13/05/2025
W ostatnich dniach nasza wspólnota została poproszona przez zaprzyjaźnionego żercę, Dawida Zbigniewa Walkowiaka, o odwiedzenie i sfotografowanie grobu Władysława Kołodzieja — jednego z prekursorów odrodzenia ruchów pogańskich na ziemiach polskich.
Władysław Kołodziej (ur. 10.08.1897 r., zm. 07.11.1975 r.) w roku 1921 powołał do życia wspólnotę wyznaniową — Lechickie Koło Czcicieli Światowida (LKCS). Zgromadzenie odwoływało się do henoteizmu, słowiańskich Bogów sprowadzając do przejawów jednego, ich zdaniem najwyższego — Świętowita.
Władysław Kołodziej działał do lat 70., w dużej mierze w niełatwych warunkach ówczesnego ustroju, podejmując kolejne — choć nie tak znaczące jak LKCS — inicjatywy. Należało do nich powołanie Wielkiej Rady Drzewidów Roji, która za cel obrała sobie uzyskanie niepodległości dla wyspy Rugii, założenie Stowarzyszenia Lechitów „Sława” (w ramach którego wydano dwa roczniki „Kalendarza słowiańskiego”) oraz próba rejestracji neopogańskiego wyznania.
Przed śmiercią przywództwo w LKCS przekazał Jerzemu Gawrychowi. Równolegle, na przełomie lat 70. i 80., konsolidowała się grupa skupiona wokół Lecha Emfazego Stefańskiego — znanej postaci polskiej psychotroniki. Z uwagi na brak różnic doktrynalnych oraz wspólne zainteresowanie parapsychologią, obie organizacje uległy połączeniu. Kilkanaście lat później zarejestrowano związek wyznaniowy pod nazwą Rodzimy Kościół Polski, który — podobnie jak LKCS — wyraźnie odwołuje się do henoteizmu.
W „Kalendarzu słowiańskim na 1947 r.”, wydanym przez Stowarzyszenia Lechitów „Sława”, czytamy: „[Słowianie] Wierzyli zawsze w jednego Boga, którego nazywali imieniem Światowid, podobnie, jak Żydzi nazywają Boga imieniem Jahwe (Jehowa), zaś muzułmanie (...) imieniem Allah. Religia dawnych Słowian była uniwersalistyczna i bioteistyczna.” Analogicznie, jeszcze w latach 2000. w materiałach RKP mogliśmy przeczytać, że najwyższy Bóg Słowian, Światowid, jest Bogiem tożsamym z Jahwe czy Allahem.
Choć współcześnie w środowiskach rodzimowierczych niezwiązanych z Rodzimym Kościołem Polskim, henoteizm czy utożsamianie Światowida z bóstwami religii monoteistycznych stanowią poglądy marginalne, nie sposób zaprzeczyć znacznemu wpływowi Władysława Kołodzieja na odrodzenie naszej wiary.
Dnia 7 maja kandydat na członka Rodzimego Kręgu, Mateusz Polkowski, udał się na Cmentarz Północny w Warszawie, w poszukiwaniu grobu Kołodzieja. Odnalazł grób w ruinie, od 1995 r. nie opłacany i zagrożony likwidacją. Brakowało oznaczeń wskazujących, kto w mogile spoczywa; na szczęście stan faktyczny udało się potwierdzić w kancelarii cmentarza.
Mateusz zapalił znicz, a jako wspólnota sfinansowaliśmy zakup tabliczki nagrobnej z imieniem, nazwiskiem oraz datami narodzin i śmierci zmarłego. Nasze działanie oraz regularne odwiedziny miejsca pochówku Władysława Kołodzieja, mogą pomóc uchronić jego grób przed likwidacją. Jednak by zabezpieczyć go w sposób pewny, konieczne jest opłacenie miejsca za ostanie 30 i kolejne 10 lat.
Samą mogiłę należałoby także odnowić – być może w duchu przynajmniej częściowo rodzimowierczym? Przykrym jest, że Rodzimy Kościół Polski, uznający się za duchowego spadkobiercę Świętego Koła Czcicieli Świętowita, jak dotąd nie znalazł środków na ochronę tego miejsca. 3 listopada minie 50 lat od śmierci Władysława Kołodzieja. Zbliżająca się okrągła rocznica to dobra okazja do zadbania o godny pochówek jednego z głównych prekursorów odrodzenia myśli rodzimowierczej. Uważamy, że powinność zachowania pamięci o Władysławie Kołodzieju spoczywa również na nas.