Parafia Rzymskokatolicka pw. śś Piotra i Pawła Apostołów w Piławie

Parafia Rzymskokatolicka pw. śś Piotra i Pawła Apostołów w Piławie Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Parafia Rzymskokatolicka pw. śś Piotra i Pawła Apostołów w Piławie, Organizacja religijna, Piława, Silnowo.

29/10/2024

30 Niedziela Zwykła
rok ’B
27 października 2024 r.

Przystanąć przy potrzebującym, a zwłaszcza tym najsłabszym. Czy próbujemy naśladować Jezusa, Który „pociesza” strapionych, „poi ich” strumieniem swojej miłości, przywraca godność (dobre „imię”) – prowadzi „równą drogą”, aby nikt się nie potknął. ON nie przyszedł po to, by usunąć wszelkie cierpienia, ale by wyzwolić nas od największej niewoli – niewoli grzechu, która prowadzi do bezduszności, zapatrzenia się w siebie. Ubodzy, chorzy, błądzący w grzechu byli zawsze JEGO celem.
Naśladując Pana staję się JEGO uczniem. Chrześcijaństwo polega na czynieniu i przeżywaniu tego, co uczynił i przeżył Jezus.

Co chcesz, abym ci uczynił?...
Pytanie Jezusa wydaje się niepotrzebne: o co innego mógłby prosić ślepiec? A jednak, Jezus pyta o to, co jest dla mnie najważniejsze. Czy na pewno wiem, czego chcę?
ON chce nas słuchać – ciągle interesuje GO nasz los. ON też wie, co jest dla mnie najlepsze.
Bartymeusz wiedział, czego chce. Wiedział też, do Kogo kieruje prośbę – KIM jest i co potrafi Jezus z Nazaretu. Kalectwo nie jest karą za grzechy. Wierzył, że jest wart tego, aby zabiegać o dobro. O lepsze życie. Wierzył, że może prosić o to, czego potrzebuje. Nie poddał się tym, którzy próbowali go zagłuszyć. Poszedł po uzdrowienie do Jezusa. I otrzymał więcej niż prosił: przejrzały nie tylko jego oczy, ale i serce.
Taki Bartymeusz może stać i przy mojej drodze...

Przez Jerycho wiódł główny szlak łączący Galileę z Jerozolimą. Taka droga była doskonałym miejscem dla żebraków. Ale czy tylko o to chodzi?...
Wiara człowieka jest konieczna, by Jezus mógł zadziałać.

Wzrok. Wiemy, jak on jest ważny. Czasem nie chcemy czegoś zobaczyć, bo tak jest prościej. Bóg zaprasza nas do czegoś innego.
W pierwszym czytaniu słyszymy historię proroka Jeremiasza. Był on świadomy, że jego naród – Izraelici – ginie, wkrótce straci wolność. Miał jednak nadzieję, że Bóg przyjdzie im z pomocą. Nazwano go „widzącym”, bo dostrzegał to, czego nie widzieli inni.
Co widzi Jeremiasz? Widzi lud Izraela, który nie żyje według przykazań – danych mu z miłości, przez Pana. Widzi lud, który zapomina o Bogu, który sprzeniewierzył się umowie, jaką z NIM zawarł – przymierzu. Zapowiada więc nadchodzącą niewolę, jako karę za grzechy – staną się znowu niewolnikami. Ale Jeremiasz zapowiada też wyjście z niej: – Będzie ono pełne radości, bo znowu odnajdą Boga. Bóg uratuje wierną resztę swojego ludu – słabych, chorych, niewidomych, pogubionych. Ich powrót będzie jak zwycięska procesja, bo zwycięży Bóg; oczyści ich ze słabości i grzechu – da im nowe życie. Jeremiasz już to widzi i działa: – ostrzega, modli się, pości. Mówił o ich nadchodzącym losie, bo miał nadzieję, że się nawrócą.
O niewidomym mówi także Ewangelia. Rzecz dzieje się w Jerychu, nazywanym miastem grzechu. To tam, w największej depresji świata, niewidomy człowiek zostaje uzdrowiony. Dostaje szansę na nowe życie. Miał odwagę prosić Jezusa o pomoc, choć wielu nastawało, aby zamilkł. Co robi? „Idzie za Nim.” – To może być obraz naszego życia.
Możemy i my nie widzieć Boga. Ale jest ratunek – wiara.
I o tym dziś słyszymy!
Słyszymy o Jeremiaszu – „widzącym” proroku i o Bartymeuszu, który zaczął widzieć. Tak wygląda dojrzewanie wiary – kiedy przychodzimy do Boga po pomoc. Możemy być w tragicznej sytuacji: cierpienia, choroby, słabości czy grzechu – jak Izraelici, albo Bartymeusz. Gorzej, gdy tego nie widzimy.

„Idź, twoja wiara cię uzdrowiła” – powiedział Jezus, a ten od razu przejrzał. Nie każdy napotkany przez Jezusa ślepiec przeżył to, co on. Czym wyróżnił się Bartymeusz? Czekał przy wyjściu z Jerycha. Warto wyciągnąć właściwe wnioski. – «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!» Bartymeusz ogromnie pragnął uzdrowienia. Ale to było jeszcze za mało.
Wielu nastawało na niego, żeby umilkł.
– To Jezus go zawołał. ON nie przechodzi obok ludzkich pragnień obojętny: «Bądź dobrej myśli, wstań, woła cię”.
Zrzucił wszystko i pobiegł do Jezusa. – Ten płaszcz to było wszystko dla biedaka. Dzięki niemu mógł przeżyć. – Bezpiecznie będzie u Jezusa.
Wszystko się zmieniło!
Bartymeusz już widział wybawienie.
To jest nawrócenie.
Czy my mamy coś z Bartymeusza? Jak wygląda nasza wiara?

Siedział przy drodze. – Bo gdzie miałby siedzieć?...
Można iść za Jezusem i być ślepym na JEGO miłość.

A gdyby Jezus go nie uzdrowił? – Zostałby z niczym. Dalej ślepy, i tylko z płaszczem...
Panie, żebym przejrzał...
Czy jestem przy właściwej drodze?...
AMEN

27/10/2024

ROCZNICA POŚWIĘCENIA KOŚCIOŁA

„Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój...” Wy jesteście budowlą Bożą, świątynią, w której mieszka Duch – nauczał św. Paweł do Koryntian. – Dlaczego więc budujemy kościoły dla Boga z martwych kamieni, skoro każdy z nas jest Jego żywą budowlą?

„Jesteście budowlą Bożą.” – Mówi do wspólnoty, mówi do nas wszystkich.
Dla pobożnego Izraelity świątynia była miejscem, w którym Bóg był najintensywniej obecny; gdzie przechowywano najświętsze zwoje, naczynia i szaty; gdzie składano ofiary i najważniejsze – to tu znajdowała się Arka Przymierza.
My w kościołach mamy tabernakulum, miejsce najświętsze. Nie przechowujemy tam kamiennych tablic. W tabernakulum mamy Eucharystię – prawdziwie obecnego, pod postacią Chleba, Jezusa – naszego Zbawiciela.To tu, w tej świątyni, dzieją się rzeczy najbardziej niezwykłe: ludzkie dzieci przemieniają się w dzieci Boże, chleb i wino w Ciało i Krew Chrystusa, pary w małżonków, zwykli ludzie w księży i osoby zakonne, grzesznicy w świętych, a zmarli wysyłani są w drogę do Boga. Takie wydarzenia zasługują na wyjątkowe miejsce.
Dziś muszę zatrzymać się w waszym domu...
Ilu ludzi błagało tutaj Boga? Ile wylano łez, ile wypowiedziano modlitw uwielbienia? Ile dusz zostało wzmocnionych łaską Bożą? Nie jesteśmy w stanie tego zliczyć.
Spotkanie człowieka z Bogiem tutaj na tym miejscu, w tej świątyni, w tym Domu Bożym.
Rocznica jego poświęcenia.
Miejsce przebywania Boga – JEGO mieszkanie pośród nas.

Wspólnota Kościoła potrzebuje każdego z nas. Samemu trudno jest uwierzyć i pójść za Jezusem. Łatwiej przychodzi to, gdy jesteśmy razem.

https://www.youtube.com/watch?v=u-XGQ4h1Qns
26/10/2024

https://www.youtube.com/watch?v=u-XGQ4h1Qns

"Nie zastąpi Ciebie nikt" - muzyczny hołd; hymn z okazji 100. rocznicy urodzin Karola Wojtyły - Jana Pawła II, którą świętujemy w tym roku.Udostępniajcie ⤴ i...

26/10/2024

29 Niedziela Zwykła
rok ’B
20 października 2024 r.

Służba miłości – ofiarnej, troskliwej. Jakże szybko zapomnieliśmy o tym. Po prostu, zaprosiliśmy egoizm do naszej codzienności, do naszego życia. I od tej pory borykamy się ze swoją bezradnością. Agresja, pogubienie – pustka. Tyle tego wokoło. Ciągłe podejrzliwości...
Każda władza powinna być służbą: – silniejszy ma chronić słabszego, zdrowszy pielęgnować chorego, bogatszy wspierać biedniejszego. – Czy tak wygląda nasza codzienność? A takie jest Jezusowe wezwanie.
Pragnienie szczęścia i beztroski, szukanie przyjemności tylko dla siebie – to tak charakterystyczne dla człowieka dobrobytu: tu i teraz. Tęsknota za szczęściem bez bólu i cierpienia, głęboko jest zakorzeniona w ludzkim sercu.
Tymczasem prorok Izajasz przywołuje postać cierpiącego Sługi: – On „usprawiedliwi wielu” i będzie dźwigać nasze nieprawości. Czy warto oddać swoją przyszłość w Boże, a nie w ludzkie ręce – czy potrafię aż tak zaufać?

Prośba uczniów może wydawać się zuchwała. Synowie Zebedeusza myślą o zajęciu uprzywilejowanych miejsc w Jezusowym Królestwie. „Czy możecie pić Mój kielich?” – „Możemy!” Czyżby zapomnieli, że każde szczęście – także to wieczne – musi być poprzedzone wysiłkiem?!...
Miarą wielkości człowieka jest służenie innym. – Czas wyjrzeć poza horyzont naszej doczesności i pomyśleć o zmartwychwstaniu z Jezusem.
Cierpiący Sługa Pański – jakie znaczenie ma JEGO cierpienie dla mnie?...
Sprawiedliwy to człowiek szczególnie umiłowany przez Boga.
„Usprawiedliwienie”, jakie przynosi Zbawiciel, ma przemienić moje serce do głębi. To usprawiedliwienie dokonało się przez krzyż. Święty Paweł napisze: „Człowiek osiąga usprawiedliwienie jedynie przez wiarę w Jezusa, my właśnie uwierzyliśmy...”

Apostołowie już wiedzą, że „On właśnie miał wyzwolić Izraela”. Próbują więc „załatwić sobie ciepłą posadkę”.
Picie kielicha Jezusa, to przyjęcie JEGO losu – to wejście na drogę, którą ON wskazał.
Służba jest podstawowym warunkiem naśladowania Jezusa. – Nie można być JEGO uczniem bez zauważenia innych obok siebie. Jezus odwraca logikę tego świata: najważniejsi nie są ci, którzy decydują o losach innych, lecz ci, którzy troszczą się o nich.

Izraelici znów są w kolejnej niewoli – babilońskiej. Nie wierzą, że ich los się odmieni, że Bóg czuwa nad nimi. Z rozrzewnieniem wspominają swój wielki naród: Jeruzalem pełne bogactwa, z najpiękniejszą świątynią. Marzą o tym, aby na nowo stać się potęgą. I co słyszą? – Słowa pełne nadziei: że przyjdzie Mesjasz-Wybawiciel, który odmieni ich los. Staną się znowu wolni. Ale muszą uwierzyć, że dokona się to przez Boga, a nie ich siłą. Ich Wybawiciel będzie dla nich cierpiał – JEGO posługą stanie się śmierć. – Nie władza i przemądrzałość, ale służba – tak dokona się ich wybawienie.

Jakub i Jan, synowie Zebedeusza, dwaj spośród najbliższych uczniów, jakby nie mogli wybrać mniej właściwego momentu na przedstawienie swojej prośby. Zapragnęli wysokiego stanowiska w Jezusowym Królestwie. Przecież Mesjasz może doprowadzić ich do czegoś wspaniałego. A oni nadają się do tego najlepiej: – opuścili dla NIEGO tak wiele, więc może już czas na nagrodę?
Jezus powiedział jasno: – miłość, wzajemna pomoc i służba. Nie zabieganie o swoje – kosztem innych. Miarą sukcesu ucznia jest być jak Mistrz.

Nasza odpowiedzialność za innych – gdziekolwiek jesteśmy – jest zawsze służbą.
Tworzymy przecież jeden, święty i apostolski Kościół; nie nasz – to Rodzina Pana!...
To jest cena zbawienia – ofiarowanego nam przez Boga. Odpowiedzialność za tych, którzy wyszli spod JEGO ręki: – On usprawiedliwi wielu, On dźwigać będzie wszelkie nasze słabości.
Jakże często jesteśmy jak synowie Zebedeusza: Jakub i Jan. – Zapatrzeni w siebie.
Albo, ci pozostali, którzy nagle się oburzyli na współbraci – bo ich uprzedzili?!...
„Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu.”
Odpowiadam za innych! – Nie ma innej drogi dawania świadectwa, jak służba.
Zarezerwować sobie „najlepsze miejsca w Królestwie”?! Dlaczego oni mieliby być godniejsi niż pozostali? W czym są lepsi? Skąd taki pomysł?
„Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić? – To Ojciec Niebieski nas oceni.
Mogę „napełnić się Bogiem”, JEGO miłością – a to jest dar, którego nie wolno mi zatrzymać dla siebie. To doprowadzi mnie do zasiadania z Jezusem w JEGO chwale – na miejscu, które przygotował dla nas dobry Bóg.

Jan i Jakub. Nawet Jezus nazywał ich synami gromu, bo tak szybko się zapalali. Byli jednymi z pierwszych uczniów – najbliższych Jezusowi.
Oburzeni byli wszyscy.
„Kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym. Niech będzie niewolnikiem wszystkich.” W królestwie Jezusa nie ma miejsca na egoizm. Prawdziwa władza ma stać się służbą. Ambicja i pragnienie sukcesu nie są złe – jeśli służą dla dobra innych. Jezus zapewnia, że w JEGO królestwie ci ostatni będą pierwszymi.
Ustąpić miejsca innym; pamiętać o innych, a na końcu o sobie...
AMEN

15/10/2024

28 Niedziela Zwykła
rok ’B
13 października 2024 r.

„Ubogim nieść dobrą nowinę, uzdrawiać skruszonych w sercu”, „odszukać i zbawić to, co zginęło”. Święty Franciszek z Asyżu mawiał: „Zawsze przyjmowałem mniej, niż mi udzielano, ażeby inni ubodzy nie byli pozbawieni swojej części...”
Coś się chyba zmieniło. Trudno dziś wyobrazić sobie człowieka padającego na kolana i pytającego, co czynić, aby osiągnąć życie wieczne. To raczej Pan Bóg musi się wytłumaczyć, że życie wieczne nie należy się ot tak, po prostu każdemu. Czy dobry Bóg miałby skazać kogoś na wieczne potępienie? Za co?!...
„Idź, sprzedaj wszystko, co masz” – czy to na pewno do mnie!?
Zbawienie o własnych siłach nie jest możliwe. Jedynie „u Boga wszystko jest możliwe”.
„Co muszę uczynić, aby osiągnąć życie wieczne?”

„W Gibeonie Pan ukazał się Salomonowi we śnie. Wtedy rzekł Bóg: «Proś o to, co mam ci dać». A Salomon odrzekł: «ja jestem bardzo młody. Brak mi doświadczenia! Racz więc dać Twemu słudze serce pełne rozsądku...» «Ponieważ poprosiłeś o to, a nie prosiłeś dla siebie o długie życie ani też o bogactwa... więc spełniam twoje pragnienie i daję ci serce mądre i rozsądne...»”

„Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się, i nie kradną. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje...”
Człowiek, który przyszedł do Jezusa chciał być dobry.
Czy bogactwo na pewno jest znakiem Bożego błogosławieństwa?
„Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?” Co zrobić, aby przypodobać się Bogu? Wydawało się temu młodemu człowiekowi, że kiedy nie zabijamy, nie kradniemy, nie jesteśmy cudzołożnikami, już jesteśmy jedną nogą w niebie. Ale nierobienie czegoś to dopiero początek. Nie możemy tylko marzyć o życiu wiecznym, ale własnymi rękoma z Bożą pomocą trzeba sprowadzać je na ziemię.
Jezus pokazuje, że przykazania to jeszcze nie wszystko. Trzeba przemienić swoje serce: „Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości”. Jakie są moje „posiadłości”, które stoją na drodze do Boga? Sprawy materialne, uczucia, praca, uwikłania – pycha, beztroska... Można wymienić całą listę spraw, które potrafią odciągnąć od Boga. Czy jestem w stanie z nich zrezygnować?
Te „posiadłości” są ciągle obecne w moim życiu.
„Modliłem się i dano mi zrozumienie, przyzywałem, i przyszedł mi z pomocą duch Mądrości...” Bóg proponuje nam swoją Mądrość. I nie chodzi tu o liczbę przeczytanych książek, ale o wiarę. O bogactwo serca, którym możemy rozwiązać trudne sprawy życia. Po prostu: – wzywaj Boga zawsze, gdy jesteś bezradny.
Słowo Boże – zawsze jest ostre i przenika do szpiku kości, osądza człowieka. Nasze życie powinno być nim przesycone. – To jest droga mojego zbawienia.

„Któż może być zbawiony?” – Jezus popatrzył na Apostołów i rzekł: «U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe». Tak działa Boża łaska.
Nasze możliwości są ograniczone.
Bóg daje nam szansę, abyśmy byli zdolni do lepszego życia. ON chce mi pokazać lepszy świat, bogatsze życie. – ON wskaże nam właściwą drogę, jeśli zgodzimy się na nią.
Rezygnacja z czegoś, dla Boga, staje się zyskiem – otwiera mi JEGO Serce jeszcze szerzej.
Prawdziwe bogactwo jest nie w posiadaniu, ale w dawaniu – spójrz choćby na św. Franciszka, czy tylu Świętych.

Po co żyję? Jaki jest mój cel? – W świecie, gdzie sukces mierzony jest ilością zgromadzonych dóbr.
Młody człowiek odszedł zasmucony – a miał wiele posiadłości.
Mądrość jest cenniejsza niż wszelkie bogactwa. Czy wolę ją nad zdrowie i piękno – bo wszystko złoto wobec niej jest garścią piasku.
Kto ma więcej?...
„Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci i pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, a życia wiecznego w czasie przyszłym.” – To Jezusowa obietnica.
Nasze życie ma sens, gdy jest pełne miłości i poświęcenia dla innych. Szczęśliwym nie jest ten, kto szuka szczęścia, ale ten, kto próbuje innych uczynić szczęśliwymi.
Najwięcej da się zrobić, kiedy nasze serce i ręce są dobre. W przeciwnym wypadku, życie jest do niczego.
Trzeba coś wybrać.
Sokrates mawiał, że i mędrzec i głupiec nie wiedzą nic. Różni ich tylko to, że mędrzec o tym wie.
(No właśnie.)
– Idź, sprzedaj wszystko, co masz i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem chodź za Mną. – Młodzieniec nie zrobił tego. A mógł otrzymać więcej, niż miał.
I wcale nie chodzi o to, by zrezygnować ze wszystkiego, tylko, by mądrze z tego korzystać. Wystarczy podjąć odpowiednią decyzję.
AMEN

06/10/2024

27 Niedziela Zwykła
Rok’ B
6 października 2024 r.

Rodzina – wspólnota miłości na wzór samego Boga.
Pielęgnowanie duchowości rodzinnej. – Każdego dnia możemy znaleźć kilka chwil, aby powiedzieć Bogu o tym, co nas niepokoi, wstawić się za najbliższych, wesprzeć kogoś, kto przeżywa trudny czas. Podziękować za wszystko. Razem się zestarzeć i wypalić, okazać wierność...
Przeżywamy czasy, w których coraz częściej próbuje się nagiąć Przykazania do swoich spraw. Mojżesz pozwalał oddalić żonę – czy miał rację? Jezus mówi wyraźnie: – „Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych...” – Kto by tak dosłownie traktował Ewangelię?!...
Cudzołóstwo, grzech przeciwko VI przykazaniu Bożemu, to nie tylko wzięcie „za swoją” żony oddalonej przez kogoś. To także uznanie za współmałżonka kogoś bez Bożego błogosławieństwa. – Tylko, kto dzisiaj ośmieli się mówić o tym grzechu, kiedy nawet rodzice milczą!?
Czyżbyśmy się już oswoili z przegraną wiecznością?! – Związki od zawsze uznane za bezwzględnie grzeszne. – A teraz wielu chciałoby, aby mogły być błogosławione...
Jezus powiedział jasno i bez ogródek: Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego. Proste, prawda!? – Słowa Pana Boga!

Tych, którzy przekazali nam Bożą mądrość nie interesowały sprawy świata, przyroda czy ewolucja. Dla nich najważniejsze było pytanie o Boga. Pismo Święte to nie traktat naukowy, ale opowieść o tym, że źródłem wszystkiego, całej rzeczywistości, jest Bóg. – To ON jest jedynym Stwórcą. Tylko ON.
Skąd więc zło i cierpienie w naszym życiu?
U źródła wszystkiego stoi nieposłuszeństwo wobec Boga – złamanie JEGO woli. Bóg jest Stwórcą dobrego świata, a człowiek przez grzech wszystko zepsuł.
U Pana Boga nie znajdziemy nienawiści czy wrogości. W obrazie stworzenia człowieka: mężczyzny i kobiety, pokazana jest ich jedność. Ta jedność przetrwa nawet tragedię pierwszego grzechu, ale odtąd pozostanie brak zaufania i... oskarżenia.
„Jeśli mężczyzna poślubi kobietę i zostanie jej mężem, lecz nie będzie jej darzył życzliwością, gdyż znalazł u niej coś odrażającego, napisze jej list rozwodowy i odeśle ją od siebie...” „Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?”
Pokusa niewierności to bardzo bolesne doświadczenie. Niewierność wobec danego słowa, niewierność przyrzeczeniom, wszelkim postanowieniom. Spowiadając się uznajemy przecież, że nie byliśmy wierni Bogu.

Dziś Jezus pragnie nam przypomnieć o szczególnym powołaniu człowieka – o powołaniu do małżeństwa.
Wierność i miłość małżeńska.
„Co Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela” – mówi Jezus do faryzeuszów pytających, czy wolno mężowi oddalić żonę.
Małżeństwo, to przymierze miłości. Oblubieńczość, ojcostwo-macierzyństwo, braterstwo – mówił św. Jan Paweł II. W małżeństwie mamy do czynienia ze wspólnotą (komunią) osób – uzupełnianiem się mężczyzny i kobiety; dzieleniem całego życia, tego, co mają i kim są. Stąd świadectwo wierności – podstawowe zadanie męża i żony. To zadanie bywa nieraz zachwiane poprzez przeróżne konflikty czy egoizm.
Jak nauczyć się prawdziwej miłości – szczerej troski o innych? A nie egoistycznego patrzenia na siebie i szukania tylko przyjemności. Małżeństwo, to dar z siebie dla innych.
„Szczęśliwy człowiek, który chodzi Bożymi drogami: „Małżonka twoja jak płodny szczep winny w zaciszu twojego domu...” – Każdy z nas jest bohaterem historii, która już nigdy się nie powtórzy.
Gdy w swoich pomysłach, budowania świata po swojemu człowiek zbyt daleko odejdzie od Stwórcy, trzeba o tym mocno przypomnieć. List rozwodowy to tylko wymowny przykład, jak daleko potrafią ludzie odejść od tego, co było „na początku”.

Jesteśmy świadkami rozpadu rodziny, rozbicia małżeństwa, dramatu rozdzielanych dzieci. Dzieje się to dlatego, że postępuje zatwardziałość serca – odejścia coraz dalej od Pana Boga.
Jak poradzić sobie z rodzinnymi problemami, jak udźwignąć ciężar trudu i poświęcenia dla najbliższych – bez Boga, Który dla szczęścia człowieka był gotów na śmierć?!...

Tak wiele słyszy się dziś o czystości wody i powietrza, gdy tak bardzo potrzeba nam czystości ludzkiego serca: – uczciwych zasad i wartości.
Czy idziemy za Jezusem?
A może jak faryzeusze, chcemy „wystawić GO na próbę”? Może coś wytargujemy u Pana Boga – byle dla siebie!
„Czy wolno mężowi oddalić żonę?” – Pobawić się kimś i porzucić!? I to chcemy nazwać miłością?!…
Życie nie jest proste. Niektórzy mówią, że od miłości do nienawiści krótka jest droga. Jak wiele cierpienia i łez dzieje się tam, gdzie zanika miłość! To dotyka wszystkich.
Gdy zabraknie dojrzałości i miłości sytuacja będzie nie do przeżycia. I właśnie o to pytają faryzeusze. – Mojżesz dopuścił rozwody, choć inne było Boże przykazanie.
Cokolwiek Jezus powie, narazi się ludziom – szukają wykrętów, a nie prawdy!
Jezus dobrze wie, co się dzieje w ludzkich sercach. Największym problemem ludzkiego serca jest zatwardziałość – kamień, w który potrafimy je zamienić: „Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych napisał wam to przykazanie. Lecz na początku Bóg stworzył ich jako mężczyznę i kobietę. A tak już nie są dwojgiem, lecz jednym ciałem.” – Trudna odpowiedź, prawda? Po ludzku, jeśli przyjmiemy ją bez wiary – nie do przyjęcia. Najpierw musimy pozwolić Bogu skruszyć nasze serca.

Dlatego już na początku stworzenia Bóg odsłania nam prawdę o miłości (między mężczyzną a kobietą): – o wzajemnym powierzeniu się sobie.
Porzucić egoizm, skupienie (zapatrzenie) się na sobie, aby móc naprawdę kochać. A to nieraz niesie ze sobą cierpienie. – Na tym polega wierność. – Jezus zbawił nas przez ofiarowanie siebie! – Tak wygląda miłość, wierna aż po krzyż. Miłość, która zwyciężyła. I od tej chwili, kiedy będziesz się zmagać ze swoim egoizmem, spójrz na Jezusa, a twoje pogubione serce zacznie się kruszyć. – Pojawi się miłość. Prawdziwa, taka, która przebacza, która nie szuka własnych korzyści, nie zdradza, ale jest wyrozumiała, pełna oddania i siły. Miłość jest wyborem, postawą życia, wiernością mimo wszystko – jak to ktoś powiedział. I objawia się, we wszystkich sprawach naszego życia. Tylko ona daje siłę do dobrego i pięknego życia.
Bo nasz Bóg jest Miłością. A ty masz swoje miejsce w JEGO Sercu. Tylko, czy ON ma miejsce w twoim?...

Życie pisze różne scenariusze. Nie wszystkie są po naszej myśli. Jezus zawiesza poprzeczkę miłości małżeńskiej na wysokim poziomie – nierozerwalnej więzi.
Czy w mojej codziennej modlitwie powierzam Jezusowi tych, których kocham może jeszcze za mało – tych najbliższych? Te wszystkie trudne sprawy pomiędzy nami? Nawet to, co mnie boli? Czy otwieram dla nich moje serce? – Z dnia na dzień szerzej.
Oni są najcenniejszym moim skarbem. Dzięki Bogu, Który mi ich dał...
Czy tak spoglądam na moją rodzinę?!...

AMEN

06/10/2024
06/10/2024

26 Niedziela Zwykła
rok ’B
29 września 2024 r.

Odpowiedzialność za świętość. Jakże bardzo ta nasza rodzina ludzka musi nauczyć się żyć razem w harmonii i pokoju. Czy tak się da?...
Wydaje się, że pośród nas rozgościła się skłonność do sterowania innymi. Tak chętnie pouczamy, co inni powinni zrobić, jak myśleć. Po prostu: „zrób to, czego ja chcę”. – Tak łatwo przychodzi nam dyrygować innymi.

Po wyjściu z Egiptu lud szybko zaczął szemrać przeciw Bogu i narzekać, że jest mu źle. „Tłum ogarnęła żądza.” Mojżesz zaczął robić Bogu wyrzuty: „Nie mogę już sam dłużej udźwignąć troski o ten lud, już mi nazbyt ciąży. Zabij mnie, jeśli darzysz mnie życzliwością, abym nie patrzył na swoje nieszczęście...”
Pan Bóg polecił mu wtedy, by znalazł tych, którzy będą dla niego pomocą. – I przekazał im „ducha, który był w Mojżeszu” – oddał część odpowiedzialności za nich.
Boży dar nie jest zarezerwowany tylko dla wybranych.
„Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się, i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje.”
Zbawienie jest skierowane do wszystkich.
Poddać się prowadzeniu przez Ducha Świętego, Który obdarzy nas swoją łaską...

Wędrując przez pustynię do Ziemi Obietnic Izraelici tracą cierpliwość i zaczynają narzekać: – A to nędzne jedzenie, a to gorąco, a to znowu, że idą już tak długo – długo trwała ta droga, aż 40 lat. „Czemu wyprowadziliście nas na pustynię?” „Czy nie było nam lepiej w Egipcie?” Ucieczka z Egiptu, to obraz naszego życia. – Bóg wyprowadza nas z grzechu i słabości. A my: „Czy nie byłoby łatwiej, gdybyśmy nie musieli trzymać się tych przykazań?” – Tylko, co wtedy?! Jaka nasza wartość? Co z nas pozostanie?...
Bóg przekracza wszelkie granice. ON działa nawet przez tych, o których nikt by nie pomyślał. Cały świat jest godny JEGO miłości.

Apostoł Jan skarży się na człowieka, który w imię Jezusa wyrzucał złe duchy – mimo że nie należał „do nich”. Uczniowie mają czynić miłosierdzie i żyć Ewangelią – po tym będą nas poznawać.
Kłopot w tym, abyśmy potrafili dostrzec wokół siebie innych i podzielili się z nimi Bożą miłością. Jeśli mamy Bożego Ducha, to wówczas będziemy potrafili zwrócić uwagę na nich.
Jesteśmy za siebie współodpowiedzialni.
Jesteśmy „cząstką” Kościoła, karmiącą się Jezusem.
„Zacznij się cieszyć z tego, co masz – wdzięczność jest pamięcią serca, a zazdrość nikomu jeszcze na dobre nie wyszła...”
Tym co przeszkadza nam radować się życiem jest zapatrzenie się w siebie. – To taka nasza choroba, która chce wszystko zepsuć.
„Nakazy Pana są radością serca...”
Nauczyć się zdrowego dystansu do wszelkich dóbr... – Bo to one często są powodem do zazdrości. „Jeśli twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu. odetnij ją; lepiej dla ciebie ułomnym wejść do życia wiecznego...” Gdy odejdziemy z tego świata, będziemy sądzeni z miłości. A nie z tego, ile zdobyliśmy: „Życie jest tak krótkie, że szkoda je marnotrawić jedynie w pogoni za zyskiem czy wielkością.”

Zazdrość pojawia się także na kartach Ewangelii. Postawa Jana pokazuje, że także Apostołowie nie byli od niej wolni – tak blisko Jezusa. Zazdrość o „przywłaszczenie” mocy, która tak naprawdę należy tylko do Zbawiciela.
Ktoś kiedyś pięknie powiedział, że wdzięczność jest witaminą dla duszy. Eucharystia, w której uczestniczymy, to dobra okazja, by wyrazić wdzięczność Bogu za wszystko, co od NIEGO otrzymaliśmy.
Nauczyć się cieszyć z tego, kim jestem i co posiadam – jakie to trudne!?...

Jan nie chciał, by inni czynili to, co oni. Czy to nie zazdrość? Poczucie „wyjątkowości” i przywileju dla wybranych tylko?! I odpowiedź Pana: „Przestańcie zabraniać”. Jak odciąć się od wyniosłości?!... Coś podobnego miało miejsce u Jozuego, który zapragnął, aby Mojżesz zabronił Eldadowi i Medadowi czynić Boże znaki. „Czyż zazdrosny jesteś o mnie?”
Odciąć się od wszelkiej pychy, wyniosłości i zazdrości. To wywołuje tylko zgorszenie.

Papież Franciszek, pisząc o braterstwie i przyjaźni, nazywa Kościół „domem z otwartymi drzwiami”, do którego każdy może wnieść swoje bogactwo i niepowtarzalność. Jakże bardzo musimy nauczyć się żyć razem w harmonii i pokoju – i nie musimy być wszyscy jednakowi.
Być może ta duchowa poprzeczka podniesiona jest zbyt wysoko. Ale uczmy się żyć w takiej atmosferze. Życie nie polega na spełnianiu marzeń tych, którzy chcą narzucić nam „swoją mądrość”. Życie polega na tym, aby być z Jezusem. I to jest istotą życia we wspólnocie Kościoła. Wszyscy mamy swoje miejsce w tej Bożej Rodzinie. Zacznijmy od siebie. Otwórzmy drzwi naszego serca dla Boga. Resztę zostawmy Jezusowi, Który potrafi przemienić nasze serce.

Usłyszeliśmy bardzo ważną historię z Ewangelii. To dobra nowina – to JEGO mądrość. Ona przypomina, jak ważne jest, abyśmy byli dobrzy i zatroskani o innych.
Czy nie piękniej wtedy żyć?
Jezus zawsze chce, abyśmy odnaleźli prawdę.
To w ten sposób pokazujemy, kim naprawdę jesteśmy.

AMEN

Adres

Piława
Silnowo
78-446

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Parafia Rzymskokatolicka pw. śś Piotra i Pawła Apostołów w Piławie umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij