23/05/2026
https://www.facebook.com/share/p/1E2okNu1sK/
Pamiętam pewien szok, smutek i niezgodę, gdy jako jeszcze dziecko oglądałem z tatą film o obronie Poczty Gdańskiej w 1939 roku. Jakiś czas później, bodajże w niedzielne popołudnie, pokazano „Kanał”. Odgrywałem potem te sceny moimi żołnierzami, a miałem ich cały worek, 102 sztuki. W mojej wersji nie było momentu kapitulacji. Była wręcz rodzajem terapii, choć nawet nie znałem wtedy tego słowa, od tego poczucia klęski, niewoli, wyjścia z bronionej twierdzy z rękami do góry. Pocztowcy, Powstańcy Warszawscy i żołnierze z Westerplatte zdobyli moje serce, mój żal i dziecinną chęć zrobienia czegoś…
„Tato, dlaczego dobrzy przegrywają?”
Och, kochani, gdybym wtedy wiedział, co jeszcze przyjdzie mi oglądać… Całe domy z dziećmi, małżeństwa, przyjaźnie i społeczności prowadzone „do niewoli” i „pod ścianę”, do „likwidacji”. Czasem nawet ten cudzysłów nie byłby potrzebny.
Jakiś czas temu napisałem kilka notatek, które złożyły się na bardzo ogólny wykład pt. „Rozbrajanie świętych”. Było ich tyle, że stały się raczej kolejnym materiałem do napisania książki, może kiedyś to zrobię. Tym ułamkiem myśli podzieliłem się jednak z Wami. To mój mały wykład o duchowym procesie utraty siły, wiary i zdolności do walki.
Punktem wyjścia uczyniłem historię przeczytaną w jednej z książek, dramatyczną historię Kartaginy z czasów III wojny punickiej. Miasto nie upadło w jednej chwili, najpierw oddało zakładników, potem broń, krok po kroku rezygnując z tego, co dawało mu możliwość obrony. Kartagińczycy nie byli słabi, ci ludzie chcieli jedynie spokoju i uniknięcia konfliktu. Kiedy nagle zrozumieli, że zostali całkowicie rozbrojeni, było już za późno. Próbowali dzielnie ratować sytuację, kobiety oddawały nawet własne włosy na liny do machin wojennych, ale nie da się odzyskać w jednej chwili tego, co oddawało się latami. Efektem była rzeź, niewola i całkowite zniszczenie miasta. Ta historia staje się obrazem duchowego życia chrześcijanina. Duchowe rozbrojenie nie dzieje się nagle. Zaczyna się od małych kompromisów: jednego dnia bez modlitwy, zaniedbania Słowa Bożego, jakiegoś „tak” zamiast zdecydowanego „nie” i rezygnacji z tego, co kiedyś było ważne. Nie dlatego, że człowiek przestaje wierzyć, ale dlatego, że traci dostęp do źródła relacji i miłości, opuszcza spotkanie, chce żyć jakoś łatwiej, ciszej i wygodniej. Aż przychodzi moment próby i okazuje się, że nie ma już czym walczyć.
Wiecie, tak mega mocno dotknęły mnie słowa Pana Jezusa z Mt 22,29: „Błądzicie, nie znając Pism ani mocy Bożej”. Nagle poczułem, że to nie jest zwykłe napomnienie, lecz diagnoza duchowego stanu niejednego człowieka. Darowałem tu sobie ton nauczyciela, nie czuję się nim. Czuję się bardziej jak naiwniak, który odrobinę zmądrzał w bólu i doświadczył Bożego ratunku oraz łaski, a pamiętając o własnej klęsce, chce powiedzieć: „Nie idźcie tam!”.
Oto ostrzeżenie przed jednym z najniebezpieczniejszych stanów duchowych: bo można mówić właściwe rzeczy, wyglądać poprawnie religijnie, znać język wiary, a jednocześnie być całkowicie rozbrojonym. Jeszcze podaje się rękę z tym „chwała Bogu”, ale nic już nie jest na Bożą chwałę…
Takie właśnie ciche, niemal niezauważalne oddalanie się od Boga pewnego dnia odsłania obraz człowieka idącego do niewoli, ciszę tam, gdzie były słowa wiary, pustkę tam, gdzie były myśli radości i sensu, a potem nawet to nieszczęsne puste krzesło w kościele…
Na końcu jest jednak ten moment, o którym bohaterowie wiary powiadają: „Spójrz w kierunku tego wzgórza, nadchodzi nadzieja!”. Bo w przeciwieństwie do losu Kartaginy to moje żołnierzyki były bardziej prorocze i człowiek nigdy, dopóki oddycha, nie jest skazany na ostateczną ruinę. Może wrócić do Boga, odbudować swoje „mury”, odzyskać siłę i na nowo chwycić za duchową broń. Fundamentem tej odbudowy nie jest nabranie tajemniczych sił niewiadomego pochodzenia, ale Boża łaska, która wciąż pozostaje dostępna dla każdego.
LINK DO WYKŁADU:
SoundCloud: https://on.soundcloud.com/CM94MEZDbzZqAy3cy1
LINK DO 3MajSieJezusa:
Kazania | 3maj się Jezusa
(Wykład jest dostępny również w iTunes i Spotify.
A tak na koniec… Jeśli masz pragnienie wesprzeć to, co robię, a moja służba przynosi Ci zachętę, posilenie i duchowy pożytek, możesz wesprzeć mnie i postawić wirtualną kawę.
☕️ kliknij tu: https://buycoffee.to/mirek-kulec
Dla mnie, to ogromna zachęta. Oczywiście nic na siłę, jeśli to nie ten moment, życzę Ci błogosławieństwa i owocnego czasu z Bożym Słowem <
Owocnego słuchania i Bożego błogosławieństwa!