16/05/2026
https://www.facebook.com/share/p/18fN5CA4jg/
Pewien członek parafii, który wcześniej regularnie przychodził na nabożeństwa, nagle przestał się pojawiać. Po kilku tygodniach pastor postanowił go odwiedzić.
Był chłodny wieczór. Pastor zastał mężczyznę samego w domu, siedzącego przed mocno rozpalonym kominkiem. Gospodarz domyślił się, po co przyszedł duszpasterz, ale przywitał go uprzejmie, wskazał wygodny fotel blisko ognia i czekał.
Pastor usiadł, rozgościł się, ale nie powiedział ani słowa.
W głębokiej ciszy patrzył na płomienie tańczące wokół płonących polan. Po kilku minutach wziął szczypce do kominka, ostrożnie wyjął jeden żarzący się węgielek i położył go z boku paleniska — zupełnie samego.
Potem znów usiadł w fotelu. Nadal milczał.
Gospodarz obserwował wszystko w skupieniu.
Płomień samotnego węgielka zaczął słabnąć. Najpierw tylko migotał, potem jeszcze przez chwilę tlił się ciepłym blaskiem, aż w końcu zgasł całkowicie. Po niedługim czasie był już zimny i martwy.
Od pierwszego powitania nie padło ani jedno słowo.
Pastor spojrzał na zegarek i zrozumiał, że czas już iść. Powoli wstał, podniósł zimny, wygasły węgielek i położył go z powrotem pośrodku ognia.
Natychmiast zaczął znów jaśnieć — ogrzany światłem i ciepłem pozostałych rozżarzonych węgli.
Gdy pastor doszedł do drzwi, gospodarz odezwał się ze łzą na policzku:
— Dziękuję za wizytę. A szczególnie za to ogniste kazanie. W przyszłą niedzielę wrócę do kościoła.
Żyjemy dziś w świecie, który próbuje mówić zbyt dużo, mając do powiedzenia zbyt mało. Dlatego tak niewielu naprawdę słucha.
Czasem najlepsze kazania to te, których nikt nie wypowiada na głos.
Pan jest moim pasterzem — to relacja.
Niczego mi nie braknie — to zaopatrzenie.
Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach — to odpoczynek.
Prowadzi mnie nad spokojne wody — to odnowienie sił.
Pokrzepia moją duszę — to uzdrowienie.
Wiedzie mnie ścieżkami sprawiedliwości — to prowadzenie.
Przez wzgląd na swoje imię — to cel.
Choćbym szedł ciemną doliną — to próba.
Zła się nie ulęknę — to ochrona.
Bo Ty jesteś ze mną — to wierność.
Twój kij i Twoja laska dodają mi otuchy — to dyscyplina i pocieszenie.
Zastawiasz przede mną stół wobec moich przeciwników — to nadzieja.
Namaszczasz mi głowę olejkiem — to poświęcenie.
Mój kielich się przelewa — to obfitość.
Dobroć i łaska pójdą za mną przez wszystkie dni mego życia — to błogosławieństwo.
I zamieszkam w domu Pana — to bezpieczeństwo.
Po najdłuższe czasy — to wieczność.
Przyjmij to prosto: Bóg cię kocha.
Najcenniejsze w życiu nie jest to, co posiadamy, ale ci, których mamy przy sobie.