02/11/2025
Dzień skupienia 25.10.2025 Sanktuarium Diecezjalne Matki Bożej Różańcowej w Smardzewie
W sobotni poranek o godz. 10:00 nasza wspólnota Przyjaciele Oblubieńca rozpoczęła dzień skupienia. Powietrze było chłodne, a mimo to niosło w sobie spokój — jakby zapraszało do ciszy i modlitwy. Wchodząc do domu rekolekcyjnego, zostawiliśmy za sobą codzienne sprawy: gwar miasta, obowiązki, pośpiech. To był czas dla Boga.
Pierwszym punktem programu była konferencja z księdzem Michałem Zadwornym.
Temat konferencji: „Istota przyjaźni”. Przez godzinę mówił do nas z prostotą i sercem, zwracając uwagę na fakt, że bycie przyjacielem zobowiązuje. Jest to zaproszenie, misja i wyzwanie do czegoś głębszego — do tego, żeby zrozumieć, kim ja jestem w oczach Pana Boga i do czego On mnie tak naprawdę zaprasza.
Nie było to suche nauczanie, raczej rozmowa, w której każdy mógł odnaleźć cząstkę siebie. Ksiądz opowiadał o tym, jak ważna jest rozmowa z Panem Bogiem — „zacznij Mu o sobie opowiadać: o tym, co cię boli, martwi, czego się boisz”. Nawet w największych otchłaniach naszego zagubienia nie przestajemy być Jego przyjaciółmi.
Warto było sobie zadać pytanie: „Jakim ja jestem przyjacielem Jezusa?” Wiele zdań szczególnie poruszyło, ale najważniejsze zapisały się głęboko w duszy.
Po konferencji przyszedł czas na adorację Najświętszego Sakramentu. Kościół był pogrążony w półmroku, a w centrum, w promieniach świec, spoczywała biała Hostia. Cisza była gęsta, niemal święta. W tej ciszy nie trzeba było mówić — wystarczyło być. Wszystkie troski zaczęły powoli cichnąć.
Podczas pracy w grupach mogliśmy się podzielić tym, co w nas zostało po konferencji i adoracji, ale też odpowiedzieć na pytanie: „Czym jest dla nas przyjaźń?” To było piękne doświadczenie — słuchać innych, odkrywać, że Bóg działa w każdym z nas inaczej, a jednak prowadzi wszystkich ku przemianie duchowej.
Później wspólnie odmówiliśmy Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Słowa modlitwy płynęły rytmicznie, jak cichy śpiew serc. Każde „dla Jego bolesnej męki” brzmiało jak obietnica — że miłosierdzie jest większe niż nasze słabości.
Kulminacją dnia była Msza Święta. Ksiądz w swoim kazaniu każdym słowem trafiał prosto w serce. Mówił o zaufaniu — że nawet jeśli nie widzimy drogi, Bóg widzi ją za nas. W czasie Komunii Świętej serce wypełnił pokój, którego nie da się opisać.
Na zakończenie wspólnie odmówiliśmy różaniec. Tajemnice przesuwały się jak paciorki — kolejne momenty życia Jezusa i Maryi, przeplatane naszymi własnymi intencjami, wdzięcznością i prośbami.
Kiedy dzień dobiegł końca, wychodziliśmy w ciszy. Naszym pragnieniem było, aby ten spokój pozostał. Prawdziwy sens dnia skupienia zaczyna się właśnie wtedy — gdy wracamy do codzienności, by żyć tym, czego doświadczyliśmy.
W.G.S.