Rodzimy Kościół Polski

Rodzimy Kościół Polski Rodzimowierczy związek wyznaniowy, nawiązujący do etnicznych, przedchrześcijańskich wierzeń Słowian.

http://www.RKP.org.pl

Adres do korespondencji:
Rodzimy Kościół Polski
FUP Piastów 1, skr.poczt. 34
ul. Powstańców Warszawy 1
05-817 Reguły
e-mail: rkp.org.pl(at)wp.pl

Konto:
Rodzimy Kościół Polski
PKO BP. SA Oddział I Końskie
IBAN: PL 14 1020 2629 0000 9102 0118 9752
Kod SWIFT: BPKOPLPW

Przedstawiana jest jako dorosła kobieta o wyraźnych i wydatnych żeńskich cechach fizycznych, często trzymająca w rękach ...
14/08/2026

Przedstawiana jest jako dorosła kobieta o wyraźnych i wydatnych żeńskich cechach fizycznych, często trzymająca w rękach wrzeciono i przędzę lub kłosy zboża. Utrzymuje bliskie stosunki z Rodzanicami, które przędą nić naszych losów i wplatają ją do wielkiej tkaniny naszych żywotów. Bogini-matka, Matka Ziemia, trzymająca pieczę nad kobietami i dziećmi, domostwem i jego paleniskiem, a także urodzajem. Piastunka kobiet i dzieci, Matka zawsze wilgotna, Opiekunka ogniska domowego. Mokosz.

Święto Mokoszy przypada na miesiąc do święta Plonów, które odbywają się po zakończeniu zbiorów, w czasie równonocy jesiennej. Obecnie ludzie zbierają lub wręcz zakończyli już zbierać zboże z pól, a wkrótce rozpoczną zbiory owoców i warzyw. W czasie obrzędów, w których wzywane jest imię Mokoszy, bardzo często nazywa się ją "Matką zawsze wilgotną", co odnosi się do wilgoci żyznej i urodzajnej gleby. Składając jej ofiary, płynną część (na przykład mleko, wino, nalewki lub miód pitny) zwykle wylewamy bezpośrednio na ziemię, dookoła ogniska obrzędowego, zamiast bezpośrednio do ognia, by ofiara mogła trafić od razu do Bogini. Z ofiar w formie stałej, częstym wyborem są mąka, chleb lub jabłka. Zawsze dobrym pomysłem jest złożenie czegoś, co kojarzy się z dobrobytem, obfitością, dobrymi zbiorami, a także własnoręcznie poczynione słodkie wypieki.

To dzięki Mokoszy ziemia wydaje plony, po tym jak podczas pierwszej wiosennej burzy uderzy w nią piorun. W wielkim błędzie są jednak ci, którzy postrzegają Mokosz wyłącznie jako łagodne, opiekuńcze bóstwo. Ona, która sprawia, że plony wyrastają z ziemi, może w gniewie sprawić, aby z ziemi nie wyrosło ani źdźbło, a ludzie którzy nie okażą jej szacunku, będą mogli tylko smutno patrzeć na suche pola. Jest to jeden z mnóstwa powodów, by otaczać ziemię najwyższym szacunkiem, dbać o nią najlepiej jak to tylko możliwe i starać się o to, by pozostawić ją w jak najlepszym stanie dla przyszłych pokoleń.

To do Mokoszy modlą się te osoby, które pragną powić dziecko i proszą o boską opiekę nad bezproblemowym przebiegiem ciąży (panom polecamy również modlitwę do Peruna oraz Jaryły o wzmocnienie ich męskiej witalności). To do niej będą zanosić matki prośbę o sprawowanie pieczy nad ich potomstwem.

Nie tylko w trakcie Święta Mokoszowego, ale i w każdy inny dzień, starajmy się czynić jak najmniej szkód Ziemi po której stąpamy. Podziękujmy naszym własnym matkom za wielomiesięczne noszenie nas pod swoimi sercami i opiekę nad nami od najwcześniejszych naszych dni. Złóżmy dzięki za wzrastające na naszych polach warzywa, dojrzewające w sadach owoce, a także na zboże zbierane z pól. Prośmy Mokosz, by jak najdłużej otaczała nas swoją matczyną pieczą i ciepłem.

Sława!

Tekst: żerczyni Katarzyna Ochman
Zdjęcie: Kropkowe Pstrykanie Gosia Drozdowska

Zapraszamy na Ogólnopolski Zjazd Rodzimowierczy!
07/08/2026

Zapraszamy na Ogólnopolski Zjazd Rodzimowierczy!

Na pewno widzicie co jakiś czas obwieszczenia o wydaniu albo powoływaniu się na Bardzo Święte i Wielce Autentyczne Słowi...
05/08/2026

Na pewno widzicie co jakiś czas obwieszczenia o wydaniu albo powoływaniu się na Bardzo Święte i Wielce Autentyczne Słowiańskie Księgi™ będące jedynym prawdziwym źródłem wiedzy o słowiańskiej wierze i kulturze. Ale jak jest naprawdę z tymi świętymi księgami? Czy są jakiekolwiek teksty napisane przez Słowian, które można przyjąć za autentyczne źródła historyczne?

Zgodnie z obecnym stanem naszej wiedzy, Słowianie żyjący w czasach przed szeroko zakrojoną chrystianizacją, nie pozostawili po sobie żadnych tekstów pisanych. Wynika to między innymi z tego, że nasi przodkowie kultywowali przede wszystkim kulturę w formie oralnej i nie posiadali własnego systemu pisma. Nie znaczy to oczywiście, że nie mieli styczności z kulturami, które pismo już używały lub zupełnie nie zdawały sobie sprawy, czym to pismo jest. W Kronice Thietmara znajdziemy fragment o świątyni w Radogoszczy, który twierdzi, że pomniki były podpisane imionami („W grodzie znajduje się tylko jedna świątynia (...) Jej ściany zewnętrzne zdobią różne wizerunki bogów i bogiń – jak można zauważyć, patrząc z bliska – w przedziwny rzeźbione sposób, wewnątrz zaś stoją bogowie zrobieni ludzką ręką w straszliwych hełmach i pancerzach, każdy z wyrytym u spodu imieniem.”). Musimy pamiętać, że autor mógł nie widzieć tych rzeźb na własne oczy lub wziąć obce dla siebie zdobienia za pismo. Mogły to także być napisy w germańskich runach, ale jest to raczej mało prawdopodobne.

Na pewno ktoś z was przypomni sobie, że istnieją teksty z czasów przedchrześcijańskich, które były przekazywane wyłącznie w ustnej formie, a zapisane zostały dopiero o wiele lat później, takie jak Kalevala, saga o Beowulfie, wszystkie nordyckie sagi, Iliada oraz Odyseja, a także Wedy wraz z Ramajaną i Mahabharatą z dalekich Indii. Niestety, w procesie chrystianizacji ziem słowiańskich, nie zachowały się do dzisiejszego dnia żadne takie eposy ani święte przekazy. Zdolność pisania i czytania przez wieki była dostępna nielicznym – nawet w miejscach z rozwiniętym piśmiennictwem nie była to powszechna umiejętność. Jednocześnie nie powinniśmy patrzeć na kulturę oralną jako tę gorszą. Wśród bogatej kultury Celtów także nie znajdziemy spisanych świętych tekstów; australijscy aborygeni z kolei mogą się poszczycić ponad 900 godzinami opowieści tak zwanego Czasu Snu, czyli ich rodzimej mitologii – wszystko to przekazywane w formie ustnej! Brak pisanych przekazów na pewno nie czyni żadnej kultury gorszą.

Pierwsze zapisane teksty dotyczące historii, kultury oraz wierzeń Słowian wyszły dopiero spod piór chrześcijańskich kronikarzy, najczęściej duchownych którzy opisywali wydarzenia z drugiej ręki (chociaż byli i tacy, którzy byli obecni na miejscu zdarzeń), czasem dekady lub nawet wieki po wydarzeniach które opisują. W niektórych przypadkach, autorami wspomnień i zapisków o naszych ziemiach byli bliskowschodni podróżnicy. Przykładami dzieł spisanych przez chrześcijańskich autorów są Kronika Thietmara z XI wieku, opisująca kulturę i wiarę ziem polskich, czeskich i niemieckich w czasach zjazdu gnieźnieńskiego, Kronika Słowian Helmolda z XII wieku, opisująca wyprawy chrystianizacyjne na Połabiu i Pomorzu zachodnim, Kronika Czechów Kosmasa, który opisuje dzieje najdawniejsze dzisiejszych Czechów, Gesta Hammaburgensis z XI wieku, autorstwa Adama z Bremy, gdzie znajdują się informacje o Słowianach połabskich, Pomorzanach i Polanach, Gesta Danorum z XII wieku, autorstwa Saxo Gramatyka, gdzie w jednym z rozdziałów opisywane są obrzędy na Arkonie, Powieść Minionych Lat Nestora, staroruski latopis z XII wieku gdzie w opisie chrystianizacji Rusi są opisywane przedchrześcijańskie wierzenia Rusinów, czy wreszcie Kronika Galla Anonima z XII wieku, gdzie opisywane są częściowo różne zwyczaje przedchrześcijańskie. Wśród autorów bliskowschodnich należy wymienić oczywiście Ibrahima ibn Jakuba z jego relacją podróży zawartą w Księdze dróg i królestw pisarza Al-Bakriego (znanej także jako „Z podróży do krajów słowiańskich w przekazie al-Bekrīego”). Należy jednak pamiętać, że ci kronikarze byli raczej stronniczy i pochodzili ze środowisk silnie zdominowanych dualistycznym światopoglądem, co przekładało się często na treść ich zapisów.

W późniejszych czasach, XIX i XX wieku, prawdopodobnie aby podnieść rangę ludów słowiańskich na tle innych ludów europejskich, bądź w celach narodowotwórczych, „odkrywano” istnienie tekstów o rzekomym wiekowym rodowodzie. Za przykład tu można podać Księgę Welesa, która została ujawniona na łamach czasopisma Żar-Ptica w latach 50. w Stanach Zjednoczonych. Księga ta miała być zapisana na drewnianych deseczkach i znaleziona w obwodzie charkowskim na Ukrainie. Ze względu na okoliczności w jakich tekst miał być odkryty, fakt, że rzekomy oryginał tajemniczo zaginął, gramatykę i chaotyczność zapisu, tekst uznano jednoznacznie za falsyfikat. Falsyfikatami są także rękopisy królowodworski i zielonogórski, które miały opisywać przedchrześcijańskie dzieje Czechów czy Kronika Prokosza, która miała opisywać dzieje Polski, w tym Imperium Lechitów (do czego chętnie odwołują się zwolennicy fantazmatu o „Wielkiej Lechii”).

Wszyscy chcielibyśmy, aby istniały teksty, co do których nie byłoby wątpliwości o ich przedchrześcijańskim rodowodzie, które zawierałyby wiarygodny opis religii naszych przodków, ich dziejów i kultury. Niestety, musimy żyć z tym, że wiele z naszego dziedzictwa zaginęło, celowo niszczone lub po prostu zapomniane na przestrzeni dziejów. Brak źródeł pisanych sporządzonych przez samych Słowian, z okresu poprzedzającego rozpoczęcie procesu chrystianizacji nie zmienia faktu, że dawne tradycje i wierzenia nie uległy wymazaniu z dnia na dzień w 966 r. wraz z tak zwanym Chrztem Polski, a oprócz źródeł zewnętrznych jakimi są kroniki i relacje podróżników, dodatkowy materiał badawczy na przestrzeni kolejnych wieków dostarczają folklor, etnografia, etnologia (w tym porównawcza), językoznawstwo czy archeologia. Warto również podkreślić, że paradoksalnie sam Kościół rzymskokatolicki czerpał z tego dorobku pełnymi garściami, przejmując w procesie inkulturacji to, czego nie udało mu się wymazać ze społecznej świadomości.

Na szczęście, rodzimowierstwo słowiańskie zalicza się do religii naturalnych, czyli takich które rozwinęły się wraz z kulturą w której wyrastały. Oznacza to, że w przeciwieństwie do religii objawionych (czyli takich, których początki związane są z działalnością założyciela czy proroka) nie wymagają świętych ksiąg aby legitymizować jej istnienie. Jako Rodzimy Kościół Polski pracujemy z tym, co jest dla nas dostępne bez wyzbywania się zdolności do obserwacji otaczającego nas świata, samodzielnego myślenia i empatii, i będziemy dalej kultywować wiarę naszych praojców.

Sława!

Tekst: żerczyni Katarzyna Ochman
Zdjęcie: Amariel Photo Art

30/07/2026

W odpowiedzi na komentarze pod ostatnim postem. Dostępna literatura jest znacznie szersza, nie wszystko mieliśmy akurat pod ręką. To nie wstyd nie wiedzieć, ale nie warto być ignorantem.

Zapewne zdarza się wam słyszeć utyskiwania na to, że mitologia słowiańska nie jest powszechnie nauczana w szkołach; że m...
29/07/2026

Zapewne zdarza się wam słyszeć utyskiwania na to, że mitologia słowiańska nie jest powszechnie nauczana w szkołach; że mity Greków i Rzymian są stałą częścią sylabusa, a jeśli ktoś miał chociażby jedną lekcję o Bogach naszych własnych przodków, to zalicza się do grona nielicznych szczęśliwców, bez względu na wartość merytoryczną przekazanej wiedzy na ten temat.

Czy powinniśmy więc przestać nauczać o starożytnych Grekach, Rzymianach, Egipcjanach, ich dziejów i mitologii na rzecz mitologii i historii słowiańskiej? Absolutnie nie. Historia, filozofia, kultura i mitologia basenu morza Śródziemnego miała wielki wpływ na późniejsze ogólnoeuropejskie prawodawstwo, sztukę materialną oraz literaturę. Z pewnością czytaliście na lekcjach języka polskiego niejeden wiersz i niejedną książkę, gdzie autor lub autorka odnosili się do greckiej i rzymskiej mitologii. Wystarczy wspomnieć kwieciste opisy wydobywające się z ust Hrabiego Horeszki na widok Zofii w „Panu Tadeuszu” czy też opisy w kronice Jana Długosza, który wzorując się na Wincentym Kadłubku, używał odniesień do greckich bogów aby przybliżyć czytelnikowi funkcję opisywanych przez siebie słowiańskich bóstw.

Sądzimy, że mitologia słowiańska powinna być nauczana w szkołach na równi z mitologią Hellenów i Italików, nie zamiast niej. Tak jak poznanie mitów południowej Europy jest kluczowe dla dogłębnego zrozumienia europejskich kontekstów kulturowych, tak nauczanie naszej własnej, lokalnej mitologii jest kluczowe dla zrozumienia naszej własnej, tożsamości. Warto przy tym podkreślić, że wszystkie te mitologie: grecka, rzymska czy słowiańska, wywodzą się z jednego, wspólnego, praindoeuropejskiego korzenia.

Gdybyście zastanawiali się, jak nauczanie o Słowianach wygląda według tegorocznych wytycznych Ministerstwa Edukacji, już spieszymy z informacją na temat tego, czego się dowiedzieliśmy. W rozporządzeniu Ministra Edukacji z dnia 11 marca 2026 roku w sprawie podstawy programowej kształcenia ogólnego dla szkoły podstawowej (dla języka polskiego) możemy przeczytać na stronie 86, iż program praktyk lekturowych przewiduje, że uczeń zapozna się z „wybranymi fragmentami Biblii, w tym z opisem stworzenia świata oraz przypowieściami o miłosiernym Samarytaninie i o synu marnotrawnym, z wybranymi mitami greckimi, w tym o stworzeniu świata, o Syzyfie, o Dedalu i Ikarze, o Demeter i Korze, z baśniami i legendami ważnymi dla kultury światowej, europejskiej, narodowej i regionalnej”. Jednak na stronie 94 w dziale „Przykładowe teksty do omówienia w klasach IV–VIII” możemy znaleźć w propozycjach pozycję „zbiory mitologii światowej (np. słowiańskiej, skandynawskiej, staroegipskiej).” Musimy jednak pamiętać, że jest to tylko propozycja, z której nauczyciele nie muszą skorzystać.

W rozporządzeniu ministra edukacji z tego samego dnia, ale na temat nauczania historii, już nie czuć takiej nadziei, że uczniowie dowiedzą się więcej o naszej przedchrześcijańskiej przeszłości. Na stronie 150 jest tylko wzmianka, że uczeń powinien umieć przedstawić charakterystykę wspólnot społecznych w średniowieczu używając pojęć „chrześcijaństwo, monarchia, plemię, samorząd, senior, stan, wasal”. I to wszystko. Nieco lepiej wygląda zawartość Zintegrowanej Platformy Edukacyjnej, która w czasie pandemii była używana do nauczania, gdzie jest kilka lekcji poświęconych tematowi Słowian. Niemniej, po tym jak zniesiono status zagrożenia pandemicznego, platforma ta nie jest głównym narzędziem nauczania.

Starając postawić się na miejscu osoby układającej sylabus zajęć z historii i języka polskiego rozumiemy, że jednym z zadań nauczania szkolnego jest przekazywanie dzieciom rzetelnych informacji, potwierdzonych źródłami i przystosowanymi do ich poziomu przyswajania wiadomości. Nie jest to łatwe zadanie, zwłaszcza gdy chcemy uczniom w stosunkowo ograniczonym czasie przekazać zasadniczo jedną konkretną wersję tego, co wiemy o historii i wierzeniach naszych przodków. Jesteśmy ogromnie wdzięczni wszystkim nauczycielom, którzy mimo tych wszystkich trudności, znajdują sposób aby przekazać uczniom wiedzę o naszych słowiańskich przodkach. Tym bardziej przygotowując program na tego rodzaju zajęcia warto korzystać z rzetelnych opracowań naukowych, których autorami są uznani badacze w danej dziedzinie.

Jeśli nie mieliście w szkole okazji wystarczająco wiele dowiedzieć się o przedchrześcijańskiej przeszłości naszego kraju, możemy ze swojej strony polecić lektury, które przybliżą wam informacje o naszych słowiańskich przodkach. Jeśli pociągają was pozycje napisane bardziej naukowym językiem, polecamy „Mitologię Słowian” Aleksandra Gieysztora oraz „Mitologię słowiańską i polską” Aleksandra Brücknera. Jeśli nie są wam straszne grubsze opracowania, koniecznie sięgnijcie po „Kulturę Ludową Słowian” Kazimierza Moszyńskiego (szczególnie tom 2, część 1 i 2: Kultura duchowa). Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś o stworach nawiedzających naszych przodków, przecztajcie „Polską demonologię ludową” Leonarda Pełki. Z opracowań bardziej o charakterze beletrystycznym koniecznie zapoznajcie się z „Darami Bogów” autorstwa Witolda Jabłońskiego. Gdyby interesowały was pozycje poświęcone innym tematom z obszaru słowiańszczyzny lub dla młodszych czytelników, dajcie znać w komentarzu – bardzo chętnie dodatkowo coś polecimy!

Tekst: żerczyni Katarzyna Ochman, żerca Ratomir Wilkowski
Grafika: Stanisław Jakubowski

Przed nami Świeto Mokoszy! Zajrzyjcie w zakładkę "wydarzenia" po więcej informacji.
27/07/2026

Przed nami Świeto Mokoszy! Zajrzyjcie w zakładkę "wydarzenia" po więcej informacji.

Dziś obrzęd w wyjątkowym miejscu.
25/07/2026

Dziś obrzęd w wyjątkowym miejscu.

U stóp świętej góry Rowokół

Mateusz Różalski

Nieopodal brzegu Bałtyku, w samym sercu dawnej kultury Słowińców, wznosi się owiane legendami wzgórze Rowokół. Miejsce to od neolitu wiąże się z praktykami religijnymi i do dziś przyciąga ludzi pragnących podtrzymywać tę tradycję.

Góra Rowokół, znajdująca się obecnie na terenie Słowińskiego Parku Narodowego, jest miejscem ważnym duchowo zarówno dla rodzimowierców, jak i katolików. Choć dziś próżno szukać na jej szczycie widocznych miejsc kultu, plany budowy kaplicy poświęconej św. Mikołajowi, które pojawiły się w 2017 roku, na nowo rozbudziły dyskusję o kulturowym dziedzictwie tego miejsca.

Najdawniejsze ślady obecności człowieka na Rowokole pochodzą z epoki kamienia. Nieliczne znaleziska archeologiczne oraz ich interpretacje sugerują, że na szczycie wzniesienia funkcjonowało bliżej nieokreślone miejsce kultu religijnego. Więcej informacji dostarczyły badania grodziska założonego na wschodnim zboczu góry w IX wieku, podczas ekspansji osadniczej Kaszubów w tym regionie.

Grodzisko wyróżniał spośród okolicznych osad owalny wieniec złożony z sześciu palenisk, w których archeolodzy odnaleźli kości zwierząt, fragmenty naczyń ceramicznych oraz kamienne żarna. Odkrycie to skłoniło badaczy do wysunięcia hipotezy, że Rowokół pełnił funkcję centrum religijnego przedchrześcijańskich mieszkańców regionu. Trudno jednoznacznie określić, jakie bóstwo lub bóstwa otaczano tam kultem, jednak obecność licznych palenisk może wskazywać na związek z kultem ognia, być może boga Swaroga.

Grodzisko zostało opuszczone w XI wieku, a już w XII stuleciu na Rowokole powstało pierwsze chrześcijańskie miejsce kultu. Według różnych źródeł kaplica była poświęcona albo Najświętszej Maryi Pannie, albo św. Mikołajowi. Brakuje jednoznacznych dowodów potwierdzających którąkolwiek z tych hipotez.

Wiadomo jednak, że filozofia chrystianizacji, głoszona przez św. Augustyna i papieża Grzegorza I, zalecała nie niszczyć dawnych miejsc kultu, lecz przejmować je i przystosowywać do potrzeb nowej religii. Taki schemat był powszechnie stosowany w średniowiecznej Europie, dlatego przypuszczenie, że podobnie postąpiono również na Rowokole, wydaje się uzasadnione. Kaplica funkcjonowała aż do XVI wieku, kiedy została rozebrana, a pozyskany z niej materiał wykorzystano do budowy kościoła w Smołdzinie.

W 2017 roku gmina Smołdzino otrzymała od ówczesnego ministra środowiska Jana Szyszki zgodę na budowę nowej kaplicy na szczycie Rowokołu. Plany te spotkały się jednak ze sprzeciwem środowisk rodzimowierczych, które uznały je za próbę zawłaszczenia świętego miejsca dawnych Słowian przez Kościół katolicki. Protest przyniósł oczekiwany skutek, choć istotne znaczenie miał również fakt, że planowana inwestycja znajdowała się na obszarze objętym ochroną Słowińskiego Parku Narodowego. Ostatecznie do budowy nie doszło.

Nie wpłynęło to jednak na wielowiekową tradycję religijną Rowokołu. Do dziś góra pozostaje ważnym miejscem dla rodzimowierców, którzy cyklicznie odprawiają tam obrzędy przy głazie ozdobionym symbolem rąk boga. Również katolicy raz w roku przemierzają szlaki Rowokołu podczas wielkanocnej rekonstrukcji Męki Pańskiej. Już niebawem u stóp góry odbędą się obchody święta Peruna. Będzie to dobra okazja, by przekonać się, czy obie wspólnoty potrafią współistnieć w duchu wzajemnego szacunku i tolerancji religijnej.

Zdjęcie: Wikipedia

Święto Peruna to dzień, w którym rodzimowiercy zwracają się nie tylko ku Gromowładnemu, ale też ku samemu doświadczeniu ...
16/07/2026

Święto Peruna to dzień, w którym rodzimowiercy zwracają się nie tylko ku Gromowładnemu, ale też ku samemu doświadczeniu siły – cielesnej, duchowej i tej wspólnotowej. Perun, Bóg ognia niebiańskiego, w tradycji słowiańskiej nie jest jedynie postacią związaną z burzą – symbolizuje moc porządku świata, równoważącą chaos.

W rodzimowierstwie jest On wzorcem męskiej energii rozumianej nie jako przewaga nad innymi, lecz jako odpowiedzialność, wytrwałość czy ochrona. Perunowe Święto jest więc nie tylko uroczystością religijną, ale także momentem, w którym każde z nas weryfikuje swoją odwagę, dyscyplinę i szacunek do tego, co uznaje za święte.
Współczesne obchody mają charakter wieloaspektowy: oczyszczenie i nabranie mocy przy ogniu obrzędowym, pieśni, żertwy, poświęcenie broni i amuletów, a także różne formy rywalizacji i zabawy. Budują one wspólnotowe więzi, ale zarazem sprzyjają indywidualnemu przeżywaniu święta.

Tym osobistym doznaniem jest chociażby wspomniane wyżej uświęcenie przedmiotów, które wiążemy z kultem Peruna. Człowiek zawierza swoje narzędzia walki (w wymiarze symbolicznym i praktycznym) czy amulety opiece Gromowładnego. Ma to podkreślić, że siła nie jest „sama dla siebie”, nie służy okrucieństwu czy agresji, lecz obronie godnych spraw, ochronie bliskich i utrzymaniu porządku.

Choć to święto kojarzy się przede wszystkim z obrzędem wspólnotowym, rodzimowierstwo mocno podkreśla także osobisty wymiar praktyki – czci Bóstw, natury i Przodków w codziennym życiu. Dla wielu osób może to oznaczać prosty rytuał: zapalenie świecy i pozostawienie darów na domowym ołtarzyku, krótką modlitwę, wyjście do lasu czy na wzgórze porośnięte dębami, by w ciszy zmierzyć się z własnym lękiem, słabościami lub wątpliwościami. W tym kontekście Perun staje się patronem walki z emocjami: z gniewem, który trzeba okiełznać; ze strachem, który warto nazwać; z rozproszeniem, które należy uporządkować, by móc skupić się na tym, co ważne. Święto Gromowładnego w indywidualnej praktyce to dzień, gdy każde z nas świadomie staje naprzeciw „burzowej chmury” i podejmuje decyzję, by nie uciekać, lecz podjąć wyzwanie i odnaleźć się w niej. Może to polegać na szczerej refleksji, spisaniu zobowiązań wobec siebie i innych, czy na podjęciu konkretnego kroku, odkładanego od dawna. W ten sposób obrzęd wspólnotowy i indywidualna praktyka nawzajem się uzupełniają: wspólnota daje ramę i wsparcie, jednostka wnosi własną pracę nad sobą, być może cenną również dla innych.

Jednakże święto posiada wymiar nie tylko duchowy, ale czysto fizyczny, poprzez uczestnictwo w różnych zmaganiach sportowych: przeciąganiu liny, zapasach, siłowaniu się na rękę, strzelaniu z łuku… Rywalizacje sprawdzają sprawność fizyczną uczestników, ale nie mają być brutalną walką, lecz swego rodzaju rytuałem potrafiącym zmienić nas wewnętrznie. Konfrontując się z własnymi słabościami, wykazując odwagę i podejmując wysiłek pokazujemy sobie samym oraz Perunowi, że jesteśmy gotowi „chwycić byka za rogi”, w czym być może Gromowładny będzie w stanie nas wspomóc.

Ten sportowy aspekt święta pojawia się w wielu innych uroczystościach jako echo dawnej tradycji wojowników. Kiedyś było to wyznacznikiem przydatności w kontekście obrony rodu, współcześnie można to odczytywać szerzej: jako pokonywanie własnych ograniczeń, nauka uczciwej rywalizacji, spojrzenie na przeciwnika jako część próby, a nie wroga. Takie zawody to żywe przypomnienie, że ciało i duch nie są oddzielone: potrzebują wspólnej pracy, by zachować moc, odporność i równowagę. W tym tę psychiczną – ciężar pracy, codziennych obowiązków czy nerwów potrafią być bardziej wyczerpujące niż sztanga czy strome podejście na górski szczyt.

Perun – Bóg piorunów, nieba i wojowników – może być w życiu współczesnego rodzimowiercy patronem i wsparciem w tych momentach, gdy trzeba podjąć decyzję, stanąć w obronie, wytrwać w zobowiązaniu, nie zadowalać się byle czym, nie uciekać od trudnych pytań albo po prostu nie ustąpić pod naporem zniechęcenia. Święto Gromowładnego przypomina wtedy, że siła nie jest dana raz na zawsze: trzeba ją ćwiczyć, podsycać jak żar, ukierunkowywać i ofiarowywać temu, co naprawdę warte poświęcenia.

Tekst: żerca Radosław Miligedo Monit
Zdjecie: Aleksandra Bielecka

Wspomnienienia z Nocy Kupały w Radomiu. Na Mazowszu działamy prężnie:🌼 RKP - Mazowieckie, Warszawa / Mrozy / Barchów🌼 RK...
14/07/2026

Wspomnienienia z Nocy Kupały w Radomiu. Na Mazowszu działamy prężnie:
🌼 RKP - Mazowieckie, Warszawa / Mrozy / Barchów
🌼 RKP - Mazowieckie, Radom
🌼 RKP - Mazowieckie, o. Płock

Najdłuższy dzień i najkrótsza noc w całym roku; początek lata wyznaczony przez przesilenie słońca; słowiańskie święto mi...
17/06/2026

Najdłuższy dzień i najkrótsza noc w całym roku; początek lata wyznaczony przez przesilenie słońca; słowiańskie święto miłości, w czasie którego skaczemy przez wysoko płonące ogniska i wyławiamy płynące po rzece wianki. Co ta za magiczny czas? Noc Kupały, oczywiście! Na Podkarpaciu i Śląsku nazywają ją Sobótką, na Kaszubach jest to Sòbotczí, na Warmii i Mazurach - Palinocka, na Mazowszu i Podlasiu - Kupalnocka. U Czechów - Kupadla, na Ukrainie Kupaila, u Białorusinów Kupalle, a u Rosjan z kolei częściej jest to Iwana Kupała. Podobnie do imienia Jana nawiązują nazwy tego święta na Bałkanach: Ivanjski krijesovi lub Baklje ivanjske w Chorwacji (ogniska Iwana bądź pochodnie Iwana) oraz Ivanjdan w Serbii.

Do najpopularniejszych zwyczajów święta Kupały należy wyplatanie przez dziewczęta i kobiety wianków, które później są puszczane na płynącą wodę rzek, a następnie wyławiane przez chłopców i mężczyzn czekających w pewnym oddaleniu od pań. Czasem te kwiatowe korony mają doczepione zapalone świeczki lub łuczywa, aby lepiej było widać je po zmroku, bądź aby zawierały w sobie element świątecznego ognia. Później, właścicielka wianka, wraz z mężczyzną który tenże wyłowił, skaczą przez rozpalone w tę noc wysokie ogniska. Para mogła również zdecydować się pójść do lasu na wspólne poszukiwania legendarnego kwiatu paproci, który miał kwitnąć tylko w tę jedną, magiczną noc. Miało być to oczywiście pretekstem do tego, by młodzi mogli się nie tylko lepiej poznać, ale również ze sobą związać - związki zawarte w Noc Kupały miały mieć pierwszeństwo przed tymi aranżowanymi przez starszych członków rodu, co stwarzało okazję do samodzielnej decyzji o wyborze swojego partnera lub partnerki. W trakcie nocnych zabaw, którym często towarzyszyła muzyka, pieśni i dobre trunki, ogień można było również podsycać do wyjątkowych rozmiarów, co stanowiło okazję dla młodych mężczyzn, którzy mogli się popisać sprawnością i odwagą skacząc przez wysoko strzelające płomienie.

Przed udaniem się na obchody Nocy Kupały, wygaszano ogniska domowe, by móc je na nowo zapalić od płonących żagwi z kupalnych ognisk, które płonęły całą noc, aż do świtu. W czasie obrzędu można również natknąć się w niektórych gromadach na palenie słomianej kukły, która może przedstawiać Jaryłę, który skończył swoje wiosenne prace. Kukła mogła też być przedstawieniem miłości i pożądania - Kupała bowiem jest nie tylko czasem, gdy wiosna przechodzi w lato, rytualnie oczyszczamy się w wodzie i w ogniu, ale także jest świętem miłości, w trakcie którego celebrujemy gorące uczucia, bez których nasz żywot byłby uboższy i nudniejszy.

Jednym z wierzeń związanych z letnim przesileniem jest to, że dopiero po Kupale kąpiele w zbiornikach wodnych były uznawane za bezpieczne - przed tym świętem, wodniki, utopce i rusałki mogły się zaczaić na nierozważnych kąpielowiczów i wciągnąć ich w zimną toń.

W czasie Nocy Kupały możemy złożyć ofiary Ładzie, której delikatna ręka łączy nas w zakochane pary; Perunowi, który patronuje letniej porze, czasie skwaru i porze burz; Mokoszy i Jaryle, których ciężka wspólna praca zaowocowała bujną zielenią, kwitnącymi łąkami i dojrzewającymi owocami, które rosną wokół nas; Swarogowi, aby nie spalał nas w ogniu słońca, a zamiast tego przyjemnie ogrzewał w skracające się od teraz dni; Strzybogowi, prosząc o ciepłe letnie deszcze i kierowanie letnich burz z dala od pól; Welesowi, którego zimowa pora jeszcze daleko, ale który słucha wszystkich przysiąg wyrzekanych tej nocy. Wspomnijmy także naszych przodków - kto wie, którzy z nich związali się w pary w czasie tego pięknego, letniego święta?

Mamy nadzieję, że uda wam się spędzić tę Noc Kupały wśród trzaskających ogni, z pięknymi wieńcami na skroniach, w towarzystwie przyjaciół lub objęciach ukochanych osób, bawiąc się najlepiej na świecie.
Sława!

Tekst: żerczyni Kasia Ochman
Zdjęcie: Aleksandra Bielecka, obchody Nocy Kupały w Barchów Rodzimowierczy

Adres

Korespondencyjny: Rodzimy Kościół Polski, FUP Piastów 1, Skr. Poczt. 34, Ulica Powstańców Warszawy 1
Reguły Wielkie
05-817

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Rodzimy Kościół Polski umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Rodzimy Kościół Polski:

Skróty

Udostępnij