26/04/2026
Na dzisiejszym nabożeństwie zostaliśmy zaproszeni do refleksji nad naszym życiem duchowym, nad tym, czym się karmimy i jak wygląda nasza relacja z Bogiem. Był to czas zatrzymania się i spojrzenia na siebie w świetle Słowa Bożego.
Na początku Pastor Grzegorz Rybak przytoczył fragment z Psalmu 1, 1–3:
„Błogosławiony mąż, który nie idzie za radą bezbożnych i nie stoi na drodze grzeszników, i nie zasiada w gronie szyderców, lecz ma upodobanie w Prawie Pana i nad Jego Prawem rozmyśla dniem i nocą. Jest on jak drzewo zasadzone nad strumieniami wód, które wydaje owoc we właściwym czasie, a jego liść nie więdnie; a wszystko, co czyni, powiedzie się.”
Następnie przeczytał Jeremiasza 17, 7–8:
„Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu i Pan jest jego nadzieją. Będzie jak drzewo zasadzone nad wodą, które nad strumień zapuszcza swe korzenie, nie boi się, gdy przychodzi upał, bo jego liść pozostaje zielony; także w roku posuchy nie troszczy się i nie przestaje wydawać owocu.”
Pastor pokazał dwa obrazy: jedno drzewo zielone, bujne, pełne życia, oraz drugie – uschłe, pozbawione liści. Co było szczególnie ważne – oba drzewa rosły tuż nad brzegiem tej samej rzeki. To pokazuje, że sama bliskość „wody życia” nie wystarcza. Można być bardzo blisko Boga, a mimo to nie czerpać z Jego obecności. Można mieć dostęp do Słowa, a jednak się nim nie karmić i nie budować relacji z Panem. Pastor nawiązał do Ewangelii Jana 15, 1–5, gdzie Jezus mówi, że jest prawdziwym krzewem winnym, a my latoroślami – i że bez trwania w Nim nie możemy wydać owocu. Padło ważne pytanie: czym się karmimy na co dzień? Ile czasu poświęcamy na relację z Bogiem, modlitwę i Słowo? Była to zachęta do szczerego rachunku sumienia.
Następnie kazaniem podzielił się brat Grzegorz Byrka z Kościoła Dom we Wrocławiu. Mówił o historii Słowa Bożego i jego wiarygodności. Podkreślił, że całe Pismo jest natchnione przez Boga i pozostaje żywe, a upływ czasu nie zmienił jego przesłania. Jako dowód przytoczył zwoje z Qumran. Wspomniał jednak także o ludzkich czynnikach, które mogły wpływać na przekaz – takich jak tłumaczenia, kultura czy przepisywanie tekstów. Pismo było zapisywane na nietrwałym papirusie, dlatego było wielokrotnie kopiowane, co mogło prowadzić do drobnych pomyłek. Później pojawiły się tłumaczenia, jak Wulgata – łacińska wersja Biblii spisana na pergaminie. Mimo to te kwestie nie powinny przysłaniać całości – Boże Słowo pozostaje spójne, żywe i prawdziwe.
Po tym wstępie brat Grzegorz przeczytał fragment z Ewangelii Jana 5, 1–18 o uzdrowieniu chorego przy sadzawce Betesda. Zwrócił uwagę, że w najstarszych manuskryptach brakuje wersetu 4, jednak nie zmienia to sensu całej historii. Najważniejsze jest to, że człowiek ten przez 38 lat żył w bezsilności. Miał wokół siebie ludzi, ale nikt nie był dla niego źródłem nadziei. Dopiero spotkanie z Jezusem przyniosło zmianę. Zostało podkreślone, że cuda nie dokonują się przez wypowiadanie formuł czy przez rzeczy, ale przez działanie Jezusa. Dla Niego nie ma rzeczy niemożliwych. Jest jednak jeden warunek – musimy Mu na to pozwolić i otworzyć przed Nim swoje serce.
Padła zachęta, aby zapraszać Boga do swojego życia – bo prawdziwa nadzieja jest tylko w Nim. Dotyczy to nas, naszych rodzin oraz wszystkich ludzi, zarówno tych, którzy już znają Boga, jak i tych, którzy jeszcze Go nie poznali.
Na zakończenie Pastor Grzegorz Rybak przeczytał fragment z Ewangelii Jana o wskrzeszeniu Łazarza, przypominając, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Jezus chce wejść w każdą sytuację naszego życia, rozwiązać każdy problem i przynieść życie tam, gdzie wydaje się, że już go nie ma.
Dzisiejsze nabożeństwo było mocnym przypomnieniem, że nie wystarczy być blisko Boga – trzeba z Nim żyć, trwać w Nim i codziennie czerpać z Jego obecności. To od nas zależy, czy nasze życie będzie jak drzewo zasadzone nad wodą, czy jak drzewo uschłe. Jezus czeka na nasze serce i chce działać w naszym życiu.