14/04/2026
REKOLEKCJE WSPÓLNOTOWE
Rekolekcje odbyły się w dniach 10–12 kwietnia 2026 roku w Domu Rekolekcyjnym Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża w Laskach.
Temat: „Przyjaciel Oblubieńca – uczeń formowany do bycia misjonarzem”.
To były trzy dni, które zmieniały serca
Przyjechaliśmy do Lasek z różnych miejsc, z różnymi historiami i ciężarami, które każdy niósł w sobie. Niektórzy z nadzieją, inni z pytaniami, a jeszcze inni po prostu zmęczeni. Łączyło nas jedno — pragnienie, choć czasem jeszcze nie do końca nazwane.
Dzień pierwszy – Przebaczyć
Zaczęło się zwyczajnie — zakwaterowanie, kolacja, pierwsze rozmowy. Modlitwa do Ducha Świętego po której nastąpiło zawiązanie Wspólnoty— moment, w którym coś w nas zaczęło się otwierać.
Wieczorny Apel był głosem w sercu które wypowiadało swoje własne „chcę tu być”.
To był dzień przebaczenia — pierwszy krok, często najtrudniejszy.
Dzień drugi – Pojednać się
Poranek przyszedł spokojnie. Modlitwa, śniadanie, konferencja — słowa, które trafiały głębiej, niż się spodziewaliśmy.
Głębokie przesłanie księdza Michała brzmiało:
Najważniejsze w spowiedzi jest to z jakim sercem przychodzę.
Jedynym właściwym oczekiwaniem jest przyjęcie Bożego miłosierdzia a
prawdziwa przemiana zaczyna się wtedy, gdy naprawdę otwieram się na Boga, a nie tylko spełniam religijny obowiązek.
To był czas, w którym nie dało się już uciekać od siebie. Każdy został postawiony wobec prawdy — swojej historii, relacji, decyzji.
Eucharystia w południe była jak zatrzymanie. Jak punkt, wokół którego wszystko zaczęło się układać.
Po południu daliśmy siebie innym — w prostych gestach, rozmowach, obecności. A potem Koronka, różaniec… i w końcu wieczór.
Adoracja. Cisza, która mówi więcej niż słowa. Światło, które nie oślepia, ale odsłania.
Dla wielu z nas to był moment przełomu.
Dzień trzeci – Rozkochać
Ostatni poranek był inny. Cichszy. Głębszy.
Modlitwa w ciszy smakowała już inaczej — jak coś znajomego. Jak spotkanie.
W czasie świadectw zaczęliśmy mówić. Dzielić się. Słowa płynęły prosto z serca — szczere, czasem nieporadne, ale prawdziwe. Słuchaliśmy siebie nawzajem i widzieliśmy, jak wiele wydarzyło się w tych kilku dniach.
Jednym z kolejnych punktów tego dnia było zwiedzanie muzeum Błogosławionej Matki Elżbiety od Krzyża. Niewidomej założycielki Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi i Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek, która pozostawiła po sobie przesłanie - Świat nie potrzebuje więcej rzeczy — potrzebuje więcej serca.
W Niedzielę Bożego Miłosierdzia punktem kulminacyjnym była Eucharystia. Ksiądz Michał podkreślał że chrześcijaństwo nie polega na zrozumieniu wszystkiego, ale na miłości i zaufaniu mimo niezrozumienia. Jezus nie potępia, ale podnosi — daje siłę, by żyć uczciwie i z podniesioną głową.
Po Mszy Świętej był obiad, pakowanie, pożegnania. Ale nikt nie miał wrażenia, że to koniec.
Bo coś się zaczęło. Nie wróciliśmy tacy sami.
Może nie wszystko się rozwiązało. Może nie na każde pytanie przyszła odpowiedź. Ale każdy z nas zabrał coś, czego wcześniej nie miał:
pokój, odwagę, przebaczenie… a może po prostu świadomość, że nie jest sam.
Warto też dodać, że miejsce, w którym dane nam było przeżywać ten niezwykły czas, wyróżniało się niezwykłą serdecznością i gościnnością wszystkich tam pracujących i posługujących.
WGS