Centrum Duszpasterstwa Młodzieży Diecezji Siedleckiej

Centrum Duszpasterstwa Młodzieży Diecezji Siedleckiej Strona poświęcona Duszpasterstwu Młodzieży Diecezji Siedleckiej.

  – dzień 13Dobro došli kod Kraljice Mira! – Witamy u Matki Bożej Królowej Pokoju!Wczoraj zakończyła się nasza rowerowa ...
17/07/2026

– dzień 13

Dobro došli kod Kraljice Mira! – Witamy u Matki Bożej Królowej Pokoju!

Wczoraj zakończyła się nasza rowerowa pielgrzymka do Medziugoria. Trzynasty dzień wyprawy był bardzo wymagający. W ogromnym upale pokonaliśmy 96 kilometrów i wieczorem dotarliśmy do upragnionego celu.

Po drodze zatrzymaliśmy się na kilka godzin w pięknym, zabytkowym Mostarze. Część z nas zwiedzała miasto, inni odpoczywali nad rzeką, zbierając siły na ostatnie kilometry. Wczorajszy etap obył się bez większych awarii, choć poranna naprawa koła w rowerze Natalki nieco opóźniła nasz wyjazd.

Około godziny 18.00 wszyscy szczęśliwie dotarliśmy do Medziugoria. Ze wzruszeniem i łzami w oczach zatrzymaliśmy się przed Sanktuarium Matki Bożej Królowej Pokoju. Trudno opisać słowami emocje, które towarzyszyły nam w tej chwili. Po trzynastu dniach drogi, setkach godzin spędzonych na rowerze i wielu trudnościach mogliśmy w końcu powiedzieć: udało się.

Dziś rano wejdziemy na Górę Objawień, miejsce, gdzie Maryja objawia się od ponad czterdziestu lat. W południe będziemy uczestniczyć we Mszy Świętej dla polskich pielgrzymów. To właśnie wtedy w sposób szczególny powierzymy Matce Bożej wszystkie intencje, które przywieźliśmy – zwłaszcza modlitwę o nowe powołania kapłańskie i zakonne w naszej diecezji.

Jest w nas ogromna radość, ale także wielkie zmęczenie. Organizm domaga się odpoczynku, jednak serce przepełnia wdzięczność. Przez trzynaście dni przejechaliśmy 1482 kilometry – od Centrum Duszpasterstwa Młodzieży aż do Sanktuarium Matki Bożej Królowej Pokoju w Medziugoriu.

Jesteśmy wdzięczni Panu Bogu za bezpiecznie przebytą drogę, za wszystkich ludzi, których postawił na naszej trasie, za każdą okazaną życzliwość i za Was – bo bez Waszej modlitwy i wsparcia ta pielgrzymka nie wyglądałaby tak samo.

Wierzymy, że ta droga miała głęboki sens. Nie tylko doprowadziła nas do Medziugoria, ale także przemieniła każdego z nas. Mamy nadzieję, że owoce tej pielgrzymki będą widoczne również wtedy, gdy wrócimy do codzienności.

Dziękujemy, że byliście z nami przez wszystkie trzynaście dni. Na większe podsumowanie naszej wyprawy niedługo przyjdzie pora. W nocy odpoczęliśmy, teraz czas na to, po co tutaj przyjechaliśmy – czas modlitwy.

Do usłyszenia z Medziugoria!

  – dzień 12Sunce. To chyba słowo, które najlepiej opisuje ostatnie dni naszej wyprawy. Bośniackie słońce nie daje nam t...
15/07/2026

– dzień 12

Sunce. To chyba słowo, które najlepiej opisuje ostatnie dni naszej wyprawy. Bośniackie słońce nie daje nam taryfy ulgowej, ale kolejny dzień jest już za nami.

Dziś przejechaliśmy 96 kilometrów – z Dubravicy do Gračaca w Bośni i Hercegowinie. Po porannej Mszy Świętej sprawowanej u sióstr wyruszyliśmy bardzo wcześnie. Już około godziny 7.00 byliśmy na rowerach. Pierwszy podjazd udało się pokonać jeszcze przed największym upałem. Drugie wzniesienie przyszło już w pełnym słońcu i to ono najmocniej dało nam się we znaki. Łącznie pokonaliśmy dziś ponad 1100 metrów przewyższeń, a później tyle samo zjechaliśmy w dół. To był jeden z najbardziej wymagających etapów całej wyprawy.

Pierwotnie planowaliśmy zakończyć dzień w miejscowości Prozor, jednak tamtejszy proboszcz nie miał możliwości nas przyjąć. Nie zostawił nas jednak bez pomocy – zadzwonił do ojców franciszkanów, którzy mieszkają kilkanaście kilometrów dalej. Dzięki temu trafiliśmy do Gračaca, gdzie ojcowie franciszkanie udostępnili nam piękną salę teatralną na nocleg. Jesteśmy im za to ogromnie wdzięczni.

Fizycznie jest coraz trudniej, ale psychicznie chyba coraz lżej. Wiemy, że jutro dotrzemy do Medziugoria. Zostało nam niespełna 100 kilometrów. Czujemy zmęczenie, ale jeszcze bardziej czujemy radość i ogromne oczekiwanie. Wierzymy, że kiedy zobaczymy znak z napisem „Međugorje” i sanktuarium Matki Bożej Królowej Pokoju, całe zmęczenie zejdzie na dalszy plan.

Wieczór upływa nam na regeneracji. Próbujemy jeszcze naprawić jeden z rowerów, w którym pękły trzy szprychy. Koło jest mocno scentrowane, więc być może będziemy musieli poszukać pomocy u miejscowych. Za chwilę kolacja. Część z nas zdążyła już wykąpać się w rzece, inni korzystają z wody przy plebanii. Po kolacji, jak każdego dnia, usiądziemy razem, by podzielić się tym, co dziś było dla nas najważniejsze.

Nie jest łatwo. Górskie podjazdy w takim upale kosztują naprawdę wiele sił. Pot leje się strumieniami, zmęczenie narasta, ale wierzymy, że każdy kilometr ma sens. Ufamy, że nasza modlitwa w intencji powołań przyniesie owoce.

Patrząc na naszą grupę, widzimy też coś jeszcze. Mimo trudu, zmęczenia i czasem różnych zdań, uczymy się być razem. Słuchać siebie nawzajem, wspierać się i budować wspólnotę. I może właśnie to jest jednym z najpiękniejszych owoców tej pielgrzymki.

Dziękujemy, że jesteście z nami i nieustannie nas wspieracie. Jutro, jeśli Pan Bóg pozwoli, około południa zameldujemy się u celu naszej pielgrzymki – w Medziugoriu. Wszystkie Wasze intencje wieziemy w naszych sercach.

Do usłyszenia już z Medziugoria!

  – dzień 11Bogu hvala! Kolejny dzień naszej wyprawy za nami. To już jedenasty dzień pielgrzymowania i pierwszy prawdziw...
14/07/2026

– dzień 11

Bogu hvala! Kolejny dzień naszej wyprawy za nami. To już jedenasty dzień pielgrzymowania i pierwszy prawdziwie górski etap w Bośni i Hercegowinie.

Dziś po raz pierwszy przyszło nam zmierzyć się z długimi podjazdami. Bośniackie słońce również nie oszczędzało i dało nam mocno odczuć swoją siłę. Pokonaliśmy 98 kilometrów – dokładnie tyle, ile planowaliśmy. Do celu zostało już tylko 186 kilometrów.

Na noc zatrzymaliśmy się w miejscowości Dubravica, gdzie po raz kolejny z ogromną serdecznością przyjęły nas Małe Siostry Służki od Jezusa. Tak jak w Doboju, otworzyły przed nami swój dom i pozwoliły spokojnie odpocząć. Dzięki temu dotarliśmy nieco wcześniej i mogliśmy zregenerować siły przed kolejnym etapem.

Coraz mocniej odczuwamy zmęczenie. Fizycznie jest naprawdę ciężko, a wysokie temperatury sprawiają, że jazda w środku dnia staje się bardzo wymagająca. Dlatego dziś zrobiliśmy dłuższą przerwę, by przeczekać największy upał w cieniu. Jutro chcemy wyjechać jeszcze wcześniej. Dzień rozpoczniemy Mszą Świętą o godzinie 6.00, a zaraz po niej ruszymy w drogę, by jak najlepiej wykorzystać chłodniejsze godziny poranka.

Przed nami decyzja dotycząca dalszej trasy. Kierujemy się już w stronę Mostaru i dziś wieczorem zdecydujemy, czy pojedziemy przez Sarajewo, czy przez Bugojno.

Choć z każdym dniem jesteśmy coraz bardziej zmęczeni, to jednocześnie coraz łatwiej przyjmujemy pojawiające się trudności. Widzimy też coraz więcej dobra. Spotykamy niezwykle życzliwych ludzi. Zdarza się, że ktoś zapłaci za nasze zakupy w sklepie, ktoś inny zatrzyma się tylko po to, by dodać nam otuchy. Im bliżej Medziugoria, tym częściej spotykamy również Polaków. To wszystko utwierdza nas w przekonaniu, że Pan Bóg prowadzi nas przez tę drogę.

Coraz bardziej tęsknimy za celem naszej pielgrzymki. Potrzebujemy już tego miejsca, potrzebujemy spotkania z Matką Bożą. Wierzymy, że jeśli Bóg pozwoli, już pojutrze wieczorem uklękniemy przed Królową Pokoju i powierzymy Jej wszystkie intencje, które wieziemy – nasze i Wasze.

Dziękujemy, że nieustannie jesteście z nami. Wasza modlitwa, dobre słowo i wsparcie niosą nas przez każdy kilometr. Prosimy, pamiętajcie o nas szczególnie teraz, gdy do celu pozostały już tylko dwa dni drogi.

Do usłyszenia jutro!

  – dzień 10Dobro veče! Tak pozdrawiamy Was już z Bośni i Hercegowiny, do której dotarliśmy w poniedziałek. To już piąty...
14/07/2026

– dzień 10

Dobro veče! Tak pozdrawiamy Was już z Bośni i Hercegowiny, do której dotarliśmy w poniedziałek. To już piąty i ostatni kraj na trasie naszej wyprawy do Medziugoria.

Za nami 137 kilometrów i kolejny piękny etap drogi. Nocowaliśmy w miejscowości Doboj, gdzie z ogromną życzliwością przyjęły nas Małe Siostry Służki od Jezusa. Udostępniły nam cały dom. Co ciekawe, jest to dom chorwacki, choć znajdujemy się w Bośni i Hercegowinie. Coraz bardziej odkrywamy, jak niezwykła i różnorodna jest ta część Europy. Powoli zaczynamy rozumieć, dlaczego Bałkany nazywane są prawdziwym tyglem narodów i kultur.

Ten dzień był dla nas szczególnie radosny. Do grupy wrócił Janek, który w piątek poleciał do Polski na ślub swojego kolegi. Dojechał do nas około południa, tuż przed granicą z Bośnią i Hercegowiną. Razem z nim przyjechał Mateusz, który będzie nam towarzyszył samochodem przez ostatnie trzy dni wyprawy, a po dotarciu do Medziugoria zabierze nasze rowery do Polski. Znów jesteśmy w komplecie i bardzo się z tego cieszymy.

Poniedziałkowy etap przebiegł spokojnie. Nie było większych awarii, dzięki czemu mogliśmy skupić się na samej jeździe i cieszyć się kolejnymi kilometrami prowadzącymi do celu.

Choć jesteśmy już bardzo zmęczeni, duchowo czujemy się mocni. Oczywiście, pojawiają się także pierwsze trudniejsze momenty we wspólnocie. To naturalne po tylu dniach spędzonych razem i po setkach przejechanych kilometrów. Staramy się jednak wszystko spokojnie wyjaśniać, rozmawiać i pamiętać, że jedziemy do wspólnego celu.

Bardzo dziękujemy Wam za wszystkie wiadomości, komentarze i zapewnienia o modlitwie. Naprawdę czujemy, że jesteście z nami. To dodaje nam sił szczególnie teraz, gdy przed nami najbardziej wymagająca końcówka wyprawy.

Do Medziugoria pozostało już tylko 276 kilometrów. Chcemy rozłożyć ten dystans na trzy dni, pokonując około 90 kilometrów dziennie. Przed nami coraz więcej gór, ale jesteśmy pełni nadziei i wierzymy, że jeśli Bóg pozwoli, 16 lipca pokłonimy się Matce Bożej Królowej Pokoju również w Waszych intencjach.

Dziękujemy, że jesteście z nami i prosimy o modlitwę szczególnie w tych ostatnich dniach. To właśnie teraz jest ona nam najbardziej potrzebna.

Serdecznie Was pozdrawiamy i do usłyszenia jutro!

  – dzień 9Dobra večer! Tak w niedzielę przywitała nas Chorwacja – piąty kraj na trasie naszej rowerowej pielgrzymki do ...
13/07/2026

– dzień 9

Dobra večer! Tak w niedzielę przywitała nas Chorwacja – piąty kraj na trasie naszej rowerowej pielgrzymki do Medziugoria.

Za nami dziewiąty dzień wyprawy. Pokonaliśmy 127 kilometrów i dotarliśmy do miejscowości Vinkovci. W poniedziałek przekroczymy już ostatnią granicę na naszej trasie – granicę z Bośnią i Hercegowiną. Coraz mocniej czujemy, że cel jest już naprawdę blisko.

Dzień rozpoczął się od lekkiego chłodu i delikatnego deszczu, a zakończył w mocnym słońcu. Nie obyło się też bez dwóch przebitych dętek, ale poza tym jechaliśmy bardzo sprawnie. Mimo narastającego zmęczenia atmosfera w grupie jest coraz lepsza. Długie kilometry umilaliśmy sobie wspólnym śpiewem, który dodawał sił.

Wieczorem po raz kolejny doświadczyliśmy niezwykłej ludzkiej dobroci. Długo szukaliśmy noclegu, ponieważ nie udało się znaleźć miejsca w parafii. Po Mszy Świętej Elizabeth i Sonia – teściowa z synową – zaprosiły nas do swojego domu. Otworzyły przed nami swój dom, podwórko i łazienkę. Część z nas śpi pod dachem, a część w namiotach. Jesteśmy ogromnie wdzięczni za tak serdeczne przyjęcie.

Poznaliśmy także Kurta – osiemnastolatka z Niemiec, który samotnie jedzie rowerem do Stambułu. Niedzielny wieczór spędził razem z nami. To już druga niewierząca osoba, którą spotykamy podczas tej wyprawy. Coraz częściej myślimy, że również takie spotkania są częścią naszej pielgrzymki – by pokazywać, że wiara prowadzi do otwartości, życzliwości i budowania relacji z drugim człowiekiem.

W poniedziałek wjeżdżamy do Bośni i Hercegowiny. Do Medziugoria zostało nam już tylko 405 kilometrów. Wiemy, że jesteśmy blisko, choć każdy kolejny dzień kosztuje nas coraz więcej sił.

Dziękujemy za każdą modlitwę i dobre słowo. Prosimy, pamiętajcie o nas szczególnie w tych ostatnich dniach drogi. To Wasze wsparcie pomaga nam jechać dalej.

Serdecznie Was pozdrawiamy i do usłyszenia jutro!

  – dzień 8Za nami ósmy dzień pielgrzymowania i kolejny ważny moment naszej wyprawy. Dziś przekroczyliśmy granicę z Serb...
11/07/2026

– dzień 8

Za nami ósmy dzień pielgrzymowania i kolejny ważny moment naszej wyprawy. Dziś przekroczyliśmy granicę z Serbią – to już czwarty kraj na trasie naszego rowerowego pielgrzymowania do Medziugoria.

Poranek na Węgrzech rozpoczął się spokojnie, choć nie obyło się bez kolejnej awarii. Już na początku dnia złapaliśmy gumę. Na szczęście szybka naprawa pozwoliła nam ruszyć dalej bez większych strat czasu i dzięki temu dotarliśmy do celu o rozsądnej porze.

Dzień był bardzo gorący. Dopiero po przekroczeniu granicy pogoda całkowicie się zmieniła. Serbia przywitała nas solidnym deszczem, ale nie zniechęciło nas to do dalszej jazdy. Co więcej, samo przekraczanie granicy przebiegło bardzo sprawnie. Zarówno węgierscy, jak i serbscy pogranicznicy okazali się niezwykle życzliwi i serdeczni, za co jesteśmy im bardzo wdzięczni.

Około godziny 18.00 dotarliśmy do Suboticy, gdzie przy katedrze pw. św. Teresy z Ávili gościnnie przyjął nas ksiądz proboszcz Dragan. Znaleźliśmy nocleg na plebanii, a o godzinie 19.00 wspólnie sprawowaliśmy Mszę Świętą w języku łacińskim. To był piękny moment zatrzymania i duchowego umocnienia po kolejnym dniu w drodze.

Wieczorem chcemy jeszcze na chwilę wyjść i zobaczyć Suboticę. To piękne i duże miasto, dlatego warto choć przez moment nacieszyć się jego atmosferą, zanim jutro znów ruszymy w trasę.

Jutro o godzinie 7.00 będziemy uczestniczyć we Mszy Świętej razem z parafianami miejscowej katedry, a zaraz po niej wyruszymy w dalszą drogę. Naszym celem jest dotarcie do Chorwacji. Mamy nadzieję, że uda nam się przejechać Serbię w ciągu jednego dnia.

Coraz bardziej odczuwamy trudy wyprawy. Fizycznie robi się naprawdę ciężko. Pojawiają się bóle mięśni i stawów, organizm coraz mocniej przypomina o setkach przejechanych kilometrów. Jednak duchowo czujemy się bardzo mocni. Coraz wyraźniej doświadczamy obecności Maryi i mamy w sercu przekonanie, że Medziugorie jest już naprawdę blisko.

Do celu pozostało nam około 530 kilometrów. Chcemy pokonać ten dystans w ciągu najbliższych pięciu dni i wierzymy, że z Bożą pomocą ten plan uda się zrealizować.

Ogromnie cieszymy się również z pierwszych owoców naszej modlitwy. Wiemy już, że do seminarium zgłosiły się trzy osoby. To dla nas wielka radość i potwierdzenie, że modlitwa w intencji powołań przynosi owoce. Nadal będziemy wytrwale prosić Pana Boga o nowe powołania do kapłaństwa i życia zakonnego, a dla nas samych o siły potrzebne do bezpiecznego dotarcia do Medziugoria.

Dziękujemy Wam za każdą modlitwę, każde dobre słowo i każdą chwilę, w której jesteście z nami. Czujemy Wasze wsparcie każdego dnia i wiemy, że dzięki niemu jedzie nam się lżej.

Do usłyszenia jutro!

  – dzień 7Siódmy dzień naszej wyprawy można podsumować jednym tytułem: „Pięć przebitych dętek i połamane szprychy”.To b...
10/07/2026

– dzień 7

Siódmy dzień naszej wyprawy można podsumować jednym tytułem: „Pięć przebitych dętek i połamane szprychy”.

To był zdecydowanie jeden z najtrudniejszych dni od początku naszej pielgrzymki. Łącznie zmagaliśmy się z sześcioma awariami rowerów. Pięć razy wymienialiśmy dętki, a do tego doszły połamane szprychy w jednym z kół. Na wszystkie naprawy straciliśmy około trzech godzin. Mimo tych przeciwności udało nam się przejechać 120 kilometrów i późnym wieczorem dotrzeć do miejscowości Csongrád na Węgrzech.

Nocleg znaleźliśmy dopiero około godziny 21.30. Kiedy wydawało się, że dzień dobiega końca, po raz kolejny doświadczyliśmy ogromnej ludzkiej życzliwości. Przyjęły nas do swojego niewielkiego pensjonatu dwie wspaniałe kobiety – mama i córka, Marta. Ich otwartość i serdeczność były dla nas pięknym zakończeniem bardzo trudnego dnia.

Pisząc te słowa, jesteśmy jeszcze pełni emocji. Nie zdążyliśmy się nawet umyć, przed nami dopiero kolacja. Czujemy ogromne zmęczenie, ale jeszcze bardziej czujemy wdzięczność. Wdzięczność Panu Bogu za to, że mimo wszystkich trudności kolejny raz doprowadził nas bezpiecznie do celu.

To był dzień wymagający nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie. Siedem dni w trasie, setki przejechanych kilometrów i coraz większe zmęczenie zaczynają dawać o sobie znać. Rowery również są już mocno wyeksploatowane, stąd coraz częstsze awarie. Wierzymy jednak, że im bliżej jesteśmy Medziugoria, tym bardziej pojawiają się przeszkody, które próbują nas zatrzymać. Nie chcemy się jednak poddawać. Wiemy, po co jedziemy, i wiemy, Komu zaufaliśmy.

Cieszymy się piękną pogodą, słońcem i tym, że wciąż możemy być razem. To właśnie wspólnota daje nam siłę, kiedy zaczyna brakować jej w naszych głowach. Fizycznie jeszcze dajemy radę, ale coraz bardziej odczuwamy zmęczenie psychiczne. Dlatego dziś szczególnie prosimy Was o modlitwę. Wasze wsparcie naprawdę niesie nas każdego dnia.

Jutro, jeśli Pan Bóg pozwoli i ominą nas kolejne awarie, chcemy przekroczyć granicę z Serbią. To będzie kolejny ważny etap naszej wyprawy i kolejny krok w stronę Medziugoria.

A teraz czas na kolację, prysznic i sen. Jutro znów wsiadamy na rowery i jedziemy dalej.

Dziękujemy, że jesteście z nami. Za każdą modlitwę, każde dobre słowo i każdą myśl skierowaną w naszą stronę. To dzięki Wam ta droga staje się łatwiejsza.

Do usłyszenia jutro!

  – dzień 6Jó estét! Za nami szósty dzień naszej wyprawy do Medjugorie. Dziś pokonaliśmy 140 kilometrów i dotarliśmy do ...
09/07/2026

– dzień 6

Jó estét! Za nami szósty dzień naszej wyprawy do Medjugorie. Dziś pokonaliśmy 140 kilometrów i dotarliśmy do miejscowości Kytelek na Węgrzech, gdzie znaleźliśmy nocleg w miejscowym klubie piłkarskim. Gospodarze przyjęli nas z ogromną życzliwością, udostępniając nam szatnie, prysznice, toalety i całe zaplecze klubowe. A na zakończenie dnia udało się nawet rozegrać krótki mecz z miejscowymi zawodnikami.

Dzisiejszy etap minął wyjątkowo sprawnie. Pierwsze 80 kilometrów pokonaliśmy w bardzo dobrym tempie i już około południa mieliśmy je na liczniku. Później przyszło niewielkie spowolnienie – awaria koła wymusiła wymianę dętki, a wygląda na to, że konieczna będzie również wymiana opony. Na szczęście po naprawie mogliśmy spokojnie ruszyć dalej. Pogoda, jak to już bywa na tej wyprawie, przeplatała się – trochę deszczu, trochę słońca, ale najważniejsze, że kilometrów systematycznie przybywało.

Cały dzień wracaliśmy też myślami do niezwykłej gościnności pani Rity i jej rodziny. Rano mieliśmy okazję podziękować również jej mężowi za otwarte serce i przyjęcie nas pod swój dach. Takie spotkania zostają w pamięci na długo i przypominają nam, jak wiele dobra spotykamy na tej drodze.

Węgry okazały się krajem bardzo przyjaznym rowerzystom. Płaski teren sprawia, że kolejne kilometry pokonuje się zdecydowanie łatwiej. Dzisiejszy dzień przyniósł jednak jeszcze jedną niespodziankę. Chcieliśmy przeprawić się przez rzekę Cisę promem, ale po dotarciu na miejsce okazało się, że jest nieczynny. Nie pozostało nam nic innego, jak skorzystać z małych łodzi. Dwóch panów przewoziło nas przez rzekę po dwie osoby, razem z rowerami. Cała przeprawa zajęła ponad godzinę, ale dzięki ich pomocy udało się bezpiecznie przedostać na drugi brzeg i kontynuować podróż.

Wieczorem poznaliśmy Adama, który przyjął nas w klubie piłkarskim i spędza z nami ten wieczór. Opowiada o swoim życiu, swoich marzeniach i mówi, że bardzo chciałby kiedyś odwiedzić Polskę. Adam nie jest ochrzczony, choć jego rodzina jest katolicka. To kolejne spotkanie pokazuje nam, że dobro nie zna granic. Mimo różnych doświadczeń, języków i historii można po prostu usiąść razem, rozmawiać i dzielić się tym, co najważniejsze. Takie chwile naprawdę poruszają nasze serca i dodają sił do dalszej drogi.

Do granicy z Serbią pozostało nam około 170 kilometrów. Nie wiemy jeszcze, czy uda się dotrzeć tam już jutro. Niczego nie zakładamy – zobaczymy, ile pozwolą nam przejechać siły i warunki. Jedno jest pewne: pojutrze powinniśmy być już w Serbii, która stanie się czwartym krajem na trasie naszej wyprawy.

Teraz spędzamy jeszcze chwilę z Adamem przed budynkiem miejscowego klubu piłkarskiego. Za moment czas na sen, bo jutro rano rozpoczniemy dzień Mszą Świętą, a potem znów ruszymy w drogę – coraz bliżej Medjugorie.

Dziękujemy Wam za każdą wiadomość, każde dobre słowo i każdą modlitwę. Czujemy, że nie jedziemy sami. Wasza obecność, choć często tylko duchowa, sprawia, że każdy kilometr staje się lżejszy. Dziękujemy, że podróżujecie razem z nami. Do usłyszenia jutro!

  – dzień 5Jó napot! Tak właśnie przywitały nas dziś Węgry, do których dotarliśmy około południa, przekraczając granicę ...
08/07/2026

– dzień 5

Jó napot! Tak właśnie przywitały nas dziś Węgry, do których dotarliśmy około południa, przekraczając granicę ze Słowacją. To kolejny ważny etap naszej drogi do Medziugoria.

Za nami 130 kilometrów i kolejny dzień pełen wyzwań oraz pięknych doświadczeń. Od samego rana towarzyszyły nam deszcz i silny wiatr. Mimo niesprzyjającej pogody tempo było bardzo dobre – do godziny 11.00 mieliśmy już za sobą 50 kilometrów. Po krótkim odpoczynku zza chmur wyszło słońce i szybko przekonaliśmy się, jak potrafi być wymagające. Do godziny 14.00 licznik pokazywał już 84 kilometry, a wieczorem zamknęliśmy etap z wynikiem 130 kilometrów. Po raz pierwszy podczas tej wyprawy naprawdę poczuliśmy węgierski upał. Wracamy opaleni i zmęczeni, ale szczęśliwi.

Dzień rozpoczęliśmy od śniadania u ojców paulinów na Słowacji. Po ich błogosławieństwie jechało nam się wyjątkowo dobrze. Głęboko wierzymy, że przez całą drogę prowadzi nas Maryja i każdego dnia coraz mocniej tego doświadczamy.

Na noc zatrzymaliśmy się w miejscowości Tiszolc na Węgrzech. Kiedy dotarliśmy na miejsce, zanim zaczęliśmy szukać noclegu, wspólnie pomodliliśmy się, prosząc świętych patronów miejscowej parafii o pomoc. I odpowiedź przyszła szybciej, niż mogliśmy się spodziewać.

Trafiliśmy do szkoły, gdzie poznaliśmy panią Ritę. Początkowo chcieliśmy przenocować właśnie tam, jednak ona bez chwili wahania zaprosiła całą naszą czternastoosobową grupę do swojego domu. Oddała nam swoje łóżka, udostępniła łazienkę i przyjęła nas z niezwykłą serdecznością. Jej dobroć i otwarte serce są dla nas ogromnym świadectwem. To właśnie takich ludzi spotykamy na naszej drodze – ludzi, którzy nie tylko pomagają, ale także modlą się za nas i dodają nam sił.

Każdy kolejny dzień utwierdza nas w przekonaniu, że ta wyprawa ma głęboki sens. Jedziemy dalej, modląc się o powołania, o umocnienie wiary i o odnalezienie sensu życia. Wszystkie te intencje powierzamy Maryi, która prowadzi nas do celu.

Na zakończenie tego intensywnego dnia czekała nas jeszcze jedna, zupełnie niespodziewana niespodzianka. Po kąpieli część z nas skorzystała z whirlpool bath, które pani Rita z ogromną życzliwością również nam udostępniła. To był piękny moment relaksu i wyjątkowe zwieńczenie trudnego dnia na trasie. Mamy nadzieję, że taka regeneracja pozwoli nam jutro wstać z nowymi siłami i ruszyć w kolejny etap naszej pielgrzymki.

Dziękujemy Wam za nieustanną modlitwę, dobre słowo i wsparcie. Czujemy, że jedziecie razem z nami, choć często dzielą nas setki kilometrów. Serdecznie Was pozdrawiamy i do usłyszenia jutro!

  – dzień 4Czwarty dzień naszej wyprawy przyniósł ważny moment – przekroczyliśmy granicę Polski i dotarliśmy na Słowację...
08/07/2026

– dzień 4

Czwarty dzień naszej wyprawy przyniósł ważny moment – przekroczyliśmy granicę Polski i dotarliśmy na Słowację. Wczorajszy etap zakończyliśmy w miejscowości Vranov nad Topľou, gdzie na noc przyjęli nas ojcowie paulini. Jesteśmy im ogromnie wdzięczni za serdeczną gościnność i możliwość odpoczynku po całym dniu drogi.

We wtorek pokonaliśmy 97 kilometrów. Choć dystans nie był rekordowy, był to jeden z bardziej wymagających dni naszej wyprawy. Trasa prowadziła przez pagórkowaty teren, a dodatkowym wyzwaniem był wiatr. Do południa udało nam się przejechać zaledwie 27 kilometrów. Na tempo wpłynęły jednak nie tylko warunki, ale również kilka nieprzewidzianych sytuacji.

Najpierw pękł bagażnik u Janka, naszego nawigatora, a później Grzegorz złapał pierwszą „gumę” – na postoju przebiła się dętka. Na szczęście wszystkie usterki udało się usunąć i mogliśmy ruszyć dalej. Po południu tempo było już znacznie lepsze i ostatecznie zamknęliśmy dzień z wynikiem 97 kilometrów.

Ten dzień przyniósł także trudną decyzję. Jedna z uczestniczek naszej wyprawy musiała wrócić do domu. Nie była to łatwa chwila, ale wierzymy, że była to decyzja roztropna i odpowiedzialna. Wiemy, że nadal pielgrzymuje z nami duchowo, dlatego prosimy Was o modlitwę w jej intencji.

Każdego dnia coraz mocniej doświadczamy tego, że Pan Bóg prowadzi nas przez tę drogę. Spotykamy dobrych ludzi, otrzymujemy wiele życzliwości i nieustannie czujemy Wasze wsparcie.

Dziękujemy za każdą modlitwę, każde dobre słowo i każdą formę pomocy. Jesteśmy również wdzięczni wszystkim, którzy wspierają nas materialnie, przekazując darowizny na Fundację Nieprzeciętni. To dla nas znak, że wspólnie tworzymy tę wyprawę i że niesiecie ją razem z nami.

W nocy korzystamy z zasłużonego odpoczynku. Organizm coraz wyraźniej odczuwa trudy kolejnych dni, dlatego sen jest wyjątkowo cenny.

Dziś ruszamy dalej. Po zaledwie jednej nocy na Słowacji przekroczymy kolejną granicę i wjedziemy na Węgry. Przed nami około 120 kilometrów i kolejne wyzwania. Jesteśmy ciekawi, jak przywita nas węgierska ziemia.

Dziękujemy, że jesteście z nami. Czujemy Waszą modlitwę i wsparcie każdego dnia. To one dodają nam sił, by kręcić kolejne kilometry w stronę Medjugorie. Do usłyszenia!

Adres

Ulica Brzeska 37
Siedlce
08-110

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Centrum Duszpasterstwa Młodzieży Diecezji Siedleckiej umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Centrum Duszpasterstwa Młodzieży Diecezji Siedleckiej:

Skróty

Udostępnij