Głos Ojca

Głos Ojca Męska wspólnota katolicka działająca przy parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Pruszkowie

Dzisiejsza uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa była dla naszej wspólnoty czasem głębokiego dziękczynienia i...
04/06/2026

Dzisiejsza uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa była dla naszej wspólnoty czasem głębokiego dziękczynienia i publicznego wyznania wiary.

Jako wspólnota mieliśmy ogromny zaszczyt i radość aktywnie włączyć się w procesję, niosąc baldachim nad Najświętszym Sakramentem. Uroczystej Mszy świętej przewodniczył ks. prof. Robert Skrzypczak. Jesteśmy ogromnie wdzięczni za Jego obecność oraz za poruszające, głębokie i niezwykle aktualne słowo, które do nas skierował.

Dziękujemy wszystkim członkom wspólnoty za zaangażowanie, obecność i wspólne świadectwo wiary na ulicach naszej parafii! 🙌

Wasze dzieci nie są waszą własnością;są synami i córkami samej mocy życia.Jesteście ich rodzicami, ale nie stworzycielam...
01/06/2026

Wasze dzieci nie są waszą własnością;
są synami i córkami samej mocy życia.
Jesteście ich rodzicami, ale nie stworzycielami.
Mieszkają z wami, a mimo wszystko do Was nie należą:
Możecie dać im swą miłość, lecz nie wasze idee
ponieważ one mają swoje idee.
Możecie dać dom ich ciałom, ale nie ich duszom,
ponieważ ich dusze mieszkają w domu przyszłości,
którego wy nie możecie odwiedzać nawet w waszych snach.
Możecie wysilać się, by dotrzymać im kroku,
ale nie żądać, by byli podobni do Was,
ponieważ Życie się nie cofa,
ani nie może zatrzymać się na dniu wczorajszym.
Wy jesteście jak łuk, z którego wasze dzieci,
jak żywe strzały, zostały wyrzucone naprzód;
Strzelec mierzy do celu na szlaku nieskończoności
i trzyma cięciwę napiętą całą swą mocą,
żeby strzały mogły poszybować szybko i daleko.
Poddajcie się z radością rękom Strzelca,
ponieważ on kocha równą miarą
i strzały, które szybują,
i łuk, który pozostaje niewzruszony.

Khalil Gibran

Tekst długi ale warto przez niego przebrnąć, przemyśleć i wyciągnąć odpowiednie wnioski....
22/04/2026

Tekst długi ale warto przez niego przebrnąć, przemyśleć i wyciągnąć odpowiednie wnioski....

Nikt rozsądny nie występuje przeciw trosce o zdrowie dzieci i młodzieży. Nikt nie lekceważy znaczenia profilaktyki uzależnień, pierwszej pomocy, higieny cyfrowej czy wsparcia psychicznego młodych. Spór nie toczy się więc o to, czy zdrowie jest ważne. Spór toczy się o coś znacznie głębszego: o granicę, poza którą państwo przestaje wspierać rodzinę, a zaczyna ją zastępować. Właśnie tę granicę Ministerstwo Edukacji Narodowej postanowiło brutalnie przesunąć.

9 kwietnia 2026 r. MEN ogłosiło, że od 1 września „edukacja zdrowotna” stanie się przedmiotem obowiązkowym. Władza przedstawia tę decyzję językiem troski, nowoczesności i odpowiedzialności. Ale za tym łagodnym słownictwem kryje się twardy fakt, że państwo chce wejść jeszcze głębiej w obszar wychowania, który należy przede wszystkim do rodziców. A kiedy państwo zaczyna uważać, że wie lepiej niż ojciec i matka, jak formować dziecko w sprawach tak delikatnych jak dojrzewanie, relacje, wartości, postawy i wizja człowieka, wtedy kończy się pomoc, a zaczyna ideologiczne wypieranie rodziny.

Najbardziej wymowne są jednak nie deklaracje ministrów, lecz liczby. Według danych samego MEN, w roku szkolnym 2025/2026 w zajęciach z edukacji zdrowotnej uczestniczyło około 30% uprawnionych uczniów. To znaczy, że około 70% nie weszło w ten projekt dobrowolnie. W Małopolsce udział wyniósł 22,27%, na Podkarpaciu 17,19%, w liceach ogólnokształcących 10,08%, a w technikach 7,78%. To nie jest drobny sygnał wątpliwości. To nie jest margines. To jest masowy, czytelny i jednoznaczny społeczny brak zaufania. W demokracji takiego sygnału się nie lekceważy. Takiego sygnału się słucha.

Jednak zamiast refleksji ze strony Ministerstwa pojawia się przymus. Zamiast pytania: „dlaczego rodzice nie chcą tego przedmiotu?”, pojawia się urzędowa odpowiedź: „tym bardziej zrobimy go obowiązkowym”. Zamiast logiki dialogu, zwycięża logika siły. To nie jest postawa państwa, które służy obywatelom. To jest postawa aparatu, który uznał, że opór społeczeństwa trzeba obejść decyzją administracyjną.

To właśnie tutaj rodzi się sprzeciw najgłębszy i najbardziej uzasadniony. Rodzice nie są petentami wobec szkoły. Nie są dodatkiem do systemu oświaty. Nie są statystami w procesie wychowania własnych dzieci. To oni mają pierwsze i podstawowe prawo do wychowania zgodnie z własnymi przekonaniami, sumieniem i systemem wartości. Państwo ma pomagać i wspierać, ale nie ma moralnego prawa wchodzić z butami tam, gdzie zaczyna się najbardziej intymna i odpowiedzialna przestrzeń formacji człowieka.

Dlatego sprawa edukacji zdrowotnej w obecnym kształcie nie jest zwykłym sporem o nowy szkolny przedmiot. To jest spór o model państwa. O to, czy Polska pozostanie krajem, w którym rodzina jest pierwszym środowiskiem wychowania, czy też stanie się krajem, w którym ministerialne dokumenty będą stopniowo wypierać autorytet rodziców. O to, czy sumienie będzie jeszcze chronione, czy już tylko tolerowane dopóty, dopóki nie przeszkadza politycznym projektom.

Cała historia tego przedmiotu budzi zresztą uzasadnioną nieufność. Jesienią 2024 r. MEN kierowało projekty rozporządzeń do konsultacji publicznych z zamiarem uczynienia edukacji zdrowotnej przedmiotem obowiązkowym od 1 września 2025 r. Potem, wobec wyraźnego oporu społecznego, wycofano się do wariantu nieobowiązkowego. Dziś wraca się do pierwotnego planu. To nie wygląda jak spokojne szukanie dobra ucznia, ale jak taktyka przeczekania sprzeciwu i ponownego uderzenia, gdy emocje osłabną. Nie tak buduje się zaufanie społeczne. Tak buduje się przekonanie, że obywateli trzeba po prostu zmęczyć.

Nieprzypadkowo głos zabrała Komisja Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski. W opublikowanym 14 kwietnia 2026 r. oświadczeniu przypomniała, że w sprawach wychowania potrzebny jest szeroki i rzetelny dialog, a edukacja zdrowotna w obecnym kształcie nie powinna być przedmiotem obowiązkowym. Komisja zwróciła też uwagę, że sam problem nie znika przez formalne pozostawienie niektórych treści poza obowiązkiem, skoro również w innych obszarach programu znajdują się zagadnienia budzące poważne zastrzeżenia z punktu widzenia wartości małżeństwa i rodziny. To głos spokojny, ale bardzo stanowczy. I właśnie dlatego tak ważny. Nie jest krzykiem ideologicznym. Jest upomnieniem się o ład wychowawczy.

Trzeba więc powiedzieć jasno: państwo nie ma prawa wychowywać dzieci wbrew sumieniu rodziców. Nie ma prawa narzucać wizji człowieka tam, gdzie toczy się spór o antropologię, moralność i fundamenty życia społecznego. Szkoła ma uczyć, a nie formatować. Ma wspierać rodzinę, a nie przejmować jej zadania. Ma przekazywać wiedzę, a nie przemycać światopogląd pod osłoną neutralnych haseł.

Największe niebezpieczeństwo polega dziś nie na otwartym ataku, lecz na języku pozornej oczywistości. Mówi się o zdrowiu, ale do programu wpisuje się także wartości, postawy, zdrowie społeczne, dojrzewanie i zdrowie seksualne. Mówi się o wsparciu, ale praktycznym skutkiem ma być osłabienie prawa rodziców do decydowania o formacji dziecka. Mówi się o nowoczesności, ale w rzeczywistości chodzi o to, by państwo zyskało większy wpływ na to, jak młody człowiek ma myśleć o sobie, relacjach, rodzinie i moralności.

Dlatego sprzeciw wobec obowiązkowej edukacji zdrowotnej w obecnym kształcie nie jest buntem przeciw wiedzy. Nie jest buntem przeciw medycynie. Nie jest buntem przeciw profilaktyce. Jest obroną porządku rzeczy, bez którego nie przetrwa żadna zdrowa wspólnota: najpierw rodzina, potem państwo; najpierw sumienie, potem urzędowa instrukcja; najpierw prawo rodziców, potem ambicje ministerstwa.

Ten sprzeciw musi być mocny i jasny. Nie wolno go rozmywać. Nie wolno go chować za grzecznościową mgłą, która ostatecznie niczego nie zatrzymuje. Trzeba mówić wyraźnie, że dziecko nie należy do państwa. Trzeba mówić wyraźnie, że wychowanie nie jest własnością ministerstwa. Trzeba mówić wyraźnie, że sumienie nie podlega rozporządzeniu.

Potrzebny jest sprzeciw spokojny, ale nie miękki. Stanowczy, ale nie agresywny. Odpowiedzialny, ale nie tchórzliwy. Rodzice, nauczyciele, wychowawcy, duszpasterze i wszyscy ludzie rozumiejący znaczenie rodziny muszą dziś upomnieć się o rzeczy podstawowe: o prawdziwy dialog, o pełną przejrzystość programu, o poszanowanie konstytucyjnych praw rodziców, o zatrzymanie ideologicznego nacisku przebranego za edukacyjną konieczność.

Jeżeli siedemdziesiąt procent uprawnionych nie weszło w ten projekt dobrowolnie, to odpowiedzią władzy nie może być przymus. Jeśli społeczeństwo mówi „nie ufamy”, to rządzący nie mają prawa odpowiadać: „tym gorzej dla społeczeństwa”. Pokora, a nie pycha. Szacunek, a nie arogancja. Dialog, a nie presja. Tylko tak działa państwo, które pamięta, że zostało powołane do służby, a nie do wychowywania obywateli według własnego projektu.

Trzeba więc mówić to z odwagą i bez lęku: obowiązkowa edukacja zdrowotna w obecnym kształcie wymaga mocnego i jednoznacznego sprzeciwu. Nie dlatego, że jesteśmy przeciw zdrowiu, lecz dlatego, że jesteśmy za rodziną, za wolnością sumienia, za prawem rodziców, za ładem moralnym i za Polską, w której państwo zna swoje granice.

BÓG OJCIEC JEST KWINTESENCJĄ OJCOSTWA - LIST REKTORA KUL Przypominanie pełnej prawdy o ojcowskiej miłości Boga jest niez...
06/04/2026

BÓG OJCIEC JEST KWINTESENCJĄ OJCOSTWA - LIST REKTORA KUL

Przypominanie pełnej prawdy o ojcowskiej miłości Boga jest niezwykle ważne w czasach dotkniętych kryzysem ojcostwa – napisał w liście na Wielkanoc 2026 ks. prof. Mirosław Kalinowski, rektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. List jest odczytywany w kościołach tradycyjnie w drugi dzień Świąt Wielkanocnych.
fot. KUL

Publikujemy tekst listu:

List Rektora KUL na Wielkanoc 2026

Bóg Ojciec wzorem dla ojca rodziny

Uroczystość zmartwychwstania Jezusa Chrystusa jest świętem nieograniczonej miłości Boga do człowieka. Stwórca tak umiłował każdego z nas, że nie mógł pozwolić, aby nasze życie kończyło się unicestwieniem. Patrząc dzisiaj na krzyż i pusty grób, odczuwamy wdzięczność wobec Boga, który wyprowadził z grobu swojego umiłowanego Syna, aby w ten sposób uwolnić każdego człowieka od grzechu i śmierci. Postąpił jak prawdziwy ojciec ratujący dzieci przed nieszczęściem.

Przypominanie pełnej prawdy o ojcowskiej miłości Boga jest niezwykle ważne w czasach dotkniętych kryzysem ojcostwa. Dziecko od wczesnego dzieciństwa powinno kształtować swoje postawy, mając wzór osobowy w postaci własnych rodziców, w tym ojca. Ojciec wychowuje całym sobą, swoją osobowością, cechami charakteru, tym jak odnosi się do ludzi, do swojej żony i jakie ma relacje z dzieckiem. Ta niezastąpiona rola ojca w rodzinie jest wciąż niedoceniana, a mężczyźni, często nawet nieświadomie, boją się podjąć wymagań związanych z tym zadaniem lub też nie są do niego właściwie przygotowani. Zdarza się często, że ojciec choć przebywając w domu jest nieobecny dla dziecka. Zajmuje się nieustannie pracą zawodową, korzysta przesadnie z mediów lub popadł w uzależnienia. Z wszelkich dostępnych badań wynika, że relacje dzieci z ojcami są dużo gorsze niż z matkami. Badania psychologiczne wskazują na liczne negatywne konsekwencje nieprawidłowych postaw ojców wobec dzieci. Należą do nich: słabe wyniki w nauce, negatywny obraz siebie, poczucie zaniedbania, samotności i niezrozumienia przez innych, niska empatia i kompetencje społeczne, podatność na wpływy rówieśnicze, stosowanie przemocy fizycznej, wykluczenie i niedostosowanie społeczne, a nawet zaburzenia nerwicowe i psychiczne. Obraz złego ojca rodziny ma też często wpływ na tworzenie błędnego obrazu Boga jako surowego, pozbawionego współczucia i niezainteresowanego człowiekiem albo czyniącego z niego niewolnika lub sługę.

Kwestia odpowiedzialnej postawy ojcowskiej może być analizowana pod różnym kątem: psychologicznym, pedagogicznym czy socjologicznym. W naszym wielkanocnym rozważaniu pragniemy spojrzeć na to zagadnienie jako wyznawcy wiary chrześcijańskiej w sposób najgłębszy z możliwych, odwołując się do prawdziwego obrazu Boga, tak jak przedstawia go od wieków myśl teologiczna. Nasz Bóg nieprzypadkowo nazywany jest Ojcem który, za pośrednictwem Syna pragnie z wszystkich ludzi uczynić w pełni swoje dzieci, otaczając je płaszczem nieograniczonej miłości. Przyjrzyjmy się relacji między Bogiem Ojcem a Synem Bożym, która powinna być wzorem dla stosunków międzyludzkich. Następnie popatrzmy na relację ojcowską między Bogiem i ludźmi, która z kolei powinna znaleźć odzwierciedlenie w postawie każdego ojca rodziny.

1. Bóg jako Ojciec Syna Bożego – kochający, wierny, ratujący

Można powiedzieć, że Bóg Ojciec jest kwintesencją ojcostwa, ponieważ jest ojcem pierwszym i wiecznym. Istniał zawsze jako ojciec swojego wiecznego Syna. Gdy Syn Boży przyszedł na świat przyjmując ludzką postać, objawił ludzkości prawdę o swoim boskim Ojcu. To, co mówił sam Jezus Chrystus, pozwala najlepiej poznać, jakim Ojcem jest Bóg i jaka relacja łączy go z Synem. Jezus zwracał się do Boga słowem „Abba”, które możemy przetłumaczyć jako „Tatuś”. Wyraża ono więź bardzo bliską i pełną miłości oraz zaufania. Jezus mówił wręcz: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy” (J 10, 30). W czasie swojej publicznej działalności nieustannie podkreślał, że wszystko, co mówi i czyni, pochodzi od Ojca, który Go posłał na świat i dał działać swoją mocą. Bóg Ojciec również głosił swoją wielką miłość do Syna i pełną z nim jedność. Pamiętamy jak podczas chrztu Jezusa w Jordanie odezwał się głos z nieba: „Oto mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie” (Mt 3, 17).

W jednym ze swoich tekstów Ojciec Święty Jan Paweł II pisał: „Relacja Jezusa z Ojcem jest niepowtarzalna. On wie, że zawsze będzie wysłuchany; wie, że przez Niego Ojciec objawia swą chwałę, nawet wtedy, gdy ludzie w to wątpią. […]. Znajdujemy to wszystko w epizodzie wskrzeszenia Łazarza: ‘Usunięto kamień, a Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: Ojcze, dziękuję Ci, żeś Mnie wysłuchał. Ja wiedziałem, że Mnie zawsze wysłuchujesz’ (J ll, 40-42)”. Ostateczne wsłuchanie się Ojca w Syna osiągnęło kulminację w chwili zmartwychwstania, gdy Bóg podniósł swojego Syna z uniżenia śmierci, wyprowadził z grobu, wywyższył i posadził po swojej prawicy w Niebie.

2. Bóg jako ojciec ludzi – obecny, wychowujący, miłosierny

Pełna miłości, jedności, wzajemnego zaufania i współdziałania relacja pomiędzy Bogiem Ojcem i Synem Bożym jest wzorem dla relacji rodzica ze swoim dzieckiem. Bóg daje nam też bezpośrednio przykład odnoszenia się ojca do dzieci. Rozciąga miłość do swojego Syna na wszystkich ludzi, których stworzył. W 1 Liście św. Jana czytamy: „Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi i rzeczywiście nimi jesteśmy” (1 J 3,1). Przyjrzyjmy się cechom tej ojcowskiej postawy Boga wobec całej ludzkości, która pokazuje, jaki powinien być ojciec rodziny.

Pierwszą z nich jest wieczna obecność i towarzyszenie. Wyraża to imię Boga objawione w krzewie ognistym Mojżeszowi: „Jestem, który jestem” (Wj 3, 14). Bóg jest wzorem ojca stale będącego przy swoich dzieciach, prowadzącego ich, a nieraz nawet niosącego na swych ramionach, gdy stracą siły.

Druga cecha ojcostwa Boga wobec ludzi to pełnienie roli swoistego wychowawcy, w której nieograniczona miłość łączy się ze sprawiedliwością. Jeżeli jest taka konieczność Bóg upomina i karze, ale czyni to zawsze dla dobra i rozwoju człowieka. Podkreślenia wymaga fakt, że Bóg wychowuje nas do wolności, chcąc wyzwolić nas z grzechu. Fundamentem Jego wychowania jest miłość i dialog z człowiekiem.

Trzecia z cech Boga Ojca to miłosierdzie i przebaczenie. Najlepiej ilustruje ją przypowieść o synu marnotrawnym, na którego powrót ojciec czekał z tęsknotą i miłością. Mimo zatracenia się, zejścia na złą drogę, syn marnotrawny mógł liczyć na swojego ojca, na to, że ten będzie czekał i przyjmie go z powrotem pod swój dach. Ojcostwo Boga jest zawsze gotowe przyjąć grzeszne i zagubione dziecko, gdy zwróci się do niego z pokorą i żalem.

Z miłosierdziem Boga wiąże się też czwarta cecha jego ojcostwa wobec wszystkich ludzi, mianowicie chęć ich ostatecznego uratowania i zbawienia. Właśnie to pragnienie Boga Ojca stało się powodem posłania na ziemię swojego Syna, a następnie Jego śmierć i zmartwychwstanie. W ten sposób Bóg pokazał, że prawdziwy ojciec pragnie zawsze ratować swoje dziecko i chce dla niego pełni szczęścia.

Niech ta refleksja nad postawą Boga Ojca wobec nas ludzi stanie się zachętą do radosnej realizacji powołania do bycia ojcem rodziny. Chcemy przecież, aby nasze rodziny miały ojców obecnych, zaangażowanych w wychowanie dzieci; wymagających, ale wyrozumiałych; karzących, ale z miłością; miłosiernych i zawsze podających pomocną dłoń.

3. Uniwersytet katolicki jako szkoła odpowiedzialnego rodzicielstwa

Uniwersytet katolicki jako uczelnia oparta na wartościach chrześcijańskich powinien być zaangażowany w przygotowanie do życia w rodzinie. Jego zadaniem jest nie tylko przekazanie wiedzy, ale także kształtowanie postaw rodzicielskich. Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II od lat stara się właściwie odczytywać i realizować to szczególne powołanie. Służą temu badania teologów, psychologów i socjologów. Działa specjalny Instytut Nauk o Rodzinie, który ma na celu pogłębienie rozumienia rodziny i szczególnych zadań spoczywających na osobach, które ją tworzą, a także wypracowanie praktycznych metod umożliwiających funkcjonowanie rodzin w duchu chrześcijańskiej miłości i odpowiedzialności.

Otoczmy modlitwą tę wychowawczą rolę naszej uczelni. Prośmy także Boga o dobrych ojców rodzin w naszej ojczyźnie. Boże, nasz najlepszy Ojcze, daj nam ojców według Twojej woli: nieustannie obecnych, kochających, wymagających i wyrozumiałych, zaangażowanych i odpowiedzialnych, mających autorytet i pełnych poświęcenia. Niech nasze ojcostwo będzie takie, jak ojcostwo Boga, który kocha swoje dzieci i chce, by były blisko Niego; cierpliwie wychowuje i oczekuje na nie, gdy pobłądzą; poszukuje i przebacza.

Wdzięczni Bogu za Jego czuwanie nad światem i pełne miłości podtrzymywanie nas w istnieniu przeżyjmy te Święta Wielkanocne ze świadomością, że mamy w niebie Ojca, który nas stworzył i ocalił, który z nami nieustannie jest i nas rozumie. Niech ojcostwo Boga, który dla ludzi własnego Syna nie oszczędził, będzie wsparciem dla naszych rodzin, dla całej ojczyzny, dla Kościoła i dla naszej uczelni. Boże Ojcze Syna Twojego i nasz Ojcze, błogosław, strzeż i prowadź ku zmartwychwstaniu, które zaczyna się już teraz w naszej codzienności.

Ks. prof. dr hab. Mirosław Kalinowski
Rektor KUL

Lublin, Wielkanoc 2026

Niech światło Zmartwychwstania rozświetla każdą przestrzeń Waszego życia, tak jak poranek, który przynosi nową nadzieję....
05/04/2026

Niech światło Zmartwychwstania rozświetla każdą przestrzeń Waszego życia, tak jak poranek, który przynosi nową nadzieję.

Z pustego grobu rodzi się zwycięstwo życia nad śmiercią, miłości nad lękiem, światła nad ciemnością.

Życzymy Wam, aby Jezus Zmartwychwstały napełniał Wasze serca pokojem, umacniał w wierze i prowadził każdego dnia. Niech Jego obecność przemienia codzienność i daje siłę do życia w prawdzie i miłości.

Błogosławionych Świąt Wielkanocnych

Dzisiejsza ewangelia, w której słyszymy o spotkaniu Jezusa i Samarytanki i to w Dniu Święta Kobiet, niech będzie przypom...
08/03/2026

Dzisiejsza ewangelia, w której słyszymy o spotkaniu Jezusa i Samarytanki i to w Dniu Święta Kobiet, niech będzie przypomnieniem dla nas wszystkich - jak to dziś mówił Ksiądz Paweł Paliga - że Jezusa możemy spotkać w naszych codziennych zajęciach jak ta Samaryńska kobieta, która szła po wodę.

Wszystkim Paniom, Szczególnie ze wspólnoty Przystań Miriam życzymy obfitości łask Bożych i serca otwartego na Jezusa w codziennych trudach. 🌸💧



Zobacz wszystkie sezony The Chosen w języku polskim! Oglądaj:✅ w darmowej aplikacji "The Chosen": https://thechosen.pl/?utm_source=youtube&utm_medium=video&u...

Jeśli mimo trwającego Wielkiego Postu trudno Ci realizować swoje postanowienie… albo może w ogóle go nie masz — nie zraż...
08/03/2026

Jeśli mimo trwającego Wielkiego Postu trudno Ci realizować swoje postanowienie… albo może w ogóle go nie masz — nie zrażaj się.

Zachęcam Cię, byś wysłuchał(a) tej nauki. Nie zniechęcaj się jej długością — słucha się jej naprawdę przyjemnie i z pożytkiem.
Może zamiast „negatywnego” postanowienia, polegającego na odmawianiu sobie czegoś, warto spróbować czegoś „pozytywnego”?

Na przykład: nie narzekać na żonę, męża, dzieci, współpracowników… nie oskarżać, nie doszukiwać się winy.
Zamiast wielu przykrych słów — powiedzieć choć jedno dobre, budujące.

Bo nawrócenie nie zaczyna się od zmiany świata, który nas otacza,
ale od zmiany własnego myślenia.
Od zmiany siebie.

Przypominam tekst z Izajasza, który był czytany na początku tego Wielkiego Postu:

Iz 58, 3-8 - "Czemu pościliśmy, a Ty nie wejrzałeś? Umartwialiśmy siebie, a Tyś tego nie uznał?" Otóż w dzień waszego postu wy znajdujecie sobie zajęcie i uciskacie wszystkich waszych robotników. Otóż pościcie wśród waśni i sporów, i wśród bicia niegodziwą pięścią. Nie pośćcie tak, jak dziś czynicie, żeby się rozlegał zgiełk wasz na wysokości. Czyż to jest post, jaki Ja uznaję, dzień, w którym się człowiek umartwia? Czy zwieszanie głowy jak sitowie i użycie woru z popiołem za posłanie - czyż to nazwiesz postem i dniem miłym Panu? Czyż nie jest raczej ten post, który wybieram: rozerwać kajdany zła, rozwiązać więzy niewoli, wypuścić wolno uciśnionych i wszelkie jarzmo połamać; dzielić swój chleb z głodnym, wprowadzić w dom biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziać i nie odwrócić się od współziomków. Wtedy twoje światło wzejdzie jak zorza i szybko rozkwitnie twe zdrowie. Sprawiedliwość twoja poprzedzać cię będzie, chwała Pańska iść będzie za tobą.

Ta konferencja więc, wpisuje się w to Słowo. Warto posłuchać, pomyśleć… i pozwolić Bogu działać w codzienności ✨

OGLĄDAM ☞ Gorliwość, która prowadzi do pychy. Uważaj, żeby nie zgubić Jezusa! ✣ Krzysztof Pałys OP ✣ Wielki Post 2025*Rekolekcje dla początkujących* możesz ...

Świat wokół nas płonie – przybywa ognisk zapalnych, a niepokój o jutro staje się niemal namacalny. Jednak to nie tylko w...
06/03/2026

Świat wokół nas płonie – przybywa ognisk zapalnych, a niepokój o jutro staje się niemal namacalny. Jednak to nie tylko wielka geopolityka nas dotyka. Coraz częściej mierzymy się z „wojnami” w naszym życiu osobistym i rodzinnym. Dla mężczyzny, który z natury chce chronić i budować, zderzenie z bezwzględną bezsilnością jest doświadczeniem granicznym. Jest trudne, bolesne, ale paradoksalnie – najbardziej prawdziwe.
​Przez lata wielu z nas wydawało się, że to my „rozdajemy karty”. Budowaliśmy swoją pozycję w miejscach, gdzie postawił nas Bóg, wierząc we własną sprawczość. Jednak z biegiem lat problemy zmieniają oblicze. Siły słabną, a poczucie niemocy narasta.

W tej szczelinie między naszymi planami a rzeczywistością rodzą się dwie postawy:

​1. Bunt:

​Pierwszą reakcją jest opór. To wewnętrzne szarpanie się i niezgoda na krzyż, który nagle stał się zbyt ciężki. To kłótnia z Bogiem o to, jakie powinno być nasze „życiowe minimum”, a jaka jest rzeczywistość. Ten bunt często wynika z przekonania, że wiemy lepiej, jak powinno wyglądać nasze życie.

​2. Ufność:

​Druga droga rodzi się ze słów Chrystusa:

​„Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Mt 16, 24).

​To droga akceptacji. Nie mylmy jej jednak z tanim optymizmem czy dobrym samopoczuciem. Chrześcijańska ufność to decyzja woli, by stanąć w prawdzie pod ciężarem własnego krzyża, wierząc, że nie niesiemy go sami. Zgoda na trud jest aktem najwyższej wolności, bo wyzwala nas z niewoli własnych oczekiwań.

​Co pomaga przyjąć krzyż?

​Najskuteczniejszym lekarstwem na bunt jest kontemplacja Drogi Krzyżowej. Patrzenie na Tego, który jako jedyny w historii był naprawdę niewinny, a mimo to przyjął największy ciężar i jako pierwszy poniosl krzyz. To On uczy nas, jak upadać i powstawać, gdy brakuje tchu.

​Zachęcam Was: szukajcie rozważań, które dotkną Waszego serca. Nie spieszcie się. Pozwólcie sobie na luksus zatrzymania przy każdej stacji. Zapytajcie siebie: Dlaczego to konkretne słowo mnie porusza? Gdzie w tej stacji jestem ja, a gdzie jest Jezus?

​Zaproszenie
​Właśnie dlatego chcę Was zaprosić na wyjątkowe spotkanie. Za tydzień poprowadzimy wspólnie nabożeństwo Drogi Krzyżowej. Beda mocne rozwazania. Po całym tygodniu pogoni za sprawami, które wydają się niecierpiące zwłoki, warto się zatrzymać. Przyjdź bez oczekiwań, bez gotowych recept. Przyjdź po prostu ze swoim ciężarem. Może właśnie wtedy, gdy przestaniesz walczyć o kontrolę, wyjdziesz z poczuciem, że otrzymałeś wszystko, czego potrzebujesz, by iść dalej.

​Kiedy: Za tydzień, bezpośrednio po Mszy świętej o godzinie 18:00.

​Dla kogo: Dla każdego, kto czuje, że jego krzyż staje się zbyt ciężki, by nieść go w pojedynkę.

​Do zobaczenia.

Rekolekcje dla mężczyzn dobiegły końca. Był to wspaniały czas przepełniony atmosferą braterstwa, wzajemnej życzliwości, ...
01/03/2026

Rekolekcje dla mężczyzn dobiegły końca. Był to wspaniały czas przepełniony atmosferą braterstwa, wzajemnej życzliwości, solidnym nauczaniem oraz zwiedzaniem i poznawaniem duchowości Wschodu.

Szczególne słowa wdzięczności kierujemy do o. Jarosław Kędzia za jego obecność, nauczanie, wskazówki i oprowadzanie po okolicach z opowieściami o cerkwiach i monastyrach. Wieczorne rozmowy przy podpiwku i kwasie litewskim pozwoliły poruszyć każdy temat.

Dzisiejszym zwieńczeniem była Liturgia św. Jana Chryzostoma w jedynym na świecie kościele Unickim.

Poniżej zdjęcia z tego czasu.

Adres

Pruszków
05-804

Godziny Otwarcia

19:00 - 21:00

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Głos Ojca umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Głos Ojca:

Udostępnij