jakiego Ducha? Tego Bożego, Chrystusowego czy fałszywego, utwierdzającego własne ego i pragnienia? Ważne jest przypomnienie sobie tej biblijnej mądrości dotyczącej badaniu duchów.
Jestem głęboko przekonany, że ludzie pod wpływem Ducha Chrystusowego starają się wciąż brać odpowiedzialność za pryzmat, przez który patrzą na świat, a dla wielu z nas, bo wierzę, że jesteśmy pod wpływem tego właśnie Ducha, tym pryzmatem jest Jezus – nie pojedyncze wyrwane z kontekstu wersety Biblii, nie strach, nie władza, ale Jezus. Ten, który nieustannie zbliżał się do ludzi, których religia odrzucała, ten, który mówił, że miłość bliźniego jest ważniejsza niż praktyki religijne, ten, który rzucał wyzwanie systemom krzywdzącym ludzi. Nie sądzę więc, by ci ludzie tworzyli Boga na swój własny obraz. Warto pytać, jaki rodzaj teologii rodzi więcej współczucia, więcej sprawiedliwości, więcej uzdrowienia, więcej miłości. Która teologia jest bardziej odzwierciedleniem życia i nauk Jezusa.
I szczerze mówiąc, uważam, że jest to pytanie o wiele bardziej szczere niż udawanie, że nasz sposób świadczenia o Bogu, choć za sprawą Ducha, jest nietknięty przez kulturę czy nasz charakter. Bo każdy człowiek interpretuje rzeczywistość, czy to pod wpływam Ducha czy pod wpływem sumienia.
Ostateczne pytanie brzmi: „Czy twoje zwiastowanie, „prorokowanie” o Bogu i Jezusie, miejsce, w którym to się wszystko odbywa, czyli kościół, dom, miejsce pracy, pomaga ludziom się rozwijać ku dobremu, jasnemu i czystemu, czy też budzi w nich strach?”
Wciąż spotykamy nowe osoby w tym kościele, jest wiele osób, które chcą z nami przebywać, słuchać nas i uczyć się, odbierają nas jako osoby duchowe. Jest Coś, Ktoś, kto przyciąga te osoby do nas. Pozostaje nam więc we wdzięczności za to nadal żyć w tym Duchu Chrystusowym, nie marnując daru Ducha i szanując go.
Amen.

25/05/2026
24/05/2026

Dziś obradował Synod Kościoła Ewangelicko-Reformowanego w Rzeczypospolitej Polskiej.
W sobotę, 23 maja 2026 roku, w Parafia Ewangelicko-Reformowana w Zelowie odbyła się sesja Synodu Kościoła Ewangelicko-Reformowanego w RP.
Podczas obrad głosowano nad sprawozdaniami gremiów kościelnych oraz projektami uchwał przedstawionymi przez Konsystorz. Komisja Rewizyjna rekomendowała udzielenie absolutorium Konsystorzowi, a Synod przychylił się do tej rekomendacji, udzielając absolutorium.
Wysoki Synod przyjął również ostatni z artykułów Regulaminu Finansowego Kościoła, co oznacza, że dokument obowiązuje już w całości.
Wstępnie ustalono, że jesienna sesja Synodu odbędzie się w Parafii Ewangelicko-Reformowanej w Warszawie.
Obrady zakończyły się nabożeństwem z Wieczerzą Pańską. Sesja Synodu była rejestrowana przez Telewizję Polską.

Nabożeństwo 24 maja 2026 r. w Święto Zesłania Ducha ŚwiętegoPsalm: Ps 51, 9-15 1   Czytania: Mż 11, 1-9    J 14, 15-19Ka...
24/05/2026

Nabożeństwo 24 maja 2026 r. w Święto Zesłania Ducha Świętego

Psalm: Ps 51, 9-15 1
Czytania: Mż 11, 1-9 J 14, 15-19
Kaz. Dz 2, 1-21

Pieśni (Śpiewnik Ewangelicki):
221,1-4
230,1-4
228,1-3
541,1-3

Prowadzi ks. Michał Jabłoński
Organy: Michał Markuszewski

Nabożeństwo parafii ewangelicko-reformowanej w Warszawie24 maja 2026 r.Nabożeństwo w Święto Zesłania Ducha ŚwiętegoPsalm: Ps 51, 9-15 1 Czytania: Mż 11, 1-...

23/05/2026

OGŁOSZENIA – NIEDZIELA – 24 MAJA 2026 r.

Święto Zesłania Ducha Świętego
Ps 51, 9-15 1 Mż 11, 1-9 J 14, 15-19
Kaz. Dz 2, 1-21

Ze smutkiem zawiadamiamy, że w niedzielę,
17 maja, w wieku 72 lat, zmarł Leszek Kuczyński, mąż naszej parafianki i długoletniej sekretarz parafii Anny Bender. Pożegnanie odbędzie się
w poniedziałek, 25 maja 2026 r., o godzinie 11.00 na cmentarzu ewangelicko-reformowanym, przy ul. Żytniej 42. We współczuciu łączymy się z Anią
i rodziną zmarłego.

1. Nabożeństwo w niedzielę, 31 maja 2026 r., rozpocznie się o godz. 10.30 i poprowadzi
je ks. Roman Lipiński.

2. Zajęcia przedkonfirmacyjne odbywają się
w soboty o godz. 10.00.

3. Próby naszego Chóru odbywają się w piątki,
o godz. 18.00 w sali domu parafialnego.

4. Diakonia dyżuruje w środę, 27 maja, w godz. 10.00-12.00. Diakonia informuje, że ma do oddania leki, z aktualną datą ważności. Zapraszamy
po odbiór!

5. W środę, 27 maja 2026 r., spotkanie „Południe
z chrześcijaństwem” odbędzie się o godz. 13.00, studium biblijne o godz. 18.00 a zajęcia dotyczące nauki naszego Kościoła i medytacje chrześcijańskie o godz. 19.00. Zajęcia wieczorne odbywają się z sali parafialnej i w trybie online.

6. Kolegium Kościelne PER w Żychlinie, w dniach 29-31 maja 2026 r., planuje weekend roboczy
w parafii, którego głównym celem będzie remont parafialnej altany – miejsca spotkań, grillowania, rozmów z gośćmi i integracji. Altana ta służąca
od wielu lat jako miejsce spotkań kościelnych uległa zniszczeniu, dlatego parafia żychlińska będzie ogromnie wdzięczna za pomoc Sióstr
i Braci z parafii warszawskiej w jej odbudowie. Prace remontowe przewidziane są na 30 maja. Parafia zapewnia nocleg oraz dobrą atmosferę, możliwość wspólnej pracy, rozmów i integracji.
W niedzielę wspólne nabożeństwo i Agapa.
Z pozdrowieniami i wyrazami wdzięczności – Kolegium Kościelne PER w Żychlinie.

7. Ekumeniczny Chór Kameralny naszej parafii zaprasza na koncert, który odbędzie się w niedzielę, 7 czerwca 2026 r. w parafii ewangelicko-reformowanej Żychlinie w czasie ich Święta Zboru. Serdecznie zapraszamy na koncert Chóru u do udziału w Święcie żychlińskiego Zboru.

8. Proboszcz ks. Michał Jabłoński wraz z Kolegium Kościelnym zapraszają na pierwsze spotkanie
z cyklu „Rozmowy o wierze”, zaplanowane wspólnie z uczestnikami wiosennego OZZ. Będziemy rozmawiać o wydarzeniach wielkanocnych: śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa i ich znaczeniu dla chrześcijan. Spotkanie odbędzie się w niedzielę, 14 czerwca 2026 r.
po nabożeństwie w sali zborowej. Serdecznie wszystkich zapraszamy.

9. W czwartek, 28 maja 2026 r., o godz. 19:00,
w naszym kościele odbędzie się koncert „Gloria. Gloria” z okazji 25 lecia Chóru Politechniki Warszawskiej. Bilety dostępne na stronie ticet club lub bezpośrednio u Chóru Politechniki.

10. W piątek, 29 maja 2026 r., o godz. 17:00,
w naszym kościele odbędzie się promocja książki ks. Kazimierza Bema pt. „Kalwinizm
w Rzeczypospolitej Obojga Narodów 1548-1648. Kościoły i Wierni”.

11. We wtorek, 2 czerwca 2026 r., o godzinie 17:30, zapraszamy do domu parafialnego na psychoedukację – trening relaksacyjny, które poprowadzi p. Irena Sosin.

12. Kolekta z poprzedniego nabożeństwa wyniosła 504,00 zł. Ofiary można również wpłacać na konto parafialne z dopiskiem „kolekta z dnia 24.05.2026”. Posiadamy również terminal płatniczy i wpłatomat, przy pomocy których łatwiej dokonać kolekty przy wyjściu z kościoła.

13. Na „Funduszu Obchodów Jubileuszu 250-lecia Parafii” posiadamy 33.934,25 zł. Fundusz Uchodźca posiada 14.413,31 zł. Serdecznie dziękujemy!

14. Po nabożeństwie zapraszamy wszystkich do sali parafialnej na kawę i herbatę.

Obraz i dźwięk z wydarzenia rejestrowane będą na potrzeby informacyjne Parafii Ewangelicko-Reformowanej w Warszawie. Udział w wydarzeniu oznacza wyrażenie zgody na rozpowszechnianie własnego wizerunku
w materiałach związanych z wydarzeniem.

23/05/2026

W Dzienniku Ustaw opublikowano rozporządzenie umożliwiające transkrypcję zagranicznych aktów małżeństw par jednopłciowych do polskiego rejestru stanu cywilnego. Dokument podpisali Krzysztof Gawkowski oraz Marcin Kierwiński.

Nowe przepisy oznaczają, że każdy urząd stanu cywilnego w Polsce będzie mógł dokonać wpisu zagranicznego aktu małżeństwa niezależnie od płci małżonków. Zmiana obejmuje także nowy wzór aktu małżeństwa — dotychczasowe rubryki „mężczyzna” i „kobieta” zastąpiono określeniem „mężczyzna/kobieta”, co umożliwi rejestrację małżeństw różnych par, w tym jednopłciowych.

Rozporządzenie jest konsekwencją serii orzeczeń sądowych. W marcu Naczelny Sąd Administracyjny nakazał wpisanie do polskiego rejestru aktu małżeństwa dwóch Polaków zawartego w 2018 roku w Berlinie. NSA wydał od tego czasu podobne orzeczenia dotyczące kolejnych par jednopłciowych.

Dodajmy, że tą pierwszą parą małżonków byli Jakub i Mateusz - a podczas tegorocznego nabożeństwa IDAHOBIT w Warszawie Jakub, który jest zaangażowanym członkiem Kościół Ewangelicko-Augsburski (Luterański) w Polsce, w ramach swojego świadectwa opowiedział o ich walce o transkrypcję, wplatając w to przypowieść o pannach mądrych i głupich (zachęcamy do wysłuchania - link w komentarzu).

Nowe regulacje nie zmieniają prawa rodzinnego w Polsce, ale po raz pierwszy umożliwiają formalne uznawanie zagranicznych aktów małżeństwa par jednopłciowych przez polską administrację. Czas pokaże, na jakie praktyczne rozwiązania się to przełoży, jednak już dziś możemy powiedzieć - to historyczne chwile dla polskiej społeczności LGBT+

Jako Kościół Chrystusowy czujemy głęboką odpowiedzialność za współtworzenie społeczeństwa opartego na szacunku, godności...
22/05/2026

Jako Kościół Chrystusowy czujemy głęboką odpowiedzialność za współtworzenie społeczeństwa opartego na szacunku, godności i wzajemnym zrozumieniu. Każdy przejaw pogardy, agresji i nienawiści wobec drugiego człowieka jest zaprzeczeniem Ewangelii, która wzywa do miłości bliźniego i budowania pokoju. To właśnie od nas – ludzi wierzących – wymaga się szczególnego świadectwa otwartości, dialogu i troski o tych, którzy doświadczają wykluczenia lub przemocy słownej.

Wielkim smutkiem napełnia nas fala nienawiści i pogardy, jaka dotknęła uczestników nabożeństw w Krakowie odprawionych z okazji IDAHOBIT. Również do nas dotarły obraźliwe i pełne agresji komentarze ze strony środowisk skrajnie prawicowych, wymierzone zarówno w osoby z Wiary i Tęczy jak i wspólnotę Reformowanego Kościoła Katolickiego.

To pokazuje, jak wiele pracy nadal przed nami. Musimy wspólnie budować kulturę szacunku, dialogu i wzajemnej tolerancji. Chrześcijaństwo nie może być narzędziem nienawiści, lecz drogą miłości i pojednania.

👉Poniżej publikujemy oświadczenie Biskupa Reformowanego Kościoła Katolickiego w Polsce z 21 maja 2026 r.:

W ostatnich dniach w przestrzeni medialnej oraz mediach społecznościowych pojawiło się wiele nieprawdziwych informacji dotyczących nabożeństwa organizowanego przez Reformowany Kościół Katolicki w Polsce z okazji IDAHOBIT, odbywającego się w ramach krakowskiego Maja Równości.

Stanowczo dementujemy sugestie, jakoby nasze wydarzenie było finansowane z budżetu Miasta Krakowa. Jest to nieprawda. Co szczególnie przykre, osoby i środowiska rozpowszechniające te informacje nie podjęły nawet próby ich zweryfikowania u organizatorów. Odbieramy to jako świadomą próbę manipulacji i wzbudzania społecznych emocji wokół osób LGBT+ oraz wspólnot chrześcijańskich okazujących im wsparcie.

Oczekujemy od osób publicznych i mediów elementarnej rzetelności oraz odpowiedzialności za publikowane treści.

Z niepokojem obserwujemy również falę obraźliwych komentarzy pod adresem naszego Kościoła. W przestrzeni publicznej pojawiają się określenia, że „nie mamy duchowości”, jesteśmy „sektą” czy „parodiujemy Mszę Świętą”. Są to oskarżenia fałszywe i wydają się być świadomą i celową próbą zdyskredytowania naszego Kościoła.

Pragniemy przypomnieć, że wolność religijna i wolność sumienia, również prawo do ich publicznego wyrażania, należą do podstawowych praw człowieka oraz stanowią jeden z fundamentów demokratycznego państwa prawa. Gwarantuje je także Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej, zapewniając wszystkim obywatelom wolność wyznania, praktyk religijnych oraz równe traktowanie wspólnot religijnych. Z niepokojem patrzymy więc na próby podważania prawa mniejszych Kościołów do obecności w przestrzeni publicznej, modlitwy oraz prowadzenia działalności duszpasterskiej zgodnie z własną tradycją i doktryną.

Reformowany Kościół Katolicki w Polsce jest Kościołem chrześcijańskim tradycji starokatolickiej. Nasza duchowość wyrasta z wiary niepodzielonego Kościoła pierwszego tysiąclecia. Pozostajemy w pełnej komunii kościelnej z Kościołami zrzeszonymi w Ekumenicznej Wspólnocie Katolickiej, uczestniczącej w oficjalnym dialogu ekumenicznym. Wiele Kościołów starokatolickich na świecie od lat prowadzi otwartą i inkluzywną posługę wobec osób LGBT+, organizując również nabożeństwa z okazji IDAHOBIT. My także jesteśmy częścią chrześcijaństwa, które nikogo nie wyklucza z miłości Boga i miejsca w Kościele.

W demokratycznym społeczeństwie jest miejsce zarówno dla wspólnot większościowych, jak i mniejszych Kościołów oraz wspólnot religijnych. Wolność modlitwy i wyznania nie może zależeć od tego, czy czyjaś duchowość odpowiada dominującym poglądom politycznym lub religijnym.

Modlitwa za osoby LGBT+, ich bezpieczeństwo, godność i pokój serca nie jest „prowokacją” ani „ideologią”. Jest wyrazem chrześcijańskiej odpowiedzialności za drugiego człowieka i konsekwencją Ewangelii, która wzywa do miłości bliźniego, a nie do szerzenia pogardy i lęku.

Spotykamy się na modlitwie, sprawujemy liturgię i towarzyszymy ludziom. Jesteśmy dumni z tego, że od lat wspieramy osoby LGBT+ i będziemy robić to nadal, mimo prób dyskredytowania naszej posługi i misji. Naszym wzorem pozostaje Jezus Chrystus, który stawał po stronie odrzuconych, marginalizowanych i ranionych przez religijną hipokryzję.

Nasza wspólnota działa w Krakowie od ponad dekady. Przez ten czas staraliśmy się budować przestrzeń modlitwy, bezpieczeństwa i wzajemnego szacunku dla wszystkich osób, zgodnie z naszą zasadą „każda osoba jest mile widziana”.

Dziękujemy wszystkim, którzy mimo narastającego hejtu szukają prawdy, nie ulegają manipulacji i potrafią rozmawiać z szacunkiem. Dziękujemy również wszystkim osobom i wspólnotom wspierającym osoby LGBT+, które, jak wyraźnie widzimy, nadal potrzebują naszego sojusznictwa, obecności i solidarności.

Wierzymy, że przestrzeń publiczna może być miejscem dialogu, prawdy i wzajemnego szacunku, także wtedy, gdy różnimy się światopoglądem czy wrażliwością religijną. Jako wspólnota chrześcijańska nie zamierzamy odpowiadać pogardą na pogardę. Chcemy nadal być Kościołem otwartym, modlącym się i obecnym.

bp Tomasz Puchalski
Biskup Reformowany Kościół Katolicki w Polsce

„Jakiego Jezusa miał ten człowiek w sercu, jaki obraz Boga wyryty w jego sumieniu, który Duch prowadził go w tych rozważ...
21/05/2026

„Jakiego Jezusa miał ten człowiek w sercu, jaki obraz Boga wyryty w jego sumieniu, który Duch prowadził go w tych rozważaniach, że mógł ostać się w przyzwoitości i godności w morzu inwektyw i nienawiści, walki o prymat i jedynozbawczość?”

​Z okazji Międzynarodowego Dnia Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii, w naszej Parafii padły słowa, które głęboko dotykają serca. To kazanie o tym, jak w świecie pełnym podziałów i surowych ocen zachować przyzwoitość, łagodność i wierność Ewangelii.
​Przypomina ono, że nasza Wspólnota jest przestrzenią otwartą dla każdej osoby. Miejscem, w którym bez względu na to, kim jesteś i kogo kochasz, masz bezwarunkowe prawo doświadczyć bliskości Boga i drugiego człowieka.
Zachęcamy do lektury kazania, które w trakcie ekumenicznego nabożeństwa z okazji IDAHOBIT wygłosił w naszym kościele pastor Michał Jabłoński - proboszcz warszawskiej Parafii:

„Dołóżcie starań i połączcie swoją wiarę z prawością, prawość z poznaniem, poznanie z opanowaniem, opanowanie z wytrwałością, wytrwałość z pobożnością, pobożność z braterstwem a braterstwo z miłością. Gdy te cechy będą waszym udziałem, i to w coraz większej mierze, to nie dopuszcza one, abyście byli bezczynni i bezowocni w poznaniu naszego Pana, Jezusa Chrystusa.” (2 P 1, 5-8)
Z pewnością po wysłuchaniu tych słów wielu powie: „Piękny tekst, który jak większość słów w Nowym Testamencie mówi o tym samym - o miłości, braterstwie, prawości, pobożności, poznaniu Jezusa. Cóż, to przecież oczywiste, że takie słowa powinny być wypowiadane i spisywane w tamtych czasach”.
Lecz, to nie było wtedy takie oczywiste. Dlaczego? Przypatrzmy się tamtym czasom i ludziom. Ten list jest najprawdopodobniej ostatnim napisanym dziełem teologicznym czy księgą włączoną w kanon Nowego Testamentu a datowany jest na ok. 125 r. n. e. Jak możemy się domyśleć, to dzieło nie zostało napisane przez apostoła Piotra, on już dawno nie żył.
Jeszcze nie tak dawno ruch naśladowców Jezusa opierał się na zachwycie doświadczeniem spotkania z Chrystusem, szukał słów, aby przekazać moc tego doświadczenia innym a ewentualne nieporozumienia polegały na tym, że każdy próbował wyjaśniać jak najlepiej, co tak naprawdę dla każdego z nich oznaczało to doświadczenie spotkania z Chrystusem. Jednak na początku drugiego wieku system religijny, w który nieuchronnie zamieniał się ruch naśladowców Drogi, stawał się stopniowo w systemem zamkniętym, segregującym i wykluczającym a przez to dający poczucie bezpieczeństwa. Nic więc dziwnego, że coraz więcej negatywnych i niebezpiecznych cech pojawiało się w łonie samego chrześcijaństwa.
Coraz częściej przywódcy gmin religijnych byli zainteresowani jedynie porządkiem, „zdrową nauką”, posłuszeństwem i walką z błędnym i fałszywym nauczaniem. Podstawowym ich zadaniem była obrona wiary i wprowadzenie ortodoksji, czyli jak samo słowo oznacza „prawidłowe myślenie” albo „słuszna wiara”. Pojęcia takie jak „doktryna” i „nauczanie” zaczęły dominować, co nieuchronnie doprowadziło później do rozwoju doktrynalnego Kościoła utożsamianego z takimi terminami, jak „chrześcijańska ortodoksja” czy „nauczanie Kościoła powszechnego”.
Bardzo często można było spotkać się z twierdzeniem, tak ważnym i tak tragicznym dla świata w skutkach, które brzmiały: „My posiadamy prawdę! Jeśli się z nami nie zgadzasz, to nie ma w tobie prawdy. To obowiązek dany nam przez Boga, aby określić, co jest prawdą a co nie, bronić jej i narzucać ją innym dla ich dobra, dla ich zbawienia!”.
Coraz częściej przeciwnikami „zdrowej nauki” nie byli poganie, ludzie obcych kultur i religii, ale swoi, chrześcijanie, którzy trochę inaczej rozumieli elementy liturgii i codziennego życia w społeczności zboru. Dzisiaj trochę idealizujemy tamten okres, uważamy, że wczesne chrześcijaństwo było monolitem jako wspólnota pod względem teologicznym. Lecz tak nie było. Istniały ogromne różnice w postrzeganiu istoty wiary nawet jeśli porównamy je ze zróżnicowaniem dzisiejszego chrześcijaństwa.
Walka przybiera na sile wraz ze wzrostem agresji słownej w postaci takich określeń, jak „głupi”, „niedorzeczny”, „przewrotni” (2 Tym 2, 23). Przeciwnicy zdrowej nauki nazywani są „rozpustnikami, sodomitami, handlarzami ludźmi, kłamcami i krzywoprzysięzcami”, zaś w 2 Liście do Tymoteusza 2, 16 napisane jest, że powodują oni gangrenę swoją nauką. Walka błogosławiona przez Boga jest tylko walką chrześcijańską! Chrześcijaństwo pojmowane jest jako „wiara, która raz na zawsze została przekazana świętym” (Jd 1,3). Te słowa wydają się twierdzić, że chrześcijaństwo spadło z nieba w postaci zestawu proponowanych nauk wiary, jako „najświętsza wiara wasza” (Jd 1,20). Cóż, coraz mniej kojarzyło się to z żywą relacją z Bogiem a coraz bardziej z zamkniętym skarbcem zarezerwowanym tylko dla nielicznych.
Wygląda na to, że uczniowie Jezusa daleko odeszli od Jezusowego nauczania „Kochaj swoich nieprzyjaciół”. Skąd my to znamy?
I w środku tej wrogości ktoś redaguje, pisze lub dyktuje tekst o tak spokojnej i wyważonej wymowie. Choć w późniejszych rozdziałach są wspomniani „fałszywi prorocy”, „rozwiąźli bluźniercy” to jednak bez tego wrzasku i pokrzykiwania, które można usłyszeć wręcz w innych listach tego okresu. Być może sprawia to towarzysząca mu świadomość własnego końca życia, określonego słowami „Wiem, że niedługo przyjdzie mi zwinąć ten namiot”?
Jakiego Jezusa miał ten człowiek w sercu, jaki obraz Boga wyryty w jego sumieniu, który Duch prowadził go w tych rozważaniach, że mógł ostać się w przyzwoitości i godności w morzu inwektyw i nienawiści, walki o prymat i jedynozbawczość?
Cechy, które opisał i którymi starał się wykazywać, doprowadzały go do poznania Jezusa i wydały dobry i dający nadzieję, że jeszcze nie wszystko skończone, że jeszcze jest światło i życie owoc.
Amen.

Jeżeli tylko człowiek swoją własną drogą rzeczywiście idzie do końca, wtedy stoi przed Bogiem. Wtedy jednak wraz z nim K...
21/05/2026

Jeżeli tylko człowiek swoją własną drogą rzeczywiście idzie do końca, wtedy stoi przed Bogiem. Wtedy jednak wraz z nim Kościół stoi przed ową swoją inną możliwością. W owym punkcie, w którym Kościół mógłby stanąć przed Bogiem, potraktować siebie całkiem poważnie, rzeczywiście skończyłaby się płaska gonitwa za „Prawem sprawiedliwości” {Rz 9:31}, pozbawiona poznania gorliwość dla Boga {Rz 10:2}, dążenie do ustanowienia własnej, naocznej sprawiedliwości {Rz 10:3}, a Kościół stałby się tym, czego człowiek właściwie w nim szuka i od niego oczekuje: miejscem owocnej, obiecującej pokuty i niczym więcej. Dążąc do tego punktu, zbrzydłoby mu jego kurczowe staranie, aby na zmianę wstępować „do nieba” i zstępować „do otchłani”, aby być tym, „co najwyższe”, i tym, „co najniższe”, aby to mieć, wypowiadać, przedstawiać, pokazywać, rozdawać, a więc aby samemu dokonywać dzieła Bożego, aby inscenizować! inkarnację boskości i zmartwychwstanie ludzkości raz za pomocą dynamiki i demoniczności swojego słowa, raz przez estetyczne wyrafinowanie swojego kultu, raz przez popularyzację swojego języka, raz przez podwojenie i potrojenie, przez spotęgowanie intensywności i rozszerzenie bazy swojego urzędowania, raz poprzez śpieszne przystawanie na wszelkie bardzo wątpliwe „życzenia świeckich”, raz przez kunszt teologiczny, raz przez demagogiczny, raz zaś przez dopasowywanie się do nadchodzącego lub kroczącego romantycznego, liberalnego, narodowego i socjalistycznego ducha czasu – inscenizować! ponieważ o to chodzi. Kościół wiedziałby wtedy, że nie można Chrystusa postawić na scenie, nie można Go ani „sprowadzić” na dół, ani „wywieść” w górę, że w żadnym sensie nie jest On wywyższonym, przemienionym, idealnym, lecz że jest nowym człowiekiem, że Boże Narodzenie nie jest dlatego świętem dobrze znanej Matki i dobrze znanego Dzieciątka, które my tak kochamy, że Wielki Piątek nie jest okazją, abyśmy jeszcze bardziej zajmowali się naszymi cierpieniami, niż to i bez tego czynimy, że Wielkanoc nie jest opisem zwycięstwa naszego życia, naszych aspiracji (np. aspiracji socjalizmu lub aspiracji do zmartwychwstania Niemiec!), że Wniebowstąpienie nie jest symbolem naszego wstępującego do nieba idealizmu, że ogień Zielonych Świąt nie ma nic wspólnego z aranżowanymi przez nas skokami przez ogień, nawet gdyby były najbardziej emocjonujące i prawdziwe. Kościół (włączając w to każdy możliwy kościołek, który nigdy w życiu nie chciałby być Kościołem), byłby wtedy miejscem, gdzie w odróżnieniu od wszelkiego rodzaju innych miejsc zostaje zauważony, stworzony i zachowany stosowny (a nie wymierzony!) dystans wobec tego, co najwyższe i najgłębsze, aby samo to w końcu mogło dojść do głosu, miejscem, gdzie należy „milczeć” nie dopiero z kadzidłem lub bez kadzidła, ponieważ milczenie przed Bogiem jest sensem milczenia i (głośnego!) mówienia, które dzieją się w tamtym miejscu, miejscem, gdzie człowiek słyszy radosne, pozytywne słowo Boże, właśnie dlatego, że tutaj (w przeciwieństwie do wszelkich pomyślanych w dobrej wierze sentymentalizmów i moralizmów) słyszy najbardziej negatywne słowo o krzyżu i tylko to. Należy wyraźnie stwierdzić, że pod owym pragnieniem „zstąpienia do otchłani”, które nie powinno mieć miejsca, kryje się także ta logicznie nasuwająca się próba przyobleczenia tego pozostającego jedynie Kościołowi negatywnego „słowa o krzyżu” w ludzką pozytywność: Czy to przez to, że zamiast zwyczajowego chrześcijańskiego idealizmu teraz zaczyna się głosić przesłanie o stop! i kurczeniu się z wielką siłą przekonania, przeświadczeniem i kunsztem.

Karl Barth, List do Rzymian (1922), s. 511-512

Adres

Aleja Solidarności 76 A
Warsaw
00-145

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 15:00
Wtorek 09:00 - 15:00
Środa 11:00 - 17:00
Czwartek 09:00 - 15:00
Piątek 09:00 - 15:00
Niedziela 10:30 - 12:00

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Parafia Ewangelicko-Reformowana w Warszawie umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Parafia Ewangelicko-Reformowana w Warszawie:

Udostępnij