22/05/2025
Dziś wspomnienie św. Rity z Cascii (1380-1457), włoskiej mistyczki, patronki spraw beznadziejnych. Jej życie było pasmem nieszczęść: w wieku 12 lat zmuszona do małżeństwa przez rodziców z mężczyzną, który potem przez 18 lat zdradzał ją i nią pomiatał; jej synowie przedwcześnie zmarli na dyzenterię; po śmierci męża wstąpiła do klasztoru, gdzie przez 15 lat dokuczała jej bolesna rana głowy. Mimo to wszystkie cierpienia znosiła mężnie, ofiarując je Bogu i bez narzekania wykonując obowiązki żony, matki, a potem zakonnicy.
Rita należy do najbardziej popularnych świętych na świecie. Urodziła się około 1380 r. w rodzinie ubogich górali w Rocca Porena, niedaleko Cascii (Umbria) jako jedyne dziecko. Według podania miała być dzieckiem wymodlonym przez rodziców. Na chrzcie otrzymała imię Małgorzata (Rita jest zdrobnieniem). W wieku 12 lat, zgodnie z życzeniem rodziców, poślubiła Paola Manciniego, mężczyznę z możnego rodu. Związek był nieudany: mężczyzna był praktycznie niewierzący, miał gniewny temperament, bardziej niż żoną interesował się swoimi ciemnymi interesami. Notorycznie ją zdradzał, a jeśli już spędzał z nią czas, to ją wyzywał. Mieli dwójkę synów, którzy jednak wdali się bardziej w ojca, niż w matkę. Św. Rita nie miała więc pociechy w nikim, poza Bogiem. W takich warunkach wytrwała w nieszczęśliwym małżeństwie 18 lat. W końcu mąż Rity zginął z polecenia wrogiego mu rodu Chiqui, ponosząc konsekwencje uwikłania w ciemne sprawki.
Na pogrzebie męża Rita publicznie wybaczyła sprawcom mordu, rezygnując ze zwyczajowego prawa zemsty. Niestety, jej synowie wciąż pragnęli pomścić ojca. Rita stanęła wobec sytuacji, która napawała ją przerażeniem. Wedle bowiem nakazu odwiecznego prawa rodowej wróżdy, tak mocno wrośniętego w obyczaj, że nawet Kościół nie był w stanie wtedy jeszcze go wykorzenić, na synach zabitego spoczywał obowiązek pomszczenia śmierci ojca. Matka, przeciwna temu pogańskiemu zabobonowi, zaklinała chłopców na wszystkie świętości, by poniechali odwetu, ci jednak, podobnie jak ich ojciec popędliwi i gwałtowni, nie chcieli o tym nawet słyszeć. Dyszeli żądzą mordu, co oznaczało tylko jedno: że wkrótce znowu poleje się krew, a nastoletnie dusze pogrążą się w grzechu wołającym o pomstę do nieba. Bojąc się, by nie kontynuowali wendety, św. Rita żarliwie prosiła Boga, aby raczej zabrał ich ze świata niż mieliby stać się mordercami. Bóg wysłuchał tej prośby. Obaj młodzieńcy, którzy planowali mord w odwecie za śmierć ojca, zmarli podczas epidemii rok później.
Ten epizod z życia św. Rity może szokować: jak matka może się modlić o śmierć dla własnych synów? Otóż może, a nawet powinna: miłość matczyna, choć bezwarunkowa, nie powinna usprawiedliwiać zbrodni synów. Miłość nie polega na akceptowaniu wszystkich czynów ukochanej osoby, ale na trosce o jej dobro – a z punktu widzenia chrześcijanina największym dobrem jest zbawienie duszy: „Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę?” (Mt 16, 26). Z tego punktu widzenia lepiej, żeby kochana przez nas osoba zginęła, zanim zdąży pogrążyć swoją duszę, niż gdyby miała pożyć dłużej, ale za to nagrzeszyć tyle, by zasłużyć na wieczne potępienie w piekle.
Rita jako trzydziestokilkuletnia wdowa postanowiła wstąpić do zakonu augustianek. Przełożona zakonu postawiła jej jednak warunek: wpierw musi zamknąć sprawy rodzinne i doprowadzić do pojednania rodziny Mancinich z rodziną Chiqui. Rita zaczęła od modlitwy, wzywając orędownictwa św. Jana Chrzciciela, św. Augustyna i św. Mikołaja z Tolentino. Następnie podjęła się mediacji między zwaśnionymi rodami. Źródła nie podają szczegółów zdarzeń, ale wiemy, że udało się jej doprowadzić do pojednania.
Wtedy, w wieku 36 lat, została przyjęta do sióstr augustianek i zamieszkała w klasztorze św. Marii Magdaleny w Cascii. Ponieważ była analfabetką, została przyjęta do sióstr "konwersek", które były przeznaczone do wykonywania prostych posług związanych z codziennym funkcjonowaniem klasztoru. Z całą radością, z miłości dla Zbawiciela, podejmowała się nawet najnieprzyjemniejszych czynności. Często w ciągu dnia i nocy całowała z miłością obrączkę zakonną, która symbolizowała jej mistyczne zaślubiny z Jezusem.
Miała szczególne nabożeństwo do Bożej męki. Widziano ją nieraz, jak leżała krzyżem, zalana łzami. Kiedy pewnego dnia wysłuchała kazania św. Jakuba z Marchii o męce Pańskiej, prosiła gorąco Jezusa, by dał jej zakosztować męki chociaż jednego ciernia, który ranił Jego przenajświętszą głowę. Została wysłuchana. W czasie modlitwy poczuła nagle w głowie silne ukłucie. Na tym miejscu wytworzyła się bolesna rana, która zadawała jej nieznośne cierpienia przez kolejne 15 lat aż do śmierci. Aby jednak uniknąć sensacji, Rita prosiła Chrystusa, by rana była ukryta, nadal jednak sprawiając cierpienia. Tak się też stało. Rita odznaczała się posłuszeństwem, duchem modlitwy i cierpliwości. Będąc prostą i niewykształconą osobą, osiągnęła szczyty kontemplacji.
Zmarła na gruźlicę w dniu 22 maja 1457 r. w Cascii. Tam jej nienaruszone ciało spoczywa do dziś. Sanktuarium Świętej, obejmujące jej rodzinny dom w Rocca Porena oraz klasztor i kościół w Cascii, w którym została pochowana, jest miejscem tłumnych pielgrzymek. Sława świętości zaczęła ściągać do Cascii wielu pielgrzymów. Przy grobie Rity działy się nadzwyczajne rzeczy, które napełniły sławą tamtejszy klasztor. Kiedy po kilku latach wybuchł w kościele gwałtowny pożar, mimo że spalił się cały kościół, cyprysowa trumna z ciałem Rity pozostała nietknięta. Zaczęły mnożyć się wizerunki i modlitwy do służebnicy Bożej. Papież Urban VIII w roku 1628 zatwierdził jej kult. Jednak jej uroczysta kanonizacja odbyła się dopiero 24 maja 1900 r. Dokonał jej papież Leon XIII, nazywając św. Ritę "drogocenną perłą Umbrii".
W literaturze św. Rita przedstawiana jest jako „róża, która nigdy nie więdnie”, „święta od przypadków beznadziejnych”, otoczona „bardziej kolcami niż różami”, jej historia opisywana jest jako „historia miłości i krwi, zemsty i przebaczenia”.
Na obrazku widzimy dzieło nieznanego autora, przedstawiające świętą Ritę w habicie augustiańskim (choć powinien on być barwy brązowej). Ona sama klęczy, pogrążona w modlitwie i wpatrzona w krzyż Chrystusa, z którego zstępuje na nią promyk światła, zadający jej ranę w głowie i dający jej upragniony udział w Męce Pańskiej. U stóp świętej Rity fruwają białe pszczoły, będące symbolem cnotliwości, co stanowi nawiązanie do cudownego zdarzenia, jakie miało miejsce krótko po jej chrzcinach: gdy jako niemowlę leżała w kołysce, w jej otoczeniu pojawiły się pszczoły białej barwy, z których niektóre nawet wlatywały jej do ust i z powrotem, nie czyniąc żadnej krzywdy. U góry obrazu, nad świętą Ritą, znajdują się aniołowie trzymający różę oraz gałąź z figami. Oba symbole powiązane są ze św. Ritą, ponieważ ta na łożu śmierci poprosiła swoją kuzynkę, aby przywiozła jej różę i dwie figi z rodzinnego ogrodu – ponieważ był to styczeń, krewna powątpiewała w sens tej prośby, ale żeby zrobić przyjemność chorej, zgodziła się. Gdy krewna Rity przybyła na miejsce, ku swemu zdumieniu zobaczyła, że z fałd śniegu wyrasta przepiękna róża, a z pobliskiego drzewa figowego zwisają akurat dwie świeże figi. Tym samym przekonała się, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, właśnie dlatego św. Rita uznawana jest za patronkę spraw beznadziejnych, po ludzku nierozwiązywalnych. Na tym jednak symbolika róży i fig się nie kończy - róża w tradycji grecko-rzymskiej, odziedziczonej przez Europę, symbolizuje miłość małżeńską, a figi symbolizują płodność i miłość macierzyńską (zarówno róża, jak i figi, stanowią zaś atrybuty Afrodyty, greckiej bogini płodności i miłości). Dlatego niektórzy upatrują w tym cudzie jeszcze drugiego dna, a mianowicie znaku, że mąż (symbolizowany przez różę) oraz synowie świętej Rity (symbolizowani przez figi) zostali zbawieni.