30/10/2025
"Świat założy maski, a my aureolę"
W Halloween każdy może być kim chce: Twój przyjaciel zostaje wampirem, a przyjaciółka przebiera się za Marilyn Monroe. Taylor Swift zakłada skrzydła anioła, a Elon Musk - za samego diabła. I to wszystko byłoby tylko zabawą, gdyby nie to, że kolejnego dnia chrześcijanie wspominają ludzi, którzy nie udawali świętych - oni naprawdę nimi byli. Halloween stało się karnawałem strachu, w dodatku karnawałem nieprzystającym do tego kim jesteśmy. 31 października świat założy maski, a my przywdziejemy aureolę.
Początków Halloween nie należy upatrywać w konsumpcyjnej kulturze zachodniej. Geneza jest o wiele szersza. Wywodzi się ono z celtyckiego święta Samhain, które było symbolicznym końcem lata i rozpoczęciem tzw. "ciemniejszej pory roku". Między innymi ze względu na niski poziom ówczesnej wiedzy medycznej (gdyż był to czas związany z zapadaniem ludności na przeróżne dolegliwości takie jak: zapalenie płuc, przeziębienie, czy grypa) często prowadziła ona do śmierci. Obchodzono je przeważnie na terenach starożytnej Irlandii i Szkocji. Zwyczaje religijne tamtejszych plemion nakazywały im sądzić, iż podczas zimy duchy zmarłych zstępują na ziemię, aby troszczyć się o jej przeżycie dla swoich bliskich i przyjaciół albo zabrać niektórych ze sobą. Według przekazów znanych nam z Irlandzkich manuskryptów - w noc z 31 października na 1 listopada łatwiej było przedostać się zjawom do świata żywych.
W wyniku reformacji protestanckiej i nastania ery romantycznych zrywów narodowowyzwoleńczych w Europie, kraje północy naszego kontynentu intensywnie poszukiwały swojej narodowej tożsamości. Gdy Europa szukała jej poza chrześcijaństwem, zaczęła na nowo gloryfikować pogańskie korzenie. Halloween to echo tamtej potrzeby - tożsamości narodów i duchowości pozbawionej niewygodnego Boga.
Jak to wszystko o czym piszę ma się więc do katolicyzmu? Na myśl przychodzą mi dwa ciekawe Biblijne wydarzenia, które w tym momencie chciałbym przytoczyć. Mam zamiar udowodnić, że z podobnymi dylematami mierzono się już na kartach Pisma. Chciałbym również zaznaczyć, że daleko mi do luterańskiej Sola Scriptura, a wersety Biblijne postaram się opakować w przystającą katolikowi hermeneutykę. Święty Paweł w liście do Tesaloniczan pisze: "Wszystko badajcie, a co szlachetne - zachowujcie! Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła!" (Ts 5, 21-22). Uczeń z Tarsu zapisuje te słowa w bardzo ciekawym kontekście, a mianowicie wspomina o nich przy okazji mowy o zasadach ładu społecznego chrześcijan. Skoro więc Halloween wywodzi się z przedchrześcijańskich oraz pogańskich kultów celtyckich dlaczego my Słowianie - w (podobno jeszcze) chrześcijańskim państwie - mielibyśmy ślepo przyjmować obce tradycje i zwyczaje? Czy przez 1000 lat katolicyzmu na ziemiach Polskich nie udało nam się wykształcić własnych i pięknych tradycji?
W pewnym sensie wątek konfliktu kultur został podjęty również w Drugiej Księdze Machabejskiej. Zgodnie z prawem Mojżeszowym starzec Eleazar nie spożył wieprzowiny pochodzącej z ofiary złożonej na cześć bożków króla Syrii, Antiocha. Gdy wypluł on mięso które zostało mu podane przez królewskich urzędników, jego przyjaciele obecni na uczcie zaproponowali, iż podadzą mu mięso niepochodzące z ofiar na cześć Syryjskich bożków. Męczennik odmówił również konsumpcji tego mięsa, mimo groźby śmierci. Mógł je zjeść i ocalić życie. Ale wiedział, że wtedy umrze jego świadectwo. Eleazar ostatecznie umiera i znany jest nam do dziś jako jeden z męczenników czasu dominacji Syryjskiej w Judei. Chrześcijanie także dzisiaj stoją przed podobnym, choć mniej drastycznym wyborem. Odrzucają cudze przyzwyczajenia, będąc świadomymi własnej tożsamości. Możemy przecież przyjąć świętowanie Halloween. Teoretycznie nasza siostra, brat, córka lub syn mogą wyjść ze znajomymi pozbierać cukierki. Ale mimo wszystko zadam tylko jedno pytanie: dlaczego? Czemu ciężar dowodu za nasz sprzeciw wobec Halloween ma spoczywać na nas? Może jego zwolennicy opowiedzą nam, dlaczego warto je w Polsce przyjąć? Jestem naprawdę ciekawy ich tłumaczenia, bo my argumentów "przeciw" mamy sporo. Szczególnie społecznych, kulturowych i religijnych.
Jeśli jesteśmy katolikami, a nie świętujemy Halloween najlepszym podejściem do dziecka proszącego o przeróżne słodkości będzie - przynajmniej w mojej ocenie - propozycja odmówienia wraz z nim dziesiątki różańca i chwila spokojnej rozmowy. Rzucać kamieniami nie musimy, wystarczy po prostu wyciągnąć swoją Ewangelię. Wierzę, że czasami ją czytacie. Nie musimy udawać, że wierzymy w duchy, starczy nam Chrystus Zmartwychwstały.
Autor: Michał Fredyk