06/03/2022
Rejon Ostrowy Tuszowskie i Trasa Madonny z Puszczy już widoczne na stronie EDK 2022
Stacja V: Szymon z Cyreny pomaga Jezusowi dźwigać krzyż
"Bracia, a gdyby komu przydarzył się jakiś upadek, wy, którzy pozostajecie pod działaniem Ducha, w duchu łagodności sprowadźcie takiego na właściwą drogę. Bacz jednak, abyś i ty nie uległ pokusie. Jeden drugiego brzemiona noście i tak wypełniajcie prawo Chrystusowe" (Ga 6,1-2).
Szymon z Cyreny pomagał. A co jeśli ktoś nie pomaga? Ktoś, kto powinien... Przed nami tragiczna historia...
„Od kiedy pamiętam, spokój w mojej rodzinie był stanem świątecznym, wyczekiwanym i rzadkim. Mieszkałam z rodzicami i dziadkami przez 18 lat i nie słyszałam nigdy, żeby tata rozmawiał z dziadkiem. Mijali się na korytarzu. Jedząc obiad, potrafili siedzieć przy jednym stole, ale nigdy nie odezwali się do siebie słowem. Jedyny kontakt, jaki ze sobą nawiązywali, pojawiał się podczas kłótni. Wtedy wyładowywali na sobie cały magazynek złości i agresji. W tym wszystkim, pomiędzy młotem a kowadłem, byliśmy my: ja, mój brat, mama i babcia. W dzieciństwie nauczyłam się czujności, wyłapywania potencjalnie konfliktowych sytuacji i łagodzenia ich. Kiedy zanosiło się na burzę, byłam gotowa na wiele, żeby ratować, naprawiać i nie dopuścić do konfliktu. Myślałam, że jestem twarda i mogę zatrzymać zło, ale nie mogłam. Historia relacji taty i dziadka nie doczekała się dobrego zakończenia. Tata po wielu latach wyprowadził się z domu i już nigdy się nie spotkali. Teraz patrzę na tamte wydarzenia i widzę, ile zniszczył ten brak pojednania, jak mocno wpłynął na życie naszej rodziny. Echo tamtego życia wciąż się we mnie odzywa, ale dziś patrzę na ojca i dziadka inaczej – jak na tragiczne postaci, którym zabrakło miłości. Wybaczam i uwalniam się”.
Tragedia. Dwie osoby, które nie potrafiły się pojednać, zapewne skrzywdzone i poranione, dlatego tak zamknięte. Zamknięte na zmianę, na przemianę. Zamknięte na szukanie rozwiązań. Zniewolone swoimi doświadczeniami. Dwie tragiczne postaci.
Jaki ból musiał w sobie nieść ojciec i jego syn, że zatracili wrażliwość na krzywdę pozostałych domowników? Stać się nieczułym – to nie takie proste. Przecież każdego dnia trzeba nie widzieć i nie słyszeć. Trzeba udawać przed samym sobą.
Zza tej historii wyłania wiele innych, podobnych. W niektórych rodzinach w życiu codziennym nie było akceptacji dla emocji, dla wrażliwości, dla słabości. Ważna była tylko twarda walka o przetrwanie, przekazywana z pokolenia na pokolenie. Czy kiedyś mniej osób miało problemy z psychiką? Nie, kiedyś się o tym nie rozmawiało. Nie było przyzwolenia dla słabości. Jeśli nawet kiedyś tak było, to teraz już tak nie powinno być.
Jak wyjść z tej tragicznej sytuacji? Wystarczy wejść w zmianę, rozpocząć pracę nad sobą, porządkowanie siebie. Trzeba przestać udawać, że nic się nie czuje. Uczuciami się zarządza – nie wystarczy ich tłamsić.
Szymon z Cyreny zapewne nad sobą pracował. Zamiast bać się, zajmować się sobą, po prostu pomógł.
Jezu, jestem gotowy na zmianę. Teraz, idąc, zacznę planować na nowo siebie, lepszego siebie…