Błogosławieni

Błogosławieni Misją strony jest działanie na chwałę Bożą. Jestem klawiaturą i długopisem w rękach Jego.

Dzisiaj Jezus mówi do kobiety kananejskiej: „O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak pragniesz!”T...
16/08/2026

Dzisiaj Jezus mówi do kobiety kananejskiej: „O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak pragniesz!”
Ta kobieta przyszła do Jezusa z ogromnym cierpieniem. Prosiła o pomoc dla swojej córki. Nie zrezygnowała wtedy, gdy nie otrzymała od razu odpowiedzi. Nie zniechęciła się. Uwierzyła, że Jezus może jej pomóc.
I może właśnie tego Jezus chce nas dzisiaj nauczyć. Czasami modlimy się i wydaje nam się, że Bóg milczy. Prosimy o zdrowie, rozwiązanie problemów, zgodę w rodzinie, dobrą decyzję... a odpowiedzi nie widać. Warto pamiętać, że milczenie Boga nie oznacza, że Bóg nas opuścił.
Wiara to nie tylko wtedy, gdy wszystko układa się po naszej myśli. Prawdziwa wiara zaczyna się wtedy, gdy mimo trudności nadal potrafimy powiedzieć: „Jezu, ufam Tobie”.
Kobieta kananejska nie miała żadnych gwarancji. Miała tylko wiarę. I właśnie tę wiarę Jezus dostrzegł. Może dzisiaj również potrzebujemy stanąć przed Jezusem z naszym problemem i powiedzieć: Panie, nie rozumiem, dlaczego tak jest. Nie wiem, co będzie jutro. Ale nadal Ci ufam.
Nie rezygnujmy z modlitwy tylko dlatego, że odpowiedź nie przyszła od razu. Bóg widzi nasze serce, nasze łzy i nasze pragnienia.
Prośmy więc dzisiaj o taką wiarę, która potrafi wytrwać także wtedy, gdy jest trudno.

Dzisiejsza Ewangelia opowiada o Piotrze, który wychodzi z łodzi i idzie po wodzie do Jezusa. To niezwykła scena. Piotr r...
09/08/2026

Dzisiejsza Ewangelia opowiada o Piotrze, który wychodzi z łodzi i idzie po wodzie do Jezusa. To niezwykła scena. Piotr robi coś, co po ludzku jest niemożliwe. Ale wystarczy chwila. Piotr zaczyna patrzeć na wiatr, na fale i zaczyna się bać. I wtedy zaczyna tonąć.
Woła: „Panie, ratuj mnie!”
A Jezus natychmiast wyciąga rękę.
Myślę, że ta scena bardzo dobrze pokazuje nasze życie. Bo każdy z nas ma swoje fale. Czasami jest to choroba, samotność, problemy rodzinne, przyszłość, pieniądze, praca, odpowiedzialność. Czasami jest to lęk przed podjęciem ważnej decyzji. I właśnie o lęku chciałbym dzisiaj powiedzieć kilka słów.
Dzisiaj, kiedy wróciłem do domu po Mszy Świętej i podczas kawy włączyłem Facebooka, trafiłem na pewien wpis.
Były tam takie słowa:
„Ślub, bo boję się samotności.
Zakon, bo boję się bliskiej relacji.”
A dalej:
„Lęki są realne. Są mocne. I potrafią napędzać nawet największe decyzje życiowe. Problem nie w tym, że się boimy. Problem w tym, kiedy lęk staje się motorem wyboru.”
To bardzo trafne. Bo czasami człowiek podejmuje decyzję nie dlatego, że naprawdę tego pragnie, ale dlatego, że przed czymś ucieka.
Ktoś może wejść w małżeństwo, bo panicznie boi się samotności.
Ktoś może wybrać życie zakonne, bo boi się relacji i bliskości.
Ktoś może wybrać konkretną pracę, miejsce czy drogę życiową tylko dlatego, że boi się czegoś innego.
A przecież ucieczka nie jest powołaniem. Powołanie nie polega na tym, żeby znaleźć bezpieczne miejsce, w którym niczego nie będziemy się bać.
Bóg powołuje nas do życia.
Do miłości.
Do odpowiedzialności.
Do służby.
Do zaufania.
Dlatego warto czasami zatrzymać się i zapytać:
„Czy ja naprawdę wybieram tę drogę dlatego, że prowadzi mnie Bóg, czy dlatego, że boję się innej drogi?”
To pytanie jest ważne szczególnie wtedy, kiedy podejmujemy najważniejsze decyzje naszego życia. Ale jest jeszcze jedna rzecz. Nie musimy czekać, aż przestaniemy się bać. Piotr też się bał… a jednak wyszedł z łodzi.
Odwaga nie polega na tym, że człowiek niczego się nie boi. Odwaga polega na tym, że robi właściwy krok mimo lęku. I pięknie pokazują to święci.

Święty Jan Paweł II jako młody człowiek przeżył wojnę, śmierć bliskich, trudne doświadczenia. A później, jako papież, powiedział światu: „Nie lękajcie się!”
Nie dlatego, że życie będzie łatwe. Ale dlatego, że Chrystus jest z nami.

Święty Franciszek z Asyżu również musiał zostawić swoje dotychczasowe życie. Mógł wybrać wygodę, bogactwo i spokojną przyszłość. Tymczasem odpowiedział na wezwanie Boga.

A święta Faustyna?
Ona również miała swoje trudności, cierpienie i niezrozumienie. A jednak nauczyła się powtarzać: „Jezu, ufam Tobie.”

I właśnie to jest przeciwieństwo życia kierowanego przez lęk.
Lęk mówi: Uciekaj.
Wiara mówi: Zaufaj.
Lęk mówi: Nie dasz rady.
Jezus mówi: Przyjdź.
Lęk każe Piotrowi patrzeć na fale.
Jezus mówi: Patrz na Mnie.
Może dzisiaj ktoś z nas stoi przed swoją własną decyzją.
Może ktoś zastanawia się nad małżeństwem.
Może ktoś rozeznaje kapłaństwo albo życie zakonne.
Może ktoś stoi przed zmianą pracy.
Może ktoś musi podjąć trudną decyzję w rodzinie.
I być może w sercu słyszy: Boję się.
Nie wstydź się tego.
Powiedz Jezusowi: Panie, boję się. Ale chcę zaufać Tobie.
Bo Jezus nie mówi Piotrowi: Najpierw przestań się bać, a potem przyjdź.
On mówi: Przyjdź.
A kiedy Piotr zaczyna tonąć, Jezus nie mówi: Sam sobie jesteś winien.
Wyciąga rękę.
To jest ogromna nadzieja także dla nas.
Możemy się bać.
Możemy się zachwiać.
Możemy nawet upaść.
Ale kiedy wołamy: Panie, ratuj mnie! — Jezus wyciąga rękę.
Dlatego prośmy dzisiaj o taką wiarę, która nie będzie ucieczką przed życiem.
Prośmy o odwagę, aby podejmować decyzje nie ze strachu, ale z miłości.
I kiedy przyjdzie wiatr, kiedy pojawią się fale, kiedy zaczniemy się bać, pamiętajmy: Nie patrz tylko na fale. Patrz na Jezusa.
Bo fale mogą być wielkie. Lęk może być ogromny.
Ale Jezus jest większy od naszego lęku.
I może właśnie dzisiaj mówi do każdego z nas: Nie bój się. Przyjdź. Ja jestem z tobą.

Dzisiejsza Ewangelia opowiada o cudzie rozmnożenia chleba. Tłum ludzi jest głodny. Uczniowie widzą problem i mówią Jezus...
02/08/2026

Dzisiejsza Ewangelia opowiada o cudzie rozmnożenia chleba. Tłum ludzi jest głodny. Uczniowie widzą problem i mówią Jezusowi: „Odpraw ludzi”. Jezus odpowiada zaskakująco: „Wy dajcie im jeść.”
To zdanie jest skierowane również do nas. W świecie pełnym samotności, smutku i zagubienia Jezus mówi: „Ty możesz nakarmić drugiego człowieka.” Nie zawsze chlebem. Czasem dobrym słowem, przebaczeniem, poświęconym czasem, modlitwą czy zwykłą obecnością. Uczniowie mieli tylko pięć chlebów i dwie ryby. To wydawało się za mało. My również często mówimy: „Mam za mało czasu”, „Mam za mało sił”, „Niewiele mogę zrobić”. Ale w rękach Jezusa nawet to, co małe, staje się wielkim darem.
Najpiękniejsze jest jednak zakończenie tej Ewangelii. Wszyscy najedli się do syta, a jeszcze zebrano dwanaście koszy ułomków. Bóg nie działa „na styk”. On daje obficie. Jego miłość jest większa niż nasze potrzeby. Jego łaska nigdy się nie kończy.
To przypomina nam także o Eucharystii. Za każdym razem, gdy przychodzimy na Mszę Świętą, Jezus ponownie karmi nas swoim Ciałem. Daje nam pokarm, który umacnia duszę, daje nadzieję i siłę do codziennego życia.
Prośmy dziś Boga, abyśmy nie bali się oddawać Mu tego, co posiadamy – naszych talentów, czasu i serca. Nawet jeśli wydaje się to niewielkie, Jezus potrafi z tego uczynić wielkie dobro dla innych.
Bo Bóg zawsze daje więcej, niż się spodziewamy.

W dzisiejszej Ewangelii Jezus opowiada o gospodarzu, który zasiał dobre ziarno. Jednak w nocy przyszedł nieprzyjaciel i ...
19/07/2026

W dzisiejszej Ewangelii Jezus opowiada o gospodarzu, który zasiał dobre ziarno. Jednak w nocy przyszedł nieprzyjaciel i dosiał chwast. Gdy słudzy zauważyli problem, chcieli natychmiast wyrwać chwasty. Gospodarz ich powstrzymał: „Nie, byście zbierając chwast, nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa”. Ta przypowieść mówi o naszym życiu. Bóg zasiewa dobro. Każdy człowiek został stworzony do miłości, prawdy i świętości. Jednak obok dobra pojawia się zło. Widzimy je w świecie, w rodzinach, w społeczeństwie, ale także we własnym sercu. Chcielibyśmy, aby wszystko było proste. Tymczasem rzeczywistość jest bardziej złożona. Pan Jezus przypomina nam dziś przede wszystkim o Bożej cierpliwości. Bóg nie rezygnuje z człowieka. Daje czas na nawrócenie, na zmianę życia, na wzrost dobra. To ogromna nadzieja dla każdego z nas. Ile razy upadamy, popełniamy błędy, zmagamy się ze słabościami. Gdyby Bóg sądził nas natychmiast, któż mógłby się ostać? On jednak czeka, przebacza i daje kolejną szansę.
Bardzo łatwo dostrzegamy chwasty w życiu bliźnich, a znacznie trudniej zauważyć je we własnym sercu. Jezus zachęca nas, abyśmy zamiast oskarżać innych, troszczyli się o własne sumienie. Świętość zaczyna się od pracy nad sobą.
Każdego dnia jesteśmy siewcami. W domu, w pracy, w szkole, w parafii pozostawiamy po sobie ziarna dobra albo ziarna zła. Jedno życzliwe słowo może przywrócić komuś nadzieję. Jeden gest miłości może odmienić czyjeś życie. Bóg liczy na nasze ręce, nasze serce i nasze świadectwo.
Prośmy Pana, aby pomagał nam cierpliwie wzrastać w świętości. Niech da nam odwagę wyrywać chwasty z własnego serca. Niech nauczy nas patrzeć na innych z miłosierdziem, pamiętając, że każdy człowiek jest w drodze do Boga.

Dzisiejsza Ewangelia czytamy: „Oto siewca wyszedł siać.” Jezus nie mówi najpierw o ziemi, nie mówi o ziarnie, ale o siew...
12/07/2026

Dzisiejsza Ewangelia czytamy: „Oto siewca wyszedł siać.” Jezus nie mówi najpierw o ziemi, nie mówi o ziarnie, ale o siewcy. To Bóg jest Tym, który pierwszy wychodzi do człowieka. Nie czeka, aż staniemy się doskonali. Nie pyta, czy jesteśmy gotowi. Po prostu wychodzi i sieje.
Zadziwiające jest to, że siewca rozsiewa ziarno wszędzie. Pada ono na drogę, na miejsca skaliste, między ciernie i na ziemię żyzną. Z ludzkiego punktu widzenia jest to nierozsądne i dziwne. Ponieważ rolnik oszczędzałby ziarno. Bóg natomiast nie oszczędza swojej łaski. Jego miłość jest wielka. Każdemu daje szansę. Każdego zaprasza do życia z Nim. Nasze serce przypomina drogę – twardą od pośpiechu, zabiegania, hałasu i nadmiaru informacji. Słowo Boże dociera do uszu, ale nie przenika do wnętrza. Wszystko pozostaje na powierzchni. Czasem jesteśmy jak ziemia skalista. Z entuzjazmem przyjmujemy Ewangelię, lecz gdy pojawiają się trudności, cierpienie czy niezrozumienie, wiara szybko słabnie. Okazuje się, że korzenie nie sięgnęły głęboko. Innym razem serce zarasta... Nie zawsze są nimi wielkie grzechy. Częściej są to codzienne troski, nieustanna pogoń za sukcesem, pieniędzmi, uznaniem czy wygodą. Powoli zagłuszają one głos Boga. Ale Jezus mówi także o ziemi żyznej. Nie jest ona doskonała. Jest po prostu otwarta, przygotowana i cierpliwa. Przyjmuje ziarno, pozwala mu wzrastać i wydaje owoc. Takie serce nie rodzi owocu natychmiast. Potrzeba czasu, modlitwy, sakramentów, codziennego nawracania i wytrwałości. Siewca nie przestaje siać. Nawet jeśli wiele ziaren nie przynosi plonu, nie rezygnuje. Tak działa Bóg wobec każdego z nas. Ile razy słyszeliśmy już Ewangelię? Ile razy otrzymaliśmy kolejną szansę? Bóg nie męczy się naszymi powrotami. Każdy dzień jest nowym zasiewem Jego łaski. Ta przypowieść jest również zaproszeniem, abyśmy sami stali się siewcami. Rodzice wobec dzieci, dziadkowie wobec wnuków, nauczyciele, kapłani, katecheci, a także każdy chrześcijanin jest wezwany do siania dobra, prawdy i pokoju. Nie zawsze zobaczymy owoce swojej pracy. Czasem wzrosną dopiero po wielu latach. Naszym zadaniem jest wiernie siać, a wzrost pozostawić Bogu.
Prośmy dziś Pana, aby skruszył to, co w naszym sercu jest twarde. Niech uczyni nasze serca żyzną ziemią, aby Jego słowo przynosiło owoc – trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny – w naszym życiu, naszych rodzinach i całym Kościele.

Przed wielu laty św. Augustyn napisał słowa: „Niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Bogu.” Te słowa są...
05/07/2026

Przed wielu laty św. Augustyn napisał słowa: „Niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Bogu.” Te słowa są nadal bardzo aktualne. Żyjemy w świecie pełnym pośpiechu, obowiązków, niepewności i lęku. Wielu ludzi nosi w sercu ciężary, których nie widać na zewnątrz: chorobę, samotność, problemy rodzinne, troskę o przyszłość czy poczucie winy. Właśnie do takich ludzi zwraca się dziś Jezus. Nie mówi: „Poradź sobie sam.” Ale mówi: „Przyjdźcie do Mnie.” To zaproszenie jest skierowane do każdego z Nas. Jezus zna nasze zmęczenie, rozumie nasze słabości i nie odrzuca nikogo.
Musimy zaufać Jezusowi. Także znaleźć czas na modlitwę, otworzyć przed Nim swoje serce, przyjść na Eucharystię, skorzystać z sakramentu pojednania. Kiedy powierzamy Mu nasze ciężary, nie zawsze natychmiast znikają, ale zmienia się nasze serce. Otrzymujemy pokój, siłę i nadzieję do dalszej drogi. Pięknym przykładem jest Szymon z Cyreny, który pomógł Jezusowi nieść krzyż. Gdy człowiek przychodzi do Chrystusa, odkrywa, że nie niesie swojego krzyża sam. Jezus idzie obok niego i pomaga go dźwigać.
Może warto dziś zadać sobie pytanie: Jakie ciężary noszę w swoim sercu? Czy próbuję dźwigać je sam, czy oddaję je Jezusowi? On nie obiecuje życia bez trudności, ale obiecuje swoją obecność i pokrzepienie.
Niech Jego słowa staną się dla nas źródłem nadziei: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.”

„Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał.” (Mt 10,40)Rozpoczynający s...
28/06/2026

„Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał.” (Mt 10,40)

Rozpoczynający się czas wakacji i urlopów jest dla wielu z nas okresem odpoczynku, podróży i spotkań z bliskimi. To dobry i potrzebny czas. Sam Bóg po dziele stworzenia „odpoczął dnia siódmego”, pokazując, że człowiek nie jest stworzony jedynie do pracy. Jednak chrześcijanin nigdy nie ma wakacji od Boga.
Dzisiejsza Ewangelia przypomina nam, że przyjmując Chrystusa, otwieramy swoje serce na samego Boga. Najpełniej spotykamy Go podczas Eucharystii. Dlatego, gdziekolwiek będziemy spędzać wakacje – nad morzem, w górach, na działce czy za granicą – warto wcześniej sprawdzić, gdzie i o której godzinie sprawowana jest niedzielna Msza Święta. Niech planowanie urlopu obejmuje również spotkanie z Jezusem. To nie obowiązek, który odbiera radość wypoczynku, ale źródło siły, pokoju i błogosławieństwa.
Wakacje to także dobra okazja, by zwolnić tempo. A kiedy zwalniamy, łatwiej usłyszeć głos Boga. Warto znaleźć każdego dnia kilka minut na osobistą modlitwę. Może będzie to poranny znak krzyża i krótkie dziękczynienie za nowy dzień, chwila ciszy wieczorem, modlitwa przed posiłkiem czy wspólny pacierz z rodziną.
Dobrze jest mieć przy sobie różaniec. Czas podróży samochodem, pociągiem czy spacer po plaży może stać się okazją do odmówienia choćby jednej dziesiątki. Warto zabrać ze sobą Pismo Święte lub zainstalować je w telefonie i każdego dnia przeczytać kilka wersetów Ewangelii. Zamiast spędzać każdą wolną chwilę przed ekranem, można sięgnąć po dobrą książkę duchową, która umocni wiarę i pomoże spojrzeć głębiej na własne życie.
Niech wakacyjny odpoczynek będzie czasem odnowy nie tylko ciała, ale również serca. Bo człowiek naprawdę odpoczywa wtedy, gdy jest blisko Boga. Święty czas niedzieli i codzienna chwila modlitwy przypominają nam, że Pan idzie z nami wszędzie – na górski szlak, nad jezioro, na zagraniczny wyjazd i do rodzinnego domu.
Na progu wakacji prośmy Boga o bezpieczne podróże, dobry wypoczynek i serce, które nawet pośród letnich atrakcji nie zapomni o Tym, który jest źródłem wszelkiego dobra.

Jezus mówi dziś do każdego z nas: „Nie bójcie się ludzi!” (Mt 10,26-33). Te słowa z dzisiejszej Ewangelii przypominają n...
21/06/2026

Jezus mówi dziś do każdego z nas: „Nie bójcie się ludzi!” (Mt 10,26-33). Te słowa z dzisiejszej Ewangelii przypominają nam o fundamencie prawdziwej odwagi, która nie opiera się na ludzkiej sile, ale na zaufaniu Bogu.
Współczesny lęk rzadko przybiera formę otwartych prześladowań za wiarę. Znacznie częściej spotykamy się z jego subtelniejszymi odmianami. Boimy się wyśmiania przez znajomych, niezrozumienia w rodzinie czy krytyki w miejscu pracy, gdy przychodzi nam stanąć po stronie wartości wypływających z Ewangelii. Jezus doskonale zna ludzkie serce i wie, jak łatwo ulegamy presji opinii innych. Dlatego mówi: „Nie bójcie się!” Nie zachęca nas do prowokowania czy lekkomyślności, ale przypomina, by ludzka opinia nie stała się naszym panem, który decyduje o tym, jak żyjemy i w co wierzymy.
Chrystus dodaje: „Nie ma bowiem nic skrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć”. Dla tych, którzy trwają w kłamstwie, słowa te mogą budzić niepokój. Dla uczniów Jezusa są jednak przede wszystkim źródłem nadziei. Oznaczają, że każda niesprawiedliwość, każdy fałsz i każde cierpienie zadane w ukryciu zostaną ostatecznie osądzone przez Boga. Również każde dobro, nawet to niezauważone i niedocenione przez ludzi, zostanie objawione w świetle prawdy.
Często czujemy się mali, zagubieni i bezsilni wobec wielkich mechanizmów tego świata. Właśnie wtedy Jezus daje nam jedno z najpiękniejszych zapewnień zapisanych w Ewangelii: „Nawet wasze włosy na głowie wszystkie są policzone”. To niezwykły obraz czułej i nieustannej troski Boga. Nie jest On odległym obserwatorem naszych losów, lecz kochającym Ojcem, który zna każdy szczegół naszego życia. Skoro troszczy się o małego wróbla, tym bardziej troszczy się o każdego z nas.
Z tej prawdy rodzi się pokój serca i chrześcijańska odwaga. Nie musimy żyć w lęku przed opinią świata, ponieważ nasza wartość nie zależy od ludzkich ocen. Jest zakorzeniona w miłości Boga.
Dlatego nie bójmy się przyznawać do Chrystusa w codzienności – w naszych słowach, wyborach i gestach. Pamiętajmy, że to nie opinia ludzi, lecz Boże spojrzenie nadaje naszemu życiu prawdziwy sens i ostateczną wartość.

Słowa Jezusa, które dziś słyszymy, są niezwykle aktualne. Chrystus patrzy na świat pełen ludzi spragnionych Boga, miłośc...
14/06/2026

Słowa Jezusa, które dziś słyszymy, są niezwykle aktualne. Chrystus patrzy na świat pełen ludzi spragnionych Boga, miłości, prawdy i nadziei. Widzi ogromne żniwo – ludzkie serca czekające na Dobrą Nowinę. Widzi dzieci, młodzież, rodziny, ludzi starszych, którzy potrzebują Ewangelii i Eucharystii. I dlatego mówi: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało”. Pan Jezus nie mówi najpierw: Szukajcie robotników, ale: Proście Pana żniwa. Pierwszą odpowiedzią Kościoła na brak powołań jest modlitwa. Powołania są darem Boga. Rodzą się w sercu Chrystusa i dojrzewają w atmosferze modlitwy, wiary i zaufania.
Dlatego dziś modlimy się o nowe powołania kapłańskie, zakonne i misyjne. Prosimy Boga o młodych ludzi, którzy odważnie odpowiedzą na Jego wezwanie. Potrzeba księży, którzy będą głosić Ewangelię, sprawować sakramenty i prowadzić ludzi do Boga. Potrzeba sióstr zakonnych, które przez modlitwę, pracę i służbę będą świadczyć o miłości Chrystusa. Potrzeba braci zakonnych, którzy swoim życiem będą budować Królestwo Boże. Potrzeba misjonarzy, którzy zaniosą Ewangelię aż po krańce ziemi.
Spójrzmy najpierw na Apostołów. Pan Jezus nie wybrał ludzi bogatych, wpływowych czy doskonałych. Powołał zwykłych ludzi. Szymon Piotr był rybakiem. Andrzej Apostoł również był rybakiem. Jakub Apostoł i Jan Apostoł zostawili swoje sieci i poszli za Jezusem. Mateusz Apostoł porzucił urząd celnika, aby zostać uczniem Chrystusa.
Apostołowie nie byli wolni od słabości. Piotr zaparł się Jezusa, Tomasz wątpił, inni uciekli podczas męki Pana. A jednak Jezus ich nie odrzucił. Uczynił z nich fundament swojego Kościoła. To pokazuje, że Bóg nie wybiera ludzi dlatego, że są doskonali. On wybiera tych, których kocha, i sam uzdalnia ich do wielkich rzeczy.
Tak było również ze świętymi, których Kościół stawia nam za wzór.

Jan Paweł II jako młody człowiek przeżywał trudne lata wojny. Właśnie wtedy odkrył swoje powołanie do kapłaństwa. Odpowiedział Bogu całym sercem i stał się świadkiem Chrystusa dla całego świata. To on wołał do młodych: „Nie lękajcie się!”

Franciszek z Asyżu marzył o sławie i bogactwie, ale gdy usłyszał głos Boga, zostawił wszystko dla Chrystusa. Pokazał światu, że największym skarbem jest Ewangelia.
Siostra Faustyna Kowalska jako młoda dziewczyna usłyszała wezwanie Jezusa. Mimo wielu trudności odpowiedziała na nie z wielką ufnością. Dzięki jej posłuszeństwu świat poznał orędzie Bożego Miłosierdzia.

Jan Maria Vianney miał ogromne trudności w nauce. Wielu sądziło, że nie zostanie kapłanem. Jednak dzięki wytrwałości i łasce Bożej stał się jednym z największych świętych kapłanów w historii Kościoła.

Być może ktoś z was nosi dziś w sercu pytanie: „Panie, czego ode mnie oczekujesz?”. Być może Jezus puka do czyjegoś serca i zaprasza do szczególnej drogi. Nie bójcie się słuchać Jego głosu. Świat proponuje wiele dróg, ale tylko Bóg zna drogę prowadzącą do pełni szczęścia. Może Pan woła kogoś do kapłaństwa. Może zaprasza do życia zakonnego. Może przygotowuje przyszłego misjonarza lub misjonarkę. Bóg nadal powołuje. Problem nie polega na tym, że przestał mówić. Problem polega często na tym, że człowiek nie znajduje czasu, aby Go usłyszeć. Dlatego potrzeba modlitwy. Potrzeba ciszy. Potrzeba adoracji Najświętszego Sakramentu. Potrzeba rodzin, które będą uczyć dzieci rozmawiać z Bogiem. Potrzeba rodziców, którzy nie będą bali się powiedzieć swojemu dziecku: „Jeśli Pan Bóg cię powoła, idź za Nim”. Drodzy Rodzice i Dziadkowie! Nie bójcie się prosić Boga o powołania ze swoich rodzin. Największym zaszczytem dla rodziny jest oddać syna lub córkę na służbę Bogu i Kościołowi.
Jezus także dziś powtarza: „Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo.” Niech ta prośba stanie się codzienną modlitwą. Módlmy się o świętych kapłanów, gorliwe siostry zakonne, wiernych braci zakonnych i odważnych misjonarzy. Módlmy się również za tych, którzy już odpowiedzieli na Boże wezwanie, aby wytrwali w swojej służbie.
Może właśnie dziś Chrystus spogląda na kogoś z was i mówi: „Pójdź za Mną”. Nie zagłuszajcie tego głosu. Najpiękniejsze życie to życie przeżyte z Bogiem i dla Boga.

W dzisiejszej Ewangelii według Świętego Mateusza słyszymy: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają”...
07/06/2026

W dzisiejszej Ewangelii według Świętego Mateusza słyszymy: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają” padają w chwili, gdy jest On krytykowany za to, że przebywa z celnikami i grzesznikami. Dla wielu ludzi tamtych czasów byli oni niewłaściwym towarzystwem. Tymczasem Jezus nie tylko nie unika tych osób, ale siada z nimi do stołu. I właśnie wtedy wypowiada zdanie, które odsłania sens Jego misji. Jezus przedstawia siebie jako lekarza dusz. Lekarz nie idzie do tych, którzy są zdrowi, lecz do chorych. Nie szuka ludzi doskonałych, ale tych, którzy potrzebują pomocy. To bardzo pocieszająca prawda. Chrześcijaństwo nie jest wspólnotą ludzi bez grzechu, lecz wspólnotą ludzi, którzy uznają swoją słabość i pozwalają Bogu się leczyć. Największym problemem człowieka nie jest bowiem sama choroba duchowa, ale przekonanie, że jest zdrowy. Kto wie, że potrzebuje pomocy, ten szuka ratunku. Kto uznaje swoje błędy, może się nawrócić. Natomiast człowiek przekonany o własnej doskonałości zamyka się na łaskę Boga. Faryzeusze byli oburzeni postępowaniem Jezusa, ponieważ bardziej widzieli grzechy innych niż własne. Celnik Mateusz natomiast wiedział, że potrzebuje miłosierdzia. Dlatego odpowiedział na wezwanie Chrystusa.
Te słowa Jezusa zachęcają nas dziś do rachunku sumienia. Czasem łatwiej jest nam oceniać innych niż spojrzeć na własne serce. Tymczasem każdy z nas nosi w sobie rany, grzechy, lęki i zaniedbania, które potrzebują Bożego uzdrowienia. Kościół jest jak szpital, , w którym Chrystus nieustannie leczy ludzi przez swoje słowo, przez sakramenty, przez przebaczenie i miłość. Szczególnym miejscem spotkania z tym Boskim Lekarzem jest sakrament pokuty. Tam możemy przynieść nasze duchowe choroby i usłyszeć słowa przebaczenia. Nie ma takiego grzechu, którego Bóg nie mógłby przebaczyć człowiekowi szczerze żałującemu.
Jezus nie odrzucał grzeszników, to i my nie możemy odrzucać ludzi słabych, pogubionych czy zranionych. Chrześcijanin nie jest powołany do potępiania, lecz do prowadzenia innych ku Chrystusowi. Nasze słowa, postawa i świadectwo powinny pomagać ludziom odkryć, że Bóg ich kocha i czeka na nich.
Nie musimy najpierw stać się doskonali, aby przyjść do Chrystusa. To właśnie do nas, słabych i potrzebujących, przychodzi Boski Lekarz. Otwórzmy Mu nasze serca.

Adres

Poznan

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Błogosławieni umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Błogosławieni:

Skróty

Udostępnij