13/05/2020
103 rocznica Objawień Fatimskich.🙏
"Bawiliśmy się z Hiacyntą i Franciszkiem na szczycie zbocza Cova da Iria. Budowaliśmy murek dookoła gęstych krzewów, kiedy nagle ujrzeliśmy błyskawicę. – Lepiej chodźmy do domu – powiedziałam. – Zaczyna się błyskać, może przyjść burza. Zaczęliśmy schodzić poganiając owce w stronę drogi. Kiedy doszliśmy blisko dużego dębu, zobaczyliśmy znowu błyskawicę, a kilka kroków dalej ujrzeliśmy Panią w białej sukni. Promieniowała światłem jeszcze jaśniejszym niż promienie słoneczne. Byliśmy tak blisko, że staliśmy w świetle, które Ją otaczało, jakieś półtora metra od Niej. Potem Nasza Droga Pani powiedziała: – Nie bójcie się! Nic złego wam nie zrobię! – Skąd Pani jest? – zapytałam. – Jestem z nieba. Przyszłam was prosić, abyście tu przychodzili przez 6 kolejnych miesięcy, dnia 13, o tej samej godzinie. Potem powiem, kim jestem i czego chcę. – Czy ja także pójdę do nieba? – Tak! – A Hiacynta? – Też! – A Franciszek? – Także, ale musi jeszcze odmówić wiele Różańców. Przypomniałam sobie dwie dziewczynki, moje koleżanki, które niedawno umarły. – Maria das Neves jest już w niebie? – Tak, jest. – A Amelia? – Zostanie w czyśćcu aż do końca świata. (Do końca świata, czyli bardzo długi czas). – Czy chcecie ofiarować się Bogu i znosić wszystkie cierpienia, jako zadośćuczynienie za grzechy, którymi jest obrażany i jako prośbę o nawrócenie grzeszników? – Tak, chcemy! – Będziecie więc wiele cierpieć, ale łaska Boża będzie waszą siłą! Wymawiając te słowa, rozłożyła ręce, przekazując nam światło tak silne, że dotarło jakby do naszego wnętrza i spowodowało, żeśmy się widzieli w Bogu wyraźniej niż w najlepszym zwierciadle. Padliśmy na kolana i powtarzaliśmy bardzo pobożnie: – O Trójco Przenajświętsza, uwielbiam Cię. Mój Boże, mój Boże, kocham Cię w Najświętszym Sakramencie. Po chwili Nasza Droga Pani dodała: – Odmawiajcie codziennie Różaniec, aby uzyskać pokój dla świata i koniec wojny! Potem zaczęła się spokojnie unosić w stronę wschodu i znikła. Światło zdawało się torować Jej drogę do nieba. Dlatego mówiliśmy nieraz, że widzieliśmy, jak się niebo otwierało. Ukazanie się Matki Boskiej było dla nas zaskoczeniem. Gdy mnie pytano, czy się bałam, mówiłam „tak”, ale to był raczej strach przed błyskawicą i burzą"