08/05/2026
W rossoskim kościele
Św. Stanisław ze Szczepanowa zginął w młodym wieku. Świadczy o tym wygląd jego czaszki, zachowanej aż do dzisiejszego dnia.
Ostatnie badania nad szczątkami jednego z pierwszych polskich męczenników odbyły się w 1963 r. z inicjatywy kard. Karola Wojtyły. Na czaszce widać ślady siedmiu uderzeń, zadanych ostrym żelazem. Ten fakt potwierdza rodzaj śmierci, przekazany przez tradycję. Największe cięcie ma 45 mm długości i ok. 6 mm głębokości. Św. Stanisław został uderzony z tyłu głowy. Czaszka ma wszystkie zęby, co świadczyłoby o tym, iż w chwili śmierci krakowski biskup był stosunkowo młodym mężczyzną.
Nie da się jednoznacznie ustalić, kto zabił tego odważnego biskupa. Nie wiadomo, czy zrobił to król, czy też jego rycerze. Św. Stanisława przedstawia się zazwyczaj w szatach biskupich, choć czasami pokazuje się go także w scenie męczeństwa. Taki obraz widnieje m.in. w kościele św. Stanisława BM w Rossoszu. Dominują na nim ciemne barwy. Całość rozświetla namalowana centralnie postać biskupa. Hierarcha, odwrócony twarzą do ołtarza, podnosi w górę Hostię. Jego twarz jest spokojna, oczy wpatrzone w biały chleb, który staje się Ciałem Jezusa. Stanisław zdaje się nie widzieć nic poza tym, w czym uczestniczy. Sylwetka biskupa umieszczona jest na tle arkady; łuk łączący dwie kolumny i widoczne gdzieś z oddali światło wydają się być przyszłą aureolą. Inaczej zachowują się osoby otaczające biskupa. Ministrant przyklęka i tuli się do stołu ołtarzowego. Zobaczył już stojącego za celebransem króla. Zatrwożony jedną ręką zakrywa oczy, drugą wyciąga w powietrzu. Król podnosi miecz i lada chwila uderzy w biskupa. W jego oczach widać gniew i złość. Za moment cały ołtarz spłynie męczeńską krwią…
Ciało św. Stanisława dodatkowo zostało po jego śmierci poćwiartowane. Dla ówczesnych ludzi wszystko to było szokujące i trudne do zrozumienia. Król musiał porzucić tron i uciekać. Zmarł na wygnaniu jako pokutnik, natomiast kult krakowskiego biskupa wzrastał i trwa do dziś.
***********************************
Święty Stanisławie, Twoje relikwie zostały wtopione w krzyż, bo w momencie męczeństwa, Twoja krew połączyła się ze świętym Ciałem i Krwią Chrystusa. Wtedy jedna ofiara złączyła się z drugą. Stając przy tych relikwiach, wspominamy Twoje święte życie i męczeńską śmierć. Dziękujemy Ci za dotychczasową opiekę nad nami. Twojemu orędownictwu powierzamy całą naszą parafię. Zawierzamy Ci dawnych, obecnych i przyszłych duszpasterzy, nasze rodziny, wszystkich małżonków, dzieci, młodzież, rodziców i seniorów; naszych przyjaciół, dobroczyńców i tych, którzy za nas się modlą a także chorych, zniewolonych nałogami i trapionych duchowo. Niech Twoje wstawiennictwo uprasza nam Boże błogosławieństwo, żywą wiarę, silną miłość i niegasnącą nadzieję.
Nasz wielki Patronie, Twojemu orędownictwu polecamy: naszą przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Twojej trosce zawierzamy dalsze istnienie i rozwój naszej parafii. Wstawiaj się za nami u Pana, któremu dawniej służyłeś całym sercem, a teraz oglądasz twarzą w twarz w niebie. Przez Twoją wiarę, sprawiedliwość i męczeństwo, uproś nam potrzebne łaski. Amen.
Święty Stanisławie, wierny Sługo Boży – módl się za nami!