03/11/2019
Pozwolić Bogu być Bogiem
Niedawno modliliśmy się na cmentarzach za naszych bliskich i przyjaciół. Moją szczególną uwagę zwracały nagrobki na których napisane, były słowa „Bóg tak chciał”. Czytając, te napisy wyczuwałem jakiś wewnętrzny zgrzyt.
Czy Bóg poszczególnym ludziom przyznaje cierpienia i śmiertelne choroby, a innym w nagrodę pasma sukcesów oraz zdrowie?
Gdyby Stwórca tak postępował lepiej byłoby uciec przed takim Bogiem. Pod fałszywym nazwiskiem handlować bydłem i antykami jak Jonasz z wiersza Zbigniewa Herberta.
Nie przyjmując takiego obrazu Boga, długo zastanawiałem się jaki inny napis mógłby oddać wiarę w Stwórcę. Myślę, że słowem klucz jest tu słowo pozwolił. Gdyby zmienić napis na „Bóg pozwolił umrzeć”, ma to diametralnie inne znaczenie.
Pozwolenie zakłada spotkanie dwóch wolność: Boga i człowieka. Dobrze wyczuwają to muzułmanie, którzy kiedy mają coś zrobić, mówią, że jeśli Allah pozwoli, wykonają jakąś czynność.
Bóg pozwala, aby dotykały mnie konsekwencje osobistych grzechów i innych osób. Nie wybieram choroby, ale wybieram jak wobec niej się zachowam. Nie decyduje się na brak zrozumienia przez tych na których mi zależy, mogę jednak przyjąć dowolną postawę, wobec takiego doświadczenia. Nie znam godziny własnej śmierci, ale mam wpływ jak się do niej przygotuję poprzez każdy dzień życia.
Nasza rzeczywistość przepełniona jest lękiem przed śmiercią fizyczną. Chrystus jednak pokazuje, że jedyne czego powinniśmy się bać to utraty więzi z Nim.
Ktoś jednak mógłby zadać pytanie, ale przecież istnieje także cierpienie niezawinione?
W tym miejscu rodzi się napięcie, które jest drogą prowadząca do ateizmu lub zawierzenia wielkiej tajemnicy Miłości ukrzyżowanej. Krzyż pozostaje największym znakiem Boga, świadczącym o jego Miłości do nas i nadający sens każdemu traumatycznemu doświadczeniu.
Głęboko potwierdza to św. Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian 1 22-24:
„Tak więc gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan, dla tych zaś, którzy są powołani, tak spośród Żydów jak i spośród Greków, Chrystusem, mocą Bożą i mądrością Bożą”.
W świecie głęboko zideologizowanym i nastawionym na kontestowanie wszystkiego, my chrześcijanie jesteśmy potrzebni, jako Ci, którzy nie chcą zsyłać ognia z nieba, aby pochłonął tych, którzy nas nie przyjmują, ale raczej jako Ci, którzy świadectwem życia pokazują, że Bóg jest.
Kiedy ludzie mówią Panu Jezusowi o ofiarach Piłata i osiemnastu na których zwaliła się wieża w Siloam, Chrystus nie tłumaczy, dlaczego giną niewinni. Nie zaspakaja ludzkiej potrzeby wszechwiedzy. Wzywa zebranych wokół Niego ludzi, aby trudne wydarzenia stały się dla słuchaczy impulsem do przemiany życia.
Bóg, widzi całość dziejów świata w wiecznym teraz. Wykracza poza wszystko, co jesteśmy w stanie o tym świecie i o Bogu pomyśleć. Nasz mały światek myśli, uczuć, planów jest tylko kroplą w oceanie jakim jest Stwórca.
Pan Jezus mówi, że:
„Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego (Mt 18,3).
To ja pierwszy potrzebuję odmiany, przyjęcia postawy dziecka. Dziecko w normalnie funkcjonującym domu wie, że jest przez rodziców kochane i opiera na tym doświadczeniu późniejsze relacje z innymi. Jednak dla dorosłych prosta dziecięca pewność w miłość Boga poprzez liczne zranienia i negatywne przykłady innych ludzi staje się trudna do przyjęcia.
Podczas doświadczania pocieszeń duchowych na modlitwie jak Apostołowie w ewangelicznej scenie Przemienienia, chcemy postawić trzy namioty dla Jezusa, Mojżesza i Eliasza. Pozostać w głębokim pokoju nie wracając do trudnej rzeczywistości.
Bóg jednak konsekwentnie prowadzi do codzienności naszej Galilei, abyśmy spotkali się z realnym światem w którym rośnie pszenica i chwast. Jak dobrze, że Stwórca pozwala rosnąć obojgu, dając nam czas na duchową zmianę.
Życie każdego z nas jest rozpięte pomiędzy górą Horeb i Golgotą. Bóg nie chce, abyśmy zbudowali sobie urojony raj na ziemi, bez Niego. Przykrości i cierpienia budzą ze snu wyobrażeń o naszej samowystarczalności.
Pozwolić Bogu być Bogiem jest trudnym zadaniem na całe życie z którym jeszcze nie raz przyjdzie nam zmierzyć się w duszy.