28/01/2025
Polskie legendy o Matce Boskiej Gromnicznej
I Legenda o Matce Boskiej Gromnicznej i wilku
Pewnej mroźnej, lutowej nocy Matka Boska szła przez zaśnieżony las, a jej śladem od dłuższego czasu podążał samotny wilk. Ponieważ tamtej zimy wilki wyrządziły w wiosce wiele szkód i zabiły wiele gospodarskich zwierząt, chłopi postanowili je wytępić i ruszyli tropem jednego z nich. Nagle w środku lasu spotkali podróżującą Świętą. Szybko się skłonili i pościągali czapki z głów.
– O najświętsza Pani, szukamy wilka. Czy nie widziałaś go gdzieś w pobliżu?
– Wilka nie widziałam, ale bym go też nie wydała. Lepiej, zamiast uganiać się za stworzeniem, poszukajcie wilka we własnych sercach, bo zapewne tam on się skrywa!
Zawstydzeni chłopi powypuszczali z rąk widły i ruszyli do swoich domów, rozważając słowa Matki Boskiej. Gdy się oddalili, spod jej płaszcza powoli wyjrzał wilczy łeb. Wilk spojrzał na dobrotliwą Świętą, bezgłośnie dziękując, że pozwoliła mu się skryć i go nie wydała.
– A ty morderco bezbronnych jagniąt? Powinnam cię była wydać, ale i nad twoją niedolą me serce załkało.
Od tamtej pory, w lutowe noce, można spotkać Matkę Boską Gromniczną idącą ze świecą wśród śnieżnych zamieci i kroczącego obok niej wilka”
II Legenda o Matce Boskiej Gromnicznej i chłopcu
W szczerym polu, z dala od wiejskich zabudowań stała mała chatka. Mieszkała w niej uboga wdowa z synem Jankiem. Kobieta od jakiegoś czasu ciężko chorowała i w żaden sposób nie mogła wydobrzeć. Chłopiec postanowił, że na święto Matki Boskiej Gromnicznej przyniesie mamie święty ogień do domu.
Z samego rana nałożył dziurawe, wypchane słomą buty i wyruszył z woskową świecą przez kopny śnieg. Potykał się, ustawał, ale dotarł na czas. W kościele tłok był tak wielki, że umęczone dziecko przycupnęło na progu kruchty i tylko zimne łzy jak kulki leciały mu jedna za drugą po zsiniałej, zmarzniętej twarzy. Po mszy próbował Janek przedostać się pod ołtarz, aby dostać się do świętego ognia, ale cisnąć się nie miał siły.
Wtem tuż nad sobą usłyszał łagodny, ciepły głos:
-Zapal chłopcze gromnicę od mojego płomienia.
I kobieta w niebieskiej chuście wyciągnęła ku chłopcu świecę równie ubogą jak jego własna. Zgrabiałą dłonią przysunął więc świecę. Zdumiało Janka, że płomień ten nie był jak inne, ale miał kształt gorejącego, złotego serca.
I wtedy miła pani odezwała się znowu:
-Osłoń ręką gromnicę i chodź za mną. Wiem, że twoja mama chora, a mieszkasz daleko. Ja idę w tę samą stronę, więc będzie nam raźniej.
Przez całą drogę nic do siebie nie mówili. Chłopiec pilnie ogarniał ręką gromnicę i dziwił się, że palce mu nie marzną choć mróz był wielki. Za wsią rozszalała się śnieżyca tak wielka, że świata nie było widać. Janek nie czuł jednak lęku. Przeciwnie czuł spokój, ciepło i siłę.
Gdy znaleźli się w pobliżu domu znów usłyszał ten cudny głos:
-Doniosłeś płonącą gromnicę. Niech służy ona twojej mamie i tobie od wilków, gromów i chorób, a po dobrym życiu niech rozświetli wam drogę do nieba, do mnie....
I wtedy poznał Janek Matkę Boską. Zanim się jednak ocknął ona była już daleko od samotnej chaty.
Gdy Janek wpadł do domu i opowiedział matce co go spotkało ta tylko głową pokiwała. Podeszli oboje do małego okienka i przez krążek wychuchany na oszroniałej szybie zobaczyli jeszcze Matkę Boską jak z płonącą gromnicą wchodzi w ciemny las. A tam iskrzyły się dziwne światełka.
-Co to, mamusiu?- spytał ze strachem Janek.
-To wilki, syneczku. W tę świętą noc pokornie oświetlają Najświętszej Panience drogę do nieba.
III Legenda o Matce Boskiej Gromnicznej i wilkach
Oto jest noc, zasypane śniegiem wiejskie chaty, nigdzie nie widać nawet nikłego blasku świecy, cała wieś pogrążona jest we śnie. Bliżej widać drzewa, tuż za wioską rozciąga się gęsty las. Na jego skraju wyraźnie widoczna jest wataha wilków: wygłodniałych, złych, szykujących się do ataku na ludzkie siedziby. I nagle z boku obrazu wyłania się przepiękna, świetlista postać, odziana – mimo mrozu – jedynie w białą szatę. Postać kobieca, tchnąca dobrocią i spokojem, rusza prosto na stado wilków i odpędza je od domostw tych, którzy pogrążeni we śnie, nawet nie domyślają się niebezpieczeństwa. Wilki warczą, ale cofają się, gdyż Pani ta trzyma w ręku zapaloną świecę, której drapieżniki najwyraźniej się boją.
Wilki z lasu nie zagrażają nam już tak jak dawniej. Dziś jesteśmy narażeni raczej na spotkanie z innymi „wilkami”: to pokusy, grzechy czy sam szatan.
Weźmy Jej świece, zaufajmy, że przez ten znak Maryja będzie nas chronić od zła fizycznego, a przede wszystkim od duchowego.