29/10/2024
30 Niedziela Zwykła
rok ’B
27 października 2024 r.
Przystanąć przy potrzebującym, a zwłaszcza tym najsłabszym. Czy próbujemy naśladować Jezusa, Który „pociesza” strapionych, „poi ich” strumieniem swojej miłości, przywraca godność (dobre „imię”) – prowadzi „równą drogą”, aby nikt się nie potknął. ON nie przyszedł po to, by usunąć wszelkie cierpienia, ale by wyzwolić nas od największej niewoli – niewoli grzechu, która prowadzi do bezduszności, zapatrzenia się w siebie. Ubodzy, chorzy, błądzący w grzechu byli zawsze JEGO celem.
Naśladując Pana staję się JEGO uczniem. Chrześcijaństwo polega na czynieniu i przeżywaniu tego, co uczynił i przeżył Jezus.
Co chcesz, abym ci uczynił?...
Pytanie Jezusa wydaje się niepotrzebne: o co innego mógłby prosić ślepiec? A jednak, Jezus pyta o to, co jest dla mnie najważniejsze. Czy na pewno wiem, czego chcę?
ON chce nas słuchać – ciągle interesuje GO nasz los. ON też wie, co jest dla mnie najlepsze.
Bartymeusz wiedział, czego chce. Wiedział też, do Kogo kieruje prośbę – KIM jest i co potrafi Jezus z Nazaretu. Kalectwo nie jest karą za grzechy. Wierzył, że jest wart tego, aby zabiegać o dobro. O lepsze życie. Wierzył, że może prosić o to, czego potrzebuje. Nie poddał się tym, którzy próbowali go zagłuszyć. Poszedł po uzdrowienie do Jezusa. I otrzymał więcej niż prosił: przejrzały nie tylko jego oczy, ale i serce.
Taki Bartymeusz może stać i przy mojej drodze...
Przez Jerycho wiódł główny szlak łączący Galileę z Jerozolimą. Taka droga była doskonałym miejscem dla żebraków. Ale czy tylko o to chodzi?...
Wiara człowieka jest konieczna, by Jezus mógł zadziałać.
Wzrok. Wiemy, jak on jest ważny. Czasem nie chcemy czegoś zobaczyć, bo tak jest prościej. Bóg zaprasza nas do czegoś innego.
W pierwszym czytaniu słyszymy historię proroka Jeremiasza. Był on świadomy, że jego naród – Izraelici – ginie, wkrótce straci wolność. Miał jednak nadzieję, że Bóg przyjdzie im z pomocą. Nazwano go „widzącym”, bo dostrzegał to, czego nie widzieli inni.
Co widzi Jeremiasz? Widzi lud Izraela, który nie żyje według przykazań – danych mu z miłości, przez Pana. Widzi lud, który zapomina o Bogu, który sprzeniewierzył się umowie, jaką z NIM zawarł – przymierzu. Zapowiada więc nadchodzącą niewolę, jako karę za grzechy – staną się znowu niewolnikami. Ale Jeremiasz zapowiada też wyjście z niej: – Będzie ono pełne radości, bo znowu odnajdą Boga. Bóg uratuje wierną resztę swojego ludu – słabych, chorych, niewidomych, pogubionych. Ich powrót będzie jak zwycięska procesja, bo zwycięży Bóg; oczyści ich ze słabości i grzechu – da im nowe życie. Jeremiasz już to widzi i działa: – ostrzega, modli się, pości. Mówił o ich nadchodzącym losie, bo miał nadzieję, że się nawrócą.
O niewidomym mówi także Ewangelia. Rzecz dzieje się w Jerychu, nazywanym miastem grzechu. To tam, w największej depresji świata, niewidomy człowiek zostaje uzdrowiony. Dostaje szansę na nowe życie. Miał odwagę prosić Jezusa o pomoc, choć wielu nastawało, aby zamilkł. Co robi? „Idzie za Nim.” – To może być obraz naszego życia.
Możemy i my nie widzieć Boga. Ale jest ratunek – wiara.
I o tym dziś słyszymy!
Słyszymy o Jeremiaszu – „widzącym” proroku i o Bartymeuszu, który zaczął widzieć. Tak wygląda dojrzewanie wiary – kiedy przychodzimy do Boga po pomoc. Możemy być w tragicznej sytuacji: cierpienia, choroby, słabości czy grzechu – jak Izraelici, albo Bartymeusz. Gorzej, gdy tego nie widzimy.
„Idź, twoja wiara cię uzdrowiła” – powiedział Jezus, a ten od razu przejrzał. Nie każdy napotkany przez Jezusa ślepiec przeżył to, co on. Czym wyróżnił się Bartymeusz? Czekał przy wyjściu z Jerycha. Warto wyciągnąć właściwe wnioski. – «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!» Bartymeusz ogromnie pragnął uzdrowienia. Ale to było jeszcze za mało.
Wielu nastawało na niego, żeby umilkł.
– To Jezus go zawołał. ON nie przechodzi obok ludzkich pragnień obojętny: «Bądź dobrej myśli, wstań, woła cię”.
Zrzucił wszystko i pobiegł do Jezusa. – Ten płaszcz to było wszystko dla biedaka. Dzięki niemu mógł przeżyć. – Bezpiecznie będzie u Jezusa.
Wszystko się zmieniło!
Bartymeusz już widział wybawienie.
To jest nawrócenie.
Czy my mamy coś z Bartymeusza? Jak wygląda nasza wiara?
Siedział przy drodze. – Bo gdzie miałby siedzieć?...
Można iść za Jezusem i być ślepym na JEGO miłość.
A gdyby Jezus go nie uzdrowił? – Zostałby z niczym. Dalej ślepy, i tylko z płaszczem...
Panie, żebym przejrzał...
Czy jestem przy właściwej drodze?...
AMEN