Parafia Przemienienia Pańskiego w Hołodolinie

Parafia Przemienienia Pańskiego w Hołodolinie Zapraszamy na msze święte i nabożeństwa i do radosnego przeżywania swojej wiary.

Porządek Mszy Świętych:
Niedziela: godz. 9.00, 11.30,

Dzień powszedni
godz. 7.30, 19.00 (18.00 okres jesienno- zimowy)

Jezus najpierw pyta uczniów, co mówią o Nim inni. Odpowiedzi jest wiele: Jan Chrzciciel, Eliasz, Jeremiasz, jeden z pror...
23/08/2026

Jezus najpierw pyta uczniów, co mówią o Nim inni. Odpowiedzi jest wiele: Jan Chrzciciel, Eliasz, Jeremiasz, jeden z proroków.

Ale Jezus nie zatrzymuje się na opiniach ludzi. Zadaje drugie, znacznie ważniejsze pytanie:

„A wy za kogo Mnie uważacie?”

To pytanie po dwóch tysiącach lat wciąż jest skierowane do każdego z nas.

Możemy wiedzieć o Jezusie bardzo dużo. Możemy znać Ewangelię, chodzić do kościoła, znać modlitwy. Możemy wiedzieć, kim Jezus jest dla innych. Ale w pewnym momencie trzeba odpowiedzieć osobiście:

Kim On jest dla mnie?

Piotr odpowiada bez wahania:

„Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”.

I wtedy Jezus mówi mu coś niezwykłego: „Ty jesteś Piotr, czyli Opoka, i na tej opoce zbuduję Kościół mój”.

Piotr wcale nie jest człowiekiem idealnym. Niedługo później będzie się bał, zwątpi, a podczas męki Jezusa trzy razy powie, że Go nie zna. A jednak właśnie jemu Jezus powierza ogromną odpowiedzialność i daje klucze królestwa niebieskiego.

Klucze są tutaj znakiem powierzonej władzy i odpowiedzialności. Jezus powierza Piotrowi szczególną rolę w swoim Kościele — ma umacniać innych i strzec tego, co otrzymał od Chrystusa.

I to jest bardzo piękne również dla nas.

Bóg nie wybiera wyłącznie ludzi bezbłędnych. Potrafi budować na człowieku, który ma słabości, ale który Mu ufa i pozwala się prowadzić.

Piotr nie staje się opoką dlatego, że sam jest niezniszczalny. Jego siła bierze się z Tego, którego rozpoznał:

„Ty jesteś Mesjasz”.

Może właśnie dlatego najważniejsze w dzisiejszej Ewangelii nie jest pytanie: „Czy moja wiara jest wystarczająco mocna?”

Najważniejsze jest:

„Kim naprawdę jest dla mnie Jezus?”

Bo od odpowiedzi na to pytanie może zmienić się wszystko.

Nie wystarczy odpowiedzieć słowami. Nasze życie pokazuje, kim Jezus naprawdę dla nas jest — czy jednym z wielu dodatków do codzienności, czy Kimś, na kim budujemy swoje decyzje, nadzieję i życie.

Modlitwa

Panie Jezu, pomóż mi odpowiedzieć sercem na Twoje pytanie: „A ty za kogo Mnie uważasz?” Umacniaj moją wiarę, szczególnie wtedy, gdy jestem słaby i pełen wątpliwości. Naucz mnie budować życie na Tobie, a nie tylko na własnych siłach. Spraw, abym każdego dnia potrafił nie tylko słowami, ale swoim życiem wyznawać: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”. Amen. 🙏

OGŁOSZENIA 23 sierpnia 2026r.         21 niedziela zwykła1.  Dzisiaj: - Można już zapisywać intencje na kolejny 2027 rok...
22/08/2026

OGŁOSZENIA 23 sierpnia 2026r.
21 niedziela zwykła
1. Dzisiaj:
- Można już zapisywać intencje na kolejny 2027 rok.
2. W tym tygodniu:
- 24 sierpnia – Święto św. Bartłomieja;
- 26 sierpnia – Uroczystość NMP Częstochowskiej. Msza święta o godz. 19.00;
- 27 sierpnia – Wspomnienie św. Moniki;
- 28 sierpnia – Wspomnienie św. Augustyna;
- 29 sierpnia – Wspomnienie męczeństwa św. Jana Chrzciciela.
3. Za tydzień:
- Zapraszam 2 kolejne rodziny z Wólki do sprzątnięcia naszej świątyni + kwiaty;
- Taca będzie przeznaczona na fundusz romontowo – budowlany naszej parafii.
4. Bóg zapłać:
- Dziękuję za dary którymi zechcieliście się ze mną podzielić w minionym tygodniu.
5. 6 Września w naszej parafii odbędą się dożynki parafialne. Gospodarzami dożynek będą mieszkańcy Kopciówki Kolonii. W ich imieniu oraz swoim zapraszam na mszę św. o godz. 9.00 a następnie na piknik o godz. 13.00 w Pensjonacie Brzozowy Ług w Kopciówce. W ramach pikniku będą przygotowane atrakcje dla dzieci i muzyka na żywo. Organizatorzy zapraszają z własnym koszyczkiem, będzie też możliwość zakupienia posiłku w miejscu pikniku.
6. We wtorek 25 sierpnia będą wydawane produkty z Banku Żywności w magazynie przy szkole podstawowej w Suchowoli w godz. 9.00-13.00
7. Wszystkim życzę błogosławionego tygodnia, bliskości Boga i opieki Matki Najświętszej, a korzystającym z wakacyjnego odpoczynku, bezpiecznych urlopów i umocnienia sił fizycznych oraz duchowych. Szczęść Boże.

22/08/2026
Dzisiejsza Ewangelia opowiada o chwili, która zmieniła historię świata, a wydarzyła się w ciszy, w zwyczajnym Nazarecie,...
22/08/2026

Dzisiejsza Ewangelia opowiada o chwili, która zmieniła historię świata, a wydarzyła się w ciszy, w zwyczajnym Nazarecie, w życiu młodej kobiety.

Anioł przychodzi do Maryi z planem Boga, którego Ona nie mogła przewidzieć ani do końca zrozumieć. I pierwszą reakcją Maryi wcale nie jest pewność. Ewangelia mówi, że zmieszała się. Pyta:

„Jakże się to stanie?”

To bardzo ważne, bo pokazuje, że wiara nie oznacza braku pytań.

Maryja nie rozumie wszystkiego, co Ją czeka. Nie dostaje dokładnego planu na kolejne lata. Nie wie jeszcze o Betlejem, ucieczce do Egiptu ani o krzyżu.

Dostaje tylko zapewnienie:

„Pan z Tobą.”

I to Jej wystarcza, aby powiedzieć:

„Niech mi się stanie według słowa twego.”

To chyba jeden z największych aktów zaufania w całej Ewangelii.

Maryja nie mówi Bogu „tak”, ponieważ zna wszystkie odpowiedzi. Mówi „tak”, ponieważ ufa Temu, który Ją prowadzi.

I właśnie tutaj ta Ewangelia bardzo mocno dotyka naszego życia.

My często chcielibyśmy powiedzieć Bogu: Najpierw pokaż mi, jak wszystko się skończy. Powiedz, czy sobie poradzę. Zagwarantuj, że nie będzie bolało. A wtedy Ci zaufam.

Tymczasem wiara często wygląda inaczej.

Czasem Bóg pokazuje nam tylko następny krok, a nie całą drogę.

Dlatego tak ważne są słowa anioła:

„Nie bój się, Maryjo.”

Bóg nie mówi: nie ma się czego bać. Maryja ma przed sobą ogromną niewiadomą. Mówi raczej: nie pozwól, żeby lęk zdecydował za Ciebie.

A potem pada zdanie, które jest sercem całej tej sceny:

„Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego.”

Elżbieta, którą uważano za niepłodną, oczekuje dziecka. Maryja ma zostać Matką Syna Bożego. Tam, gdzie człowiek widzi granicę swoich możliwości, Bóg pokazuje, że Jego możliwości się nie kończą.

Może więc dzisiaj warto pomyśleć o czymś, co w naszym życiu wydaje się niemożliwe. O sytuacji, której nie potrafimy rozwiązać. O przyszłości, której się boimy. O czymś, czego jeszcze nie rozumiemy.

Nie musimy znać wszystkich odpowiedzi.

Maryja też ich nie znała.

Czasem wystarczy powiedzieć:

„Boże, nie wiem, jak to się stanie. Ale jeśli Ty będziesz ze mną — chcę Ci zaufać.”

Bo największe rzeczy w życiu Maryi zaczęły się nie wtedy, gdy wszystko zrozumiała.

Zaczęły się od Jej „tak”.

Modlitwa

Maryjo, naucz mnie Twojego zaufania. Kiedy nie rozumiem Bożych planów i boję się tego, co przede mną, pomóż mi pamiętać, że nie muszę znać całej drogi, aby zrobić pierwszy krok. Panie, daj mi odwagę powiedzieć Ci swoje „tak” także wtedy, gdy nie znam wszystkich odpowiedzi. Przypominaj mi, że dla Ciebie nie ma nic niemożliwego. Amen. 🙏

Uczony w Prawie pyta Jezusa, które przykazanie jest najważniejsze. W gąszczu przepisów, zasad i obowiązków chce wiedzieć...
21/08/2026

Uczony w Prawie pyta Jezusa, które przykazanie jest najważniejsze. W gąszczu przepisów, zasad i obowiązków chce wiedzieć, co naprawdę stoi na pierwszym miejscu.

Jezus odpowiada bardzo jasno: miłość Boga i miłość człowieka.

Najpierw:
„Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem”.

A zaraz potem:
„Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”.

Tych dwóch rzeczy Jezus nie rozdziela.

Nie można naprawdę kochać Boga i jednocześnie gardzić człowiekiem. Nie można mówić o wierze, a nie mieć czasu na dobroć, przebaczenie, cierpliwość czy pomoc. Ale też sama miłość do ludzi bez zakorzenienia w Bogu łatwo się wyczerpuje, bo człowiek ma swoje granice.

Dlatego Jezus pokazuje porządek: najpierw pozwól się napełnić miłością Boga, a potem nieś ją dalej.

Warto zwrócić uwagę również na słowa: „jak siebie samego”. To znaczy, że zdrowa miłość do siebie nie jest egoizmem. Człowiek, który siebie nie szanuje, nie potrafi przyjąć własnych słabości i ciągle siebie odrzuca, często ma też trudność z prawdziwą, dojrzałą miłością do innych.

Dzisiejsza Ewangelia bardzo upraszcza nasze życie duchowe. Można znać wiele modlitw, zasad i praktyk, ale ostatecznie wszystko sprowadza się do pytania:

Czy bardziej kocham?

Czy moja wiara czyni mnie bardziej cierpliwym, łagodnym, miłosiernym? Czy umiem zobaczyć człowieka obok? Czy potrafię kochać nie tylko słowem, ale też czasem, uwagą i konkretnym gestem?

Bo Jezus mówi, że na miłości opiera się wszystko.

Modlitwa

Panie Jezu, naucz mnie kochać Ciebie całym sercem, a drugiego człowieka tak, jak Ty go kochasz. Pomóż mi również patrzeć na siebie z większą łagodnością i wdzięcznością. Niech moja wiara nie kończy się na słowach, ale staje się cierpliwością, przebaczeniem, obecnością i dobrem. Amen. 🙏

Dzisiejsza Ewangelia opowiada o Bogu, który zaprasza. Król przygotowuje ucztę, wszystko jest gotowe, drzwi są otwarte. A...
20/08/2026

Dzisiejsza Ewangelia opowiada o Bogu, który zaprasza. Król przygotowuje ucztę, wszystko jest gotowe, drzwi są otwarte. A jednak ci, którzy zostali zaproszeni jako pierwsi, nie przychodzą.

Co ciekawe, wielu z nich nie robi niczego, co na pierwszy rzut oka wydawałoby się złe. Jeden idzie na swoje pole, drugi zajmuje się handlem. Po prostu mają ważniejsze sprawy.

I właśnie w tym kryje się bardzo aktualne ostrzeżenie.

Czasem nie odchodzimy od Boga dlatego, że świadomie Go odrzucamy. Po prostu nasze życie staje się tak pełne obowiązków, pracy, planów i codziennych trosk, że dla Boga ciągle brakuje miejsca i czasu.

A On wciąż mówi:

„Przyjdź. Wszystko jest gotowe.”

Kiedy pierwsi zaproszeni odmawiają, król każe sprowadzić wszystkich spotkanych na drogach — „złych i dobrych”.

To niezwykle ważne. Boże zaproszenie nie jest nagrodą dla ludzi idealnych. Bóg zaprasza człowieka zanim ten zdąży udowodnić, że na to zasługuje. Jego łaska jest darem.

Ale później pojawia się trudny fragment o człowieku bez stroju weselnego.

Skoro zaproszono wszystkich z ulicy, dlaczego brak odpowiedniego stroju jest tak poważnym problemem?

W tej przypowieści strój weselny można rozumieć symbolicznie jako odpowiedź człowieka na otrzymane zaproszenie. Bóg przyjmuje nas takich, jacy jesteśmy, ale spotkanie z Nim nie powinno pozostawić nas takimi samymi.

Nie wystarczy znaleźć się na uczcie. Trzeba pozwolić, żeby zaproszenie coś zmieniło w naszym sercu i życiu.

To trochę tak, jakby Jezus mówił:

„Moje drzwi są otwarte dla każdego. Ale jeśli naprawdę chcesz być ze Mną, pozwól Mi przemieniać Twoje życie.”

Dlatego ta Ewangelia mówi jednocześnie o ogromnej Bożej miłości i o naszej odpowiedzialności.

Bóg zaprasza.
Bóg przygotowuje miejsce.
Bóg wychodzi po człowieka.

Ale nie zmusza go, żeby wszedł.

Można być zaproszonym i ciągle odkładać odpowiedź na później. Można tak bardzo zajmować się swoim „polem” i swoim „kupiectwem”, że przegapi się coś znacznie ważniejszego.

Może więc warto dzisiaj zadać sobie jedno pytanie:

Ile razy Bóg już mnie zapraszał, a ja odpowiadałem: „Później”?

Bo być może największym niebezpieczeństwem nie jest powiedzieć Bogu zdecydowane „nie”.

Czasem wystarczy przez całe życie mówić Mu:

„Jeszcze nie teraz.”

Modlitwa

Panie Jezu, dziękuję Ci, że nie przestajesz mnie zapraszać, nawet wtedy, gdy jestem zajęty własnymi sprawami i nie słyszę Twojego głosu. Pomóż mi nie odkładać Ciebie na później. Daj mi serce gotowe odpowiedzieć na Twoje zaproszenie i odwagę, by pozwolić Ci przemieniać moje życie. Nie pozwól mi przegapić tego, co najważniejsze, przez to, co tylko wydaje się pilne. Amen. 🙏

Dzisiejsza przypowieść może budzić w nas sprzeciw. Robotnicy, którzy pracowali od rana, dostają tyle samo co ci, którzy ...
19/08/2026

Dzisiejsza przypowieść może budzić w nas sprzeciw. Robotnicy, którzy pracowali od rana, dostają tyle samo co ci, którzy przyszli dopiero pod koniec dnia. Po ludzku wydaje się to niesprawiedliwe.

A jednak Jezus nie opowiada tej historii po to, żeby uczyć zasad wynagradzania za pracę. Mówi o Bożej łasce.

Gospodarz wychodzi po robotników o różnych porach dnia. To piękny obraz Boga, który nie przestaje szukać człowieka. Jednych odnajduje wcześnie, innych później, a jeszcze innych niemal pod koniec dnia. Ale wszystkim daje miejsce w swojej winnicy.

To znaczy, że dla Boga nigdy nie jest za późno.

Ktoś może być blisko Niego od dzieciństwa. Ktoś inny może odnaleźć wiarę po wielu latach. Ktoś może wrócić do Boga dopiero po wielkich błędach i długim zagubieniu. Jezus mówi: Boża dobroć nie jest nagrodą za długość stażu. Jest darem.

Największy problem pierwszych robotników nie polega na tym, że dostali za mało. Dostali dokładnie to, na co się umówili. Ich smutek rodzi się wtedy, gdy zaczynają porównywać się z innymi.

I to jest bardzo aktualne.

Jak łatwo stracić radość z własnego dobra tylko dlatego, że ktoś inny otrzymał coś podobnego. Jak łatwo pomyśleć: „Ja staram się bardziej. Ja jestem wierniejszy. Dlaczego on dostał tyle samo?”

Jezus pokazuje, że zazdrość potrafi sprawić, że przestajemy widzieć dobro jako dar.

Boże miłosierdzie nie działa według naszej tabeli zasług. Bóg nie kocha jednego człowieka mniej tylko dlatego, że kocha drugiego równie mocno.

Ta Ewangelia przypomina też, że nie powinniśmy patrzeć z góry na tych, którzy przyszli „później”. Nie wiemy, dlaczego wcześniej stali bezczynnie. W przypowieści mówią: „Bo nas nikt nie najął.”

Może ktoś nie poznał wcześniej Boga, bo nikt mu Go dobrze nie pokazał. Może został zraniony. Może długo szukał drogi. A Bóg wychodzi po niego nawet o jedenastej godzinie.

I właśnie to jest dobra nowina.

Dopóki trwa dzień, Bóg nadal wychodzi i zaprasza.

Modlitwa

Panie Jezu, uwolnij mnie od porównywania się z innymi. Naucz mnie cieszyć się dobrem, które otrzymuję, i nie zazdrościć łaski danej drugiemu człowiekowi. Daj mi serce, które potrafi zachwycić się Twoją dobrocią także wtedy, gdy obejmuje ona kogoś, kto przyszedł później ode mnie. Przypominaj mi, że dla Ciebie nigdy nie jest za późno, by człowieka odnaleźć i zaprosić do swojej winnicy. Amen. 🙏

Dzisiejsza Ewangelia zaczyna się od słów, które mogą niepokoić. Jezus mówi, że bogatemu trudno wejść do królestwa niebie...
18/08/2026

Dzisiejsza Ewangelia zaczyna się od słów, które mogą niepokoić. Jezus mówi, że bogatemu trudno wejść do królestwa niebieskiego. Nie dlatego, że samo posiadanie jest złem, ale dlatego, że to, co mamy, bardzo łatwo może zacząć mieć nas.

Człowiek może tak mocno oprzeć swoje bezpieczeństwo na pieniądzach, pozycji, wygodzie czy własnych możliwościach, że przestaje naprawdę ufać Bogu. Wtedy serce staje się zajęte — pełne rzeczy, planów i zabezpieczeń, ale coraz mniej otwarte na łaskę.

Uczniowie reagują lękiem: „Któż więc może być zbawiony?”

I wtedy Jezus wypowiada jedno z najpiękniejszych zdań:

„U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe.”

To bardzo ważne. Zbawienie nie jest nagrodą za to, że człowiek sam wszystko zrobi idealnie. Nie da się go „wypracować” własną siłą. Jest przede wszystkim darem Boga.

Piotr przypomina Jezusowi, że uczniowie wiele zostawili i poszli za Nim. Jezus odpowiada, że żadna ofiara podjęta z miłości do Niego nie zostanie zapomniana.

To nie znaczy, że Bóg prowadzi rachunek: coś oddałeś, więc teraz odda Ci więcej. Chodzi raczej o to, że to, co naprawdę oddajemy Bogu, nie zostaje zmarnowane. Może zmienić formę, może prowadzić przez trudność, ale w Jego rękach staje się częścią czegoś większego.

Na końcu Jezus mówi:

„Wielu pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi.”

To przypomnienie, że Boża miara jest inna niż nasza. Świat często stawia na pierwszym miejscu tych, którzy mają więcej, osiągnęli więcej i są bardziej zauważalni. Bóg patrzy na serce, wierność, pokorę i miłość.

Może więc dzisiejsza Ewangelia stawia nam proste pytanie:

Na czym naprawdę opieram swoje bezpieczeństwo?

Na tym, co posiadam? Na sobie? Czy na Bogu?

Nie chodzi o to, żeby nie mieć niczego. Chodzi o to, żeby nic nie zajęło w sercu miejsca, które należy do Boga.

Modlitwa

Panie Jezu, uwalniaj moje serce od wszystkiego, co daje mi złudne poczucie bezpieczeństwa i oddala mnie od Ciebie. Naucz mnie ufać bardziej Tobie niż temu, co posiadam i co potrafię. Gdy coś wydaje mi się niemożliwe, przypominaj mi, że dla Ciebie nie ma rzeczy niemożliwych. Daj mi wolne serce, które potrafi iść za Tobą z ufnością. Amen. 🙏

Młodzieniec z dzisiejszej Ewangelii wydaje się człowiekiem naprawdę dobrym. Przestrzega przykazań, stara się żyć uczciwi...
17/08/2026

Młodzieniec z dzisiejszej Ewangelii wydaje się człowiekiem naprawdę dobrym. Przestrzega przykazań, stara się żyć uczciwie, szuka Boga. A jednak czuje, że czegoś mu brakuje.

Przychodzi więc do Jezusa i pyta. Jezus nie dokłada mu kolejnego obowiązku. Dotyka miejsca, które najbardziej wiąże jego serce:

„Sprzedaj, co posiadasz (…) Potem przyjdź i chodź za Mną.”

I właśnie wtedy okazuje się, że młodzieniec potrafił przestrzegać przykazań, ale nie potrafił puścić tego, do czego był przywiązany.

Nie chodzi tutaj tylko o pieniądze.

Każdy z nas może mieć coś, czego kurczowo się trzyma: majątek, pozycję, wygodę, własne plany, potrzebę kontroli, opinię innych, ambicję, poczucie bezpieczeństwa. Same te rzeczy nie muszą być złe. Problem zaczyna się wtedy, kiedy stają się dla nas tak ważne, że nie potrafimy wybrać Boga, gdy On zaprasza nas krok dalej.

Najbardziej przejmujące jest zakończenie:

„Odszedł zasmucony”.

Jezus pozwala mu odejść. Nie zmniejsza wymagań, nie biegnie za nim i nie mówi: „Dobrze, w takim razie zostaw tylko połowę”.

Bo Jezus chce czegoś więcej niż poprawnego życia.

Chce wolnego serca.

Można mieć bardzo wiele i wcale nie być wolnym. Można też posiadać niewiele, a być niezwykle przywiązanym do tego, co się ma. Dlatego prawdziwe ubóstwo zaczyna się nie w portfelu, lecz w sercu — w gotowości, żeby nic nie było ważniejsze od Boga.

I może warto dzisiaj postawić sobie pytanie młodzieńca, ale trochę inaczej:

Co jest mi tak trudno oddać, że gdyby Jezus poprosił mnie właśnie o to, odszedłbym zasmucony?

Być może właśnie tam znajduje się miejsce, do którego Jezus chce dziś wejść.

On nie prosi nas o pustkę dla samej pustki. Mówi: „zostaw”, a zaraz potem: „chodź za Mną”.

Bo chrześcijaństwo nie polega przede wszystkim na rezygnowaniu.

Polega na odkrywaniu, że Jezus jest wart więcej niż to, czego tak bardzo boimy się stracić.

Modlitwa

Panie Jezu, pokaż mi, do czego moje serce jest zbyt mocno przywiązane. Daj mi odwagę oddać Ci to, co przeszkadza mi naprawdę za Tobą pójść. Naucz mnie posiadać rzeczy, ale nie pozwól, aby to one posiadały mnie. Daj mi wolne serce, które potrafi wybrać Ciebie ponad wszystko. Amen.

Dzisiejsza Ewangelia opowiada o wierze, która nie rezygnuje, nawet kiedy Bóg wydaje się milczeć.Kobieta kananejska przyc...
16/08/2026

Dzisiejsza Ewangelia opowiada o wierze, która nie rezygnuje, nawet kiedy Bóg wydaje się milczeć.

Kobieta kananejska przychodzi do Jezusa, błagając o ratunek dla swojej córki. Jezus początkowo nie odpowiada, a później wypowiada trudne słowa o chlebie przeznaczonym dla dzieci i o szczeniętach.

„Dzieci” oznaczają tutaj Izraelitów — to do narodu Izraela w pierwszej kolejności skierowana była misja Jezusa. „Szczenięta” są obrazem ludzi spoza Izraela, pogan, do których należała Kananejka. Nie chodzi jednak o poniżenie kobiety. Jezus posługuje się obrazem domu i rodzinnego stołu: najpierw chleb otrzymują dzieci, ale również domowe pieski korzystają z okruszyn, które spadają ze stołu.

Kobieta podejmuje ten obraz z niezwykłą pokorą:

„Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą okruchy…”

Jakby mówiła: Nie proszę dlatego, że coś mi się należy. Wierzę jednak, że nawet okruch Twojej łaski wystarczy, aby odmienić życie mojego dziecka.

I właśnie tę wiarę dostrzega Jezus:

„O niewiasto, wielka jest twoja wiara”.

Ta Ewangelia pokazuje również coś większego: Boża miłość i zbawienie nie zatrzymują się na granicach jednego narodu. Są otwarte dla wszystkich, którzy z wiarą przychodzą do Boga.

A dla nas pozostaje bardzo proste przesłanie: kiedy modlisz się i nie otrzymujesz odpowiedzi od razu, nie traktuj Bożego milczenia jak odrzucenia. Zostań. Proś. Ufaj.

Bo czasem wiara najpiękniej objawia się właśnie wtedy, gdy jeszcze nie otrzymaliśmy tego, o co prosimy, a mimo to nie odchodzimy od Boga.

Panie Jezu,
kiedy proszę i nie słyszę odpowiedzi, pomóż mi nie tracić wiary. Naucz mnie wytrwałości kobiety kananejskiej, która mimo ciszy nie odeszła od Ciebie. Daj mi pokorne serce, które ufa, że nawet najmniejszy okruch Twojej łaski może odmienić wszystko.
Panie, dopomóż mi i naucz mnie ufać także wtedy, gdy jeszcze nie rozumiem. Amen.

Adres

Hołodolina 19
Suchowola
16-150

Telefon

+48780117084

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Parafia Przemienienia Pańskiego w Hołodolinie umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Parafia Przemienienia Pańskiego w Hołodolinie:

Skróty

Udostępnij