19/07/2024
Tradycyjnie, tydzień po hucznym zakończeniu roku szkolnego, kilkunastoosobowa grupa wyruszyła na obóz do Zakopanego. Co to jest ta „Kamfala” – pytała kiedyś pani z Kuratorium na kontroli obozu. Czym się żywiliśmy i co robiliśmy przez ten intensywny tydzień?
Na start, minuta przed północą.
Przygoda rozpoczęła się 1 lipca, minutę przed północą. Podróż nocnym autokarem minęła nad wyraz spokojnie. Może dlatego, że ks. Kamil spał z przodu pokładu i nie chcieliśmy go budzić. Po dotarciu do celu (Flixbus, dziękujemy!) i zakwaterowaniu w Tatrzańskiej Przystani (polecamy: ul. Harenda 32), nadrabialiśmy stracone godziny snu.
Zapoznaliśmy się ze sobą, przegadaliśmy wzajemne oczekiwania. O dziwo, ks. Kamil nie zaskoczył nas specjalnie jakimiś wymyślnymi życzeniami: dbanie o siebie nawzajem, punktualność, radość z posiadanej ciągle przy sobie mapy, cisza nocna o 23:00 i najważniejsze: wstajemy, o której chcemy. Zapoznaliśmy się z Gospodarzami (Pani Magda i Pan Andrzej mają super Przystań) i zasadami BHP podczas górskich wędrówek.
Wstajemy, o której chcemy
To jedna z większych ściem całego obozu, tak szumnie powtarzana przez naszego Kochanego Kierownika obozu...
Czytaj więcej we wrześniowym piśmie "Brat" w bł. Władysława