22/10/2024
Kilka dni temu mieliśmy okazję, korzystając z ciepłej, jesiennej pogody zapuścić się w trochę bardziej dzikie ostępy lasu, który graniczy z Polaną Obrzędową.
Las jak las.
Odkąd w okolicy przybyło osiedli domków jednorodzinnych przybyło też trochę drobnych śmieci - ale nie ma tragedii. To wciąż zaciszne, spokojne i raczej czyste miejsce.
Jednak nieopodal skalistego pagórka, będącego wyjątkowo urokliwym miejscem trafiliśmy na niespodziewany, przykry widok.
Ślady po ognisku, pseudobuszkraftowym obozie i albo jakichś obrzędach, albo próbie stworzenia klimatycznej scenerii - generalnie bałagan, potłuczone słoiki, resztki świec, czaszki, jakieś bibeloty i bogowie wiedzą co jeszcze. :o
To znalezisko wzbudziło dwojaką refleksje.
Z jednej strony dobrze, że ludzie poszukują w lesie spokoju, klimatu, czy mistycznych przeżyć.
Ba! Fajnie, że tacy ludzie są gdzieś w okolicy!
Ale z drugiej strony widać, że ewidentnie nie wiedzą jak się za to sensownie zabrać...
Także na koniec posłużę się najważniejszą z zasad puszczaństwa, szumnie nazywanego dziś bushcraftem:
Grasując po lesie pamiętajmy by zostawić go takim jakim był przed naszym przyjściem! ;)
O śmieciach nie wspominam, bo to oczywiste.
Sława!
PS - później wróciliśmy w to miejsce i uzbieraliśmy kopiaste wiadro śmieci. Czaszki zostały. :)
Kompania Zmierzchu