25/05/2026
Homilia z wczoraj [Uroczystość Zesłania Ducha Świętego]
Na przełomie wieków i tradycji liturgicznych w uroczystość Zesłania Ducha Świętego używano różnych kolorów. Najpierw był to kolor biały – ze względu na związek ze Zmartwychwstaniem. Tradycja bizantyjska do dziś używa koloru zielonego – ze względu na to, że kolor ten jest symbolem życia, a Duch Święty jest Ożywicielem, jest tym, który tchnie w nas nowe życie, boskie życie. Dziś kolorem uroczystości jest czerwony – kolor ognia, który pojawił się nad głowami apostołów w scenie zesłania.
Tę gamę kolorów ma reprezentować Kościół. Ma żyć cudem zmartwychwstania. Ten cud miłości, której przejawem jest krzyż i zmartwychwstanie ma doprowadzać do nawrócenia: przemiany życia, aby mówić jednym językiem – językiem Ewangelii – Dobrej Nowiny o zbawieniu w Chrystusie. Pierwszym cudem – a w dzisiejszej kolekcie modliliśmy się o cuda – jest przemiana życia. Dziś w pierwszym czytaniu staje jeden z tych, których życie tak zostało przemienione – Piotr. On przyjął prawdę, że jego miłość do Boga jest połowiczna i niewystarczająca – to przeoranie serca uczyniło go gotowym na przyjęcie Ducha Świętego. Tajemnica Paschy – czyli przejścia ze śmierci do życia - ma dopełnić się właśnie przez dar Ducha Świętego. Bo człowiek, który nie widzi swojego grzechu i nie chce wołać o Ducha i o pomoc wspólnoty Kościoła, żyje w śmierci i nie przechodzi dalej ale tkwi – jak to mówimy „w martwym punkcie”. W każdym sakramencie przez posługę Kościoła działa Duch Święty: widzialnym tego znakiem jest wyciągnięta dłoń kapłana – co nazywa się „epiklezą”: „Jak ogień przemienia w siebie wszystko, czego dotknie, tak Duch Święty przekształca w życie Boże, to, co jest poddane Jego mocy” (K*K 1127).
Owocami nawrócenia jest wzajemna miłość. Czyli życzenie każdemu tego, co najcenniejsze – zbawienia. Duch Święty przede wszystkim ma oczyszczać nasze relacje w Kościele, aby były prawdziwe – ukierunkowane na bycie w ciągłej wędrówce ku zbawieniu. Męczy nas słusznie, gdy jesteśmy mili dla kogoś „bo tak trzeba” „bo tak wypada”. Duch Święty zostaje nam dany aby spojrzeć na siebie nawzajem jako na tych, którzy podejmują drogę nawrócenia. „ W sakramencie Bożego miłosierdzia doświadczamy, że jesteśmy bezwarunkowo kochani: zatwardziałość serca zostaje pokonana, a my otwieramy się na komunię. Dlatego pragniemy być Kościołem miłosiernym, zdolnym dzielić się z każdym przebaczeniem i pojednaniem, które pochodzą od Boga. Jest to czysta łaska, której nie jesteśmy właścicielami, ale jedynie świadkami”. [Papież Franciszek, Ku Kościołowi synodalnemu. Komunia, uczestnictwo, misja].
Od jutra wejdziemy w zieleń okresu „w ciągu roku”. Czy mogę powiedzieć, że doświadczam autentycznie „nowego życia”, płynącego z nadziei zbawienia? To czas budzenia w sobie tych cudów przemiany ze względu na tą właśnie nadzieje.
Pogłębienie tego, czym jest EPIKLEZA:
W Epiklezie kapłan prosi Ducha Świętego o to, by zjednoczył lud zeb...