Parafia św. Klary w Hłudnie

Parafia św. Klary w Hłudnie OFICJALNA STRONA - Parafia św. Klary w Hłudnie − parafia rzymskokatolicka znajdująca się w archidiecezji przemyskiej, w dekanacie Dynów. Marii Magdaleny. Klary.

W 1507 roku w Hłudnie powstała parochia cerkwi prawosławnej. W 1593 roku Katarzyna z Maciejowskich Wapowska ufundowała parafię w Izdebkach i wykupiła cerkiew w Hłudnie, która została zaadaptowana na kościół filialny pw. św. Przed 1645 rokiem drewniany kościół uległ zniszczeniu. W 1906 roku zbudowano murowany kościół w stylu neogotyckim. W 1910 roku kościół został poświęcony pw. św. W 1927 roku dek

retem bpa Anatola Nowaka została erygowana parafia, z wydzielonego terytorium parafii Izdebki. W 1938 roku w Hłudnie było 662 rzymskich katolików, 1 534 grekokatolików i 27 Żydów. 19 lipca 1942 roku proboszcz ks. Walenty Sobowski zginął w Dachau. W latach 1958–1961 rozbudowano kościół. W 1970 roku artyści Małgorzata i Zdzisław Kudłowie wykonali polichromię. Proboszczowie parafii:
ks. Piotr Grądalski (1928–1934)[, ks. Walenty Sobowski (1934–1940), ks. Ignacy Ciebiera (1942–1951), ks. Stanisław Wielgosz, ks. Dominik Czeszyk (1957–1960), ks. Jan Kubas (od 1962), ks. Bronisław Węgrzyn (od 1973)[11], ks. Stanisław Kaszowski, ks. Mariusz Flis (2012–2013), ks. Wojciech Miś (2013 - 2025), ks. dr Bartosz Rakoczy (od 2025).

20/08/2026

Na początku tego czasu spójrz wokół siebie. Pomyśl, że Bóg już tu jest z darem swojej obecności. Jest otwarty na spotkanie z tobą. Czeka na ciebie z weselem i radością.

WARTO ROZWAŻYĆ Kiedy najbardziej boli wspólnota, która miała być domemCzasami człowiek otrzymuje największy ucisk, upoko...
19/08/2026

WARTO ROZWAŻYĆ

Kiedy najbardziej boli wspólnota, która miała być domem

Czasami człowiek otrzymuje największy ucisk, upokorzenie i odrzucenie nie od ludzi niewierzących, lecz właśnie od tych, którzy mówią o Bogu.

I to boli podwójnie.

Bo od człowieka, który nie wierzy, nie oczekujemy świadectwa Ewangelii. A od chrześcijanina oczekujemy choćby odrobiny tego, o czym tak często słyszymy w kościele: miłości, miłosierdzia, przebaczenia i szacunku dla drugiego człowieka.

Oczywiście nie można generalizować. Są ludzie niewierzący, którzy potrafią okazać ogromne serce. Są też katolicy, którzy potrafią być dla drugiego człowieka prawdziwym darem. I odwrotnie. Dobro i zło nie przebiegają prostą linią między wierzącymi i niewierzącymi.

Ale jest coś, nad czym jako chrześcijanie powinniśmy się poważnie zastanowić.

Dlaczego człowiek przychodzący do Kościoła ze swoją raną czasami bardziej boi się osądu niż otrzymania pomocy?

Dlaczego ktoś, kto cierpi, zamiast usłyszeć: „Usiądź. Opowiedz mi. Jestem z tobą”, słyszy wykład, ocenę albo gotową odpowiedź?

Dlaczego człowiek samotny może przez wiele lat być obecny we wspólnocie i nadal pozostawać samotny?

Dlaczego czasami łatwiej znaleźć kogoś spoza Kościoła, kto po prostu usiądzie i wysłucha, niż kapłana, który będzie chciał poświęcić czas na spokojną rozmowę?

Nie każdy kapłan jest przecież psychologiem, terapeutą czy kierownikiem duchowym. Kapłan również ma swoje granice i obowiązki. Ale Kościół, który chce być domem, powinien mieć miejsce dla człowieka, który przychodzi nie z gotową modlitwą, lecz z płaczem, zagubieniem i pytaniem: „Co mam dalej zrobić?”

Czy może być w tym również działanie złego ducha?

Wierzę, że tak. Chrześcijaństwo od początku mówi o tym, że szatan chce dzielić, niszczyć relacje, wzbudzać nieufność i odciągać człowieka od Boga.

Ale nie możemy wszystkiego zrzucać na szatana.

Czasami nie potrzeba nawet jego działania.

Wystarczy nasza pycha.
Wystarczy zazdrość.
Wystarczy potrzeba poczucia wyższości.
Wystarczy brak empatii.
Wystarczy przekonanie, że skoro chodzę do kościoła, to jestem lepszy od tego, który do niego nie chodzi.

I wtedy sami stajemy się narzędziem podziału.

Jezus powiedział: „Po tym wszyscy poznają, że jesteście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali”.

Nie powiedział: poznają po tym, ile razy byliście w kościele.

Nie powiedział: po tym, ile znacie modlitw.

Nie powiedział: po tym, jak potraficie udowodnić innym, że macie rację.

Powiedział: „Jeśli będziecie się wzajemnie miłowali”.

I może właśnie tutaj zaczyna się prawdziwy rachunek sumienia naszych wspólnot.

Czy człowiek, który przekracza próg naszego kościoła, czuje, że wszedł do domu?

Czy człowiek samotny znajduje tutaj człowieka?

Czy człowiek zraniony znajduje tutaj miłosierdzie?

Czy człowiek, który zwątpił, może powiedzieć swoje pytania bez strachu, że zostanie wyśmiany?

Czy człowiek, który upadł, może usłyszeć: „Podnieś się. Jestem obok”?

Bo może największym zwycięstwem zła nie jest to, że ktoś przestaje chodzić do kościoła.

Może większym zwycięstwem jest to, że człowiek wychodzi z kościoła przekonany, że Bóg go odrzucił, podczas gdy tak naprawdę odrzucili go ludzie.

I dlatego nie pytajmy tylko: „Dlaczego oni odchodzą?”

Zapytajmy również:

„Czy przypadkiem nie sprawiliśmy, że poczuli się tutaj niepotrzebni?”

Bo Kościół nie został powołany po to, żeby gromadzić ludzi, którzy już są mocni.

Kościół ma być miejscem, w którym człowiek słaby może znaleźć Chrystusa.

A czasami pierwszym sposobem, w jaki Chrystus przychodzi do człowieka, jest po prostu drugi człowiek, który usiądzie obok i powie:

„Jestem. Mów. Słucham.”
Administrator Wojciech Kaczkowski

19/08/2026

Spróbuj zauważyć, gdzie teraz jesteś. Zwróć uwagę na to, co cię otacza. Właśnie tutaj, w tym momencie ma miejsce twoje spotkanie z Panem.

https://www.facebook.com/share/p/1KFaB63iGp/?mibextid=wwXIfr
18/08/2026

https://www.facebook.com/share/p/1KFaB63iGp/?mibextid=wwXIfr

🇻🇦 W związku z tragicznym wypadkiem autokarowym na Węgrzech, papież Leon XIV przesyła kondolencje i „wyrażając swoją duchową bliskość wobec wszystkich dotkniętych tym tragicznym wydarzeniem, Ojciec Święty zanosi szczególne modlitwy za tych braci i siostry, którzy powracając z pielgrzymki wiary, zakończyli swoją pielgrzymkę. Powierzając ich Miłosierdziu Bożemu, uprasza u Pana dar pocieszenia dla rodzin pogrążonych w żałobie.”
❗ zdecydował, aby w kościołach i kaplicach Archidiecezja Przemyska dodać specjalne wezwanie do niedzielnej modlitwy wiernych.
⬇️⬇️ CZYTAJ WIĘCEJ ⬇️⬇️
https://przemyska.pl/kondolencje-dla-ofiar-wypadku-autokarowego-w-wegrzech/
📸 Fot. Media

18/08/2026

Niezależnie od tego, co robisz, uświadom sobie, że patrzy na ciebie Bóg, który cię kocha. Pobądź przez chwilę w tej świadomości.

WARTO WIEDZIEĆ!?Czym są intencje mszalne? Co dzieje się z ofiarą? A co, jeśli kapłan umrze? - lub zmieni parafię. Wokół ...
17/08/2026

WARTO WIEDZIEĆ!?
Czym są intencje mszalne? Co dzieje się z ofiarą? A co, jeśli kapłan umrze? - lub zmieni parafię.

Wokół intencji mszalnych i pieniędzy składanych przy zamawianiu Mszy Świętej pojawia się wiele pytań.

Czy ksiądz może przyjąć pieniądze za Mszę?

Czy może przeznaczyć je na swoje potrzeby?

Co, jeśli pieniądze zostały wykorzystane, a Msza jeszcze nie została odprawiona?

Co dzieje się z nieodprawionymi intencjami, gdy kapłan umiera?

Warto odpowiedzieć na te pytania nie na podstawie opinii czy zasłyszanych historii, ale na podstawie Kodeksu Prawa Kanonicznego Kościoła katolickiego.

Czym właściwie jest intencja mszalna?

Kiedy wierny prosi kapłana o odprawienie Mszy Świętej w określonej intencji, może złożyć przy tym ofiarę.

Kościół nazywa ją stypendium mszalnym, czyli ofiarą związaną z odprawieniem Mszy w określonej intencji.

Kodeks Prawa Kanonicznego w kan. 945 §1 mówi:

„Każdy kapłan odprawiający lub koncelebrujący Mszę świętą może przyjąć ofiarę, aby zastosować Mszę świętą w określonej intencji”.

To nie jest więc zapłata za Mszę Świętą.

Kościół bardzo mocno zabezpiecza tę kwestię.

Kan. 947 nakazuje, aby od ofiar mszalnych całkowicie usuwać wszelkie pozory transakcji lub handlu.

Nie można więc traktować Mszy jako usługi, którą kupuje się za określoną cenę.

Po co więc jest ta ofiara?

Kodeks mówi o tym wprost w kan. 946.

Wierni, którzy składają ofiarę za Mszę w swojej intencji, przyczyniają się do dobra Kościoła oraz uczestniczą w jego trosce o utrzymanie duchownych i dzieł Kościoła.

Czyli ofiara ma dwa wymiary.

Jest związana z prośbą o odprawienie Mszy w określonej intencji.

Jednocześnie stanowi udział wiernego w utrzymaniu Kościoła, jego duchownych i jego dzieł.

Czy ksiądz może od razu wydać otrzymane pieniądze?

Samo otrzymanie ofiary nie oznacza, że kapłan może powiedzieć:

„Pieniądze już mam, więc sprawa jest zakończona”.

Nie.

Najważniejsze jest to, że wraz z przyjęciem intencji i ofiary powstaje obowiązek odprawienia Mszy w określonej intencji.

Kan. 949 mówi bardzo jasno, że osoba zobowiązana do odprawienia Mszy w intencji ofiarodawcy pozostaje do tego zobowiązana nawet wtedy, gdy otrzymana ofiara zaginęła bez jej winy.

To pokazuje bardzo ważną rzecz:

Obowiązek odprawienia Mszy nie znika dlatego, że z pieniędzmi coś się stało.

Nawet gdyby pieniądze zostały utracone bez winy kapłana, obowiązek odprawienia Mszy nadal pozostaje.

A zatem tym bardziej samo wydanie pieniędzy nie może być traktowane jako zwolnienie z obowiązku odprawienia zamówionej Mszy.

Czy kapłan może przekazać intencję innemu księdzu?

Tak.

Kodeks Prawa Kanonicznego przewiduje taką możliwość.

Jeżeli kapłan chce powierzyć odprawienie Mszy innemu kapłanowi, powinien przekazać ją jak najszybciej kapłanowi, którego uważa za odpowiedniego.

Co bardzo ważne:

otrzymaną ofiarę powinien przekazać w całości, z wyjątkiem sytuacji określonej w kan. 955, dotyczącej ewentualnej nadwyżki przekazanej ze względu na osobę konkretnego kapłana.

Kapłan, który przekazuje intencję innemu księdzu, ma również obowiązek dopilnować jej odprawienia, aż otrzyma potwierdzenie zarówno przyjęcia obowiązku, jak i otrzymania ofiary.

Kodeks nakazuje również prowadzenie odpowiedniej dokumentacji.

Czy kapłan może przyjąć więcej intencji, niż jest w stanie odprawić?

Nie.

To jest bardzo ważny przepis, o którym wiele osób nie wie.

Kan. 953 mówi:

„Nikomu nie wolno przyjmować tylu ofiar mszalnych do osobistego odprawienia, z których nie może się wywiązać w ciągu roku”.

Czyli kapłan nie może bez ograniczenia przyjmować kolejnych intencji, jeżeli wie, że nie będzie w stanie ich odprawić.

Jeżeli w danym kościele przyjęto więcej intencji, niż można tam odprawić, Kodeks pozwala na odprawienie ich w innym miejscu, chyba że ofiarodawca wyraźnie zaznaczył, że Msza ma być odprawiona właśnie w tym konkretnym miejscu.

A co, jeśli kapłan ma wiele Mszy jednego dnia?

Tutaj również istnieją konkretne przepisy.

Kapłan, który odprawia kilka Mszy tego samego dnia, może zastosować każdą z nich do intencji, dla której złożono ofiarę.

Ale poza Bożym Narodzeniem może zatrzymać dla siebie ofiarę tylko za jedną z tych Mszy.

Pozostałe ofiary musi przeznaczyć na cele określone przez właściwego ordynariusza.

Jeżeli kapłan koncelebruje drugą Mszę tego samego dnia, nie może z tego tytułu przyjąć kolejnej ofiary mszalnej.

Tak stanowi kan. 951.

A co, jeśli pieniądze zostały wykorzystane, a Msza nie została odprawiona?

Tutaj trzeba rozdzielić dwie rzeczy.

Pieniądze i obowiązek odprawienia Mszy to nie jest to samo.

Jeżeli kapłan przyjął intencję i ofiarę, jego obowiązek odprawienia Mszy pozostaje.

Nie może uznać, że skoro pieniądze zostały już wykorzystane, obowiązek przestał istnieć.

Kodeks mówi nawet o sytuacji, w której otrzymana ofiara została utracona bez winy kapłana. Mimo utraty pieniędzy obowiązek odprawienia Mszy pozostaje.

Dlatego nie wolno przedstawiać sprawy w sposób:

„Pieniądze zostały wydane, więc intencja przepada”.

Nie. Intencja nie przepada z tego powodu.

A co się dzieje, kiedy Msza zostaje odprawiona?

Wtedy zostaje spełniony obowiązek związany z przyjętą intencją.

Kapłan powinien dokładnie odnotować zarówno Msze, które przyjął do odprawienia, jak i te, które już odprawił.

Kan. 958 nakazuje również proboszczowi lub rektorowi kościoła, w którym przyjmuje się ofiary mszalne, prowadzenie specjalnej księgi.

Powinny być w niej zapisane:

liczba Mszy do odprawienia,

intencja,

otrzymana ofiara,

oraz fakt odprawienia Mszy.

Co więcej, ordynariusz ma obowiązek kontrolowania tych ksiąg co roku, osobiście albo przez inne osoby.

Czyli Kościół przewidział mechanizm kontroli realizacji przyjętych intencji mszalnych.

A co, jeśli kapłan umrze, a pozostają nieodprawione intencje?

To jest bardzo ważne pytanie.

Nie można powiedzieć:

„Ksiądz umarł, więc wszystkie nieodprawione intencje automatycznie przepadły”.

Kodeks przewiduje mechanizm przekazywania obowiązków mszalnych innym kapłanom.

Jeżeli kapłan powierza odprawienie Mszy innemu kapłanowi, musi zadbać o przekazanie obowiązku i ofiary oraz o uzyskanie potwierdzenia.

Natomiast w odniesieniu do niezałatwionych zobowiązań mszalnych Kodeks w kan. 956 stanowi, że obowiązki Mszy, których nie wykonano w ciągu roku, mają zostać przekazane ordynariuszowi, zgodnie ze sposobem przez niego określonym.

Jednocześnie kan. 957 wskazuje, że za nadzór nad wypełnianiem obowiązków mszalnych odpowiada właściwy ordynariusz, a w przypadku kościołów instytutów zakonnych lub stowarzyszeń życia apostolskiego ich przełożeni.

Dlatego w przypadku śmierci kapłana nie można uczciwie powiedzieć:

„Nie wiadomo, co się dzieje”.

Kościół ma przepisy dotyczące ewidencji, przekazywania i nadzorowania obowiązków mszalnych.

Szczegółowy sposób postępowania może wynikać również z przepisów i regulacji właściwej diecezji.

I jeszcze jedna rzecz, o której warto pamiętać

Kościół bardzo wyraźnie podkreśla, że Msza Święta nie jest towarem.

Nie kupujemy Eucharystii.

Nie kupujemy łaski.

Nie kupujemy Bożego działania.

Ofiara mszalna jest związana z prośbą o odprawienie Mszy w określonej intencji i jednocześnie jest udziałem wiernego w trosce o utrzymanie duchownych i dzieła Kościoła.

Dlatego Kościół nakazuje, aby w związku z ofiarami mszalnymi nie było nawet pozoru handlu.

Co zatem warto zapamiętać?

1. Można złożyć ofiarę związaną z odprawieniem Mszy w określonej intencji.

2. Przyjęcie intencji wiąże kapłana obowiązkiem jej odprawienia.

3. Kapłan nie może przyjmować więcej intencji, niż jest w stanie zrealizować w ciągu roku.

4. Jeżeli nie może odprawić Mszy, może przekazać jej odprawienie innemu odpowiedniemu kapłanowi, przekazując zgodnie z prawem także otrzymaną ofiarę.

5. Utrata lub wykorzystanie pieniędzy nie znosi obowiązku odprawienia Mszy.

6. Przyjęte i odprawione Msze powinny być odpowiednio ewidencjonowane.

7. Istnieje kościelny nadzór nad realizacją obowiązków mszalnych.

8. Śmierć kapłana nie oznacza, że nieodprawione intencje przestają istnieć. Obowiązki mszalne podlegają dalszemu postępowaniu przewidzianemu przez prawo Kościoła.

I może najważniejsze:

Ofiara za Mszę nie jest zapłatą za Boga.

Nie płacimy kapłanowi za to, żeby „załatwił coś u Boga”.

Składamy ofiarę, prosząc o sprawowanie Eucharystii w określonej intencji, a przez tę ofiarę uczestniczymy także w trosce Kościoła o jego kapłanów i dzieła.

Dlatego temat intencji mszalnych powinien być traktowany z ogromną uczciwością zarówno przez kapłana, jak i przez wiernego.

📖 Podstawa prawna: Kodeks Prawa Kanonicznego, kan. 945–958.

Szczególnie warto przeczytać kanony 945, 946, 947, 948, 949, 953, 955, 956, 957 i 958.
Materiał: administrator

Adres

Hłudno 83
Nozdrzec
36-245

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Parafia św. Klary w Hłudnie umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij