23/08/2026
Prawdziwa miłość nie kończy się wtedy, gdy zaczynają się trudności
Bracia i Siostry,
dzisiaj bardzo łatwo powiedzieć: „Kocham cię”. Wystarczy wiadomość, kilka słów i serduszko na ekranie. Ale czy każde „kocham” jest miłością?
Czasem zachwycamy się drugim człowiekiem tak długo, jak długo daje nam przyjemność, poczucie bezpieczeństwa, korzyść albo spełnia nasze oczekiwania. Kiedy pojawiają się problemy, różnice charakterów, choroba, kryzys czy konieczność poświęcenia, nagle okazuje się, że uczucie było silne tylko wtedy, gdy było łatwo.
Tego uczy nas świat: kochaj, dopóki jest przyjemnie. Odejdź, kiedy przestaje być wygodnie.
Filmy, media społecznościowe, a czasem także pornografia mogą tworzyć fałszywe wyobrażenie o bliskości. Pokazują pożądanie jako miłość, zdobywanie jako sukces, a drugiego człowieka jako kogoś, kto ma przede wszystkim spełniać nasze potrzeby.
Jezus pokazuje zupełnie inną drogę.
Jego miłość nie była tylko słowem.
On przyszedł i pokazał miłość czynem.
Nie mówił jedynie o poświęceniu. Sam się poświęcił.
Nie mówił jedynie o przebaczeniu. Sam przebaczał.
Nie mówił jedynie o służbie. Sam służył.
Dlatego powiedział:
„Miłujcie się wzajemnie, tak jak Ja was umiłowałem.” (J 15,12)
To jest zupełnie inna definicja miłości.
Miłość nie pyta wyłącznie:
„Co ty możesz mi dać?”
Miłość pyta:
„Co ja mogę zrobić dla ciebie?”
W relacji kobiety i mężczyzny oznacza to szacunek, wierność, rozmowę, cierpliwość, przebaczenie i gotowość do pracy nad sobą.
Nie oznacza zgody na przemoc czy krzywdę. Prawdziwa miłość ma również granice. Ale kiedy pojawia się zwykły kryzys, różnica zdań czy trudny okres, nie powinna od razu mówić: „Uciekam.”
Jezus powiedział:
„Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie swój krzyż i niech Mnie naśladuje.” (Mt 16,24)
To nie jest wezwanie do cierpienia dla samego cierpienia.
To wezwanie do pokonania własnego ego.
Czasem trzeba zrezygnować z potrzeby postawienia na swoim.
Czasem trzeba powiedzieć „przepraszam”.
Czasem trzeba nauczyć się słuchać.
Czasem trzeba przebaczyć.
Czasem trzeba zostać i razem przejść przez trudną drogę, zamiast szukać łatwiejszej osoby.
Bo miłość jest drogą, a nie chwilowym uczuciem.
Górski potok jest czysty właśnie dlatego, że na jego drodze są kamienie. Podobnie prawdziwa miłość dojrzewa wtedy, gdy dwoje ludzi potrafi przejść przez przeszkody, nie niszcząc siebie nawzajem.
Dlaczego więc tak wiele związków się rozpada?
Bo świat nauczył nas, że kiedy coś przestaje być wygodne, można to wymienić.
Jezus uczy nas czegoś trudniejszego:
pracuj nad sobą, przebaczaj, rozmawiaj, kochaj i nie pozwól, aby twoje ego było ważniejsze od człowieka, którego kochasz.
A nad wszystkim postaw Boga.
Bo jeżeli człowiek stanie się dla nas ważniejszy od Boga, zaczynamy od niego wymagać rzeczy, których żaden człowiek nie jest w stanie nam dać.
Tylko Bóg może być fundamentem.
„Bóg jest miłością.” (1 J 4,8)
Dlatego zacznijmy od Niego.
Kochaj Boga.
Ucz się od Jezusa.
Szanuj siebie.
Szanuj drugiego człowieka.
I kiedy przyjdzie kryzys, nie pytaj od razu:
„Czy to już koniec?”
Zapytaj:
„Czego Bóg chce mnie przez tę sytuację nauczyć? Co mogę zmienić w sobie? Jak mogę kochać lepiej?”
Bo prawdziwa miłość nie jest tą, która istnieje tylko wtedy, gdy wszystko jest piękne.
Prawdziwa miłość poznaje się wtedy, gdy przestaje być łatwo.
Postaw Boga na pierwszym miejscu.
Nie pozwól, aby człowiek, pieniądze, pożądanie czy własne ego zajęły Jego miejsce.
A wtedy uczysz się miłości, która nie jest tylko słowem wysłanym przez telefon.
Staje się życiem.
Staje się czynem.
Staje się wiernością.
Staje się spokojem.
Staje się drogą dwojga ludzi, którzy razem idą za Chrystusem.
To jest miłość, której świat nie potrafi sprzedać, bo pochodzi od Boga.
Amen.