11/05/2026
Drodzy Dwudziestkojedynkowicze,
od powrotu z camino minęlo sto kilkadziesiąt godzin, coś się ułożyło i przefiltrwało no to to dziś suplement czyli dwa słowa o srebrnej drodze.
Na koniec każdego camino, zwykłem mówić, że choć dziś zwijamy się z bólu, narzekamy na kolana czy plecy, lamentujemy, że wzięliśmy za dużo rzeczy, a zamiast się smarować kremem z filtrem to naiwnie liczyliśmy na to, że słońce nas oszczędzi, to już za kilka dni, gbyby istniał jakiś magiczny przycisk po naciśnięciu którego teleportowalibyśmy się zza naszych biurek w to samo miejsce i w te same warunki, to przecież skorzystalibyśmy bez zastanowienia😉
Tak jakoś jest, że choć człowiek trochę narzeka po drodze na rózne dolegliwości i chwilami zastanawia się po co mu to wszystko było, to w głębi serca lubi to zmaganie, tęskni za nim i po cichu już planuje kolejne. Bo bakcyl camino nigdy nie umiera. Raz wszepiony w czyjeś serce żyje własnym życiem, domagając się dokarmiania.
Jak to mówią instagrmerki la Plata "to sztos", "totalnie skradła moje serce"🫶 Raz bo doświadczyłem zupełnie innej Hiszpanii, odległej setki kilometrów od popularnych dróg północy. Dwa bo jedzenie to niebo w gębie. Tak dobrych grzanek jak we Fuente de Cantos to ja dawno nie jadłem na śniadanie, smak picadillo w Zafrze przebija wszelkie gazpacho razem wzięte, a kawa w barze El Reloj w Almadén de la Plata to jest Oscar kulinarny 🥇🏆 Po trzecie la Plata to spełnienie romantycznych wyobrażeń o camino. Takich, które człowiek mimowolnie kreuje na podstawie lektur, rolek, zdjęć i cudzych wspomnień. Wejście w ikoniczny obrazek samotnego pielgrzyma z plecakiem, który przed sobą po horyzont widzi żółto szarawą nitkę drogi, za sobą nikogo i niczego. Nad sobą natomiast ma niebo i słońce. I tak od rana do wieczora z przerwami na noclegi w miasteczkach po środku niczego.
Takiego camino już nie ma. Pustego, odległego od cywilizacji, opartego o długie kilometry samotnej wędrówki. Nie mówię tego z żalem czy frustracją. To stwierdzenie prostego faktu. Przemiany Drogi jakie nastąpiły w ciągu ostatnich kilkunastu lat w postaci rozwoju infrstruktury barów, schronisk i internetu spowodowały, że szukanie odludnych miejsc to niczym wołanie na puszczy. Pewnie jest to możliwe gdzieś za Lizboną na początku Drogi Portuglaskiej, z pewnością sporo takich miejsc jest wciąż na Camino Invierno, trochę na Primitivo i na Drodze Francuskiej przed Pampeluna, na Mesecie, w okolicach Burgos choć tego ostatniego nie byłbym taki pewien.
Pod tym względem la Plata jest wyjątkowa. Nieskażona komercją, odludna i chwilami dzika. Fajnie sie mówi ale przyznaję, że ostatniego dnia już miałem tego dosyć i wyciągnąłem telefon mówiąc sobie, że umilę sobie drogę słuchając jakiegoś podcastu. Nic z tego, zero zasięgu i tak przez kilka godzin. Czy chcesz czy nie zostajesz sam na sam ze sobą. To współcześnie duży rarytas.
To nie jest camino pierwszego wyboru. Chyba, że ktoś ma taki luksus i może poświęcić pięć tygodni na dotarcie do Santiago. Tyle, mniej więcej, wynosi droga spod katedry w Sevilli do Praza do Obradoiro w Galicji. Umówmy się, nie każdego na to stać. Rozumiem tych wszystkich którzy mają ograniczony urlop i z tego powodu szukają czegoś co zwyczajnie doprowadzi ich do celu. Nie są z tego powodu gorszymi pielgrzymami. To nie o porównywanie chodzi. Ostatecznie najważniejsze to chodzić. Sam do tego namawiam. Najgorsze co mogłoby się nam przytrafić to ocenianie, że dajmy na to ci z Camino Francés są gorsi od tych z Camino Primitivo. A ci z Norte lepsi od tych z Ingles. Z takim podejściem dajmy sobie spokój z chodzeniem na camino. Każde to okazja do poznania siebie, spotkania ludzi i przeżycia jakiejś przygody zarówno w wymiarze duchowym jak i egzystencjalnym. Bez względu na to czy kto idzie sto, trzysta czy tysiąc kilometrów.
Swoją drogą pamiętam rozmowę gdy jednego dnia, ktoś z nas musiał skorzystać z podwózki żeby podjechać jeden etap, bo kolano odmawiało posłuszeństwa. Jako ten kto dotknięty słabością, nie raz korzystał z tego typu pomocy powiedziałem : "Kto nigdy korzystał na camino z taksówki niech pierwszy rzuci credencialem".
La Plata to przestrzeń dla tych którzy chcą czegoś więcej. Mają w sobie odrobinę niezbędnego szaleństwa i nie do końca równo pod sufitem🥳 Tacy którzy przesłuchali już wszystkie piosenki Celine Dion i Bedoesa (żeby nie było, lubię) ale coś im się otwiera w sercu gdy słuchają Arvo Pärta, Radiohead i Franka Zappy.
Dziś więc gdybym miał zrobić.swój prywatny caminowy top wszechczasów to pierwsza trójka wyglądałyby tak:
Camino de la Plata
Camino de Invierno
Camino Aragones
Jednoczesnie zaznaczam, że to wszystko w ramach zabawy, a różnice są doprawdy minimalne w moje głowie 😉
I to chyba tyle. Przynajmniej na dzisiaj.
o.Roman OP +
Te mistyczne zdjęcia są autorstwa Rysia Wojtkiewicza.