Parafia pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Turowie

Parafia pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Turowie Rzymskokatolicka Parafia pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Turowie
ul. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Turowie
(strona oficjalna)

Parafialna 2
55-020 Żórawina
tel: 71/316-51-68;
kancelaria parafialna: sob 9.30 -10.30
e-mail: [email protected]

Modlitwa do Matki Bożej z Góry KarmelNajświętsza Panno Maryjo, Królowo i Ozdobo Karmelu,Ty patrzysz z miłością na tych, ...
16/07/2026

Modlitwa do Matki Bożej z Góry Karmel
Najświętsza Panno Maryjo, Królowo i Ozdobo Karmelu,
Ty patrzysz z miłością na tych, którzy przyoblekli się w Twój Szkaplerz święty.
Wejrzyj łaskawie i na mnie, który oddaję się Tobie na służbę.
Okryj mnie płaszczem Twojej matczynej opieki,
broń mnie w niebezpieczeństwach duszy i ciała,
a w godzinę śmierci przybądź mi z pomocą.

O Gwiazdo Morza, prowadź mnie bezpiecznie do portu zbawienia.
O Matko, spraw, abym - jak Ty - rozważał i zachowywał w sercu Słowo Boże,
abym nosząc Szkaplerz jako znak przymierza z Tobą,
osiągnął to, co mi przez niego obiecałaś:
że kto w nim umrze, nie dozna ognia piekielnego.

Matko Boża Szkaplerzna, módl się za nami.
Amen.

16/07/2026
16/07/2026

💙 Może przyjąłeś szkaplerz jeszcze jako dziecko i dziś leży gdzieś na dnie szuflady? A może nosisz go każdego dnia i przypomina Ci on o bliskości Maryi? 😇 Dziś, we wspomnienie Matki Bożej z Góry Karmel, jest dobry moment, by na nowo odkryć znaczenie tej niezwykłej „szaty Maryi” – znaku zawierzenia Jej swojego życia. 😇

💙 Przygotowaliśmy dla Ciebie grafikę z 6 ciekawostkami o szkaplerzu. Być może dowiesz się z niej czegoś, czego wcześniej nie wiedziałeś? A może dodasz coś od siebie w komentarzu? 😇

💙 Św. Jan Paweł II napisał: „Ten, kto przywdziewa szkaplerz, doświadcza słodkiej i macierzyńskiej obecności Maryi w codziennym trudzie”. Wieczorem zapraszamy Cię do wspólnej modlitwy. 🙏 Spotkajmy się o 20:30, by wspólnie za wstawiennictwem Matki Bożej z Góry Karmel powierzyć Panu Bogu nasze intencje. A może właśnie dziś uda Ci się kogoś zaprosić do wspólnej modlitwy? Do zobaczenia wieczorem. 💙

16/07/2026

„Dzieło Szatana przedostanie się nawet do Kościoła, tak iż będziecie widzieć kardynałów stojących przeciwko kardynałom, biskupów przeciwko innym biskupom. Kapłani, którzy będą oddawać Mi cześć będą wzgardzeni, a przeciw nim staną ich koledzy, kościoły i ołtarze będą splądrowane, Kościół pełny będzie tych którzy akceptują kompromisy, a demon naciskać będzie wielu kapłanów oraz wiele uświęconych dusz, aby odeszły ze służby Pana.”

Objawienia w Japonii są wstrząsające. Są jak kubeł zimnej wody, wylanej na letnią duszę dzisiejszego, nowoczesnego katolika.

Mówi się, że Akita to kontynuacja Fatimy. Coś w tym jest. Fatima była odpowiedzią Matki Bożej na tamte złe czasy (a przecież Fatima jest nadal aktualna, nawet bardziej teraz niż 100 lat temu!). Na dzisiejsze zaś - na czasy ogromnej pychy, potężnej arogancji, rosnącego w siłę diabolicznego neo-marksizmu (genderyzmu) – odpowiedzią jest Akita.

Zły duch przygotował oręż, kolejną rewolucję, która przetrzebia mózgi i sumienia społeczeństw. Maryja daje celną odpowiedź. A ripostą na szatańskie knowania była i jest: POKUTA, MODLITWA, POST i SPOWIEDŹ ŚWIĘTA. Bo gdy ludzkość nie słucha, wówczas nastaje czas wojny, cierpienia a w końcu wieczne potępienie w PIEKLE.

Od razu zaznaczmy: objawienia z Akita zostały zatwierdzone przez Kościół katolicki. Tutaj nie ma wątpliwości. Tutaj jest PRAWDA. Albo staniemy w prawdzie albo dalej będziemy biec na oślep, ku przepaści...

A wszystko zaczęło się w piękny wtorkowy poranek, 12 czerwca 1973 roku. 42-letnia głuchoniema siostra Agnieszka Sasagawa, z zakonu Sióstr Służebnic Eucharystii, jak to miała w zwyczaju, udała się do kaplicy, by adorować Najświętszy Sakrament.

Nie mogła wiedzieć, że ten dzień zmieni jej życie. I nie tylko jej.

Podeszła do tabernakulum, otworzyła drzwiczki. I tym samym została obezwładniona przepotężnym światłem, jaśniejszym od słońca. Siostra padła na kolana i poczęła się modlić. Dopiero po godzinie była w stanie powstać. Oszołomiona wróciła do celi. W dniu następnym zjawisko powtórzyło się.

Podczas tych przeżyć czuła głęboki spokój, jej serce przepełniała niewyobrażalna miłość. Nabrała głębokiego przeświadczenia, że zjawisko pochodzi od Boga, utwierdzając ją w wierze, że w tabernakulum mieszka prawdziwy Jezus Chrystus.

28 czerwca siostra Agnieszka poczuła przenikliwy ból lewej dłoni. Na wewnętrznej stronie pojawił się czerwony krzyż. W piątek cierpiała niezwykle mocno. Podobnie następnego dnia. Jednak w niedzielę ból zniknął razem z raną. 5 lipca sytuacja powtórzyła się. Siostra opowiedziała o wszystkim swoim przełożonym.

Mistrzyni nowicjatu, siostra Saki Kotake, zawitała do celi siostry Agnieszki, by zbadać, co dokładnie wydarzyło się. Siostra Agnieszka otworzyła zakrwawioną dłoń i płacząc wyznała jak bardzo cierpi.
Przełożona gestykulując, wyjaśniła głuchoniemej siostrze, aby ta zaufała Bogu i ofiarowała te cierpienia Jezusowi, za grzechy wszystkich ludzi.

O trzeciej godzinie ból tak się nasilił, że siostra wstała, aby się pomodlić. To wówczas usłyszała głos:

„Nie lękaj się. Módl się gorliwie nie tylko za swoje grzechy, ale również, aby zadośćuczynić grzechom wszystkich ludzi. Dzisiejszy świat rani Najświętsze Serce Jezusa swoją niewdzięcznością i urazami. Rany Maryi są dużo głębsze i bardziej przygnębiające niż twoje. Pójdźmy pomodlić się razem w kaplicy.”

Pojawiła się postać, w pierwszej chwili przypominająca do złudzenia jej zmarłą, starszą siostrę. Jednak postać od razu rozwiała wszelkie wątpliwości, mówiąc, że jest jej „opiekunem”. Było jasne, iż siostra Agnieszka dostąpiła daru spotkania swojego Anioła Stróża.

Anioł zaprowadził ją do kaplicy, w której stała figurka Matki Przenajświętszej. Figurka ... rozbłysła znanym już światłem i OŻYŁA.

Matka Boża przemówiła tymi słowami:

„Moja córko, moja nowicjuszko, dobrze wypełniłaś moje zadanie, opuszczając wszystkich aby pójść za mną. Czy bardzo cierpisz z powodu utrudnień, których przysparza ci głuchota? Masz moje zapewnienie, iż zostaniesz uzdrowiona. Bądź cierpliwa, to jest ostatnia próba. Czy rana w dłoni sprawia ci ból? Módl się by zadośćuczynić grzechom ludzkości. Każda osoba w tej wspólnocie jest moją niezastąpioną córką.

Módl się szczególnie za papieża, biskupów oraz księży. Od dnia chrztu z oddaniem się zawsze za nich modliłaś. Nie ustawaj w modlitwie... nigdy. Opowiedz swemu przełożonemu o wszystkim co tutaj zaszło i bądź posłuszna wszystkiemu co ci powie. Twój przełożony całym sercem potrzebuje modlitwy. Prosił, abyś pomodliła się za niego".

Z dłoni figurki Matki Bożej sączyły się strużki krwi. Świadkami zjawiska były także inne siostry. Jako ciekawostkę należy podać, że zlecono później analizę chemiczną substancji. Badania przeprowadził zespół niechrześcijański, aby tym samym zagwarantować jak największą rzetelność ekspertyzy. Okazało się, że jest to krew ludzka, grupy „B”.

Siostra Agnieszka została otoczona opieką biskupa Hojna Ito, któremu – zgodnie z poleceniem Matki Bożej – wszystko dokładnie relacjonowała.

26 lipca siostra ponownie poczuła olbrzymi ból, tym razem pojawił się ze wzmożoną siłą, z trudem udała się ponownie do kaplicy. Wtedy też słyszała głos swojego Anioła, który wyjaśnił jej, że ból ten, jest zadośćuczynieniem za niewdzięczność i akty przemocy przeciwko Jezusowi. Anioł obiecał, że cierpienia się zakończą, gdyż krew zostanie przelana po raz ostatni.

Niedługo później – zgodnie z obietnicą – rana zasklepiła się, a paraliżujący ból całkowicie minął.
Jednak figurka Matki Bożej nadal krwawiła. Zorganizowano czuwania.

3 sierpnia, gdy siostra Agnieszka odmawiała przy figurze Matki Bożej różaniec, ta ponownie do niej przemówiła.

I w tym momencie dochodzimy do najbardziej szokujących i zatrważających słów Przenajświętszej Panny. Matka Boża powiedziała, że czara goryczy przelewa się i świat pogrążony w coraz bardziej obrzydliwych grzechach zbliża się do przepaści. Pan Bóg dłużej nie zamierza już tolerować zgnilizny świata. Gniew Ojca jest coraz potężniejszy, mimo Jej nieustannych starań, aby go uśnieżyć. Jednak dłużej odwlekać kary nie sposób, gdyż świat nie zamierza powrócić z drogi prowadzącej do zatracenia.

Matka Boża podała jednak, iż istnieje jeszcze ratunek dla upadającego świata. Tym ratunkiem jest: MODLITWA, POKUTA, UBÓSTWO oraz akty poświęcenia się Bogu i Jego Synowi.
29 września wszelki ślad po ranie na dłoni figurki zniknął, jednak figurka zaczęła się ... „pocić”. Zebrano ów „pot”, który jak się okazało, pachniał różami, fiołkami oraz liliami. Niezwykła woń roznosiła się przez 17 kolejnych dni. Później pot także podano ekspertyzie naukowej.

17 października 1973 roku – jakże znamienita data, przypomnijmy sobie Fatimę – siostra Sasagawa doznała kolejnego objawienia.
Figurka przemówiła ponownie. Matka Boża przypomniała o karze i rozwinęła ten wątek. Przekaz był i jest zatrważający:

„Jak ci mówiłam, jeśli ludzie nie będą żałować za grzechy i szukać poprawy, Ojciec Niebieski ześle na ludzkość straszliwą karę. Będzie to kara większa niż potop, kara, jakiej jeszcze nie widziano. Ogień spadnie z nieba i zmiecie z powierzchni ziemi większą część ludzkości, tak dobrych, jak i złych, nie oszczędzając kapłanów ani wiernych. Ci, którzy przeżyją, będą się czuli tak opuszczeni, iż zazdrościć będą tym, którzy umarli. Jednym ukojeniem, jakie wam pozostanie, będzie Różaniec oraz Znak pozostawiony przez mojego Syna. Codziennie odmawiajcie Różaniec. Za jego pomocą módlcie się za papieża, biskupów i kapłanów.

Dzieło Szatana przedostanie się nawet do Kościoła, tak iż będziecie widzieć kardynałów stojących przeciwko kardynałom, biskupów przeciwko innym biskupom. Kapłani, którzy będą oddawać Mi cześć będą wzgardzeni, a przeciw nim staną ich koledzy, kościoły i ołtarze będą splądrowane, Kościół pełny będzie tych którzy akceptują kompromisy, a demon naciskać będzie wielu kapłanów oraz wiele uświęconych dusz, aby odeszły ze służby Pana.

Demon będzie szczególnie nieprzejednany w stosunku do dusz poświęconych Bogu. Myśl o utracie tak wielu dusz jest przyczyną mojego smutku. Jeśli zwiększy się liczba grzechów oraz ich waga, nie będzie dla nich dłużej przebaczenia.

Z odwagą porozmawiaj ze swoim przełożonym. On będzie wiedział jak zachęcić każdą z was do modlitwy oraz do zakończenia dzieła zadośćuczynienia.

I dziś ostatni raz mówię do ciebie bezpośrednio. Od tej pory będziesz słuchała tego, którego wyślę do ciebie oraz swego przełożonego. Często i żarliwie odmawiaj Różaniec. Tylko Ja jestem w stanie uchronić świat przed nadciągającymi katastrofami. Ci, którzy pokładają we mnie zaufanie, będą uratowani”.

Figurka Maryi miała tym razem bardzo smutny i cierpiętniczy wyraz.
13 października 1974 roku siostra Agnieszka została uzdrowiona tymczasowo z głuchoty, zgodnie z obietnicą Anioła daną jeszcze w maju. Anioł zapowiedział wówczas siostrze, iż uzdrowienie będzie chwilowe, a całkowite przyjdzie później.

4 stycznia 1975 roku figurka Matki Bożej zaczęła płakać.
W sumie figurka płakała sto jeden razy. Ostatni raz 15 września 1981 roku.

6 marca 1975 roku siostra ponownie straciła słuch. Lekarze badający ją orzekli, że utrata słuchu jest nieodwracalna.

W międzyczasie komisje kościelne, specjaliści najwyższej klasy z dziedziny medycyny i innych nauk badali zaobserwowane zjawiska. Siostra doświadczyła licznych upokorzeń, zniewag. Jej mistyczne przeżycia zostały na początku zakwestionowane. Koniec końców prawda zawsze wygrywa: Kanoniczna Komisja Dochodzeniowa, pod kierownictwem biskupa Ito, uznała objawienia za autentyczne.

1 maja 1982 roku Anioł Stróż siostry Agnieszki powiedział, że jej głuchota zostanie uleczona zanim minie miesiąc. I tak się stało. W dniu święta Zesłania Ducha Świętego, 30 maja, siostra Agnieszka ponownie odzyskała słuch. Tym razem już na stałe. Lekarze ze Szpitala Czerwonego Krzyża, którzy wcześniej wydali opinie o nieodwracalności upośledzenia, nie kryli zdumienia.

22 kwietnia 1984 roku biskup Ito opublikował list duszpasterski, orzekając w nim o cudownym statusie zjawisk i tym samym ustanowił kult Matki Boskiej z Akity.

Akita jest obecnie miejscem pielgrzymek z całego świata, a przy kaplicy pokornych i ubogich sióstr wierni modlą się do Przenajświętszej Panny. A Matka Boża nie pozostaje obojętną na te gorące modlitwy i hojnym gestem wyprasza u Swego Syna liczne łaski, nie skąpiąc także niezwykłymi cudami...

04/07/2026

26/06/2026

26/06/2026

Dziś koniec roku szkolnego. Dla nas jako rodziców wyjątkowy i wzruszający, bo nasza młodsza córka właśnie na zawsze zamknęła etap szkoły podstawowej.

Oficjalnie kończymy pewną erę i już nigdy nie będziemy przeżywać tego etapu z tej samej perspektywy.

Za chwilę Fejsa jak co roku zaleją zdjęcia świadectw z biało-czerwonymi p***ami. Dla wielu dzieci to ważny moment i zasłużona nagroda za miesiące systematycznej pracy.

Ja przy okazji tego posta siłą rzeczy również dokładam się do tego😅, bo oczywiście jesteśmy z naszej córki ogromnie dumni.

Ale przy każdej takiej okazji mówiliśmy i mówimy naszym córkom jedną rzecz.

👉Ten pasek jest nagrodą za ich wysiłek dzisiaj. NIE JEST polisą ubezpieczeniową na przyszłość. Nie gwarantuje życiowego sukcesu i nie powinien być powodem, by patrzeć na kogokolwiek z góry - tak samo jak jego brak nie definiuje nikogo jako przegranego.

Z własnego doświadczenia wiem, że życie pisze bardzo różne scenariusze. Sam nigdy nie miałem p***a, moja Żona też nie.

Przez lata poznałem ludzi, którzy w szkole byli wzorowymi uczniami. Zawsze z paskiem, zawsze - jak to się mówi - "naj", a później w dorosłym życiu podejmowali naprawdę kiepskie decyzje i kompletnie się pogubili.

Poznałem też takich, którzy w szkolnych ławkach niczym szczególnym się nie wyróżniali - można powiedzieć, że szkołę „przetrwali”. Ale mieli pasję, byli ciekawi świata, nie bali się ciężkiej pracy, ciągle się uczyli i rozwijali swoje najmocniejsze strony.

Dziś prowadzą świetne firmy, tworzą wartościowe projekty, są zaradni i po prostu dobrze odnaleźli się w życiu.

Koniec końców to nie pasek moim zdaniem robi różnicę.

Różnicę robi to, czy potrafisz uczyć się przez całe życie. Czy masz odwagę próbować nowych rzeczy. Czy umiesz budować relacje z ludźmi. Czy potrafisz podnieść się po porażce.

No i najważniejsze - czy jesteś po prostu dobrym, przyzwoitym człowiekiem.

Dlatego niezależnie od tego, czy dziś jest świadectwo z paskiem, czy jest bez wyróżnienia - przytulcie swoje dzieciaki. Docencie ich całoroczny trud. Powiedzcie im, że zawsze będziecie dla nich wsparciem.

Cieszcie się z ich sukcesów, ale nie mierzcie i nie uczcie mierzenia wartości żadnego dziecka wyłącznie obecnością p***a na świadectwie.

Za kilkanaście lat mało kto będzie pamiętał średnią ocen. Za to wszyscy będą widzieć, jakim człowiekiem stało się to dziecko. To moim zdaniem jest NAJWAŻNIEJSZE.

~Kamil

26/06/2026

W pierwszym roku mojej pracy w szkole prowadziłam zajęcia wyrównawcze dla siódmoklasistów, których nie uczyłam na co dzień języka polskiego. Niewielka grupa, jedna godzina tygodniowo. Kilka osób, które pojawiały się po lekcjach, choć mogły być już wtedy gdziekolwiek indziej.

Rok później tych zajęć już nie miałam. Tuż przed egzaminem ósmoklasisty dostałam jednak kilka zastępstw za nieobecną koleżankę. Traf chciał, że spotkałam tych samych uczniów.

Powtarzaliśmy materiał, rozwiązywaliśmy zadania, wracaliśmy do zagadnień, które wydawały mi się szczególnie ważne. Nic spektakularnego. Zwykła nauczycielska praca.

Jakiś czas później spotkałam jednego z tych uczniów. Zatrzymał mnie na ulicy i z przejęciem opowiadał, że zdobył na egzaminie dużo więcej punktów, niż się spodziewał. A potem dodał, że szczęśliwie trafiło się akurat to, co przed egzaminem razem „wałkowaliśmy”.

Pamiętam jego radość i własne zdziwienie, bo ledwo przypominałam sobie, co wtedy powtarzaliśmy.

Całkiem niedawno, kilka lat później, ten sam uczeń zagadnął mnie w sklepie. Zatrzymał się, przywitał i zaczął opowiadać, co u niego słychać. To zawsze mnie zaskakuje. Zwłaszcza wtedy, gdy nie byłam czyjąś nauczycielką na co dzień. Kiedy nie spędziliśmy razem setek godzin. Kiedy nasze drogi przecięły się tylko na chwilę.

W tym roku historia zatoczyła koło.

Znów prowadziłam zajęcia dla uczniów klas ósmych, których nie uczyłam na co dzień. Znów była to niewielka grupa. Znów spotykaliśmy się raz w tygodniu. Kilka zajęć dodatkowo przepadło przez święta, wycieczki i szkolne wydarzenia.
Kilkanaście spotkań. Tylko tyle.

Dziś stałam na dyżurze podczas przerwy. Jeden z tych uczniów podszedł do mnie i wręczył mi doniczkę z lawendą. Podziękował.

Jak zwykle się wzruszyłam.
Jak zwykle próbowałam ukryć to żartem.

– Naprawdę nie trzeba było. Przecież widzieliśmy się tylko kilkanaście razy.

Wtedy usłyszałam zdanie, które zostało ze mną na cały dzień:

– Ale te zajęcia bardzo mi pomogły. I bardzo je lubiłem.

Wracałam później myślami do tej rozmowy. Do lawendy. I do tamtego chłopca sprzed kilku lat.
Być może największą tajemnicą naszego zawodu jest to, że bardzo rzadko wiemy, jaki mamy wpływ na drugiego człowieka. Wychodzimy z klasy i wydaje nam się, że były to po prostu kolejne zajęcia. Kolejna lekcja. Kolejna grupa uczniów.

Tymczasem dla kogoś mogło to być spotkanie, które dodało odwagi. Pomogło uwierzyć w siebie.
Sprawiło, że przestał się bać. Pokazało, że warto próbować jeszcze raz.

Patrzę dziś na lawendę stojącą na parapecie i myślę o tym, jak niezwykła jest nauczycielska praca.

Siejemy każdego dnia setki małych ziaren.
Większości z nich nigdy nie zobaczymy w pełnym rozkwicie. Nie wiemy, które zapuszczą korzenie.
Które przetrwają. Które zostaną z kimś na lata.

A potem czasem, zupełnie niespodziewanie, po latach spotykamy młodego człowieka w sklepie.
I na krótką chwilę możemy zobaczyć, że coś jednak wyrosło. Że coś zakwitło.

I że nawet kilkanaście spotkań może wystarczyć, by zostać wpisanym na czyjąś listę osób, którym warto powiedzieć: „dziękuję”.

---
Jeśli podoba Ci się to, co tworzę, możesz mnie wzmocnić kawą! Link w komentarzu.

08/06/2026

Woda święconaJest według Anny Marii Lindmayr dla dusz czyśćcowych wielkim dobrodziejstwem. Często Sam Zbawiciel ją zachę...
07/06/2026

Woda święcona

Jest według Anny Marii Lindmayr dla dusz czyśćcowych wielkim dobrodziejstwem. Często Sam Zbawiciel ją zachęcał, aby rozpryskiwała wodę święconą. Miała to pobożne przyzwyczajenie, że zanim położyła się na spoczynek, rozpryskiwała wodę święconą dla dusz czyśćcowych.
Pewnego razu - opowiada - zapomniałam o tym i położyłam się spać, ale dusze przyszły i przebywały wokoło łóżka tak długo aż wstałam i pokropiłam je wodą święconą. Wtedy dopiero miałam spokój. Łatwo to zrozumiemy kiedy uprzytomnimy sobie, że kapłan święci wodę i w Imię Boga i jako przedstawiciel Kościoła Św., którego modlitwy Boski Zbawiciel przyjmuje i z upodobaniem wysłuchuje.

Dlatego, kiedy dajemy duszom czyśćcowym wodę święconą wznosi się równocześnie na nowo modlitwa Kościoła do Nieba i ściąga na nie łaski. Skuteczność wody święconej zależna jest także od wiary i osobistego zaufania każdego chrześcijanina. Dusze odczuwają nie tylko oczyszczającą i uświęcającą moc wody święconej ale także i miłość z jaką się im ją podaje.

_______
Skropienie mieszkania wodą święconą w intencji dusz czyśćcowych jest piękną i praktykowaną w tradycji katolickiej formą niesienia im pomocy.

Przynosi ulgę i orzeźwienie duszom cierpiącym w czyśćcu.
Pomaga w odpuszczeniu ich tzw. "małych" (powszednich) grzechów.
Działa jako wsparcie duchowe dla domu i chroni go przed działaniem złych duchów.

Skrapiając mieszkanie, warto wypowiedzieć prostą intencję lub modlitwę, na przykład:

"Wieczny odpoczynek racz im dać, Panie, a światłość wiekuista niech im świeci..."
"Przez tę wodę święconą i Twoje miłosierdzie, Panie, ulżyj cierpieniom dusz czyśćcowych."

Adres

Parafialna 2
Turów
55-020

Godziny Otwarcia

Wtorek 17:00 - 18:00
Środa 17:00 - 18:00
Czwartek 17:00 - 18:00
Piątek 17:00 - 18:00
Sobota 09:00 - 10:00
Niedziela 08:30 - 12:30

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Parafia pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Turowie umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Parafia pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Turowie:

Skróty

Udostępnij