18/08/2026
Drodzy Parafianie,
chcielibyśmy poruszyć delikatną sprawę, którą od dłuższego czasu interesuje się wielu mieszkańców naszej dzielnicy.
Pomoc można ofiarować. Nie można jej narzucić.
Od wiosny wiele osób zauważa mężczyznę w kryzysie bezdomności, który przebywa w okolicy naszego kościoła, na wale oraz przy Trakcie św. Wojciecha. Wiele osób reagowało, próbowało mu pomóc, zgłaszało sprawę odpowiednim służbom albo zwracało się do naszej parafii z pytaniem, czy można coś zrobić.
Dziękujemy za tę wrażliwość. Jako wspólnota chrześcijańska nie chcemy przechodzić obojętnie obok człowieka znajdującego się w potrzebie. Dlatego również jako parafia wielokrotnie podejmowaliśmy próby udzielenia temu mężczyźnie pomocy.
Jego sytuacja jest jednak bardzo trudna. Zmaga się on nie tylko z bezdomnością, ale również z poważnym problemem alkoholowym. Przebywał już w różnych ośrodkach i placówkach, jednak wielokrotnie je opuszczał i wracał na ulicę.
Nie chcemy w tym miejscu rozstrzygać, czy system pomocy działa dobrze czy źle. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że policja, straż miejska, pomoc społeczna, placówki medyczne oraz inne instytucje mają określone możliwości działania. Mogą interweniować w sytuacji zagrożenia, udzielić doraźnej pomocy, zaproponować schronienie, opiekę lub leczenie. Nie mogą jednak bez odpowiedniej podstawy odebrać dorosłemu i świadomemu człowiekowi prawa do decydowania o sobie ani zmusić go do trwałego pozostania w ośrodku.
Pomoc w pewnym momencie wymaga również zgody i współpracy osoby, której jest udzielana. Możemy komuś podać rękę, ale nie możemy zmusić go, aby tę rękę uchwycił.
Tym razem, po kolejnych rozmowach i próbach, udało się ponownie przekonać tego mężczyznę do przyjęcia pomocy. Na miejsce przyjechał zespół medyczny, a mężczyzna został przewieziony do odpowiedniej placówki. Otrzyma tam potrzebną pomoc medyczną i opiekę. Zostaną mu również przekazane ubrania oraz nowy wózek, ponieważ ten, z którego dotychczas korzystał, nie nadawał się już do dalszego użytkowania.
Na tę chwilę mężczyzna jest bezpieczny i ma zapewnioną pomoc.
Nie oznacza to jednak, że problem został ostatecznie rozwiązany. Wszystko zależy teraz również od niego: czy pozostanie w placówce, przyjmie oferowaną pomoc i będzie chciał podjąć leczenie. Nie wiemy, czy za kilka dni albo tygodni ponownie nie pojawi się na Oruni i czy cała sytuacja nie zacznie się od początku.
Warto jednak próbować. Nie trzeba mieć nadzwyczajnych możliwości, aby pomóc drugiemu człowiekowi. Czasem pierwszym krokiem jest telefon, rozmowa, zgłoszenie sprawy albo cierpliwe szukanie osoby czy instytucji, która może zareagować. Nie każdy może zrobić wszystko, ale każdy może zrobić coś.
Jednocześnie musimy pamiętać, że pomoc ma swoje granice. Możemy kogoś doraźnie ochronić, przewieźć w bezpieczne miejsce i stworzyć mu szansę na zmianę. Nie możemy jednak za niego podjąć decyzji o leczeniu, trzeźwości i dalszym życiu.
Prosimy o modlitwę za tego mężczyznę, aby tym razem znalazł w sobie siłę do przyjęcia pomocy i wytrwania w leczeniu. Prosimy również o uszanowanie jego godności — bez fotografowania, publikowania jego wizerunku, wyśmiewania i pochopnego osądzania.
Chcieliśmy przekazać tę informację, ponieważ wiele osób pytało, czy podejmowane są jakieś działania i czy udało się mu pomóc. Tak — wielokrotnie reagowaliśmy i próbowaliśmy pomóc. Tym razem mężczyzna przyjął oferowane wsparcie. Co będzie dalej, tego nie wiemy. Na dziś możemy powiedzieć, że jest bezpieczny i znajduje się pod opieką.
PS. Bardzo prosimy, aby ewentualna dyskusja pod tym wpisem była prowadzona z kulturą i szacunkiem. Nie chcemy tutaj osądzać ani tego człowieka, ani służb, instytucji, władz czy systemu pomocy. Nie jest to również zaproszenie do dyskusji politycznej. Celem wpisu jest wyłącznie poinformowanie mieszkańców o zaistniałej sytuacji, podjętych działaniach oraz o tym, że na tę chwilę mężczyzna otrzymał pomoc.