15/12/2020
W niedzielę 4 października 2020 roku Wspólnota Osób Niepełnosprawnych Ruchowo i Ich Przyjaciół „Dwór Dobrej Rady” z Maćkowic w liczbie 20 osób razem z ks. Prałatem Adamem Wąsikiem wyruszyła busem o godz. 13:00 do Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej. W planach mieliśmy zwiedzić skansen. Tam na miejscu dołączyli do nas nasi przyjaciele z Dębicy: małżeństwo Maciej i Bernadeta Orłowscy z opiekunem. Maciek porusza się na wózku inwalidzkim po skoku do wody. O godz. 15:30 czekało już na nas dwóch przewodników. Z racji obostrzeń z powodu koronawirusa Covid-19 zostaliśmy podzieleni na dwie grupy, po czym zaczęliśmy zwiedzanie. Skansen w Kolbuszowej to urokliwe wsie z przełomu XIX i XX wieku. Prezentują kulturę Lasowiaków i Rzeszowiaków, zamieszkujących niegdyś teren północnej części obecne-go województwa podkarpackiego. Wędrując po skansenie, położonym z dala od miejskiego zgiełku, zobaczyliśmy świat, którego już nie ma, a który niektórzy z nas jeszcze go pamiętają z lat dzieciństwa m. in. ks. Prałat Adam Wąsik, gdy mieszkał u swoich dziadka i babci na wsi. Poznaliśmy frapujące historie mieszkających tu ludzi, zrozumieliśmy chłopską duszę, odbyliśmy sentymentalną podróż w przeszłe czasy.
Na niemal 30 hektarach eksponowane jest ponad 80 obiektów dużej i małej architektury drewnianej. Są wśród nich chałupy, budynki inwentarskie (stajnie, obory, chlewy, kurniki), stodoły, spichlerze, maneż, bróg, budynki przemysłów wiejskich, jak młyn wodny, wiatraki, kuźnie, olejarnia i garncarnia, wreszcie budynki użyteczności publicznej – szkoła, karczma i remiza strażacka, a także okazały kościół p. w. św. Marka Ewangelisty. Do najstarszych obiektów należą m.in.: dwór z Brzezin z 1753 r., spichlerz dworski z Bidzin z 1784 r., chałupa z Markowej z 1804 r. oraz kościół z Mielca-Rzochowa postawiony w 1843 r. Budynki przedstawione zostały w ich naturalnych relacjach i środowisku podobnym do tego, które im kiedyś towarzyszyło. Poszczególne obiekty zestawione są w zagrody według układu siedliska, gdzie powstały, zagrody zaś odtwarzają układy przestrzenne tradycyjnej zabudowy wsi. Znajdują się w naturalnym pejzażu przydomowych ogródków, sadów i pasiek, pól uprawnych, łąk i pastwisk, stawów, otoczone nadrzeczną zielenią i lasem. W niektórych obejściach hodowane są zwierzęta.
Większość wnętrz mieszkalnych i gospodarczych urządzonych jest sprzętami właściwymi dla danego miejsca i czasu, które jednocześnie opowiadają o codziennych zajęciach domowych. Np. w chałupie Kielarów z Markowej zaaranżowane jest pieczenie chleba, pracę rzeźbiarza i lutnika pokazano w chałupie z Jeziórka, szewca – w chałupie z Żołyni Dolnej, tkacza – w chałupie z Woli Zarczyckiej, zabawkarza – w chałupie z Brzózy Stadnickiej, a przygotowania do wigilii zaaranżowano w chałupie Szylarów z Markowej. Zobrazowaniem życia społecznego dawnej wsi jest urządzone w chałupie z Budziwoja mieszkanie działacza i polityka ludowego Jana Sobka z Handzlówki.
Po zwiedzeniu skansenu był czas na zakup drobnych pamiątek i prezentów, po czym zasiedliśmy pod grzybkiem na terenie skansenu i zrobiliśmy sobie Agapę, czyli Ucztę Miłości przy gorącym leczo, ciastach i różnych napojach. Wspólnych rozmów, żartów i śmiechów nie było końca, ale w końcu musieliśmy wsiąść do busa, aby pojechać na ostatni etap naszej wycieczki, a mianowicie Mszę świętą w kolegiacie p. w. Wszystkich Świętych, gdzie proboszczem jest kolega ks. Prałata Adama Wąsika – ks. kan. mgr Lucjan Szulmierz. W pięknych wnętrzach kolegiaty ks. Prałat Adam Wąsik odprawił Mszę świętą w intencji swego tatusia Jana Wąsika. Intencja została zamówiona przez wspólnotę „Dwór Dobrej Rady”, za co ks. Prałat Adam Wąsik bardzo nam podziękował.
Po Mszy świętej została nam tylko droga powrotna do domu. Po drodze wstąpiliśmy jeszcze na Stację Paliw „Orlen”, gdzie zatrzymaliśmy się tradycyjne dla naszej wspólnoty na kawę. Znowu była okazja do wspólnych rozmów, żartów i śmiechów. Potem został nam tylko powrót do domu, ale był to tzw. „Wesoły autobus”, bo pan kierowca Andrzej bardzo nas rozśmieszał. W naszych domach byliśmy dopiero po godz. 22:00.
Wspaniały był to czas. Dobry Bóg dał nam cudowną, piękną, słoneczną i ciepłą pogodę, mimo, że to był początek października. Wspólnie rozmowy, żarty i śmiechy były nam bardzo potrzebne. Mieliśmy już plany na następne spotkanie i Zabawę Andrzejkową, jednak niestety: musieliśmy wszystko odwołać z powodu pandemii koronawirusa „Covid-19” i czerwonej strefy. Okazało się, że to było nasze ostatnie spotkanie w tym roku i jak powiedziałem ks. Prałatowi Adamowi Wąsikowi: „Czekamy na lepsze czasy”. Jednak wspomnienie tamtego wyjazdu w chłodne, ponure i długie grudniowe wieczory daje nam promyk nadziei i radości.
Adam Oronowicz.