03/09/2024
Czy wiecie że...?
Kiedy mówimy o dawnej historii Kościoła w Polsce, mamy na myśli zwykle Zełwągi.
Członkowie Kościoła żyli na terenie dzisiejszej Polski również w dość nieoczywistych miejscach.
Np. w małej wsi Objazda niedaleko Ustki. Wówczas nazywała się ona Wobesde i należała do Niemiec.
Jak można przeczytać na blogu:
https://polskawzdluzszosy.blogspot.com/2018/07/objazda-machowinko-wytowno.html
można przeczytać dość intrygujące informacje przytoczone za niedostępnym online artykułem z "Gazety Kaszubskiej":
"Nie wiadomo, kto z rodu Kutscherów pozwolił im osiąść w Objeździe. Wiadomo natomiast, że było to na przełomie lat 20. i 30. – Kiedy Hi**er odszedł do władzy (1933 r.), mormoni byli tak samo prześladowani jak Żydzi, czy homoseksualiści (...) ich przedstawiciele dość wcześnie znaleźli się w niemieckich obozach koncentracyjnych, takich choćby jak Dachau, Buchenwald, Oranienburg. (...) w Objeździe szukali kryjówki przed hitlerowcami. Na tym terenie bardzo wielu intelektualistów, artystów – przeciwników nazizmu usiłowało przetrwać lata wojny. (...)
Kronika Objazdy mówi o tym, że apogeum osiągnął ruch mormonów za czasów pastora Kypke. Z ustaleń prof. Czarnika wynika, że Wilhelm Kypke pracował na tym terenie w latach 1929-45, a więc to musiały być ich najlepsze lata.
Tuż przed wybuchem drugiej wojny światowej mieszkało we wsi 733 ludzi. Księga parafialna z 1940 r. rejestrowała obecność 16 członków sekty mormońskiej. Musiała im sprzyjać ostatnia przedwojenna właścicielka Objazdy – Katharin Kutscher, młoda ekscentryczna arystokratka, bowiem inaczej nie przetrwaliby wojny w tej, biednej wsi."
Trudno powiedzieć, czy przypuszczenia autora artykułu były trafne, czy też grupa członków Kościoła zaistniała w Objeździe w wyniku poznania wiary przez kogoś z tej wsi w którymś z większych miast. Nie musieli być to uciekinierzy przed prześladowaniami. Szukając w różnych źródłach znalazłem informację, że ta gmina musiała nie była taka mała, a podobnie jak w innych miejscach w Niemczech od 1933 r. pojawiły się liczne utrudnienia ze strony władz i partii narodowo-socjalistycznej w jej funkcjonowaniu. W jesieni 1935 r. władze nakazały ograniczenie liczby uczestników "Jesiennej Konferencji". Dwa lata później przedstawiciel niemieckich władz próbował skonfiskować lokal, który stanowił kaplicę kongregacji w tej małej wsi. Pierwsza próba się nie powiodła, ale druga - doprowadziła do utraty miejsca spotkań.
(David Conley Nelson, The Mormons in N**i Germany: History and Memory).
Udało się znaleźć jedne wspomnienia członka Kościoła z Objazdy - jak ktoś chce poczytać po niemiecku lub z tłumaczeniem, to tutaj:
https://de.elds.org/mormonengeschichte-de/65/jurgen-pawelke
Według niego do wsi w 1929 r. przybyli amerykańscy misjonarze i od nich ruch kościelny we wsi się zaczął. Do wojny było tak około 30-kilku członków, a spotkania odbywały się w domu udostępnionym przez jedną z członkiń.
Po wojnie niemieccy członkowie doświadczyli obecności w okolicy żołnierzy Armii Czerwonej. Potem pojawiało się coraz więcej Polaków, a jeden z przywiezionych na roboty przymusowe do Objazdy otrzymał stanowisko wójta. Człowiek ten był pozytywnie nastawiony do Kościoła i bez przeszkód mogły się odbywać kościelne spotkania. Liczba uczęszczających znacznie się zwiększyła - do ok. 80-90 osób, a około 30 osób zostało ochrzczonych. Wpływ na to miała też pewnie ta kwestia, że nie było we wsi duchownych żadnych innych kościołów, i jak wspomina brat Pawelke - odprawiał nawet pogrzeby osób niebędących członkami Kościoła.
Polski wójt przydzielił gminie salę w pałacu (opuszczonym przez niemieckich właścicieli majątku) do celów spotkań.
Niemieccy mieszkańcy zostali wysiedleni w roku 1947 i tak zakończyła się historia gminy w Objeździe.