26/08/2026
W STRONĘ INSBRUKU. Po Gardzie ruszyliśmy na północ. Pogoda zaczęła się psuć. Deszcz rozpadał się na dobre. Znaleziona na szybko miejscówka na nocleg w górch była super, ale droga do niej to przeprawa przez mękę. Na mapie wyglądała niewinnie, po prostu kawałek za niewielkim włoskim miasteczkiem, parę zakrętów, nic trudnego. Ale doświadczenie lipcowego wyjazdu w Alpy we Francji sprawiło, że złe przeczucia okazały się alpejską rzeczywistością. Nagle uliczki miasteczka zrobiły się bardzo wąskie a zakręty 180° stały się już normą + baaardzo strome podjazdy dla naszego strażaka "Jacka"🚒 zaczęły staniwić przejazd zręcznisciowo-kondycyjny... Ale dał radę, dojechaliśmy. W ciemnościach zobaczyliśmy już dwa samochody zaparkowane na leśnnym placyku wszystkie tak 2x mniejsze od naszego i one chyba też ledwo wjechały. Jeszcze tylko wyjść z samochodu i rozbić obóz. W deszczu chart ducha się przydaje. Szybko wskoczyliśmy na dach naszego "Jacka" zawiązać sznurki pałatki, tak by tworzyła daszek przy samochodzie. Szybkie rozkładanie stołów, Msza i gotowanie obiadokolacji. Pałatka ledwo dawała radę, przeciekała w kilku miejscach kapiąc na stół. Na szczęscie rano nie padało... przez pierwsze 20 min po pobódce... Śniadanie, pakowanie w deszczu... Mokro... Świeże ubranie szybko namokło... Na szczęscie dla niektórych pidżama, jedyna sucha częśc garderoby stała się ratunkiem... Jak się okazało w takim ałtficie można nawet zakupy zrobić⛈️💪😉