06/12/2021
Już za parę dni zadamy kłam tym naukowym wywodom i pokażemy że róż istnieje - i to jak! 👄
Różowy nie istnieje. Nie ma takiej długości fali elektromagnetycznej, która opisywałaby ten kolor. Jest fejkiem, wymysłem, iluzją. Jak to się więc dzieje, że poniższy obrazek, bez względu na to, pod jakim kątem na niego patrzymy, usilnie pokazuje nam róż w całej swej okazałości?
🌸🐙🐖
Zacznijmy od światła. Jest ono energią, którą opisujemy długością fali. Długie fale, czyli te bardziej "rozlazłe", to niska energia. Krótkie, czyli mocno sprężynkowate - wysoka. Przykładem tych pierwszych są chociażby fale radiowe czy mikrofale. Z kolei drugie, wysokoenergetyczne to promieniowanie rentgenowskie, gamma czy kosmiczne. Ludzie widzą tylko ułamek tego, co promieniowanie elektromagnetyczne nam oferuje. I taki właśnie mikro fragment nazwali całym światłem widzialnym, a w zasadzie - po prostu - światłem.
〰↔☄
Wyobraźcie sobie tylko, jak totalnie niesamowicie "wyglądałby" świat, gdybyśmy byli w stanie widzieć także fale z innych zakresów energii, na przykład fale rentgenowskie. Wówczas taka wysoka energia jednym spojrzeniem ukazywałaby nam szkielet innych osób. Przydatna rzecz, zwłaszcza, jak się jest lekarzem. Podobnie sprawa ma się i z niskoenergetycznymi falami - gdybyśmy byli w stanie widzieć podczerwień, wówczas bez problemu lokalizowalibyśmy ciepłe miejsca bez dotykania ich. No i od razu wiedzielibyśmy, w jakim nastroju znajduje się osoba, z którą się spotykamy (ciepła krew transportowana jest w newralgiczne miejsca ciała w zależności od emocji, jakie tym ciałem targają). Odlot.
💀🤬😭
Takie dywagacje jednak póki co wciąż pozostają w sferze sci-fi. Skupmy się więc na tych energiach, które widzimy, czyli na kolorach. Nie ma wśród nich takiej długości fali, która odpowiadałaby różowemu kolorowi. Nie doszukamy się go w tęczy. Czyżby naturze nie do końca więc było po drodze z tą barwą? Fakt faktem, wzbudza ona niemiało kontrowersji w niektórych grupach społecznych, jednak nie ma co oszukiwać, w pewnych sytuacjach prezentuje się całkiem nieźle. O co więc chodzi?
🏩🎆💌
Cóż, bez owijania w bawełnę - fizyka najzwyczajniej w świecie "zbanowała" róż. Nie ma, nie będzie, wyszedł. Jest jednak pewien cwaniak, który nie do końca godzi się z takim stanem rzeczy - nasz mózg. Jemu nie przeszkadza fakt nieistnienia. Wszak zawsze przecież można sobie coś wyobrazić, a - co, jak co - jemu doprawdy świetnie wychodzą wszelkie igraszki z wyobraźnią. Ba, jest w tym wręcz mistrzem!
🧠💪
Jak więc to ogarnia? Otóż, za to, jak widzimy świat odpowiedzialne są receptory znajdujące się na dnie naszego oka. Generalnie wykrywają one trzy podstawowe kolory - czerwony (najdłuższa fala), zielony (średnia fala) i niebieski (najkrótsza fala). Co jednak się dzieje, kiedy do oka trafia energia o innej wartości, niż te powyższe, czyli fala o innej długości, a więc i o innym kolorze? Mózg nie może sobie tego wyobrazić jako jeden z kolorów podstawowych. Co wówczas robi? Uśrednia barwę i ją sobie wyobraża. "Długi" czerwony i "średni" zielony? "Średnio długi" żółty. Średni" zielony i "krótki" niebieski? "Średnio krótki" turkus. Zielony, niebieski i czerwony? Biały. Proste. Skuteczne.
❤️💚💙
Problem pojawia się wtedy, gdy do oka docierają dwie skrajne barwy (tj. ze skrajnymi długościami fal), czyli "krótki" niebieski i "długi" czerwony. Mózg naprawdę chciałby i te wartości uśrednić, wyliczając długość fali gdzieś w okolicach zieleni. Jednak nie może. Nie jest w stanie. Bo przecież zielony kolor "widzi" normalnie, uczula on wszak odpowiednie czopki w oku, jest barwą podstawową. Co więc robi? Ano to, co potrafi robić najlepiej - wyobraża sobie dodatkowy kolor, który nie może być zielonym. Różowy. Czyli nie kolor, a reakcja i interpretacja naszego mózgu na brak barwy zielonej. Genialne.
💟💟💟
Wszystko jest w naszej głowie. To na naszym mózgu musimy polegać, nawet w tak trywialnej sprawie, jak róż.
Bo różowy, i tylko różowy, nie ma swojego fizycznego odpowiednika w zakresie światła widzialnego. Nie istnieje, a jednak jest. Chwała, mózgu! :)