28/06/2019
Ostatnio takim medialnym tematem jest tzw efekt cieplarniany - no i to oczywiście w naszych mediach nurtu celebrytyckiego zostało ochoczo podchwycone w postaci młodej trzynastolatki walczącej niezłomnie o jakość naszego klimatu - oczywiście wszystko po to by wykazać, że nawet tak młoda trzynastolatka poznała się na tych wredotach pisowskich, które teraz to już nawet trują nas od lat czterech... a oczywiście platformersi to czysty tlen z kominów elektrowni wypuszczali.
Pierwszym kłamstwem jest mówienie o tym, że emisja CO2 jest odpowiedzialna za tzw efekt cieplarniany. CO2 jest gazem cięższym od powietrza i w praktyce przy odpowiedniej polityce utrzymania zieleni w jak największej przestrzeni można łatwo tenże gaz zneutralizować.
Drugim kłamstwem jest twierdzenie, że my - Polska - mamy wpływ na zmiany klimatyczne. Nawet gdybyśmy zredukowali emisję CO2 do zera to w skali świata jest jedynie parę procent. Innymi słowy nie ma większego znaczenia czy pójdziemy mieszkać do jaskiń (ziemianek) bo tak by się skończyło zamknięcie naszych elektrowni bo to i tak nie będzie miało większego wpływu na ograniczenie emisji CO2 do atmosfery.
System energetyczny mamy jaki mamy - przedstawia się nas jako "trucicieli" jednak np. takie Niemcy emitują prawie trzy razy więcej CO2 do atmosfery i jakoś wszyscy z tym żyją.
A już Chiny czy USA to w ogóle kosmos
Tak widząc jak media celebryckie, prawie że z płaczem ukazują zatroskaną trzynastolatkę to gdzieś tam w mojej głowie zupełnie nagle przyszły wątpliwości - aż chciałbym by nasza zatroskana trzynastolatka odpowiedziała
- zużywamy pewną ilość energii; jak zamkniemy nasze elektrownie to kupując energię od takich np Niemiec to będziemy mieli gwarancje, że jest z np wiatraków? Pewnie nie, po prostu dowalą więcej węgla do swoich elektrowni... bilans musi wyjść na zero - proste
- a może ktoś zaproponuje w jaki sposób zapewnić odpowiednią moc zarówno na poziomie produkcji jak i później przesyłu w przypadku wykorzystywania tzw odnawialnych źródeł energii? Bo jak do tej pory to nikt nie rozwiązał tego problemu. Oczywiście, że udział do ok 20% tzw źródeł odnawialnych nie ma większego wpływu na wahania mocy u odbiorcy końcowego jednak gdybyśmy chcieli opierać nasz system energetyczny o np wiatraki to po to by zapewnić odpowiednią moc musielibyśmy gdzieś na ok połowie powierzchni naszego kraju postawić wiatraki
Pozostaje jedynie energia pozyskiwania z rozpadu pierwiastków promieniotwórczych. Z czy to jest ekologiczne? Niech to już czytelnik sam sprawdzi jakie zagrożenia niesie za sobą korzystanie z energii pozyskiwanej z elektrowni jądrowych.