08/07/2026
Stół – to chyba jedno z najlepszych miejsc do poznawania ludzi i ... Pana Boga.
Święta Teresa z Ávili mawiała, że Pan Bóg jest obecny między garnkami (a można dodać – także między kubkami, szklankami i talerzami). I coś w tym jest.
Nasz dzień skupienia Fraterni Kapłańskiej św. Dominika zaczął się... przy stole. Od pizzy w Tutti Santi (cóż za zobowiązująca nazwa 😉).
Potem był drugi stół – eucharystyczny, na dominikańskiej ziemi, w ośrodku na Polach Lednickich. A podczas homilii usłyszeliśmy od Krzysztofa Michałowskiego OP katechezę o duchowości dominikańskiej, przedstawionej właśnie jako stół. Żeby mógł służyć, potrzebuje czterech solidnych nóg:
1) Wspólnota – bo to ona sprowadza na ziemię, kiedy zaczyna się człowiekowi wydawać, że jest bardziej święty niż jest naprawdę, obnaża iluzję pobożności i uczy prawdy o nas samych.
2) Modlitwa – nawet wtedy, gdy człowiek jest zwyczajnie zmęczony i nie ma już siły. Wspólnota modli się także za ciebie i niesie cię swoją modlitwą.
3) Studium – bo wiara szuka zrozumienia, a głoszenie potrzebuje prawdy.
4) Głoszenie Ewangelii – bo wszystko, czym żyjemy, nie jest tylko dla nas.
Bez którejkolwiek z tych nóg stół traci równowagę.
Po Eucharystii... znowu stół. Kolacja, rozmowy z braćmi i siostrą dominikanką, głośny śmiech, historie i zwyczajne bycie razem. Chyba właśnie wtedy najlepiej poznaje się wspólnotę.
Drugi dzień również toczył się wokół stołu: wspólny brewiarz w kaplicy seminaryjnej, śniadanie, zwiedzanie Gniezna, Eucharystia przy grobie św. Wojciecha, obiad, rozmowy, podsumowanie i powrót do codzienności.
Wracamy z przekonaniem, że stół to coś więcej niż mebel. Czasem jest ołtarzem. Czasem stołem w jadalni. A czasem po prostu miejscem, przy którym Bóg bardzo dyskretnie robi swoje.
—
Ks. Marcin Przybylski