24/05/2026
Dzień 24
Bóg patrzy na twoje serce.
Człowiek bardzo chce być „wystarczający”.
Lepszy.
Mocniejszy.
Bardziej poukładany.
I ciągle ma wrażenie,
że to wciąż za mało.
Za mało się modli.
Za mało wierzy.
Za mało daje z siebie.
A potem powoli zaczyna myśleć,
że dla Boga też jest „niewystarczający”.
Że najpierw musi się poprawić.
Bardziej się postarać.
Bardziej zasłużyć.
Tylko że Bóg nie kocha cię za perfekcję.
Patrzy bardziej na twoje serce
niż na pozory idealności.
Patrzy, czy wracasz.
Czy szukasz.
Czy mimo słabości dalej chcesz być blisko Niego.
Człowiek bardzo często myśli,
że świętość polega na tym,
żeby nigdy nie upadać.
A świętość to nie brak upadków…
tylko wracanie do Boga.
Bo największym problemem
nie jest sama słabość.
Problemem jest zniechęcenie.
To, że człowiek przestaje wierzyć,
że jeszcze może być blisko Boga.
A przecież Ewangelia pełna jest ludzi słabych.
Piotr się zapierał.
Tomasz wątpił.
Uczniowie uciekli spod krzyża.
A Jezus ich nie odrzucił.
Bo Bóg nie czeka, aż będziesz idealny.
Szuka człowieka,
który otworzy przed Nim serce.
Maryja prowadzi do Jezusa.
Do Boga, przy którym człowiek nie musi udawać.
Do którego może przyjść ze swoją słabością.
I dlatego obecność Maryi daje tyle pokoju.
Maryja nie prowadzi do lęku.
Prowadzi do zaufania Bogu.
Może dziś nie chodzi o to,
żeby bardziej wszystko kontrolować.
Może chodzi o to,
żeby przestać ciągle udowadniać swoją wartość.
I uwierzyć,
że Bóg nie kocha cię mniej
tylko dlatego, że jesteś słaby.