16/05/2026
„Gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami”.
To zdanie słyszymy w uroczystość Wniebowstąpienia. Uczniowie stoją pomiędzy dwoma etapami życia. Jezus odchodzi sprzed ich oczu. Kończy się pewien czas - ten najbardziej namacalny, prosty do uchwycenia. Nie będą już mogli pójść za Nim drogą, usiąść obok przy stole, zadać pytania twarzą w twarz. Wpatrują się w niebo, zadając sobie mnóstwo pytań.
Najważniejsze z nich brzmi - co teraz?
Jezus zostawia im coś zaskakującego. Nie daje dokładnego planu działania. Nie tłumaczy szczegółowo przyszłości. Nie odpowiada nawet na wszystkie ich pytania o „przywrócenie królestwa”. Zamiast tego mówi o Duchu Świętym i o świadectwie. „Otrzymacie moc” - obiecuje. Nie perfekcję, pewność siebie, świętość, brak lęku czy cokolwiek, czego mogliby się spodziewać.
Moc Ducha Świętego nie polega na tym, że człowiek nagle staje się niezwykły. Często polega raczej na tym, że mimo własnej słabości zaczyna iść dalej. Potrafi mówić o Jezusie nawet wtedy, gdy sam jeszcze wszystkiego nie rozumie. Nie zatrzymuje się tylko na patrzeniu w niebo, ale wraca do codzienności z sercem, które pamięta o obietnicy. Nie bez powodu Jezus wymienia Jerozolimę, Judeę, Samarię jako miejsca, gdzie uczniowie mają głosić naukę o Nim. Świadczenie zawsze zaczyna się blisko. Od miejsc, które znamy najlepiej, od ludzi obok nas. Od codzienności. Jerozolimą może być nasz dom, wspólnota, praca, grupa znajomych. Judea była dla uczniów przestrzenią trochę szerszą, mniej oswojoną. Samaria, jako kraina pogan, była miejscem trudnym i niewygodnym; może nawet takim, do którego nie chcieli iść. W naszym życiu też są takie miejsca, które domagają się świadczenia o Jezusie. A „krańce ziemi” to sytuacje, o których dziś jeszcze nawet nie myślimy. I właśnie dlatego Jezus obiecuje Ducha Świętego. Bo człowiek sam z siebie bardzo szybko zatrzymałby się na granicy własnego lęku.
A jednak Ewangelia od początku rozwija się dzięki zwykłym ludziom, którzy zgodzili się być świadkami. Nie idealnymi. Nie bez wątpliwości - przecież nawet w dzisiejszej Ewangelii słyszymy: „Niektórzy jednak wątpili”. A mimo to Jezus właśnie im powierza swoją misję.
Bycie świadkiem Jezusa nie zaczyna się od wielkich słów. Zaczyna się od zgody, by On naprawdę był obecny w naszym życiu. Od wiary w to, że Ten, który wstępuje do nieba, jednocześnie mówi: „Ja jestem z wami przez wszystkie dni”. To jest najpiękniejsza obietnica Wniebowstąpienia: Jezus nie znika. On zostawia nam swojego Ducha i uczy nas swojej obecności w nowy sposób.