Kaplica Świętej Rodziny w IMiD

Kaplica Świętej Rodziny w IMiD Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Kaplica Świętej Rodziny w IMiD, Kościół, Marcina Kasprzaka 17a, Warsaw.

22/05/2025

Dziś wspomnienie św. Rity z Cascii (1380-1457), włoskiej mistyczki, patronki spraw beznadziejnych. Jej życie było pasmem nieszczęść: w wieku 12 lat zmuszona do małżeństwa przez rodziców z mężczyzną, który potem przez 18 lat zdradzał ją i nią pomiatał; jej synowie przedwcześnie zmarli na dyzenterię; po śmierci męża wstąpiła do klasztoru, gdzie przez 15 lat dokuczała jej bolesna rana głowy. Mimo to wszystkie cierpienia znosiła mężnie, ofiarując je Bogu i bez narzekania wykonując obowiązki żony, matki, a potem zakonnicy.

Rita należy do najbardziej popularnych świętych na świecie. Urodziła się około 1380 r. w rodzinie ubogich górali w Rocca Porena, niedaleko Cascii (Umbria) jako jedyne dziecko. Według podania miała być dzieckiem wymodlonym przez rodziców. Na chrzcie otrzymała imię Małgorzata (Rita jest zdrobnieniem). W wieku 12 lat, zgodnie z życzeniem rodziców, poślubiła Paola Manciniego, mężczyznę z możnego rodu. Związek był nieudany: mężczyzna był praktycznie niewierzący, miał gniewny temperament, bardziej niż żoną interesował się swoimi ciemnymi interesami. Notorycznie ją zdradzał, a jeśli już spędzał z nią czas, to ją wyzywał. Mieli dwójkę synów, którzy jednak wdali się bardziej w ojca, niż w matkę. Św. Rita nie miała więc pociechy w nikim, poza Bogiem. W takich warunkach wytrwała w nieszczęśliwym małżeństwie 18 lat. W końcu mąż Rity zginął z polecenia wrogiego mu rodu Chiqui, ponosząc konsekwencje uwikłania w ciemne sprawki.

Na pogrzebie męża Rita publicznie wybaczyła sprawcom mordu, rezygnując ze zwyczajowego prawa zemsty. Niestety, jej synowie wciąż pragnęli pomścić ojca. Rita stanęła wobec sytuacji, która napawała ją przerażeniem. Wedle bowiem nakazu odwiecznego prawa rodowej wróżdy, tak mocno wrośniętego w obyczaj, że nawet Kościół nie był w stanie wtedy jeszcze go wykorzenić, na synach zabitego spoczywał obowiązek pomszczenia śmierci ojca. Matka, przeciwna temu pogańskiemu zabobonowi, zaklinała chłopców na wszystkie świętości, by poniechali odwetu, ci jednak, podobnie jak ich ojciec popędliwi i gwałtowni, nie chcieli o tym nawet słyszeć. Dyszeli żądzą mordu, co oznaczało tylko jedno: że wkrótce znowu poleje się krew, a nastoletnie dusze pogrążą się w grzechu wołającym o pomstę do nieba. Bojąc się, by nie kontynuowali wendety, św. Rita żarliwie prosiła Boga, aby raczej zabrał ich ze świata niż mieliby stać się mordercami. Bóg wysłuchał tej prośby. Obaj młodzieńcy, którzy planowali mord w odwecie za śmierć ojca, zmarli podczas epidemii rok później.

Ten epizod z życia św. Rity może szokować: jak matka może się modlić o śmierć dla własnych synów? Otóż może, a nawet powinna: miłość matczyna, choć bezwarunkowa, nie powinna usprawiedliwiać zbrodni synów. Miłość nie polega na akceptowaniu wszystkich czynów ukochanej osoby, ale na trosce o jej dobro – a z punktu widzenia chrześcijanina największym dobrem jest zbawienie duszy: „Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę?” (Mt 16, 26). Z tego punktu widzenia lepiej, żeby kochana przez nas osoba zginęła, zanim zdąży pogrążyć swoją duszę, niż gdyby miała pożyć dłużej, ale za to nagrzeszyć tyle, by zasłużyć na wieczne potępienie w piekle.

Rita jako trzydziestokilkuletnia wdowa postanowiła wstąpić do zakonu augustianek. Przełożona zakonu postawiła jej jednak warunek: wpierw musi zamknąć sprawy rodzinne i doprowadzić do pojednania rodziny Mancinich z rodziną Chiqui. Rita zaczęła od modlitwy, wzywając orędownictwa św. Jana Chrzciciela, św. Augustyna i św. Mikołaja z Tolentino. Następnie podjęła się mediacji między zwaśnionymi rodami. Źródła nie podają szczegółów zdarzeń, ale wiemy, że udało się jej doprowadzić do pojednania.

Wtedy, w wieku 36 lat, została przyjęta do sióstr augustianek i zamieszkała w klasztorze św. Marii Magdaleny w Cascii. Ponieważ była analfabetką, została przyjęta do sióstr "konwersek", które były przeznaczone do wykonywania prostych posług związanych z codziennym funkcjonowaniem klasztoru. Z całą radością, z miłości dla Zbawiciela, podejmowała się nawet najnieprzyjemniejszych czynności. Często w ciągu dnia i nocy całowała z miłością obrączkę zakonną, która symbolizowała jej mistyczne zaślubiny z Jezusem.

Miała szczególne nabożeństwo do Bożej męki. Widziano ją nieraz, jak leżała krzyżem, zalana łzami. Kiedy pewnego dnia wysłuchała kazania św. Jakuba z Marchii o męce Pańskiej, prosiła gorąco Jezusa, by dał jej zakosztować męki chociaż jednego ciernia, który ranił Jego przenajświętszą głowę. Została wysłuchana. W czasie modlitwy poczuła nagle w głowie silne ukłucie. Na tym miejscu wytworzyła się bolesna rana, która zadawała jej nieznośne cierpienia przez kolejne 15 lat aż do śmierci. Aby jednak uniknąć sensacji, Rita prosiła Chrystusa, by rana była ukryta, nadal jednak sprawiając cierpienia. Tak się też stało. Rita odznaczała się posłuszeństwem, duchem modlitwy i cierpliwości. Będąc prostą i niewykształconą osobą, osiągnęła szczyty kontemplacji.

Zmarła na gruźlicę w dniu 22 maja 1457 r. w Cascii. Tam jej nienaruszone ciało spoczywa do dziś. Sanktuarium Świętej, obejmujące jej rodzinny dom w Rocca Porena oraz klasztor i kościół w Cascii, w którym została pochowana, jest miejscem tłumnych pielgrzymek. Sława świętości zaczęła ściągać do Cascii wielu pielgrzymów. Przy grobie Rity działy się nadzwyczajne rzeczy, które napełniły sławą tamtejszy klasztor. Kiedy po kilku latach wybuchł w kościele gwałtowny pożar, mimo że spalił się cały kościół, cyprysowa trumna z ciałem Rity pozostała nietknięta. Zaczęły mnożyć się wizerunki i modlitwy do służebnicy Bożej. Papież Urban VIII w roku 1628 zatwierdził jej kult. Jednak jej uroczysta kanonizacja odbyła się dopiero 24 maja 1900 r. Dokonał jej papież Leon XIII, nazywając św. Ritę "drogocenną perłą Umbrii".

W literaturze św. Rita przedstawiana jest jako „róża, która nigdy nie więdnie”, „święta od przypadków beznadziejnych”, otoczona „bardziej kolcami niż różami”, jej historia opisywana jest jako „historia miłości i krwi, zemsty i przebaczenia”.

Na obrazku widzimy dzieło nieznanego autora, przedstawiające świętą Ritę w habicie augustiańskim (choć powinien on być barwy brązowej). Ona sama klęczy, pogrążona w modlitwie i wpatrzona w krzyż Chrystusa, z którego zstępuje na nią promyk światła, zadający jej ranę w głowie i dający jej upragniony udział w Męce Pańskiej. U stóp świętej Rity fruwają białe pszczoły, będące symbolem cnotliwości, co stanowi nawiązanie do cudownego zdarzenia, jakie miało miejsce krótko po jej chrzcinach: gdy jako niemowlę leżała w kołysce, w jej otoczeniu pojawiły się pszczoły białej barwy, z których niektóre nawet wlatywały jej do ust i z powrotem, nie czyniąc żadnej krzywdy. U góry obrazu, nad świętą Ritą, znajdują się aniołowie trzymający różę oraz gałąź z figami. Oba symbole powiązane są ze św. Ritą, ponieważ ta na łożu śmierci poprosiła swoją kuzynkę, aby przywiozła jej różę i dwie figi z rodzinnego ogrodu – ponieważ był to styczeń, krewna powątpiewała w sens tej prośby, ale żeby zrobić przyjemność chorej, zgodziła się. Gdy krewna Rity przybyła na miejsce, ku swemu zdumieniu zobaczyła, że z fałd śniegu wyrasta przepiękna róża, a z pobliskiego drzewa figowego zwisają akurat dwie świeże figi. Tym samym przekonała się, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, właśnie dlatego św. Rita uznawana jest za patronkę spraw beznadziejnych, po ludzku nierozwiązywalnych. Na tym jednak symbolika róży i fig się nie kończy - róża w tradycji grecko-rzymskiej, odziedziczonej przez Europę, symbolizuje miłość małżeńską, a figi symbolizują płodność i miłość macierzyńską (zarówno róża, jak i figi, stanowią zaś atrybuty Afrodyty, greckiej bogini płodności i miłości). Dlatego niektórzy upatrują w tym cudzie jeszcze drugiego dna, a mianowicie znaku, że mąż (symbolizowany przez różę) oraz synowie świętej Rity (symbolizowani przez figi) zostali zbawieni.

19/03/2025

Dziś uroczystość św. Józefa, patrona Kościoła katolickiego, cieśli, małżonka Najświętszej Maryi Panny oraz prawnego ojca Jezusa Chrystusa. Na kartach Ewangelii nie wypowiedział ani jednego słowa, ale za to wypełniał co do joty Słowo Boże: wziął do siebie ciężarną Maryję, był przy jej porodzie w betlejemskiej grocie, nadał Mesjaszowi imię Jezus, uchronił Go przed rzezią niewiniątek, nauczył zawodu cieśli. Papież Leon XIII powiedział o nim: "Przewyższa on wszystkich ludzi swoją pozycją, gdyż z rozporządzenia Bożego był opiekunem Syna Bożego i w przekonaniu otoczenia Jego ojcem. Naturalnym następstwem tego było, że Słowo odwieczne z pokorą było św. Józefowi poddane i okazywało mu cześć, jaką dzieci rodzicom okazywać winny". Ewangelie poświęcają mu łącznie 26 wierszy, a jego imię wymieniają 14 razy.

Józef pochodził z rodu króla Dawida. Wykazuje to św. Mateusz w genealogii przodków św. Józefa. Genealogię przytacza również św. Łukasz. Ta jednak różni się zasadniczo od tej, którą nam przekazuje św. Mateusz. Już Julian Afrykański (w. III) wyraził zdanie, że jest to genealogia Najświętszej Maryi Panny. Św. Łukasz, który podał nam tak wiele szczegółów z Jej życia, mógł nam przekazać i Jej rodowód. Na mocy prawa lewiratu św. Józef mógł być synem Jakuba, a równocześnie adoptowanym synem Helego, noszącego także w tradycji chrześcijańskiej imię Joachima, który był ojcem Najświętszej Panny. Tak więc genealogia przytoczona przez św. Łukasza wyliczałaby przodków Maryi rzeczywistych, a odnośnie do Józefa - jego przodków zalegalizowanych. Taka jest dzisiaj opinia przyjęta przez wielu biblistów.

Mimo wysokiego pochodzenia Józef nie posiadał żadnego majątku. Na życie zarabiał stolarstwem, pracą jako cieśla. Zdaniem św. Justyna, który żył bardzo blisko czasów Apostołów (ok. 100 - ok. 166), Józef wykonywał sochy drewniane (narzędzia rolne) i jarzma na woły.

Zaręczony z Maryją, Józef stanął przed tajemnicą cudownego poczęcia. Nie był według ciała ojcem Chrystusa. Był nim jednak według prawa żydowskiego jako prawomocny małżonek Maryi. Chociaż więc Maryja porodziła Pana Jezusa dziewiczo, to jednak wobec prawa żydowskiego i otoczenia Józef był uważany za ojca Pana Jezusa. Tak go też nazywają Ewangelie. W takiej sytuacji trzeba było wykazać, że Józef pochodził w prostej linii od króla Dawida, jak to zapowiadali prorocy.

Kiedy Józef dowiedział się, że Maryja oczekuje dziecka, wiedząc, że nie jest to jego potomek, postanowił dyskretnie usunąć się z życia Maryi, by nie narazić Jej na zhańbienie i obmowy. Wprowadzony jednak przez anioła w tajemnicę Wcielenia, wziął Maryję do siebie, do domu. Podporządkowując się dekretowi o spisie ludności, udał się z Nią do Betlejem, gdzie urodził się Jezus.

W noc betlejemską Józef był wraz z Maryją uprzywilejowanym świadkiem przyjścia na świat Syna Bożego. Równocześnie też Józef był świadkiem pokłonu pasterzy, którzy przybyli na miejsce urodzin Jezusa, gdy anioł zaniósł im tę wielką radosną wiadomość; był też później świadkiem pokłonu Mędrców ze Wschodu.

Ponieważ obrzezanie syna było pierwszym obowiązkiem religijnym żydowskiego ojca, Józef poprzez ten obrzęd dopełnił wobec Jezusa powinności, która był jednocześnie jego prawem. W momencie obrzezania Józef nadał dziecku imię Jezus, zgodnie z Pismem, bo tylko w tym imieniu można znaleźć zbawienie (por. Dz 4, 12). Znaczenie tego imienia zostało objawione Józefowi w chwili jego "zwiastowania": "Nadasz (Mu) imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów" (Mt 1, 21). Nadając imię, Józef obwieszczał, że w świetle prawa jest ojcem Jezusa, zaś wymawiając je, zapowiadał Jego misję Zbawiciela.

W świetle żydowskiego prawa religijnego, poprzez obrzęd ofiarowania Jezusa w świątyni, opisany w Ewangelii Łukasza, dokonało się wykupienie pierworodnego syna. Wykup pierworodnego to jeszcze jeden obowiązek ojca, wypełniony przez Józefa. Pierworodny był symbolem ludu Przymierza, wykupionego z niewoli, by należeć do Boga. W przypadku Jezusa ten obrzęd nabierał jednak głębszego sensu niż w przypadku innych żydowskich dzieci - Jezus jest nie tylko dzieckiem, ale Bogiem; nie tyle On sam potrzebuje wykupienia, co ofiarowuje samego siebie za ludzkość, aby ją wykupić z grzechu pierworodnego. Tym samym Jezus jest prawdziwą "ceną" wykupu, przez co nie tylko "wypełnia" obrzęd Starego Testamentu, ale zarazem go przekracza, nie jest bowiem przedmiotem wykupu, ale Tym, od którego pochodzi zapłata.

Po nadaniu imienia i przedstawieniu małego Zbawiciela w świątyni, w obliczu prześladowania, św. Józef ucieka z Matką i Dzieckiem do Egiptu. Po śmierci Heroda udaje się do Nazaretu. Po raz ostatni Józef pojawia się na kartach Pisma Świętego podczas pielgrzymki z dwunastoletnim Jezusem do Jerozolimy. Wzrastanie Jezusa "w mądrości, w latach i w łasce" (Łk 2, 52) dokonywało się w środowisku świętej Rodziny, pod opieką Józefa, na którym spoczywało wzniosłe zadanie "wychowania", czyli żywienia i odziewania Jezusa, nauczenia Go Prawa i zawodu, zgodnie z powinnościami przypadającymi ojcu.

Po rozpoczęciu przez Jezusa działalności publicznej (w wieku ok. 30 lat), w Ewangeliach nie ma już żadnej wzmianki o Józefie. Prawdopodobnie wtedy już nie żył. Miał najpiękniejszą śmierć i pogrzeb, jaki sobie można na ziemi wyobrazić, gdyż w ostatnich chwilach jego życia byli przy nim najwięksi ludzie w historii: Syn Boży Jezus i Jego Matka Maryja. Może dlatego tradycja nazwała go patronem dobrej śmierci.

Powiedzmy też kilka słów o relacji Józefa z Maryją. Zgłębiając istotę małżeństwa, zarówno św. Augustyn, jak i św. Tomasz widzą ją niezmiennie w "nierozerwalnym zjednoczeniu dusz", w "zjednoczeniu serc" i we "wzajemnej zgodzie" to jest w tym, co w sposób wzorcowy ujawniło się w małżeństwie Maryi i Józefa. W kulminacyjnym momencie dziejów zbawienia, gdy Bóg objawia swą miłość do rodzaju ludzkiego poprzez dar Słowa, właśnie to małżeństwo w pełnej "wolności" realizuje "oblubieńczy dar z siebie", przyjmując i wyrażając ową miłość. "W tym wielkim przedsięwzięciu odnowy wszystkich rzeczy w Chrystusie, małżeństwo — także ono oczyszczone i odnowione — staje się nową rzeczywistością, sakramentem nowego Przymierza. I oto na progu Nowego Testamentu, jak niegdyś na początku Starego, staje para małżonków. Ale podczas gdy małżeństwo Adama i Ewy stało się źródłem zła, które ogarnęło cały świat, małżeństwo Józefa i Maryi stanowi szczyt, z którego świętość rozlewa się na całą ziemię. Zbawiciel rozpoczął dzieło zbawienia od tej dziewiczej i świętej unii, w której objawia się Jego wszechmocna wola oczyszczenia i uświęcenia rodziny, tego sanktuarium miłości i kolebki życia".

O św. Józefie pierwszy pisał Orygenes, chwaląc go jako "męża sprawiedliwego". Św. Jan Złotousty wspomina jego łzy i radości; św. Augustyn pisze o legalności jego małżeństwa z Maryją i o jego prawach ojcowskich; św. Grzegorz z Nazjanzu wynosi godność Józefa ponad wszystkich świętych; św. Hieronim wychwala jego dziewictwo. Z pisarzy późniejszych, piszących o Józefie, wypada wymienić: św. Damiana, św. Alberta Wielkiego, św. Tomasza z Akwinu, św. Bonawenturę, bł. Jana Dunsa Szkota i innych. Pierwszy specjalny Traktat o 12 wyróżnieniach św. Józefa zostawił słynny kanclerz Sorbony paryskiej, Jan Gerson (1416). Izydor z Isolani napisał o św. Józefie pierwszą Summę (ok. 1528). Godność św. Józefa wysławiali w kazaniach św. Bernard z Clairvaux (+ 1153), św. Wincenty Ferreriusz (+ 1419), bł. Bernardyn z Faltre (+ 1494), bł. Bernardyn z Busto (+ 1500). Św. Bernardyn ze Sieny (+ 1444) wprost wyrażał przekonanie, że Józef osobnym przywilejem Bożym, jak Matka Najświętsza, został wskrzeszony i z ciałem wzięty do nieba oraz że w łonie matki został oczyszczony z grzechu pierworodnego. Podobną opinię wyrażał św. Franciszek Salezy.
W 1870 roku papież Pius IX ogłosił św. Józefa patronem Kościoła powszechnego. Papież Jan XXIII wpisał imię św. Józefa do Kanonu Rzymskiego (Pierwsza Modlitwa Eucharystyczna). Decyzją Ojca Świętego Benedykta XVI, ogłoszoną już za pontyfikatu papieża Franciszka, w 2013 r. imię św. Józefa włączono także do pozostałych modlitw eucharystycznych.

Na obrazku "Święty Józef z Dzieciątkiem Jezus w ramionach" pędzla włoskiego barokowego malarza Guido Reniego z ok. 1620 roku.

04/03/2025

Dziś święto św. Kazimierza (1458-1484), królewicza, syna Kazimierza Jagiellończyka i Elżbiety Rakuszanki, patrona polityków. Starannie wykształcony, utalentowany orator, imponujący zagranicznym dyplomatą elegancją jego łaciny, którą płynnie się posługiwał. Pretendent do tronu Węgier, którym ostatecznie jednak nie został. Przez 2 lata sprawował w zastępstwie ojca rządy w Koronie jako namiestnik. Kochany przez lud, jego śmierć wzbudziła powszechny smutek i ściągnęła tłumy nad jego grób. Jego orędownictwu przypisywano zwycięstwa Polaków nad Rosjanami pod Połockiem w 1518 r. i nad Szwedami pod Kircholmem w 1605 r.

Urodził się 3 października 1458 r. w Krakowie. Był jednym z trzynaściorga dzieci króla Kazimierza III Jagiellończyka i królowej Elżbiety Rakuszanki, zwanej "matką królów". Para królewska była bardzo pobożna - codziennie słuchała Mszy Świętej, pielgrzymowała do Częstochowy, ufundowała liczne kościoły i klasztory.

W roku narodzin Kazimierza, na Węgrzech, możni obwołali królem 14-letniego Macieja Korwina, syna węgierskiego szlachcica Jana Hunyadego, słynnego dowódcy wojskowego, zasłużonego w wojnie z Turkami, których pokonał pod Kosowym Polem w 1448 roku. Kandydaturę Korwina przeforsował jego wuj Mihály Szilágyi, który na zgromadzenie elekcyjne przyprowadził 15-tysięczną armię. Nastolatek okazał się zręcznym i twardym władcą, który przeprowadził w swoim kraju wiele reform, choć wiązały się one z ograniczeniem wpływów szlachty.

W 1471 r. brat Kazimierza, Władysław, został koronowany na króla Czech. W tym samym roku stany węgierskie zniechęcone do rządów Macieja Korwina wysłały poselstwo do króla polskiego, aby im królewicza Kazimierza na króla posłał. Król Kazimierz posłał swego 13-letniego syna na Węgry z 12 000 zbrojnych pod wodzą Piotra Dunina jesienią tego samego roku. Ostatecznie jednak król Korwin zapanował nad sytuacją – zobowiązał się do regularnego zwoływania zgromadzenia stanowego i do nienakładania nowych podatków bez zgody stanów. Polskie oddziały wkroczyły na Węgry na początku października i zdążyły zająć kilka pomniejszych miast, ale w tym momencie jedynie garstka baronów skłonna była poprzeć polskiego pretendenta do tronu. Po 5 miesiącach król Kazimierz, wskutek wstawiennictwa papieża Sykstusa IV, polecił wrócić swojemu synowi wraz z armią do Polski.

Wychowaniem królewicza do 9. roku życia zajmowała się matka. Od 1467 r. edukacją królewskich synów zajął się Jan Długosz. Kazimierz wyróżniał się wrażliwością moralną i zdolnościami oratorskimi, które doceniali zagraniczni dyplomaci, witani przez królewicza mowami wygłaszanymi po łacinie. Jan Długosz o swoim uczniu napisał: "Był młodzieńcem szlachetnym, rzadkich zdolności i godnego pamięci rozumu". Dlatego na wieść o tym, że miał objąć tron węgierski, zanotował w swojej Kronice, iż "raczej powinno się go zachować dla ojczystej ziemi, niż oddawać obcym".

Kazimierz nie lubił hałaśliwych zabaw rycerskich, nie pociągały go polowania, królewskie uczty. Ludzie z jego otoczenia podkreślali jego zalety intelektualne i moralne. Miał talent jednania skłóconych ludzi. Chętnie przebywał wśród ubogich, rozdając jałmużnę ze swoich dochodów. Pisano też, że sypiał na twardej ziemi, nosił włosienicę i skromną odzież, często pościł i długie godziny spędzał na modlitwie. Złożył też ślub bezżeństwa. Czasem, gdy panowała już wieczorna cisza i wszyscy korzystali z odpoczynku, on klęczał na progu świątyni, przed zamkniętymi drzwiami. Od dzieciństwa żywił gorące nabożeństwo do Najświętszego Sakramentu i Matki Bożej.

Kazimierz dość aktywnie uczestniczył w życiu politycznym. Przy boku ojca brał między innymi udział w spotkaniach z wielkim mistrzem krzyżackim w Malborku oraz w obradach sejmowych w Piotrkowie i Brześciu Litewskim. W latach 1481-1483 w zastępstwie króla sprawował rządy w Koronie jako namiestnik (Secundogenitus Regis Poloniae) rezydując w Radomiu. W tym czasie jego ojciec przebywał w Wilnie, uspokajając buntownicze nastroje litewskich panów. W końcu wezwał syna do siebie. Chodziło o ratowanie zdrowia następcy tronu - Kazimierz cierpiał na "chorobę piersiową". Dzisiaj wiemy, że była to gruźlica. W Wilnie rzeczywiście nastąpiła poprawa, tak że Boże Narodzenie 1483 r. królewicz mógł świętować z rodzicami w Grodnie. Wtedy to najbliżsi nalegali, by złamał ślub celibatu lub poprosił Kościół o dyspensę, mniemając, iż to przyczyni się do poprawy jego zdrowia. Królewicz jednak odrzucił rady rodziny i lekarzy. W styczniu 1484 r. król wyruszył w sprawach państwowych do Lublina, wkrótce jednak nadeszła wiadomość o nagłym pogorszeniu się zdrowia syna, więc pilnie wrócił, zastając królewicza jeszcze przy życiu.

W niedzielę, 4 marca 1484 r., w Grodnie Kazimierz odszedł do wieczności. Miał tylko 26 lat. Ciało przewieziono do Wilna i złożono w katedrze. Kronikarz r***i zaraz po pogrzebie Kazimierza napisał: "Jehoże za swiatoho majut Lachy". I rzeczywiście, do grobu przybywali szlachta i chłopi, by wypraszać łaski. Składali dziękczynne wota ze złota i srebra, a najbiedniejsi z wosku. Wstawiennictwu Kazimierza polecano opiekę nad państwem i zwycięstwa nad nieprzyjaciółmi.

W 1518 r., po zwycięstwie wojsk polsko-litewskich nad wojskami moskiewskimi pod Połockiem, uznano, że stało się to za przyczyną zmarłego królewicza. Jego rodzony brat, król Zygmunt I Stary, wysłał więc do Rzymu prośbę o kanonizację Kazimierza. Papież przysłał swojego legata, by na miejscu zbadał autentyczność dokumentów i relacji świadków potwierdzających heroiczność cnót królewicza, a także potwierdził występowanie jego kultu. Ów wysłannik napisał pierwszy oficjalny żywot królewicza. Kanonizacja odbyła się w 1522 r., ale wysłany na uroczystości bp Erazm Ciołek zmarł w drodze powrotnej i bulla kanonizacyjna zaginęła. Dopiero w 1602 r. papież Klemens VIII wydał nową bullę, i dwa lata później w katedrze wileńskiej odbyły się uroczystości kanonizacyjne. Kiedy nieco wcześniej otwarto grobowiec królewicza, znaleziono - według przekazów świadków - nienaruszone ciało świętego wraz z pergaminem, na którym wypisany był ulubiony hymn ku czci Najświętszej Maryi Panny.

Kiedy w 1602 r. z okazji kanonizacji otwarto grób Kazimierza, jego ciało znaleziono nienaruszone mimo bardzo dużej wilgotności grobowca. Przy głowie Kazimierza zachował się tekst hymnu ku czci Maryi "Omni die dic Mariæ" ("Dnia każdego sław Maryję"), którego autorstwo przypisuje się św. Bernardowi.

Uroczystości kanonizacyjne odbyły się w 1604 r. w katedrze wileńskiej. Dwukrotnie stamtąd były wywożone w obawie przed nieprzyjacielem: w 1659 r., wróciły do kaplicy po ośmiu latach i po raz kolejny przed wkroczeniem wojsk Karola XII na Litwę w 1702 r., zostały przewiezione w tajemnicy na Jasną Górę. Powróciły rok później. Sowieci w 1953 r. przekształcili katedrę najpierw w magazyn, wysadzając figury św. Stanisława i św. Kazimierza ze szczytu fasady, a później w salę koncertową i galerię obrazów. Srebrny sarkofag z relikwiami św. Kazimierza przeniesiono do kościoła p.w. św. Piotra i Pawła na Anatokolu. Nabożeństwa w katedrze zaczęto ponownie odprawiać w 1985 r., choć dopiero w 1989 r. została rekonsekrowana i odnowiona. Św. Kazimierz do katedralnej kaplicy powrócił dopiero w 1991 r. Relikwie są po dziś dzień przechowywane w kaplicy pod jego wezwaniem w bazylice archikatedralnej św. Stanisława i św. Władysława w Wilnie.

22/02/2025

Dziś święto Katedry św. Piotra, w ramach którego obchodzimy pamiątkę ustanowienia Urzędu Nauczycielskiego Kościoła rzymskokatolickiego reprezentowanego przez papieża, Najwyższego Kapłana i Namiestnika Chrystusa na Ziemi. Za głównym ołtarzem w bazylice św. Piotra znajdują się pozostałości drewnianego krzesła, na którym zasiadał i z którego nauczał ów Apostoł. Zarówno Pismo Święte, jak i Tradycja jednoznacznie potwierdzają zasadę prymatu papieża w sprawach wiary i moralności. Módlmy się dziś za prawosławnych i protestantów o nawrócenie i powrót na łono jedynego prawdziwego Kościoła zjednoczonego pod przywództwem następcy św. Piotra.

W Bazylice św. Piotra znajdują się resztki drewnianego krzesła, na którym miał zasiadać sam św. Piotr Apostoł. Ta relikwia znajduje się dzisiaj w potężnej marmurowej rzeźbie autorstwa Giana Lorenzo Berniniego, za głównym ołtarzem. Drogocenna relikwia składa się jedynie z wielu kawałków drewna, spojonych od dawna bogato zdobionymi płytami z kości słoniowej. Ta właśnie katedra stała się symbolem władzy zwierzchniej w Kościele Chrystusa tak w osobie świętego Piotra, jak również jego następców. Święto to jest więc z jednej strony aktem wdzięczności Rzymian za to, że św. Piotr tak bardzo wyróżnił ich miasto, z drugiej zaś strony - jest okazją dla wiernych Kościoła katolickiego okazania następcom św. Piotra wyrazu czci.

Św. Piotr, który zaczynał jako prosty rybak znad Jeziora Galilejskiego, usłyszał od Jezusa słowa: "Ty jesteś Piotr (skała), na tej skale zbuduję mój Kościół. (…) I tobie dam klucze królestwa niebieskiego" (Mt 16,18–19). Jezus wyznaczył Piotrowi miejsce pierwszego z Dwunastu. Przekazał mu wyjątkową odpowiedzialność za swoją owczarnię: "Paś owce moje!". Ewangelie, Dzieje Apostolskie oraz Listy św. Pawła potwierdzają, że Piotr zajmował pierwsze miejsce w Kościele pierwotnym.

Po pierwsze, jak wiadomo, we wszystkich czterech Ewangeliach wymienia się imiona wszystkich Dwunastu Apostołów - choć Apostołowie wymieniani są w różnej kolejności, to na wszystkich czterech listach Piotr jest wymieniony na pierwszym miejscu.

Po drugie, Piotr jest jedynym Apostołem, który otrzymał nowe imię od samego Zbawiciela – o ile pozostałych Jedenastu znanych było zawsze z imion nadanych im podczas narodzin, rybak Szymon otrzymał od Chrystusa nowe imię, „Kefas” (z gr. skała), które miało symbolizować jego szczególną rolę w Kościele.

Po trzecie, kiedy dokładnie przypatrzymy się imionom poszczególnych Apostołów, okazuje się, że jedni z nich nosili imiona semickie, inni greckie, ale Piotr jest jedynym imieniem, które nadane przez Pana Jezusa po aramejsku (J 1,42) potem dopiero zostało przełożone na język grecki. Otóż fakt, że Kefas był przez chrześcijan posługujących się greką nazywany Piotrem, wskazuje na to, że imię to - nadane Szymonowi przez samego Zbawiciela - mówiło im o zadaniu, jakie miał on wypełniać w Kościele.

Po czwarte, Nowy Testament nieustannie używa charakterystycznych, wymownych zwrotów takich jak "Piotr i Apostołowie"; "Idźcie, powiedzcie Jego uczniom i Piotrowi" (Mk 16,7); "Cóż mamy czynić, bracia? - zapytali [ po wysłuchaniu kazaniu] Piotra i pozostałych Apostołów" (Dz 2,37). "Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi - odpowiedział [ przed Sanhedrynem] Piotr i Apostołowie" (Dz 5,29). Także więc Ewangeliści i autor natchniony Dziejów Apostolskich widzieli Piotra jako postać szczególną.

Po piąte, jako pierwszy z Apostołów Piotr otrzymał dwie szczególnie wielkie łaski. Mianowicie był on pierwszym uczniem, który uwierzył w boskość Jezusa i tę swoją wiarę wyznał w obecności pozostałych uczniów (Mt 16,15n). On też był pierwszym z Apostołów, który spotkał się z Nim po zmartwychwstaniu (Łk 24,34). Przy okazji wyznania wiary przez Piotra w Mesjasza, Chrystus Pan odpowiedział mu w historycznych słowach: "Ty jesteś Piotr, i na tej Skale zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego: cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związanie w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie." Sens tego zdania lepiej widać w języku greckim lub łacińskim, który pokazuje grę słów "Piotr" i "Skała", które są do siebie bardzo podobne: "Tu es Petrus et super hanc petram aedificabo Ecclesiam meam."

Po piąte, nie można zapominać o jeszcze innych ważnych słowach Pana skierowanych do Piotra: "Szymonie, Szymonie, oto szatan domagał się, żeby was przesiać jak pszenicę, ale Ja prosiłem za tobą, żeby nie ustała twoja wiara. Ty, kiedy się nawrócisz, utwierdzaj braci twoich." (Łk 22,31n)

O tym, że Apostoł Piotr był biskupem Rzymu i że tam - w tym samym czasie co Apostoł Paweł - poniósł śmierć męczeńską, świadczy jednogłośnie starożytna tradycja chrześcijańska, a pierwsze jej świadectwa na ten temat pochodzą z końca I wieku (Klemens Rzymski w Liście do Koryntian). Dopiero w XIV wieku pobyt Piotra w Rzymie zakwestionował Marsyliusz z Padwy, kiedy szukał teoretycznych uzasadnień dla politycznej opozycji obozu cesarskiego przeciw papieżowi. W XVI wieku tezę tę spopularyzował protestancki historyk Ulryk Velenus, ale teza ta dawno już nie pojawia się w tekstach poważnych autorów protestanckich. Nigdy zaś nie znalazła ona posłuchu w Kościele prawosławnym, który, choć nie utrzymuje jedności ze stolicą Piotra, niezmiennie czci Piotra jako pierwszego z Apostołów i pierwszego biskupa Rzymu.

W II w. święty Ireneusz pisze: "Ponieważ jednak wyliczenie sukcesji wszystkich Kościołów zajęłoby w niniejszym dziele zbyt wiele miejsca, przeto wskazując na następstwa największego i wszystkim znanego, przez dwu najchwalebniejszych Apostołów Piotra i Pawła założonego i ustanowionego w Rzymie Kościoła, który posiada tradycję od Apostołów i wiarę opowiadaną ludziom, a dochodzącą aż do nas drogą kolejnego następstwa biskupów - zawstydzamy tych wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób, ale nie tak jak trzeba, gromadzą koło siebie zwolenników, czy to dla swego upodobania, czy dla próżnej chwały, czy zaślepienia, czy fałszywych przekonań. Z tym bowiem Kościołem, dla jego naczelnego zwierzchnictwa musi się zgadzać każdy Kościół, to jest wszyscy zewsząd wierni, bo w nim przez tych, co są zewsząd, zachowała się tradycja apostolska."

Po zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu Pana Jezusa Piotr z Jerozolimy wyrusza do Antiochii, która stała się pierwszą stolicą Apostolską (w dawnym mszale było osobne święto "katedry św. Piotra w Antiochii"). Później dociera do Rzymu, gdzie zakłada Kościół i ginie jako męczennik. Zostaje pogrzebany na cmentarzu za miastem. Dokładnie w miejscu, nad którym wznosi się bazylika nosząca jego imię. Potwierdziły to badania archeologiczne wykonane na polecenie papieża Piusa XII.

Od IV w. chrześcijanie rzymscy znali i obchodzili święto Katedry świętego Piotra, wspominając, że Apostoł był biskupem tego miasta. W ten sposób składali hołd św. Piotrowi za to, że właśnie w Rzymie założył gminę chrześcijańską i miasto to obrał za stolicę chrześcijaństwa. Ponieważ jednak święto wypadało dawniej często podczas postu, dlatego w wielu stronach, np. w Galii, zaczęto je obchodzić 18 stycznia. Z biegiem lat ustaliły się zwyczajowo dwa święta: 18 stycznia Katedry św. Piotra w Rzymie, a 22 lutego Katedry św. Piotra w Antiochii. Według bowiem bardzo dawnej tradycji św. Piotr miał najpierw założyć swoją stolicę prymasa Kościoła Chrystusowego w Antiochii, gdzie przebywał kilka lat, zanim udał się ok. 42 roku do Rzymu i tam poniósł śmierć męczeńską. W 1558 roku papież Paweł IV ustalił ostatecznie 18 stycznia jako pamiątkę wstąpienia na tron rzymski św. Piotra, a 22 lutego na obchód święta objęcia stolicy w Antiochii. Oba święta obchodzone początkowo w Rzymie Paweł IV rozszerzył obowiązkowo na cały Kościół łaciński.

Na obrazku "Św. Piotr nauczający" pędzla Antona Mengsa z ok. 1773 r.

Adres

Marcina Kasprzaka 17a
Warsaw
01-211

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Kaplica Świętej Rodziny w IMiD umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Kategoria