11/05/2024
Dziś znów była u nas Pani Marzena Wróbel, chyba czwarty raz. Przygotowuje reportaż o naszych działaniach dla Radia Zachód.
Na żywo zobaczyła dziś, jak się zakopane w ziemi kamienie zmieniają w ludzi. Też ją złapała ta dziwna ciekawość, kto się kryje pod zapiaszczonymi literami, kim był.
Trochę do nieśmiertelności mam podejście nieufne. Owszem, można ją mieć, póki ktoś pamięta, ewentualnie jeśli pozostawia się po sobie coś, co jest pamiętane szerzej dłużej.
Dziś trochę odnowiliśmy abonament na nieśmiertelność trojgu mieszkańcom wsi Modritz. Choćby czytając na głos ich imiona i nazwiska, zajmując się ich nagrobkami, szukając o nich informacji.
Małżeństwo Lange. Gustav, *21.11.1850 +17.11.1920. Zawód: häusler, czyli komornik w znaczeniu chłopa bez ziemi i własnego gospodarstwa, ale mógł np mieszkać u syna. Księga zgonów mówi, ze zabrało go zapalenie płuc. Małżonka lekko utrącona, ale sprawdziłem dokładnie w księdze - Auguste, urodzona 20 lutego 1854, zmarła 18 stycznia 1920 na zawał. To popularne dość nazwisko we wsi Modritz, w latach dwudziestych obstawiałbym dwa numery: 12 lub 44, bo tam mieszkali gospodarze, z których jeden mógł być synem owego małżeństwa. A może obaj byli.
Drugi nagrobek połamany jak w kieszeni krakers należy do Auguste Tulke, urodzonej w styczniu 1848, zmarłej w 1923 roku. Część tego nagrobka trzeba dokopać, tu jest mało danych.
W książkach adresowych nazwisko Tulke figuruje raz - pod numerem 31.
Tu jest istotne coś innego, na pierwszy rzut oka niepozornego. Otóż na górze nagrobka jest krzyż. Na tym cmentarzu eksponowanie takiej symboliki jest wręcz niespotykane. Są liście dębu, są liście palm, czyli standard, ale krzyż tu spotkać to nie jest prosta sprawa.
W księdze zgonów parafii ewangelickiej w Neusalz, pod którą wieś Modritz podlegała, rok śmierci Auguste sprawdziłem wzdłuż i wszerz kilka razy. Jej tam nie ma.
Jak te kropki połączyć? Obstawiam, że Auguste Tulke była jedną z nielicznych we wsi katoliczek i grzecznościowo lokalna ludność pozwoliła jej spocząć na ewangelickim cmentarzu. Chciałbym sprawdzić więcej, ale księgi katolickie są do wglądu jedynie na żywo, w tym wypadku w Diecezji Zielonogórskiej.
Szkoda, że ktoś nie wpada na pomysł, by te - choćby sprzed 1945 roku - księgi parafialne zgiditalizować.
Całej trójki szukałem jeszcze na myheritage, ale ich nie ma. Ktoś mi poszuka ich jeszcze w familysearch.
Na pewno dodam zdjęcia tych grobów do billiongraves, może ktoś ich w swoich genealogicznych dociekaniach szuka.