29/09/2025
O słowiańskiej duszy coś do poczytania
DUSZA - Słowo na dziś.
Autor hasła: profesor Tadeusz Seweryn (1894–1975)
Opracowano w: Słownik starożytności słowiańskich. Encyklopedyczny zarys kultury Słowian od czasów najdawniejszych do schyłku wieku XII.
Redakcja: Władysław Kowalenko, Gerard Labuda i Tadeusza Lehra-Spławińskiego
Namiary: Tom 1, A-E, s. 407-408
Wydanie i rok wydania: PAN i Zakład Narodowy im. Ossolińskich,
Wrocław – Warszawa – Kraków 1961 r.
autor ilustracji: „Powrót jaskółek z Wyrija” - Maksym Suchariew
Dusza w wyobrażeniach Słowian. Słowianie, jak inne ludy świata, wierzyli w istnienie duszy i jej byt pozagrobowy. Kult duszy był dla nich ośrodkiem obrzędów religijnych. Wyrażał się on stypami, ofiarami i ogniami palonymi na żalnikach podczas zaduszek, które u Słowian wschodnich obchodzono 5 razy do roku.
Duszę przedstawiano sobie w różnych postaciach, pojmowano ją więc jako siłę życiową, vis vitalis, ożywiającą organizm, i wyobrażano ją sobie jako oddech. W językach indoeuropejskich zaznacza się związek słowa oddychać z duszą, np. polskie ‘oddychać’ i ‘oddech’, ‘dech’, ‘tchnienie’ jako wyraz duszy; staro-greckie ‘psychein’ - chuchać i psyche - dusza; niemieckie ‘atmen’ — oddychać, ‘Atem’ — oddech i staroindyjskie ‘atman’ — dusza itp. Z pojęciem tym spokrewniało się wyobrażenie duszy jako wiewu, powiewu, wiatru, wiru. Zbliżoną doń postacią była dusza jako dymek, para, mgła oraz cień. Ponadto każdy człowiek miał swoją gwiazdę, która w momencie jego śmierci odrywała się od nieba i spadała na ziemię. Inną postacią duszy była pośmiertna zjawa człowieka, martwiec, ożywiony trup, mara, widmo, odmaterializowany sobowtór człowieka, posiadający zmysły i odczuwający głód oraz pragnienie. Wyobrażenia tego rodzaju mają związek z pochówkami grzebalnymi. Powszechnym na Słowiańszczyźnie wyobrażeniem była dusza w postaci ptaków. Jest to odprysk mitologii greckiej. Wchodziły tu w grę: gołąb, kukułka, jaskółka, słowik i kruk. W Polsce nadto czasami orzeł, jastrząb i puszczyk. U południowych Słowian przeważnie kukułka. Sypanie w Polsce i Czechach ziarna dla ptaków w dzień wigilijny, będący reliktem dawnych zaduszek zimowych, ma związek z ptasią postacią duszy. Oprócz tego u Słowian wschodnich i Bułgarów przyjęła duszę kształt pszczoły i motyla, u Białorusinów mrówki i pasikonika, w Polsce i Małorusi świetlika (Lampyris) i motyla. Dusze wiedźm wcielały się w żaby, ropuchy i ćmy, ale wielkoruska ‘veśćica’ zwykła wylatywać przez komin czarnym ptakiem. Dusza wyrażały się wreszcie w cieple. Dlatego na cmentarzach palono światła i ognie. U Słowian wschodnich słowo ‘voskresat’ — ożywiać się, zmartwychwstawać — ma związek z ‘kres’, ‘kresati’, ‘kresiti’ — krzesać, ogień, budzić do życia. Jeszcze z końcem XV wieku kaznodzieja Michał z Janowca zakazywał w Polsce palenia „grumadek“ w Wielki Czwartek, przy których wg wierzeń pogańskich grzały się małe krewne duszyczki, i pouczał, „że kto tam wszedł, już stamtąd nie wraca“.
Byt pozagrobowy wyobrażano sobie jako dalszy ciąg życia ziemskiego. Dlatego zmarłym dawano do grobu przedmioty potrzebne im za grobem. Nie wszystkie jednak dusze bytowały na tamtym świecie. U Słowian wschodnich ‘ščur’, ‘čur’, ‘domovoj’, ‘mary’, ‘kikimory’, a czasem ‘rusałki’, jako demony urodzajowe, to dusze przodków przebywające w domu, stodole lub chlewie jako opiekunowie domostwa, rodziny i jej majątku. Te penaty domowe wywodziły się z dusz ludzi zmarłych gwałtowną śmiercią, dziewcząt, niemowląt, zabitych płodów i porońców grzebanych pod progiem domu. Dusze dobre żyły w raju, krainie cieni, czyli navi, rządzonej przez boga Nya, o czym w XV wieku prawił w Polsce Długosz. Według zaś koncepcji chrześcijańskiej, zapisanej w Kronice Nestorowej, „bogowie czarni, skrzydlaci, ogoniaści” bytowali „w bezdniach”. Navi znajdowała się daleko od ziemi. Według mitów kosmologicznych u Słowian wschodnich i południowych, a także dawnych ludów Ameryki, całą ziemię dookoła opływa wielka rzeka, przez którą dusze muszą się przeprawić. U jednych ludów dusze przelatywały tam jako ptaki, u innych przepływały w łodzi. Na Słowiańszczyźnie według zwyczaju greckiego dawano nieboszczykowi do grobu pieniążek na zapłacenie za przewóz w zaświaty. Podróż tę mogła dusza kobiety odbyć tylko w towarzystwie duszy męża. Pseudo-Maurycy z przełomu VI i VII wieku zanotował, że niektóre niewiasty plemienia Sklawów i Antów odbierały sobie życie podczas pogrzebu swoich mężów, a to samo w VIII wieku Wynfried-Bonifacy mówi o kobietach Winedów. Według al-Mas‘ūdīego w X wieku słowiańskie kobiety pragnęły być spalone, aby mogły wejść do raju wraz z duszami swych małżonków. Obcowanie dusz z żywymi było częste. Według Kroniki Nestora ihumen Teodozjusz ukazywał się kochającym go mnichom w postaci anioła, jako słup ognisty albo płomień. U Słowian wschodnich jeszcze na początku XX wieku zanotowano wierzenia, że wdowie tęskniącej za swym zmarłym mężem ukazywała się w nocy jego dusza jako snop iskier lub wąż ognisty wylatujący z pieca. Poza tym wierzono, że gdy wiatr zawodzi w piecu, to płacze dusza jakiegoś krewnego, a w wyciu i chichotaniu wiatru słyszano jęk duszy wisielca lub topielca.
Inne dusze nawiedzały żywych jako upiory i wampiry, mary lub w ogóle strachy.Przed niepokojącymi ich duszami bronili się Słowianie zaklęciami, kreśleniem kół magicznych, ofiarami i modlitwami. Trupa zaś człowieka, który miał wstawać z grobu jako upiór lub wampir wyssający krew ludziom i bydłu, przebijano kołem osikowym przez serce lub gwoździem przez głowę, dwa główne siedliska duszy. W obawie, że dusza zmarłego nie pozostała w domu, na Łużycach, w Polsce i na Ukrainie otwierano drzwi, by ułatwić jej odlot z ciała konającego.Dla duszy powracającej do domu przez 40 dni po śmierci człowieka pozostawiali Słowianie wschodni skibkę chleba, szczyptę soli i kawałek płótna do otarcia się po umyciu. Wieszanie w domu ręczników dla duszy praktykowano na Rusi w XII i XIII wieku, a zwyczaj ten istniał jeszcze w XIX wieku w Czechach, Polsce, na Litwie, Ukrainie i Wielkorusi.
Wg dawnych wierzeń Słowian wschodnich zwierzę posiadało takiego samego ducha jak człowiek. W czasach chrześcijańskich dodawano: tylko nie jest chrzczone. Niemniej towarzyszył mu anioł, tak samo jak człowiekowi. Anieli bowiem, jak uczył Nestor, „mądry Epifani”, przydani są nie tylko ludziom i wszelkim istotom żyjącym na ziemi, ale także „obłokom i mgłom, i śniegom, i gradowi, i mrozowi, głosom i gromom”. Poza tym duch zwierzęcia bytuje na ziemi tak samo jak dusza człowieka przez 6 tygodni od czasu śmierci i na Sądzie Ostatecznym zmartwychwstanie.