Społeczność Chrześcijańska w Skierniewicach

Społeczność Chrześcijańska w Skierniewicach Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Społeczność Chrześcijańska w Skierniewicach, Kościół, Konstytucji 3 maja 4/5, Skierniewice.

Zabiegajcie o dary Ducha Świętego, aby służyć innymPrzypuśćmy, że ktoś z was ma przyjaciela, który odwiedza was w domu o...
01/09/2026

Zabiegajcie o dary Ducha Świętego, aby służyć innym

Przypuśćmy, że ktoś z was ma przyjaciela, który odwiedza was w domu o północy, a wy kierując się uprzejmością i miłością do niego pytacie go, czy jadł. Jeśli odpowie, że nie, a wy zajrzycie do lodówki i zobaczycie, że ani tam, ani w pozostałej części domu nie ma nic do jedzenia, co zrobicie? Pójdziecie do sąsiada.” (Parafraza Ewangelia Łukasza 11:5)

W dzisiejszych czasach to naprawdę bardzo rzadka sytuacja. Mało kto poszedłby o północy do sąsiada i obudził go, by prosić o jedzenie dla swojego przyjaciela, ale ten człowiek tak robi. Idzie, puka do drzwi sąsiada i mówi: „Proszę, pożycz mi trzy bochenki. Oddam je jutro, ale pożycz mi je teraz. Do mojego domu przyszedł gość, mój bardzo dobry przyjaciel, a ja nie mam dla niego żadnego jedzenia”. Wtedy mężczyzna w domu mówi mu, żeby nie niepokoił jego ani jego dzieci, ponieważ wszyscy leżą już w łóżkach: „Zakłócasz nam spokój, budzisz nas wszystkich w połowie nocy, bez przerwy waląc w drzwi”. Ale ta osoba będzie dalej pukać i nie pozwoli sąsiadowi zasnąć, dopóki nie dostanie tego, czego potrzebuje.

Pan mówi: „Nawet jeśli ten sąsiad nie da ci niczego z powodu waszej przyjaźni, to jednak z powodu twojej wytrwałości i nieustępliwego pukania wstanie i da ci tyle, ile potrzebujesz (Ewangelia Łukasza 11:8)”. Jakże to piękne wyrażenie: „Tyle, ile potrzebujesz”.

Pamiętam, kiedy zabiegałem o chrzest w Duchu Świętym, o moc Ducha Świętego, o to, by stać się skutecznym nauczycielem Słowa Bożego, i by mieć dar przemawiania. Kiedy zostałem chrześcijaninem i zacząłem dzielić się Słowem Bożym, byłem bardzo nieśmiałą osobą. Wiedziałem, że potrzebuję mocy Ducha Świętego i że jeśli ją otrzymam, zostanę przemieniony w innego człowieka. I dokładnie to się stało. Jeśli szukasz Boga w ten sposób, prosząc o potężne, nadprzyrodzone namaszczenie Duchem Świętym nie dla siebie, ale dla innych i nie przestajesz pukać, mówiąc: „Panie, daj mi chleb, abym nakarmił tych ludzi (widzieliśmy to wyrażenie w Ewangelii Łukasza 11:8)”, wtedy Bóg da ci tyle, ile potrzebujesz (Ewangelia Łukasza 11:13). Mam tutaj na myśli Ducha Świętego. Jezus jasno wyjaśnił, o co powinniśmy prosić Boga. „Daj mi moc Ducha Świętego, abym mógł służyć innym. Moje potrzeby są zaspokojone, przeszliśmy już przez Łukasza 18, teraz myślę o potrzebach innych”. To jest prawdziwy chrześcijanin.

Chciałem budować samego siebie, abym zawsze był pełen świeżości, kiedy służę innym ludziom. Dlatego nawet dar języków miał przynosić korzyść innym poprzez utrzymywanie mnie w świeżości i budowanie mnie. Żaden dar Ducha nie był przeznaczony wyłącznie dla mojego osobistego zbudowania, lecz raczej dla osobistego zbudowania, które prowadziło do błogosławieństwa dla innych ludzi.

Bardzo często ludzie szukają mocy Ducha Świętego, aby poczuć dreszcz przebiegający po plecach, jakieś elektryzujące doznanie, mówienie językami lub coś, co przyniesie im osobistą korzyść. Powinniśmy szukać darów Ducha Świętego, aby móc błogosławić innych ludzi. Pamiętam, jak szukałem u Boga darów Ducha Świętego. Miało to służyć innym ludziom, a nawet gdyby Bóg obdarzył mnie darem języków, miało to służyć mojemu własnemu ożywieniu, ponieważ Biblia mówi, że ten, kto mówi językami, buduje samego siebie (1 List do Koryntian 14:4). Chciałem budować samego siebie, abym zawsze był pełen świeżości, kiedy służę innym ludziom. Dlatego nawet dar języków miał przynosić korzyść innym poprzez utrzymywanie mnie w świeżości i budowanie mnie. Żaden dar Ducha nie był przeznaczony wyłącznie dla mojego osobistego zbudowania, lecz raczej dla osobistego zbudowania, które prowadziło do błogosławieństwa dla innych ludzi.

Musimy pamiętać, że wszystkie dary Ducha Świętego są przeznaczone dla innych. Owoce Ducha przynoszą korzyść mnie. Jeśli odczuwam radość lub pokój, to przynosi to korzyść mnie, a nie tobie. Jeśli jednak posiadam dary Ducha Świętego: czy to proroctwo, uzdrawianie, czy jakikolwiek inny dar - to właśnie one przynoszą korzyść innym. Potrzebujemy obu tych rzeczy. Musisz prosić Boga i musisz mieć wiarę.

„Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec Niebieski da to, co dobre (a szczególnie Ducha Świętego i wszystkie Jego dobre dary) tym, którzy Go proszą?” (Ewangelia Łukasza 11:13) Musimy mieć wiarę, że zwracamy się do naszego Ojca. Nie przychodzimy do prezesa jakiejś firmy, który jest tak odległy, że musimy zwracać się do niego przez sekretarkę. Przychodzimy do naszego Niebiańskiego Taty, a czegoż On mógłby nam odmówić? Nie ma absolutnie niczego dobrego, czego mógłby nam kiedykolwiek odmówić. Jeśli Bóg nie uzna za stosowne dać nam czegoś, możemy być absolutnie pewni, że nie jest to dla nas dobre.

Apostoł Paweł cierpiał kiedyś na chorobę w swoim ciele, którą nazwał cierniem dla ciała. Trzykrotnie modlił się o jej usunięcie (2 List do Koryntian 12:7-9). Bóg jej nie usunął, a on zdał sobie sprawę, że to było dla jego dobra, ponieważ dzięki temu pozostawał pokorny i skruszony. Bóg zawsze daje nam to, co dobre, a kiedy Bóg jest dla nas tak dobry, tak ogromnie dobry, co my powinniśmy zrobić? Musimy być dobrzy dla innych ludzi.

„Panie, pragnę, abyś dał mi to, co pomoże mi zaspokoić potrzeby tych ludzi, którym mam służyć”. Kiedy nosisz w sercu troskę o ludzi w swoim kościele, pragniesz poprowadzić ich do życia zgodnego z wolą Bożą, skłonić ich do wypełniania wszystkich przykazań Jezusa oraz do życia zgodnie z zasadami Kazania na Górze, będziesz prosić o moc Ducha Świętego. Będziesz prosić o prorocze słowo z nieba, które zaspokoi potrzeby tych ludzi, uwolni ich z sideł diabła i doprowadzi do pobożnego życia. A jeśli kochasz ich wystarczająco mocno, będziesz wytrwały.

Czy nie uważasz, że ten człowiek, który poszedł o północy do domu swojego sąsiada, kochał swojego gościa? Musiał go kochać tak bardzo, że był zdeterminowany, by zdobyć dla niego jedzenie jeszcze tej nocy. Większość z nas, gdyby nie miała jedzenia w noc przybycia gościa, powiedziałaby mu: „Przykro mi, ale nie mamy jedzenia, więc chodźmy już spać, a rano coś ci przygotuję”. Ale ten człowiek kochał swojego głodnego gościa tak mocno, że powiedział: „Zdobędę dla ciebie coś dzisiaj, nawet jeśli będę musiał zachować się bezwstydnie wobec mojego sąsiada”. To wspaniały obraz wytrwałego zwracania się do Boga z prośbą: „Panie, obdarz mnie darami Ducha Świętego, abym mógł służyć tym ludziom”.

Zac Poonen

https://uczenjezusa.pl/zabiegajcie-o-dary-ducha-swietego-aby-sluzyc-innym/

Jezus buduje Kościół bez skazyW naszych kościołach CFC nie głosimy kazań o tym, jak dostać się do nieba po śmierci. Jezu...
25/08/2026

Jezus buduje Kościół bez skazy

W naszych kościołach CFC nie głosimy kazań o tym, jak dostać się do nieba po śmierci. Jezus nakazał nam iść i czynić uczniami wszystkie narody oraz uczyć ich wszystkiego, co On przykazał, a nie tego, jak uciec przed piekłem i pójść do nieba!! Niestety, wiele dzisiejszych kazań ewangelicznych skupia się głównie na tym, jak dostać się do nieba po śmierci. Ja nie głoszę takiej ewangelii, ponieważ nie interesuje mnie zabieranie ludzi do nieba. To sprawa Boga. Staram się pozyskiwać uczniów dla Jezusa Chrystusa tutaj, na ziemi, a następnie uczę ich, by przestrzegali wszystkiego, co nakazał Jezus. To jest nakaz, który Pan dał nam bardzo wyraźnie w Ewangelii Mateusza 28:18-20. I tak właśnie staramy się robić w naszych kościołach CFC w wielu częściach świata przez ostatnie 50 lat.

Moją ewangelią jest to, jak być uczniem Jezusa Chrystusa tutaj na ziemi i jak naśladować Go każdego dnia. Jezus powiedział, że jest ciasna brama i wąska droga, która prowadzi do życia (Ewangelia Mateusza 7:14). Możemy wejść przez ciasną bramę, żałując za nasze grzechy i pokładając ufność w śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa. Jesteśmy zatem wezwani, by podążać wąską drogą, codziennie biorąc swój krzyż, umierając dla siebie, stawiając Chrystusa na pierwszym miejscu w naszym życiu i podążając za Nim. Taka jest droga życia i uczniostwa, której Jezus nauczał w powyższym wersecie i taka jest droga do życia wiecznego, której nauczamy we wszystkich naszych kościołach.

W odniesieniu do uczniostwa Jezus powiedział w Ewangelii Łukasza 14:26: „Jeśli kto przychodzi do mnie, a nie ma w nienawiści ojca swego i matki, i żony, i dzieci, i braci, i sióstr, a nawet i życia swojego, NIE MOŻE być uczniem moim”. Jak często słyszałeś, by ktokolwiek głosił, że należy nienawidzić swoich bliskich, tak jak powiedział Jezus w tym wersecie? Aby być uczniem Pana Jezusa, ten warunek jest na pierwszym miejscu. Sam Jezus nakazał nam abyśmy wszędzie pozyskiwali uczniów - a nie nawróconych. Jeśli więc chcemy czynić uczniów, musimy najpierw nauczyć ich tego najważniejszego warunku bycia uczniem, zanim zaczniemy uczyć ich czegokolwiek innego.

Kiedy dziecko idzie do szkoły, pierwszą rzeczą, której się uczy, nie jest fizyka ani chemia. Nie. Pierwszą rzeczą, której się uczy, jest alfabet ABC. Podobnie osoby, które dołączają do naszego kościoła, muszą PRZEDE WSZYSTKIM nauczyć się podstaw bycia uczniem - czyli miłować Jezusa ponad wszystko. Tym, którzy nie chcą spełnić tego warunku, należy już na samym początku jasno powiedzieć, że nie mogą być uczniami Pana Jezusa Chrystusa. I nie ma uczniów drugiej kategorii. Jest tylko jedna kategoria uczniów: ci, którzy „mają w nienawiści ojca, matkę, brata, siostrę, żonę, dzieci i swoje własne życie” (Ewangelia Łukasza 14:26).

Jak mamy pogodzić to wezwanie Jezusa z innymi przykazaniami zawartymi w Piśmie Świętym, aby „czcić ojca i matkę”, „miłować swoją żonę tak, jak Chrystus umiłował Kościół”, a także miłować nasze dzieci oraz naszych braci i siostry?

Jezus często posługiwał się przykładami, aby wyjaśnić przesłanie swoich nauk. Postanowiłem więc poszukać jakiegoś przykładu, który pomógłby mi zrozumieć te pozornie sprzeczne nakazy miłowania i nienawidzenia członków mojej rodziny! I oto przykład, który wszystko wyjaśnia: przyrównuję moją miłość do ojca, matki, żony, dzieci, braci i sióstr do światła gwiazd, które jest jasne i czyste, pozbawione jakiejkolwiek ciemności. Ich światło obrazuje miłość, jaką powinniśmy darzyć członków naszej rodziny. Jednak rano, gdy wschodzi słońce, gwiazdy stają się niewidoczne. One nadal tam są, ale nie możemy ich dostrzec. Tak samo moja miłość do Chrystusa musi być jak światło słońca, w którego blasku moja miłość do członków mojej rodziny blednie i traci na znaczeniu. Moja miłość do bliskich wciąż tam jest (tak jak gwiazdy wciąż świecą o poranku). Jednak moja miłość do Chrystusa jest tak wielka, że wszystkich innych miłuję teraz wyłącznie poprzez miłość do Chrystusa. Oznacza to, że moja miłość do Chrystusa jest tak ogromna, iż nigdy nie pozwolę, aby moja żona, rodzice czy ktokolwiek z moich bliskich stanął pomiędzy mną a Chrystusem. Od tej pory będę miłować wszystkich innych jedynie poprzez najwyższą miłość do Chrystusa.

Jezus powiedział: „Zbuduję mój Kościół” (Ewangelia Mateusza 16:18). Tylko On może go zbudować. My jesteśmy jedynie członkami Jego Ciała: jeden jest jak język, inny jak ręka, a jeszcze inny jak noga. A niektórzy wierzący, którzy nie zajmują tak widocznego miejsca, są jak ukryte narządy ciała. Jednak Chrystus jest Głową, która buduje swoje Ciało. My możemy jedynie ofiarować samych siebie Jemu, abyśmy jako członki Jego Ciała byli przez Niego prowadzeni, kierowani i używani. Ręce i nogi nie mogą nic zrobić same z siebie. Głowa mówi ręce, co ma robić, i mówi nogom, dokąd mają iść. Dokładnie tak mamy poddawać się Chrystusowi. W ten oto sposób działa i buduje się Ciało Chrystusa. I właśnie to staramy się podkreślać.

Kiedy Bóg zaczyna kogoś choć trochę używać i ta osoba widzi cud budowania Ciała Chrystusa w jakimś miejscu, ogromnym niebezpieczeństwem staje się duchowa pycha. Kiedy Bóg nam błogosławi, pycha czai się tuż za rogiem. Możemy zacząć sobie wyobrażać, że to my zbudowaliśmy ten lokalny kościół albo że to my przyprowadziliśmy tych ludzi do Chrystusa. A kiedy sługa Boży lub kościół staje się pełen pychy, Bóg natychmiast zaczyna SPRZECIWIAĆ SIĘ tej osobie i temu kościołowi.

Obyśmy wszyscy żyli w bojaźni Bożej i każdego dnia zabiegali o moc Jego Ducha, abyśmy mogli wielbić Boga naszym życiem i budować Jego Kościół w tych ostatnich dniach.

Amen.

Zac Poonen

https://uczenjezusa.pl/jezus-buduje-kosciol-bez-skazy/

Życie zgodnie z wolą Bożą (część 2 z 2)Jezus był sługą Pana Boga JHWH. A „od sługi wymaga się przede wszystkim tego, aby...
18/08/2026

Życie zgodnie z wolą Bożą (część 2 z 2)

Jezus był sługą Pana Boga JHWH. A „od sługi wymaga się przede wszystkim tego, aby czynił dokładnie to, co nakazuje mu jego pan” (1 Koryntian 4:2 - TLB). Całe swoje życie spędził na słuchaniu Ojca i w ten sposób wypełnił całą wolę Ojca, bez zmęczenia i bez frustrującej „krzątaniny”. Umartwił swoje ludzkie pragnienia. Nie kierował się duszą. Był duchowy.

Jezus nadawał modlitwie wysokie znaczenie w swoim życiu. Często oddalał się na pustynię, by się modlić (Ewangelia Łukasza 5:16). Pewnego razu spędził całą noc na modlitwie, aby poznać wolę Ojca dotyczącą wyboru dwunastu uczniów (Ewangelia Łukasza 6:12-13). Cielesny chrześcijanin uważa czas spędzony na oczekiwaniu na Boga za czas stracony i modli się tylko po to, by uspokoić swoje sumienie. Modlitwa nie jest w jego życiu rozpaczliwą koniecznością, ponieważ jest pewny siebie. Natomiast człowiek duchowy jest nieustannie zależny od Boga we wszystkim i dlatego, z czystej konieczności skłania się ku modlitwie.

Jezus powiedział, że jedyną niezbędną rzeczą jest słuchanie Jego Słowa (Ewangelia Łukasza 10:39-42). Takim przykładem była Maria z Betanii. Z kolei Marta, choć zajęta bezinteresowną służbą, okazywała niezadowolenie i miała pretensje do Marii. W tych dwóch siostrach dostrzegamy kontrast między aktywnością duchową a cielesną. Marta nie popełniała żadnego grzechu, służąc Panu i Jego uczniom, a jednak była niespokojna i krytyczna wobec Marii. To jasny obraz cielesnej służby. Cielesny chrześcijanin jest niespokojny i drażliwy. Nie zaprzestał on swoich „własnych uczynków” i nie wszedł do Bożego odpoczynku (List do Hebrajczyków 4:10). Jego intencje są dobre, ale nie zdał sobie sprawy, że jego własne uczynki, bez względu na to, jak dobre by nie były, w oczach Boga są jak „szata splugawiona”, nawet po nawróceniu (Księga Izajasza 64:6).

Dobre owce Amaleka (ciała) są dla Boga równie nie do przyjęcia, jak te złe (1 Samuela 15:3, 9-19). Jednak ludzki rozum nie jest w stanie tego pojąć. Wyrzucenie dobrych owiec wydaje się głupotą, skoro można by je ofiarować Bogu. Bóg wymaga jednak posłuszeństwa, a NIE ofiary. „Posłuszeństwo jest lepsze niż ofiara” (1 Samuela 15:22). Ale jak możemy być posłuszni, jeśli nie słyszymy tego, co Bóg ma do powiedzenia? Słuchanie musi poprzedzać posłuszeństwo. Dlatego Jezus powiedział, że jedyną potrzebną rzeczą jest słuchanie Jego głosu. Wszystko inne było od tego zależne.

Ci, którzy „służą” jak Marta, jakkolwiek byliby szczerymi w swoich intencjach, w rzeczywistości służą jedynie samym sobie. Nie można ich nazwać sługami Pana, gdyż sługa przed rozpoczęciem służby czeka, aż pan powie mu, co ma zrobić.

Jeśli pozbędziemy się przekonania o własnej samowystarczalności, będziemy modlić się tak jak Salomon: „O PANIE, mój Boże, (...) Daj więc swemu słudze serce rozumne (słuchające), aby mógł sądzić Twój lud i rozróżniać między dobrem a złem. Któż bowiem może sądzić ten Twój tak wielki lud?” (1 Księga Królewska 3:7, 9). Jezus wiedział, że musi słuchać swego Ojca, jeśli ma rozróżniać między tym, co jest dobre (w najwyższym tego słowa zrozumieniu), a tym, co nie jest dobre, między tym, co jest wolą Jego Ojca, a tym, co nią nie jest.

Przed Bramą Piękną świątyni w Jerozolimie Jezus często widywał chromego mężczyznę żebrzącego o jałmużnę. Nie uzdrowił go jednak, ponieważ nie otrzymał od Ojca wskazówki, by to uczynić. Później, po tym, jak Jezus wstąpił do nieba, Piotr i Jan uzdrowili go, zrobili to w doskonałym czasie wyznaczonym przez Ojca, co sprawiło, że wielu ludzi nawróciło się do Pana (Dzieje Apostolskie 3:1 - 4:4). To był czas wyznaczony przez Ojca na uzdrowienie tego człowieka, a nie wcześniej. Gdyby Jezus uzdrowił go wcześniej, przeszkodziłby w realizacji woli Ojca. Wiedział, że czas wybrany przez Ojca był idealny, dlatego nigdy nie wykazywał niecierpliwości w żadnej sprawie.

Życie Jezusa było życiem w doskonałym odpocznieniu. Każdego dnia miał wystarczająco dużo czasu, by w ciągu 24 godzin wypełnić całą wolę swojego Ojca. Gdyby jednak zdecydował się robić to, co jemu samemu wydawało się dobre, wówczas 24 godziny na dobę nie wystarczyłyby Mu i przez większość dni odczuwałby niepokój. Jezus potrafił cieszyć się z każdej sytuacji, która Go zatrzymywała, ponieważ akceptował fakt, że to Wszechmogący Ojciec w Niebie planował Jego codzienny harmonogram. Dlatego nigdy nie denerwowały Go takie wydarzenia. Życie Jezusa sprawi, że nasze wnętrze również zazna doskonałego spokoju. Nie oznacza to, że nie będziemy robić nic, ale że będziemy czynić tylko to, co znajduje się w planie Ojca dla naszego życia. Wtedy będziemy bardziej pragnąć wypełnić wolę Ojca niż nasz własny, z góry ustalony plan.

Cielesny chrześcijanin jest tak bardzo skupiony na robieniu „tego, co mu się podoba”, że często bywa drażliwy i pełen niepokoju. Niektórzy z nich kończą ostatecznie załamaniem nerwowym lub fizycznym.

Jezus nie mógł doznać załamania nerwowego, ponieważ w swoim wnętrzu odczuwał doskonały spokój. Mówi nam:

„Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode mnie, że jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie odpoczynek dla waszych dusz.” (Ewangelia Mateusza 11:29).

Oto chwała Jezusa, którą Duch Boży ukazuje nam w Słowie i którą pragnie nas obdarzyć oraz zamanifestować przez nas.

Pan jest naszym Pasterzem i prowadzi swoje owce na pastwiska odpoczynku. Owce nie planują własnego harmonogramu ani nie decydują, na które pastwisko pójść dalej. Po prostu podążają za swoim Pasterzem. Aby podążać za Pasterzem w ten sposób, trzeba pozbyć się pewności siebie i poczucia samowystarczalności. Jezus pokornie podążał za swoim Ojcem. Niestety cielesny chrześcijanin nie chce być owcą, dlatego daje się sprowadzać na manowce przez swój intelekt. Nasz intelekt jest cudownym i niezwykle pożytecznym darem Boga, ale może stać się najniebezpieczniejszym ze wszystkich darów, jeśli zostanie wyniesiony do roli pana w naszym życiu.

Pan tak nauczył swoich uczniów modlić się: „Ojcze, bądź wola Twoja, jako w niebie, tak i na ziemi” (Ewangelia Łukasza 11:2). W jaki sposób spełnia się wola Boża w niebie? Aniołowie nie biegają wkoło, próbując zrobić „coś dla Boga”. Gdyby tak robili, w niebie panowałby chaos. Co zatem robią? Czekają w Bożej obecności, aby usłyszeć Jego polecenia, a następnie wykonują dokładnie to, co każdemu z nich zostało nakazane. Posłuchaj słów anioła Gabriela skierowanych do Zachariasza: „Ja jestem Gabriel, który stoję przed obliczem Boga, a zostałem posłany, abym mówił do ciebie...”(Ewangelia Łukasza 1:19). Taką właśnie postawę przyjął również Pan Jezus - czekał w obecności Ojca, słuchał Jego głosu i wypełniał Jego wolę.

Cielesny chrześcijanin może ciężko pracować i wiele poświęcać, jednak jaśniejsze światło wieczności ujawni, że „całą noc pracował i nic nie złowił”. Natomiast ci, którzy brali swój krzyż każdego dnia (zapierali się swojego życia opartego na duszy i uśmiercali je) oraz byli posłuszni Panu, będą mieli w tym dniu sieci pełne ryb (Ewangelia Jana 21:1-6).

„Każdy, kto pozwala, by coś odwróciło jego uwagę od pracy, którą dla niego zaplanowałem, nie nadaje się do Królestwa Bożego.”(Ewangelia Łukasza 9:62 - TLB). „Uważaj, abyś wypełnił posługę, którą przyjąłeś w Panu.” (List do Kolosan 4:17).

„Każdy krzew, którego nie sadził Ojciec mój niebiański, zostanie wykorzeniony.” (Ewangelia Mateusza 15:13).

Nie chodzi o to, czy roślina jest dobra, ale o to, kto ją zasadził. Bóg jest jedynym prawowitym źródłem wszystkiego. Biblia zaczyna się od słów: „Na początku Bóg”. Tak samo musi być ze wszystkimi naszymi czynami: muszą one wywodzić się z Boga, a nie z naszych umysłów, jeśli mają trwać wiecznie.

„Kto wypełnia wolę Boga, trwa na wieki.” (1 List Jana 2:17).

Cała reszta przeminie.

Zadajmy więc sobie to pytanie:

CZY ŻYJĘ I PRACUJĘ ZGODNIE Z WOLĄ BOGA?

Zac Poonen

https://uczenjezusa.pl/zycie-zgodnie-z-wola-boza-czesc-2-z-2/

Życie zgodnie z wolą Bożą (Część 1 z 2)„Z Niego bowiem wszystko jest.” (List do Rzymian 11:36). Jezus powiedział, że Kró...
11/08/2026

Życie zgodnie z wolą Bożą (Część 1 z 2)

„Z Niego bowiem wszystko jest.” (List do Rzymian 11:36). Jezus powiedział, że Królestwo Niebios należy do ubogich w duchu (Ewangelia Mateusza 5:3). Powiedział również, że tylko ci, którzy pełnią wolę Ojca, wejdą do tego Królestwa (Ewangelia Mateusza 7:21). Królestwo Niebios jest wieczne i znajdzie się w nim tylko to, co zostało uczynione zgodnie z wolą Boga. Ubodzy w duchu mają świadomość własnej ludzkiej niedoskonałości i dlatego całkowicie poddają się woli Bożej. W tm sensie Jezus był nieustannie ubogi w duchu.

On żył tak, jak Bóg przeznaczył człowiekowi: w nieustannej zależności od Boga, odmawiając korzystania ze zdolności umysłowych w oderwaniu od Niego. Zastanówcie się nad Jego słowami: „Syn nie może sam od siebie nic uczynić... Nic sam z siebie nie czynię, ale jak nauczył mnie mój Ojciec, tak mówię... Ja nie mówiłem sam z siebie, ale Ojciec, który mnie posłał, On dał mi przykazanie, które mam mówić, i które mam głosić... Słowa, które ja do was mówię, nie od siebie mówię; natomiast Ojciec, który mieszka we mnie, On czyni dzieła.” (Ewangelia Jana 5:19,30; 8:28,42; 12:49; 14:10).

Jezus nigdy nie czynił niczego tylko dlatego, że dostrzegł potrzebę. Widział tę potrzebę i bolał nad nią, lecz działał tylko wówczas, gdy nakazał Mu to Ojciec. Czekał w Niebie bez mała cztery tysiące lat, podczas gdy świat rozpaczliwie potrzebował Zbawiciela, a zstąpił na ziemię dopiero wtedy, gdy Ojciec Go posłał (Ewangelia Jana 8:42). „Lecz gdy przyszło wypełnienie czasu, posłał Bóg swojego Syna” (List do Galacjan 4:4). „Wszystko ma swoją porę, a każde przedsięwzięcie swój czas pod niebem.” (Księga Koheleta 3:1). Tylko Bóg zna ten czas, dlatego nie popełnimy błędu, jeśli we wszystkim będziemy szukać woli Ojca, tak jak czynił to Jezus. A kiedy Jezus przyszedł na ziemię, nie postępował wedle własnego uznania, czyniąc to, co uważał za słuszne. Choć Jego umysł był nieskazitelnie czysty, nigdy nie działał pod wpływem nagłego pomysłu, który przyszedł Mu do głowy. Przeciwnie. Uczynił swój umysł sługą Ducha Świętego

Mimo, że już w wieku dwunastu lat znał dogłębnie Pisma, spędził kolejne osiemnaście lat przy swojej matce, i jako cieśla wyrabiał stoły, krzesła, itp. Znał Dobrą Nowinę, którą tak bardzo potrzebowali ginący wokół Niego ludzie, a mimo to nie podjął się służby ewangelizacyjnej. Dlaczego? Ponieważ nie nadeszła jeszcze godzina wyznaczona przez Ojca.

Jezus nie obawiał się czekać. „Kto uwierzy, nie pospieszy się” (Księga Izajasza 28:16). A gdy nadeszła godzina wyznaczona przez Jego Ojca, wyszedł ze swego warsztatu ciesielskiego i zaczął nauczać. Od tego czasu często mawiał w odniesieniu do pewnych wydarzeń: „Moja godzina jeszcze nie nadeszła” (Ewangelia Jana 2:4; 7:6). Wszystko w życiu Jezusa podlegało woli Ojca i wyznaczonemu przez Niego czasowi. Sama tylko ludzka potrzeba nigdy nie stanowiła dla Jezusa wezwania do czynu, gdyż oznaczałoby to działanie z samego siebie, z własnej duszy. Należało uwzględnić potrzeby ludzi, ale to wola Boża miała zostać spełniona. Jezus wyraźnie to podkreślił w Ewangelii św. Jana 4:34-35. Potrzeba (werset 35): „Podnieście wasze oczy i przypatrzcie się polom, że są już białe, gotowe do żniwa...”. Zasada działania (werset 34): „Moim pokarmem jest czynić wolę Tego, który mnie posłał i wypełnić Jego dzieło.”. (Żyjący) Jezus nie uczynił wielu dobrych rzeczy, które posuwali Mu Jego przyjaciele, ponieważ wiedział, gdyby posłuchał ludzi i uczynił to, co wydawało się dobre, straciłby to, co najlepsze, co przygotował dla Niego Jego Ojciec.

Pewnego razu, gdy ludzie błagali Go, by pozostał w danym miejscu, odpowiedział, że nie może tego uczynić, ponieważ usłyszał głos Ojca wzywający Go, by udał się gdzie indziej. Z ludzkiego punktu widzenia istniały bardzo dobre powody, by został tam, gdzie się znajdował, ponieważ lud z niezwykłą żarliwością przyjmował Jego słowo. Lecz myśli Boże nie są myślami ludzkimi, ani drogi ludzkie drogami Bożymi (Księga Izajasza 55:8). Tego dnia, jeszcze przed świtem Jezus wyszedł i udał się na puste miejsce, by się modlić, i usłyszał głos swego Ojca (Ewangelia Marka 1:35-39). Potem przyszli do Niego Piotr i inni ze swoimi radami. Jezus jednak nie opierał się na ludzkim rozumowaniu. Był posłuszny Słowu, które mówi: „Ufaj PANU z całego swego serca i nie polegaj na swoim rozumie. Zważaj na niego we wszystkich swoich drogach, a on będzie prostować twoje ścieżki.” (Księga Przysłów 3:5-6). W każdej sprawie zdawał się na przewodnictwo Ojca. W proroczym odniesieniu do Pana Jezusa w Księdze Izajasza 50:4 czytamy: „(Ojciec) każdego ranka budzi moje ucho, abym słuchał jak ci, którzy się uczą.”. Tak właśnie zwykł postępować Jezus. Od wczesnego rana i przez cały dzień wsłuchiwał się w głos Ojca i robił dokładnie to, co Ojciec mu nakazał. Nie prowadził rozmów z ludźmi, aby zdecydować, co należy zrobić, lecz spotykał się na modlitwie ze swoim Ojcem. Cieleśni chrześcijanie planują swoje działania w porozumieniu z ludźmi. Chrześcijanie duchowi czekają na głos Boga.

Jezus żył dzięki Ojcu (Ewangelia Jana 6:57). Dla Jezusa Słowo Boże było ważniejsze niż pokarm (Ewangelia Mateusza 4:4). Musiał je przyjmować wielokroć każdego dnia, bezpośrednio od Ojca. Otrzymawszy je, był mu posłuszny. Posłuszeństwo było dla Niego ważniejsze nawet od codziennego pożywienia (Ewangelia Jana 4:34). Jezus żył w całkowitej zależności od Ojca. Jego postawa przez cały dzień sprowadzała się do słów: „Mów Ojcze, słucham”. Rozważmy na przykład tę sytuację, w której wygnał handlarzy z świątyni. Z pewnością często zdarzało się, że Jezus przebywał w świątyni w obecności handlarzy, ale ich nie wyganiał. Uczynił to dopiero wtedy, gdy skłonił Go do tego Jego Ojciec. Chrześcijanin cielesny będzie raczej albo nieustannie wypędzać handlarzy, albo w ogóle tego nie będzie robić. Ten, kogo Bóg prowadzi, wie kiedy, gdzie i jak należy działać. Było wiele dobrych rzeczy, które Jezus mógł uczynić, a których nigdy nie dokonał, ponieważ wykraczały one poza zakres woli Jego Ojca. Zawsze zajmował się czynieniem rzeczy najlepszych. I to wystarczało. Nie przyszedł na ziemię, by czynić dobre uczynki, lecz by wypełniać wolę swego Ojca.

Dwunastoletni Jezus zapytał Józefa i Marię: „Czy nie wiedzieliście, że ja muszę być w tym, co jest mojego Ojca?” (Ewangelia Łukasza 2:49). Były to jedyne rzeczy, które pragnął wypełniać. Gdy dobiegało końca trzydzieści trzy i pół roku Jego ziemskiego życia, mógł z prawdziwą satysfakcją powiedzieć: „Wypełniłem dzieło, które mi dałeś, abym je wykonał.” (Ewangelia Jana 17:4). Nie podróżował po całym świecie, nie napisał żadnej księgi, grono Jego wyznawców było niewielkie, w wielu miejscach na ziemi wciąż pozostawało mnóstwo niezaspokojonych potrzeb, itd... ale wykonał dzieło, które powierzył Mu Ojciec. To, i tylko to, ma ostateczne znaczenie.

(Ciąg dalszy nastąpi)

Zac Poonen

https://uczenjezusa.pl/zycie-zgodnie-z-wola-boza-czesc-1-z-2/

„Wy natomiast uważajcie! Oto zapowiedziałem wam to wszystko” – omówienie Mowy Oliwnej PANA Jezusa n/p Mk 13:14-23.Trzyna...
05/08/2026

„Wy natomiast uważajcie! Oto zapowiedziałem wam to wszystko” – omówienie Mowy Oliwnej PANA Jezusa n/p Mk 13:14-23.

Trzynasty rozdział Ewangelii Marka [paralelnie Mt 24 i 25, Ew. Łuk 21] należy do jednego najważniejszych tekstów eschatologicznych Nowego Testamentu. W Mowie Oliwnej PAN Jezus zapowiada wydarzenia poprzedzające zburzenie Jerozolimy i świątyni. Centralnym przesłaniem analizowanego fragmentu (Mk 13:14–23) nie jest wzbudzanie lęku, lecz wzywanie uczniów do duchowej czujności.

Bezpośrednim kontekstem proroctwa jest zapowiedź zburzenia świątyni w roku 70 po Ch. PAN Jezus odpowiada uczniom na pytanie o znaki poprzedzające to wydarzenie i wskazuje na kulminacyjne wydarzenie, które określa „ohydą sprowadzającą spustoszenie”, nawiązując do proroctwa Daniela. W świetle relacji synoptycznych – a zwłaszcza Łk 21:20 – można interpretować tę frazę jako ogólne odniesienie do otoczenia Jerozolimy przez wojska rzymskie podczas tłumienia żydowskiej rebelii w latach 66. W szczególności fraza ta dotyczy przeprowadzenia kilku szturmów zakończonych sukcesem na skutek, których legiony wdarły się do miasta do dzielnicy Betezda, która leżała w północno-wschodniej części Jerozolimy tuż obok terenu świątynnego. Co jeszcze ważniejsze na co wskazuje wiersz 20 z 21 rozdziału Ew. Łk wojsko rzymskie dokonało podkop muru świątyni czym naruszono ich konstrukcję. Z punktu widzenia ówczesnych świadków wydarzeń zwycięstwo Rzymian wydawało się bliskie, ale odstąpiono od oblężenia, a buntownicy rozbili wycofujące się legiony.

Polecenie PANA Jezus, by „nie wracać po płaszcz” ani „nie schodzić z dachu do domu” [w.15 i 16], podkreśla konieczność bezwzględnego konsekwentnego działania. Nie chodzi o chaotyczną ucieczkę w panice, lecz o gotowość do pozostawienia nawet – jak się mogło wydawać – niezbędnych dóbr, gdy wymaga tego wierność Bożemu Słowu i ocalenie życia. Podobnie słowa PAŃSKIE: „Biada! Kobietom w ciąży i karmiącym piersią” nie są wyrazem potępienia, lecz współczucia wobec tych, którym wyjątkowo trudno byłoby uciekać w czasie katastrofy.

Istotnym elementem nauczania PANA Jezusa jest także ostrzeżenie – które kilkakrotnie powraca w tym rozdziale – przed fałszywymi mesjaszami i prorokami. W okresie wojny żydowskiej pojawiało się wielu przywódców obiecujących cudowne ocalenie Izraela – o czym zaświadczają świadkowie historii.

Chrystus przestrzega również, że nawet spektakularne znaki i cuda nie mogą zastąpić prawdy objawionej w Piśmie. Kryterium autentyczności to pozostawanie w zgodności z Bożym objawieniem, a nie niezwykłość zjawisk czy autorytet cudotwórcy.

Mowa Oliwna kończy się stanowczym wezwaniem: „Wy natomiast uważajcie! Oto zapowiedziałem wam to wszystko”. Czujność nie jest jednorazowym aktem, lecz trwałą postawą ucznia Chrystusa.

Chociaż zapowiedzi PANA Jezusa znalazły historyczne całkowite wypełnienie w wydarzeniach I wieku, ich pouczające przesłanie pozostaje aktualne dla Zgromadzenia wybrany i świętych wszystkich czasów. W każdej epoce wierzący są wezwani do „rozpoznawania” prawdziwego Mesjasza, odrzucania duchowego zwiedzenia oraz wytrwałego trwania przy Słowie Bożym w bliskiej więzi z Chrystusem.

Trwajcie w Chrystusie!

Społeczność Chrześcijańska Skierniewice
ul. Konstytucji 3 maja 4/5.
https://uczenjezusa.pl/spolecznosc/
https://maps.app.goo.gl/ZSDMUXRwmQSAaQ967
tekst:db

Adres

Konstytucji 3 Maja 4/5
Skierniewice
96-100

Godziny Otwarcia

Środa 18:00 - 20:00
Niedziela 10:30 - 14:00

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Społeczność Chrześcijańska w Skierniewicach umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij

Kategoria