28/05/2026
28 maja 1981 roku, nad ranem, Prymas Polski Stefan Kardynał Wyszyński przeszedł do wieczności. Oto kilka zdań Bł. Stefana wypowiedzianych w ostatnich dniach ziemskiego pielgrzymowania:
„Jestem całkowicie uległy woli Ojca, który i tak mi dał dużo lat Wam... Moja droga była zawsze drogą Wielkiego Piątku. Jestem za nią Bogu bardzo wdzięczny".
„Cokolwiek bym powiedział o swoim życiu, jakkolwiek bym zestawił swoje pomyłki, to na tym, jednym odcinku nie pomyliłem się – na drodze duchowej na Jasną Górę. Staję na progu kaplicy jasnogórskiej i tam zawsze chcę być, choćby mnie wszyscy potrącali. Jestem związany z Jasną Górą teraz i na zawsze. Staję w łączności z Ojcem Świętym i całym Kościołem i składam hołd czci i miłości Jasnogórskiej Matce Kościoła. Postawiłem wszystko na Maryję i Jej to zawdzięczam, że miłosierdzie Boże towarzyszyło mi zawsze i wszędzie, a szczególnie w najtrudniejszych chwilach życia. Nigdy nie opuściłem Boga, nie zdradziłem Kościoła i Ojca Świętego, a przede wszystkim najdroższej mi łaski powołania kapłańskiego. W moim życiu uważałem ją zawsze za najcenniejszy dar Jezusa Chrystusa. Na mojej drodze stanęła Jasnogórska Matka Kościoła, której stałem się wiernym niewolnikiem i zawsze na tym dobrze wychodziłem. Per Mariam omnia soli Deo było dla mnie zawsze radosną konsekracją codziennego życia.”
Do ostatnich chwil życia towarzyszył Księdzu Prymasowi obraz Matki Bożej, który stał na szafce przy łóżku. Wpatrując się w oczy Maryi, przyjmował ostatni raz Komunię świętą. Przed samą śmiercią próbował zaśpiewać jeszcze znaną polską pieśń Maryjną „Chwalcie łąki umajone...".
/Ze wspomnień Instytutu Prymas Wyszyńskiego/
Błogosławiony Stefanie módl się za nami.
Zdjęcia: Kardynał Stefan Wyszyński w stroju liturgicznym. Lata 70. XX w. (fot. z zasobu IPN: IPNBU-7-2-10-1)