Przez Maryję do Jezusa

Przez Maryję do Jezusa Rdz 3,15 "Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie i niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży* ci głowę, a ty zmiażdżysz* mu piętę".

EWANGELIAMt 10, 16-23Słowa Ewangelii według Świętego MateuszaJezus powiedział do swoich apostołów:«Oto Ja was posyłam ja...
12/07/2024

EWANGELIA
Mt 10, 16-23
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Jezus powiedział do swoich apostołów:
«Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie.
Miejcie się na baczności przed ludźmi! Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników i królów będą was prowadzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić, gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was.
Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią. Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony.
Gdy was prześladować będą w tym mieście, uciekajcie do innego. Zaprawdę, powiadam wam: Nie zdążycie obejść miast Izraela, nim przyjdzie Syn Człowieczy».

[KOMENTARZ] ks. Janusz Chyła - opoka.org.pl
Jesteśmy wezwani do ewangelicznego radykalizmu. Jezus mówi: „Oto Ja was posyłam jak owce między wilki...”. Wpierw to słowo zrealizował On sam. Jako pierwszy został posłany jak owca między wilki. Aby ta misja była kontynuowana, potrzeba wciąż świadków, którzy są gotowi oddać życie Mesjaszowi, a nawet za Mesjasza.
Jezus i Jego nauczanie wywołują różne reakcje. U jednych wiarę i życie ukształtowane zgodnie z jej zasadami, u innych bunt, a nawet nienawiść. Odrzucający Chrystusa, krzyż i Ewangelię często podkreślają potrzebę uszanowania neutralności światopoglądowej i laickość przestrzeni publicznej. Ciekawe, że sami przy okazji różnych parad równości i spektakli teatralnych posługują się symbolami chrześcijańskimi. Religia w formie sprofanowanej już nie zakłóca neutralności?
Zadaniem Kościoła jest świadczenie o prawdzie i miłości w świecie takim jaki on jest. To nasz świat. Nie mamy się na niego obrażać, że jest zagubiony, pokaleczony przez grzech oraz różne bezbożne i antyludzkie ideologie. Trzeba go ewangelizować. Nie jest to łatwe, ponieważ nawet w gronie najbliższych – jak zapowiedział Jezus – dochodzi do napięć, sporów, prześladowań.
Wsłuchujemy się dzisiaj w nauczanie i wpatrujemy w życie św. Brunona Bonifacego z Kwerfurtu, biskupa i męczennika z przełomu X i XI wieku. Był to trudny okres w historii Kościoła. Patron dzisiejszego dnia pozostał wierny swojemu powołaniu do końca. Pisał do cesarza Henryka II: „Bojąc się, żebyśmy tego życia nie zmarnowali i w dniu śmierci nie okazali się nadzy, ile tylko tchnie łaska Ducha Świętego, staramy się działać i pracować według tych oto słów najlepszego Pawła: «Lecz ja zgoła nie cenię sobie życia»". Nie ma cenniejszej wartości od zbawiania wiecznego.

Twoja domena jest utrzymywana w OPOKA

EWANGELIAMt 19, 27-29Słowa Ewangelii według świętego MateuszaPiotr rzekł do Jezusa: «Oto my opuściliśmy wszystko i poszl...
11/07/2024

EWANGELIA
Mt 19, 27-29
Słowa Ewangelii według świętego Mateusza

Piotr rzekł do Jezusa: «Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy?».
Jezus zaś rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na swym tronie chwały, wy, którzy poszliście za Mną, zasiądziecie również na dwunastu tronach i będziecie sądzić dwanaście szczepów Izraela. I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci, siostry, ojca, matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne posiądzie na własność».

[KOMENTARZ] ks. Przemysław Krakowczyk - opoka.org.pl
Ileż to cudów dokonanych przez Jezusa widzieli w swoim życiu uczeni w Piśmie! Przecież nie spuszczali Jezusa z oczu, podążali za Nim krok w krok. Dzisiejsza historia ukazuje nam, że wiara jest także łaską i że o wiele lepszy grunt znajduje w sercach prostych, pokornych, niż w sercach uczonych, pełnych pychy i zarozumiałości. Paralityk staje na własnych nogach i może iść dalej przez życie, ponieważ jego przyjaciele uwierzyli w Jezusa. Uczeni w Piśmie i starszyzna ludu pozostają w miejscu, w którym stoją, sparaliżowani przez swoją własną niewiarę.
Ograniczeni we własnych schematach myślenia, uczeni w Piśmie nie są w stanie pojąć, że Boga nie da się zamknąć w ciasnych ramach naszych wyobrażeń, że On je zawsze przekracza. Jezus jest wcielonym Synem Bożym, który ma władzę odpuszczania naszych grzechów. Jak często osądzamy ludzi, ponieważ myślą lub postępują inaczej niż my? A jak często oceniamy Boga, który częściej myśli i działa niezgodnie z naszymi wyobrażeniami na Jego temat? Trwając uparcie przy własnych opiniach, zamykamy się na Boga, który jest większy od świata w naszych głowach.
Trzeba mieć serce otwarte jak dziecko, zdolne do zachwytu za każdym razem, gdy odkrywa coś nowego. Musimy mieć serca proste, pokorne, aby uwierzyć w Jezusa i doświadczyć cudu uwolnienia z tego, co nas paraliżuje.

Twoja domena jest utrzymywana w OPOKA

EWANGELIAMt 10,1-7Słowa Ewangelii według Świętego MateuszaJezus przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił i...
10/07/2024

EWANGELIA
Mt 10,1-7
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Jezus przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości.
A oto imiona dwunastu apostołów: pierwszy – Szymon, zwany Piotrem, i brat jego Andrzej, potem Jakub, syn Zebedeusza, i brat jego Jan, Filip i Bartłomiej, Tomasz i celnik Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Tadeusz, Szymon Gorliwy i Judasz Iskariota, ten, który Go zdradził.
Tych to Dwunastu wysłał Jezus i dał im takie wskazania: «Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego. Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie».

[KOMENTARZ] Maciej Górnicki - opoka.org.pl
Pierwsze czytanie – z księgi proroka Ozeasza przywodzi na myśl słynny eksperyment psychologiczny Calhouna. Populacja myszy, której zapewniono zbyt komfortowe warunki bytu, zaczęła degenerować aż do całkowitego zaniku. Ozeasz pisze: „Izrael był jak dorodny krzew winny, przynoszący wiele owoców; lecz gdy owoc jego się mnożył, wzrastała liczba ołtarzy; im większy dobrobyt w kraju, tym wspanialsze budowano stele”. Choć Bóg błogosławił swojemu ludowi, ten zamiast zwracać się ku prawdziwemu Bogu, szukał sobie bożków. Taka jest niestety prawda o świecie skażonym grzechem: tak jak w przypadku myszy w eksperymencie, gdy jest nam za dobrze, wpadamy w samozadowolenie, przestajemy pracować nad swoim charakterem, stajemy się roszczeniowi. Jeszcze inaczej mówiąc: trudne czasy rodzą wielkich i bohaterskich ludzi, łatwe czasy – ludzi nijakich i bojaźliwych. Pomyślmy o tym następnym razem, gdy spadać będą na nas życiowe trudy i cierpienia. Ostatecznie nie chodzi o to, aby było nam łatwo, ale – abyśmy umieli stawić czoła trudnościom, abyśmy byli silni duchem. Gdy „posiejemy sprawiedliwość”, czyli będziemy postępować w sposób prawy (nie szukając łatwego zysku i łatwej przyjemności, ale prawdziwego dobra), „zbierzemy miłość”. Będzie to zarówno miłość innych ludzi, którzy szczerze będą chcieli relacji z nami, jako ludźmi prawymi, jak i, przede wszystkim, miłość Boga, której doświadczamy tym pełniej, im bardziej stajemy się prawi.
Ewangelia mówi dziś o władzy, której Jezus udzielił swoim uczniom. Była to władza nad wszelkimi skutkami grzechu pierworodnego: niszczycielskim oddziaływaniem złego ducha, nad chorobami, nad wszelkimi słabościami. Ich działanie miało charakter proroczy. Poprzez dokonywane znaki pokazywali rzeczywistość Królestwa niebieskiego, o którym mówił Jezus. Wprawdzie tu, na ziemi, nie doświadczamy jeszcze w pełni doskonałości tego Królestwa, ale otrzymujemy zapewnienie od Boga: „bliskie już jest Królestwo niebieskie”. Wracając do myśli z pierwszego czytania: gdybyśmy teraz otrzymali to Królestwo jako coś gotowego, okazałoby się, że my sami nie nadajemy się do niego, nie dorośliśmy duchowo i moralnie do tego, aby w nim żyć. Dlatego Królestwo Boże niejako „przybliża się”, wraz z naszym wewnętrznym zbliżaniem się do Boga, ale dopóki trwa doczesność, dopóki Chrystus nie przyjdzie ponownie na ziemię, w żadnym miejscu i czasie nie da się powiedzieć: „to już jest Królestwo Boże”, nic więcej nam nie trzeba. Ciągle jesteśmy w drodze, a dzięki temu, że zbliżamy się ku Bogu, wzrasta w nas samych stale Jego królestwo.
Jeszcze jedna myśl, dotycząca nakazu Jezusa, aby Jego uczniowie w tamtym momencie nie szli do pogan ani Samarytan, ale do tych, którzy „poginęli z domu Izraela”. Nie jest to w żadnym razie dyskryminacja pogan ani Samarytan, ale wyraz wierności Boga. Choć Izrael tak daleko odszedł od przymierza z Nim, On pozostał zawsze wierny. Zanim więc Ewangelia mogła być głoszona całemu światu, wypadało, aby najpierw została ogłoszona Żydom. Dopiero po zesłaniu Ducha Świętego otwarły się drzwi do głoszenia Dobrej Nowiny wszystkim narodom – i to jest czas Nowego Przymierza, któremu Bóg jest tak samo wierny, jak Pierwszemu Przymierzu z Izraelem. Tak więc nie powinniśmy interpretować wysyłania uczniów najpierw do Żydów jako przejawu dyskryminacji, ale jako znak Bożej wierności!

Twoja domena jest utrzymywana w OPOKA

EWANGELIAMt 9, 32-38Słowa Ewangelii według Świętego MateuszaPrzyprowadzono do Jezusa opętanego niemowę. Po wyrzuceniu zł...
09/07/2024

EWANGELIA
Mt 9, 32-38
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Przyprowadzono do Jezusa opętanego niemowę. Po wyrzuceniu złego ducha niemy odzyskał mowę, a tłumy pełne podziwu wołały: «Jeszcze się nigdy nic podobnego nie pojawiło w Izraelu!»
Lecz faryzeusze mówili: «Wyrzuca złe duchy mocą ich przywódcy».
Tak Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię o królestwie i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości.
A widząc tłumy, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce niemające pasterza. Wtedy rzekł do swych uczniów: «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo».

[KOMENTARZ] ks. Michał Kwitliński - opoka.org.pl
Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Te słowa z dzisiejszej Ewangelii są od wieków odczytywane jako wezwanie do modlitwy o powołania do służby Kościołowi, który jest Winnicą Pańską. W szczególności chodzi o powołania kapłańskie. Skoro jednak Kościół jest Bożą winnicą, dlaczego mamy prosić Go o wysłanie robotników? Czyżby sam nie widział takiej potrzeby? Takie pytania często pojawiają się w naszej głowie, nie tylko w odniesieniu do prośby o powołania. Być może czujemy, że są niestosowne, ale próbując na nie odpowiedzieć, łatwiej nam jest zrozumieć Boży plan zbawienia.
Powinniśmy prosić o posłanie robotników, bo winnica jest Boga, ale z Jego woli również nasza. Ta prośba jest wyrazem miłości i wdzięczności do Boga, który pragnie zbawienia każdego człowieka, a zarazem obdarzył nas wolnością, która wymaga zaangażowania. Równocześnie, prosząc o powołania, uznajemy, że do Boga należy decyzja, do kogo kieruje swoje wezwanie. Możemy i powinniśmy ukazywać potrzebę i piękno kapłaństwa, formować młodych, aby byli hojni w pragnieniu służenia Bogu i ludziom, a zarazem dojrzali do podjęcia tego trudnego zadania. Ostatecznie jednak, to Bóg wzywa, a konkretny człowiek odpowiada w sposób całkowicie wolny. Tylko tak posłany robotnik będzie dobrym i skutecznym żniwiarzem.
Żniwo jest wielkie… Może trudno nam odnieść te słowa do współczesnego świata patrząc, jak nasza cywilizacja coraz bardziej oddala się od Boga. Spotykamy coraz więcej ludzi, którzy porzucili wiarę albo w ogóle jej nie mieli. W kulturze nierzadko dochodzi do otwartego odrzucenia chrześcijaństwa, a coraz częściej mamy do czynienia z porażającą ignorancją. Skoro coraz mniej ludzi chodzi do kościoła, to może i robotników nie potrzeba tak wielu? To jednak błędne spojrzenie, czysto użytkowe. Kapłani to dostawcy usług, popyt spada, więc i branża redukuje zatrudnienie… Kto mieszkał, choć krótki czas w kraju, w którym brakuje kapłanów zdaje sobie sprawę, co oznacza brak dostępu do sakramentów. Przede wszystkim jednak: żniwo jest wielkie. Chrystus chce, aby wszyscy byli zbawieni, wszystkim ofiaruje swą łaskę, również tym którzy Go w ogóle nie znają, a nawet świadomie odrzucają. Miliardy ludzi, którzy czekają na Ewangelię. W tej sytuacji zaczynamy dostrzegać, że żniwiarze to nie tylko kapłani. Wszyscy, którzy otrzymali łaskę wiary, są potrzebni przy żniwach. Kiedy wierny świecki, nie mający powołania do kapłaństwa sakramentalnego, prosi o robotników na żniwo, modli się również o swoje powołanie. Ściśle rzecz biorąc, prosi o odkrycie, że już w sakramencie chrztu zawarte jest powołanie do świętości oraz do misji.
W niczym nie zmniejsza to wagi modlitwy o powołania kapłańskie. Kapłani sprawują sakramenty, są szczególnymi narzędziami Boga w przekazywaniu łaski. Kiedy pokazuję osobie niewierzącej piękno Ewangelii, to przekazuję zaproszenie do przyjaźni z Chrystusem, która najpełniej urzeczywistnia się w sakramentach Eucharystii i Pokuty. Bez kapłanów nie ma Mszy, nie ma spowiedzi. Mówimy dziś dużo o konieczności zaangażowania wszystkich wiernych w głoszenie Ewangelii. Bardzo słusznie, traktowanie kapłanów i osób zakonnych jako „zawodowych apostołów”, którzy wyręczają świeckich, jest wypaczeniem. Jednak, aby realizować swą misję ewangelizacyjną, potrzebujemy kapłanów, służących nam wszystkim. Potrzebujemy wreszcie biskupów, następców Apostołów, którzy mają zadanie kierowania wspólnotą i troski o wierne zachowanie nauki, którą nam powierzył nasz Pan, Jezus Chrystus.

Twoja domena jest utrzymywana w OPOKA

EWANGELIAMk 6, 1-6Słowa Ewangelii według Świętego MarkaJezus przyszedł do swego rodzinnego miasta. A towarzyszyli Mu Jeg...
07/07/2024

EWANGELIA
Mk 6, 1-6
Słowa Ewangelii według Świętego Marka

Jezus przyszedł do swego rodzinnego miasta. A towarzyszyli Mu Jego uczniowie. Gdy zaś nadszedł szabat, zaczął nauczać w synagodze; a wielu, przysłuchując się, pytało ze zdziwieniem: «Skąd to u Niego? I co to za mądrość, która Mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez Jego ręce! Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry?» I powątpiewali o Nim.
A Jezus mówił im: «Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony».
I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał.

[KOMENTARZ] ks. Marian Machinek MSF - opoka.org.pl
Dziwna jest ta reakcja słuchaczy na słowa Jezusa. Niewątpliwie są pod wielkim wrażeniem Jego nauczania, ale zamiast poruszenia serca, które daje siłę do zmiany życia i potrafi nadać mu zupełnie nową treść, pojawia się u nich chłodny dystans. Nieważne dla nich jest to, co Jezus mówi, ale zajmują ich bezpłodne dywagacje na temat Jego ziemskiego pochodzenia. On nie może mieć racji, skoro nie pochodzi z jakiegoś znaczącego rodu. W ten sposób słuchacze sami zamykają sobie drogę do życiodajnego słowa, które mogłoby zmienić i odnowić ich życie, a ostatecznie doprowadzić ich do zbawienia. Lekceważenie słowa Bożego sprawia, że słuchacze Jezusa stają się też ślepi na działanie Boga w ich życiu. Tam, gdzie nikt nie oczekuje Bożych cudów, tam się one nigdy nie pojawią.
Postawa lekceważenia wobec tego, co święte, związana jest zazwyczaj z poczuciem wyższości i z przekonaniem, że człowiek wie już wszystko o Bożych tajemnicach i nie potrzebuje żadnego pouczenia, a pozostaje mu jedynie przekazywanie własnej przebogatej wiedzy innym, którzy jej jeszcze nie posiedli. Na niebezpieczeństwo takiego wykrzywienia w życiu wiary narażeni są szczególnie ci, którzy przez długi czas intensywnie zbliżali się do Boga, z racji swojego życiowego powołania obcują z nim na co dzień, mają szeroką wiedzę o świecie wiary, i nieraz doświadczali Bożej obecności. Niszcząca rutyna potrafi zabić świeżość wiary i sprawić, że człowiek jedynie odcina kupony od niegdysiejszego bogactwa, nie dostrzegając, że dawno już straciły swoją wartość, świeżość i siłę przekonania.
Postawa lekceważenia pojawia się często w relacjach międzyludzkich. Człowiek przyzwyczaja się do wkładania innych w gotowe szufladki i ostatecznie nie oczekuje już niczego wartościowego od kogoś, kogo zamknął w szufladce z napisem „niewykształcony i prosty”. Egocentryczne skupienie na sobie sprawia, że człowiek nie dostrzega już skarbów, jakie zawarte są w słowach innych, szczególnie tych, którzy nie są w stanie pochwalić się dyplomami jakiejś renomowanej teologicznej uczelni. Z głębokiej wiedzy o meandrach ludzkiej natury wyrosło średniowieczne dictum, które warto zapamiętać: Nie pytaj, kto mówi, ale słuchaj jedynie tego, co ma do powiedzenia.

Twoja domena jest utrzymywana w OPOKA

EWANGELIAMt 9, 14-17Słowa Ewangelii według Świętego MateuszaPo powrocie Jezusa z krainy Gadareńczyków podeszli do Niego ...
06/07/2024

EWANGELIA
Mt 9, 14-17
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Po powrocie Jezusa z krainy Gadareńczyków podeszli do Niego uczniowie Jana i zapytali: «Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, Twoi zaś uczniowie nie poszczą?»
Jezus im rzekł: «Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy będą pościć.
Nikt nie przyszywa łaty z surowego sukna do starego ubrania, gdyż łata obrywa ubranie, i gorsze staje się przedarcie. Nie wlewają też młodego wina do starych bukłaków. W przeciwnym razie bukłaki pękają, wino wycieka, a bukłaki przepadają. Ale młode wino wlewają do nowych bukłaków, a tak jedno i drugie się zachowuje».

[KOMENTARZ] ks. Antoni Bartoszek - opoka.org.pl
Jezus wskazuje na konieczność powiązania postów z Jego osobą: „Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy będą pościć”. Panem młodym jest On, Jezus. Jego obecność i bliskość są dla chrześcijanina źródłem radości. Dlatego dniem świętowania jest niedziela jako pamiątka zmartwychwstania. Zabranie Jezusa jest powodem do smutku, a dniem Jego zabrania jest piątek. Dlatego też ten właśnie dzień tygodnia jest czasem postu. Post to rezygnacja z czegoś, z jakiejś wartości, na rzecz wyższej wartości. W tradycji chrześcijańskiej podstawowym wyrazem postu jest ograniczenie w posiłkach, zarówno co do ich ilości, jak i jakości. W piątek nie spożywamy potraw mięsnych. Post nie jest ani treningiem samodoskonałości, ani przejawem wegetarianizmu, ale jest zjednoczeniem z Jezusem, który w piątek cierpiał i poniósł śmierć na drzewie krzyża.
Podobnie jak na post można też spojrzeć na chorobę. Jest ona czymś, co ogranicza człowieka. Nie jest jednak samoograniczeniem jak w przypadku postu, ale faktem, który zwykle spada niezależnie od ludzkich działań. Do choroby można podejść jak do postu. Może być ona czasem duchowego zjednoczenia z Jezusem, który także doświadczał cierpień. Dziś odbywa się doroczna, ogólnopolska pielgrzymka osób chorych na Jasną Górą. Wiele z nich, szczególnie w ramach wspólnoty Apostolstwa Chorych, stara się przeżywać swoje choroby i cierpienia w zjednoczeniu z Panem. Czynią to w oparciu o drugi warunek przynależności do wspólnoty Apostolstwa Chorych: „znosić cierpienie cierpliwie, po chrześcijańsku, w zjednoczeniu z Jezusem”.
W ramach pierwszego czytania z Księgi proroka Amosa słyszymy o odnowieniu życia po czasie klęski i cierpienia: „Oto nadejdą dni – mówi Pan – gdy będzie postępował żniwiarz zaraz za oraczem, a depczący winogrona za siejącym ziarno; z gór moszcz spływać będzie kroplami, a wszystkie pagórki będą w niego opływać. Uwolnię z niewoli lud mój izraelski – odbudują miasta zburzone i będą w nich mieszkać; zasadzą winnice i pić będą wino; założą ogrody i będą jedli z nich owoce. Zasadzę ich na ich ziemi, a nigdy nie będą wyrwani z ziemi, którą im dałem – mówi Pan, twój Bóg”. W pierwszym znaczeniu chodzi tu o wyzwolenie Izraelitów z niewoli babilońskiej. W drugim, głębszym rozumieniu tego tekstu jest tu zapowiedź czasów nadejścia Mesjasza, który przyniesie odnowę. Dla chrześcijan stało się oczywiste, że początek ery mesjańskiej nastąpił wraz z przyjściem Jezusa na ziemię. Rozpoczęło się budowanie królestwa niebieskiego, które w pełni objawi się w czasach ostatecznych. Istotą królestwa będą obfitość i szczęście zapowiadane w Księdze Amosa. Można przybliżać królestwo Boże przez czyny miłości. Posty i cierpienia, przeżywane z łączności z Jezusem, także przyczyniają się do przybliżania tegoż królestwa. Tak to rozumieją m.in. członkowie Apostolstwa Chorych. Trzeci warunek przynależności do wspólnoty zawiera następujące słowa: „ofiarować swe cierpienia Bogu w intencji przybliżenia Królestwa Bożego”.
Dla dobrego przeżywania postu i własnej choroby potrzebne jest zaangażowanie woli. W przypadku postu człowiek własną wolą podejmuje decyzję o rezygnacji z określonych potraw lub o ograniczeniu ilości posiłków. W przypadku choroby nie chodzi o pragnienie cierpienia (byłoby to cierpiętnictwo), ale o przyjęcie cierpienia z poddaniem się woli Bożej, o czym mówi pierwszy warunek przynależności do Apostolstwa Chorych: „przyjmować cierpienie z poddaniem się woli Bożej”. O roli woli we właściwym podejściu do choroby wiele pisał ks. Wawrzyniec Willenborg, który 100 lat temu założył w Holandii pierwszą wspólnotę Apostolstwa Chorych. Zaakceptowanie własną wolą faktu choroby nie oznacza rezygnacji ze współpracy z medycyną, ale wyraża zgodę na zaistniałą sytuację, z zawierzeniem siebie Opatrzności Bożej.
Dobre przeżywanie postu i choroby to takie, które dokonuje się w łączności z Jezusem z intencją przybliżania królestwa niebieskiego.

Twoja domena jest utrzymywana w OPOKA

EWANGELIAMt 9, 9-13Słowa Ewangelii według Świętego MateuszaJezus, wychodząc z Kafarnaum, ujrzał człowieka imieniem Mateu...
05/07/2024

EWANGELIA
Mt 9, 9-13
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Jezus, wychodząc z Kafarnaum, ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» A on wstał i poszedł za Nim.
Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i zasiadło wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: «Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?»
On, usłyszawszy to, rzekł: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: „Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary”. Bo nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników».

[KOMENTARZ] ks. Janusz Chyła - opoka.org.pl
Komora celna to miejsce zniewolenia służbą rzymskiemu okupantowi oraz namiętnością zdobywania pieniędzy. Dla Mateusza stała się także przestrzenią decyzji pozostania celnikiem na zawsze albo pójścia w nieznane. Szansą dla niego jest fakt, że Jezus nie patrzy przez pryzmat tego, co kandydat na apostoła robi, ale przez to, kim jest: „Jezus, wychodząc z Kafarnaum, ujrzał człowieka imieniem Mateusz”. Zobaczył człowieka w tym, w którym wielu widziało tylko celnika. A nawet więcej - zobaczył przyszłego świętego.
Decyzja Mateusza porzucającego komorę celną, aby odpowiedzieć na zaproszenie Jezusa jest radykalna: „Wstał i poszedł za Nim”. Do komory celnej nie ma już powrotu. Dlatego jej opuszczenie wymaga odwagi. Wiadomo, co się traci, a nie wiadomo, co się ewentualnie zyska. Ale Jezus tylko pozornie coś zabiera, a tak naprawdę chce dać, nade wszytko dać siebie. Czyni to codziennie w Eucharystii.
Mateusz przetarł szlak dla innych celników i grzeszników. Jezus mówi: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. […] Bo nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników”. Na przykładzie powołanego celnika to widać.
Każdy z nas ma w swoim życiu jakąś komorę celną, z którą trudno się rozstać. Ograniczają nas przyzwyczajenia, schematy myślenia, grzechy, nałogi. A Jezus i dziś przychodzi z propozycją wyzwolenia, aby również z nas, słabych ludzi uczynić świadków i głosicieli miłosierdzia.

Twoja domena jest utrzymywana w OPOKA

EWANGELIAMt 9, 1-8Słowa Ewangelii według Świętego MateuszaJezus wsiadł do łodzi, przeprawił się z powrotem i przyszedł d...
04/07/2024

EWANGELIA
Mt 9, 1-8
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Jezus wsiadł do łodzi, przeprawił się z powrotem i przyszedł do swego miasta. A oto przynieśli Mu paralityka, leżącego na łożu. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: «Ufaj, synu! Odpuszczone są ci twoje grzechy».
Na to pomyśleli sobie niektórzy z uczonych w Piśmie: On bluźni.
A Jezus, znając ich myśli, rzekł: «Dlaczego złe myśli nurtują w waszych sercach? Cóż bowiem łatwiej jest powiedzieć: „Odpuszczone są ci twoje grzechy”, czy też powiedzieć: „Wstań i chodź!” Otóż żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów» – rzekł do paralityka: «Wstań, weź swoje łoże i idź do swego domu!»
On wstał i poszedł do domu.
A tłumy ogarnął lęk na ten widok, i wielbiły Boga, który takiej mocy udzielił ludziom.

[KOMENTARZ] ks. Przemysław Krakowczyk - opoka.org.pl
Obietnica Jezusa jest niezwykle atrakcyjna, lecz nierozsądne byłoby porzucenie wszystkiego i służenie Bogu jedynie z myślą o nagrodzie. Takie życie przypominałoby niewolnictwo. Bóg pragnie, abyśmy podążali za Nim w wolności, z miłości, podejmując decyzję o zostawieniu wszystkiego i budowaniu życia na Ewangelii Chrystusowej.
Pierwszym krokiem w drodze za Jezusem jest zachwyt Jego osobą. Drugim krokiem jest poznanie Jezusa, Jego życia, działalności i nauczania. Kolejnym krokiem jest miłość ku Jezusowi, głęboka zażyłość – przyjaźń z Nim. Gdy pokochamy Jezusa i uczynimy Jego nauczanie treścią naszego życia, możemy rozpocząć ostatni etap – naśladowanie Jezusa. Kolejność ta nie jest przypadkowa, bowiem nie można naśladować kogoś, kogo się nie kocha, ani kochać kogoś, kogo się nie zna. Dopiero na końcu tej drogi jest nagroda życia wiecznego.
Czy warto ryzykować? A cóż mamy do stracenia? Jeśli nie podejmiemy wyzwania pójścia za Chrystusem, możemy stracić wszystko, a nic nie zyskamy. Jeśli jednak zaufamy Bogu i podejmiemy to ryzyko podporządkowania całego swojego życia Ewangelii, zyskamy znacznie więcej niż to, co teraz musimy pozostawić. Bóg jest gwarantem naszej wiecznej nagrody. Nie obawiajmy się! Stawiając na Boga, nikt jeszcze nigdy nie przegrał.

Twoja domena jest utrzymywana w OPOKA

EWANGELIAJ 20, 24-29Słowa Ewangelii według świętego JanaTomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, k...
03/07/2024

EWANGELIA
J 20, 24-29
Słowa Ewangelii według świętego Jana

Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana».
Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę».
A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!»
Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym».
Tomasz Mu odpowiedział: «Pan mój i Bóg mój!»
Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś. Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli».

[KOMENTARZ] Maciej Górnicki - opoka.org.pl
Łatwo przychodzi nam dziwić się św. Tomaszowi, a może wręcz mieć mu za złe, że choć przez trzy lata był przy Chrystusie, nie zrozumiał Jego słów zapowiadających Mękę i Zmartwychwstanie, a później nie chciał też uwierzyć innym apostołom, którzy widzieli Zmartwychwstałego Pana. Jak to możliwe? Być tak blisko Chrystusa i być tak „opornym”, być tak wielkim niedowiarkiem?
Osądzając św. Tomasza, zapominamy o kilku ważnych sprawach. Po pierwsze (i najważniejsze), wiara jest łaską i tak jak każda łaska nie nadpisuje naszej natury, ale ją wydoskonala. Ten, kto naturalnie ma skłonność do spekulacji, do wnikliwego badania wszystkiego pozostanie taki jako wierzący. I odwrotnie, ten, kto łatwo się emocjonuje, nawracając się, nie stanie się nagle stoikiem. Chrystus to rozumie i dlatego nie gani Tomasza, ale mówi mu: „Podnieś swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym”. Pozwala mu więc przekroczyć kluczowy próg wiary własną drogą, zgodną z jego naturą.
Paradoksalnie, nieraz zdarza się, że ci, którzy mieli największe wątpliwości, którzy podążali różnymi meandrami w drodze do pełni wiary, gdy pozwolą, aby dotknęła ich łaska Boża, stają się najlepszymi głosicielami Chrystusa i obrońcami wiary. Tak było ze świętym Tomaszem, dzięki któremu wiara w Chrystusa dotarła aż do Indii. Tak było też ze św. Augustynem, czy w nowszych czasach – ze św. Johnem Henry Newmanem.
Ostatecznie nie chodzi o to, aby naszą dociekliwość, nasze wątpliwości w wierze „uciąć”, ale żeby je przepracować. Bóg docenia ten wysiłek i tym, którzy mają odwagę go podjąć, pozwala niejako się „dotknąć”. Ale ci, którzy mają taką zdolność dogłębnego „przepracowania”, uzgodnienia wiary i wiedzy, nie są w żaden sposób lepsi ani bardziej wartościowi przed Bogiem od tych, których wiara jest prosta. Dlatego Jezus dodaje: „Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”.
Jedni i drudzy: ci, którzy potrafią przyjąć Boże Słowo w prostocie serca i ci, którzy potrzebują je przepracować (jak mieszkańcy Berei z Dz 17,10-12) ostatecznie muszą stanąć już nie przed spisanym Słowem, ale przed Słowem Żywym: przed Chrystusem, który jest odpowiedzią na każde nasze pytanie, na każdą wątpliwość, jeśli tylko pozwolimy Mu działać w naszym życiu.

Twoja domena jest utrzymywana w OPOKA

EWANGELIAMt 8, 23-27Słowa Ewangelii według Świętego MateuszaGdy Jezus wszedł do łodzi, poszli za Nim Jego uczniowie.A ot...
02/07/2024

EWANGELIA
Mt 8, 23-27

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Gdy Jezus wszedł do łodzi, poszli za Nim Jego uczniowie.
A oto zerwała się wielka burza na jeziorze, tak że fale zalewały łódź; On zaś spał. Wtedy przystąpili do Niego i obudzili Go, mówiąc: «Panie, ratuj, giniemy!»
A On im rzekł: «Czemu bojaźliwi jesteście, ludzie małej wiary?» Potem, powstawszy,zgromił wichry i jezioro, i nastała głęboka cisza.
A ludzie pytali zdumieni: «Kimże On jest, że nawet wichry i jezioro są Mu posłuszne?»

[KOMENTARZ] ks. Michał Kwitliński - opoka.org.pl
Czytając dzisiejszą Ewangelię przypominałem sobie opowiadanie mojego przyjaciela o tym, jak jego ojciec uczył go oraz jego siostry żeglowania. Jeszcze jako dzieci nauczyli się prowadzić łódź żaglową na jeziorze. Kiedy nieco tylko podrośli, tata zabrał ich na rejs na otwartym morzu. Mój przyjaciel wspominał, że ojciec często schodził do kabiny, zostawiając ich przy sterze i szotach, aby sami prowadzili jacht według wyznaczonego kursu. W kabinie pracował, a czasami spał (lub udawał, że spał). Nieraz się zdarzało, że dzieci wołały go niepewne swoich sił na wysokiej fali lub przy trudniejszym wietrze. Ojciec wówczas wychodził, rzucał okiem na morze i niemal zawsze stwierdzał: „poradzicie sobie” i schodził pod pokład. Miał wielkie doświadczenie żeglarskie, ale przede wszystkim znał swoje dzieci. Pewnie niejedna mama czy tata oburzą się na tak ryzykowne sposoby wychowania. Ja natomiast widziałem nieraz mojego przyjaciela w sytuacjach kryzysowych, nie tylko na żaglówce, wymagających zdecydowania i spokoju. Zawsze sobie radzi i ludzie mu ufają. I z pewnością wiele zawdzięcza swemu tacie i jego metodom wychowawczym.
Pan Jezus spał na rufie, bo był zmęczony ciężką pracą nauczyciela. Nauczyciele, dla których przyszedł właśnie czas urlopu, rozumieją wyczerpanie Pana Jezusa. Jednak Jego sen nie tylko mówi o zmęczeniu, ale również o zaufaniu do uczniów. Szymon i Jakub to doświadczeni rybacy, Jan i Andrzej, choć młodsi, też już pewnie mieli opanowany żeglarski kunszt, a nadto więcej sił. Zabrakło im jednego, co w przypadku sytuacji kryzysowych na morzu jest bardzo ważne – opanowania naturalnego strachu. A przecież wystarczyło spojrzeć z wiarą na rufę. Jest z nami Pan świata. Jeśli śpi, to znaczy, że poradzimy sobie z siłami natury, która ostatecznie Jemu podlega. Owszem, szatan, „władca tego świata” czy raczej uzurpator, ma na nią pewien wpływ, przez co może szkodzić ludziom, ale nie Bogu.
Czemu bojaźliwi jesteście, ludzie małej wiary? Kiedy żyjemy w stanie łaski uświęcającej, Pan Jezus jest w naszej łodzi. Wystarczy nam sił, aby stawić czoła burzom, z którymi musimy się mierzyć. On, który uczynił nas wolnymi, nam ufa. Jeśli wpadamy w panikę, to dlatego, że Jemu nie ufamy. Co więcej, jeśli z powodu grzechu, utraciliśmy więź z naszym Panem, On zjawi się na każde nasze wezwanie. Potrzebujemy wówczas nie tyle Go obudzić, co znaleźć lub ponownie do swego życia zaprosić. Na morzu, gdy statek jest w sytuacji krytycznej i załoga nie może poradzić sobie z niebezpieczeństwem, wysyła sygnał SOS. Pomoc nie zawsze przyjdzie na czas, a ratownicy nie zawsze uratują zagrożoną jednostkę czy jej załogę. Jednak w rejsie naszego życia Chrystus zjawi się natychmiast i wyprowadzi łódź z najgorszej opresji.
Warto zauważyć, że Pan Jezus upomina uczniów za brak wiary, lecz nie za to, że Go obudzili. W trudnych chwilach możemy i powinniśmy Go „budzić”. Modlitwa przypomina nam, że On jest z nami i nie stawia nam zadań ponad nasze siły. Dlatego trzeba często patrzeć na rufę, aby zachować pokój. Bywa jednak tak, że nie czujemy Jego obecności wystarczająco mocno. Potrzebujemy wówczas bardziej intensywnej modlitwy, częstszego przystępowania do sakramentów. Nie bójmy się obudzić Pana, gdy wydaje nam się, że sama Jego obecność nie wystarcza.

Twoja domena jest utrzymywana w OPOKA

Adres

Sieradz

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Przez Maryję do Jezusa umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Przez Maryję do Jezusa:

Udostępnij